Nalewanie gorącej wody
Back to W kuchni#61 czekoladka88
A w kwestii ogólnego nalewania... Nie stanowi u mnie problemu ani czajnik elektryczny, ani taki zwyczajny, ani żaden dzbanek, choć akurat w tej kwestii wolę jak dzbanek ma dzióbek dłuższy, bo kiedyś kupiłam w ciemno na allegro taki ze zwykłym dziubkiem o pojemności litra i po minimalnym przechyleniu już z niego się leje, więc ogólnie nie jest zbyt komfortowy, zwłaszcza że ma dość brzuchaty kształt, więc ciężko go bezpiecznie dosunąć do brzegu kubka czy szklanki. Wrzątki, ciepłe napoje i zimne na ogół nalewam po palcu albo z czujnikiem, jeśli to nie dla mnie, choć niezawsze czujnik się sprawdza. Właśnie zalewając coś w dzbanku niestety nie da się do umieścić a brzegu, więc raczej robię to na słuch, ostrożnie, powoli, ale palcem czasami też wtedy muszę się asekurować. Czujnik też niezawsze mogę powiesić na brzegu, jeśli używam przeróżnych sitek i zaparzaczy. Przenosić gorących rzeczy się nie boję, ale tylko jeśli jestem na pewnym i znanym mi terenie, bo żeby nie rozlać trzeba iść pewnie. Tak samo pełny talerz zupy, choć tu zdecyowanie bezpieczniejsze są miseczki, ale też daję radę.
brylantowymi minutami. Nie oferuje się żadnej nagrody, albowiem przepadły na zawsze.
Horace Mann
#62 Zuzler
fŻeby nie rozlać to nie tyle pewnie, ile równym krokiem trzeba iść, takim, żeby się człowiek nie trząsł.
#63 czekoladka88
No równym krokiem dla mnie jest równoznaczne z pewnym :) Po prostu chodziło mi, by iść tak, by się nie zachwiać, a u mnie jest to zdecydowanie bardziej prawdopodobne jeśli będę szła wolniutko.
brylantowymi minutami. Nie oferuje się żadnej nagrody, albowiem przepadły na zawsze.
Horace Mann
#64 denis333
Mi się strasznie ręce trzęsą jak noszę jakieś cięższe rzeczy. a tym bardziej płynne. Nie wiem, czy to kwestia psychiki, czy jakiegoś nie wykrytego niedorobienia motorycznego. Ale jest to dość irytujące, bo nawet noszenie zupy z kuchni do pokoju tak, żeby nie wylać stanowi dla mnie dość spory problem.
#65 patrykkubaszczyk Archived
A jak się nauczyć nalewać z czujnikiem?
#66 lwica
Witajcie. Ja zazwyczaj nalewam na oko, czyli po prostu leje do pewnego momentu, i w wypadku gorącego kontroluje dłonią, bo podczas nalewania zmienia się temperatura kubka od zewnątrz. W wypadku nalewania płynów zimnych, leje do pewnego momentu, i podnoszę w celu sprawdzenia ile jest płynu. Z czujnika nigdy nie korzystałam, i raczej nie zamierzam..
#67 Zuzler
Patryku, a widziałeś taki czujnik? Jeśli nie, to najpierw go zobacz. Ma takie dwa zgięte druty. Czujnik wieszamy na kubku drucikami do środka, a potem lejemy do niego dowolny płyn, uważając by nie lać po nich. Kiedy poziom płynu dosięgnie drucików, czujnik zacznie piszczeć lub ćwierkać, zależy jaki będziesz mieć. Są czujniki, które mają dwa poziomy pisku lub ćwierkania, czyli kiedy zacznie dawać głos, możęsz jeszcze chwilkę lać dalej, dopóki nie przejdzie na ten drugi poziom, czyli dopóki dźwięk się trochę nie zmieni. Wtedy nadal nie przelejesz kubka, ale będziesz mieć trochę więcej wody, niż gdybyś przestał nalewać przy pierwszym pisku.
#68 Zuzler
I tyle, cała filozofia. Jeśli po wyjęciu z kubka czujnik nadal drze parcha, trzeba po prostu wytrzeć do sucha truciki, bo czujnik działa kiedy one są mokre.
#69 gabi
ja tam jednak wole metode na palec , dla tego że czujnik nie zawsze zadziałał , widziałam to u innych , a jeśli chodzi o innych , to czy jak nalewam wode , to za zwyczaj przed tym kultywatoryjnie myje ręce
#70 Mulka
Ja też najbardziej lubię metodę na palec, bo zdarza mi się nalewać w różnym tempie, z czajnika o różnej zawartości wody, czasem nie do tych samych kubków, a poza tym nie zawsze ustawiam dziubek w tej samej odległości od ścianek. Ręce oczywiście też myję. W sumie nasuwa mi się pytanie do osób nalewających na słuch: czy zawsze jesteście na tyle dokładni, żeby ustawiać dziubek czajnika w tym samym miejscu? Bo jeśli oprzecie go inaczej niż na środku, wrażenia słuchowe chyba też nie są takie same?
#71 Mulka
Zup też wolę nie nosić, ale ze szklankami herbaty w domu zupełnie nie mam problemu i nie muszę poruszać się wolno, aby nie rozlać.
#72 gabi
metoda na palec jest szybsza wedug mnie
#73 grzegorzm
na słuch nalewa się dwa razy dłóżej niż na palec, przynajmniej tak obserwowałem.
#74 Mulka
Chyba w innym wątku na podobny temat ktoś napisał, że żeby dobrze usłyszeć, jak kubek napełnia się wodą, należy nalać ją szybko. Idąc tym tropem, metoda na słuch powinna zajmować mniej czasu.
#75 grzegorzm
szybko, to oznacza prawdopodobnie przelanie płynu.
#76 fantasma467
Czy serio wam odpowiada jak ktoś robiąc wam kawę, czy inny napój, wkłada palucha do szklanki/kubka? To już lepiej nie dolać niż nalewać waszą metodą.
#77 grzegorzm
Tą metodą myśląc to kanapki przez kogoś zrobionej bym nie zjadł bo przecież w rękawiczkach nie była robiona. zaznaczam, że i tu i tu myje się przed czynnością ręce. jakoś nikt nie mówi,że bakterie się przenoszą z rąk na kanapkę. Powiem więcej we wrzącym płynie może bakterie obumierają na kanapce nie koniecznie.
#78 gabi
ale my nie wsadzamy całego palca do szklanki tylko opuszek
#79 lwica
Hm. Słyszałam od nie których, że jeśli robią dla kogoś, to palca nie wsadzają. DLa mnie ta metoda jest w ogóle taka nie bardzo, i kontrolowanie szklanki od zewnątrz przy gorącym, oraz słuchanie i ciężar przy zimnym, zupełnie mi wystarczają.
#80 Zuzler
A wiesz co? Mi to by serio nie zrobiło, chyba, że wiedziałabym, że ten ktoś lubi dłubać w nosie czy ma stale spocone łapska. A i to nawet gdyby, to bym odruchów wymiotnych nie miała :) Ale kiedy robię dla kogoś, o ile nie jest to osoba znajoma, to albo niech sobie zalewa sama, albo staram się używać którejś z inych metod.