EltenLink

Odbieranie dzieci niepełnosprawnym rodzicom

Wróć do Środowisko niewidomych

#241 papierek

ja tam wolę lekarzom nakłamać, a w sumie to nie tak bardzo kłamać, ale podkoloryzować, że zawsze mi ktoś pomoże, niż się użerać. Tak tak wiem, powinienem edukować, a nie dawać świadectwo, że niewidomi to same nawet dziecka nie wychowajo, ale wolę to świadectwo dawać ludziom dookoła, jak wyjdę z dzieckiem na spacer. A może i wyjde z żoną, która nie widzi i wtedy w ogóle szał. A jak jeszcze widzę, jak bardzo rodzice pomagają widzącym w wychowywaniu dzieci,c zasem utrzymywaniu, to mi w ogóle nie jest wstyd powiedzieć, że am rodziców do pomocy. A z resztą, nawet tam, w szpitalu oni przecież też nie są głupi. Wiedzą, że rodzice kiedyś umrą i będę musiał nauczyć sobie sam radzić z tym dzieckiem. Więc jak nawet tam powiem, że mi pomoże ten czy tamta to tylko oznacza, że ewentualnie pomoże mi przejść przez te najtrudniejsze etapy, albo mnie nauczy czegoś.


po co mi sygnatura?
2020-12-22 20:51

#242 gadaczka

Z 2 strony widzącym też zdarza się, że odbiorą bezpodstawnie dziecko. Nie znamy niestety dokładnych statystyk i różnic po między pełno, a niepełnosprawnymi.


Dziękuję użytkownikom portalu Elten Link za możliwość obserwowania środowiska niewidomych. Stanowiło to dla mnie etap wstępny do pracy z niewidomymi na żywo.
2020-12-22 21:38

#243 misiek

Aha, to dwie upośledzone psychicznie osoby, ale widzące już mogą tak? I to niepełnosprawne? Nawiązuję do moich poprzednich postów.
-- (fantasma467):
Dwie niewidome osoby, i do tego z zaburzeniami psychicznymi, lub upośledzone, nie powinne wychowywać dziecka, ponieważ narażają je na wielkie ryzyko utraty zdrowia, lub nawet życia. Wcale się nie dziwię, że im je odebrali.

--


Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
2020-12-23 04:49

#244 misiek

Ja się odnosiłem do osób całkowicie świadomych rodzicielstwa. I przyjmuję, że tacy czytają ten wątek.
-- (Zuzler):
A pewnie, nie każda sobie poradzi, ale skąd ktoś, kto nie ma zielonego pojęcia o możliwościach niewidomego ma wiedzieć, która? Już lepiej, żeby ludzi troszkę nastraszyć, niż, żeby nagle obudził się jeden z drugim z ręką w nocniku.

--


Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
2020-12-23 04:51

#245 Zuzler

A ja może w takim razie powtózę: a skąd widzący, którzy w życiu nie mieli kontaktu z niewidomymi i nie wyobrażają sobie, że taki może sam się podetrzeć mają wiedzieć, że w ogóle jest możliwe, żeby wychowywać dzieci nie widząc? Skąd oni mają wiedzieć, który niewidomy się do tego nada i że w ogóle którykolwiek?



2020-12-23 06:39

#246 gabi


miśku ja byłam kiedyś osobą widzącą do 13 roku życia i jak mój synek się urodził , ani ja , ani moja mama nie znaliśmy , ani moich praw jako osoby niewidomej , ani nie znałam środowiska osób niewidomych żebym mogła się kogo kolwiek na ten temat doradzić , dopiero od czterech lat znam takie osoby , a że zaczełam mieć problemy z rodzinką i.t.d. postanowiłam poszukać czegoś na necie czyli jakiegoś prawa zabraniającego niepełno sprawnym wychowywania dzieci , ale nic nie znalazłam takiego więc pytałam się rodziców na blogu jak to wszystko wygląda w ich przypadku i dzwoniłam do prawników , żeby się doradzić wrazie godziny w.



2020-12-23 09:12

#247 gabi


ja byłam zielona jeśli chodzi w tej kwesti , ale od kond znam swoje prawa wiem co mi wolno , a czego mi nie wolno



2020-12-23 09:15

#248 misiek

Wystarczy porozmawiać, nawet kilka godzin, jeśli rozmówca tylko będzie chciał a nie od razu stawiać kreskę na człowieku.
-- (Zuzler):
A ja może w takim razie powtózę: a skąd widzący, którzy w życiu nie mieli kontaktu z niewidomymi i nie wyobrażają sobie, że taki może sam się podetrzeć mają wiedzieć, że w ogóle jest możliwe, żeby wychowywać dzieci nie widząc? Skąd oni mają wiedzieć, który niewidomy się do tego nada i że w ogóle którykolwiek?

--


Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
2020-12-23 20:00

#249 tomecki

Nie kazdy chce porozmawiać nawet te parę godzin. Problem zaczyna się wtedy, gdy taką osobą jest ktoś, kto może składać podpisy na różnych, niefajnych z naszego punktu widzenia papierkach. wtedy trzeba radzić sobie bez takowej rozmowy. Niestety lekarze często należą właśnie do tej, niezbyt przyjemnej grupy, co z resztą nie musi koniecznie wynikać ze złej woli, nie mniej trzeba być na takie coś przygotowanym.



2020-12-23 20:41

#250 Zuzler

Nie każdy będzie chciał rozmawiać. Czemu np. zamiast rozmawiać nie poinformować zaocznie opieki społecznej?



2020-12-23 22:19

#251 Julitka

Rozmowa, rozmowa, amerykański mit rozmowy...
Porozmawiaj z ludźmi z PZN, może to wystarczy. :p


***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!
2020-12-23 22:23

#252 misiek

Jeśli opieka w ogóle przyjdzie i zobaczy, że wszystko w pożądku, to czemu mieliby zabrać dziecko? Z resztą nawet w patologiach nie zabierają gdzie nic nie jest w pożądku, tylko jeszcze pomogą. Z jednej strony to i dobrze, bo teoretycznie datki mają iść na dziecko i pierwsze potrzeby. Szkoda, że tylko w teorii, bo nie raz widziałem jak menelstwo sprzedawało dalej całą wyprawkę z opieki.
-- (Zuzler):
Nie każdy będzie chciał rozmawiać. Czemu np. zamiast rozmawiać nie poinformować zaocznie opieki społecznej?

--


Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
2020-12-24 04:07

#253 Julitka

@Misiek No, witamy w Państwie Polskim, gdzie patologiom nie zabierają, a np. samotnej mamie, która dobrze sobie radzi i chętnie by popracowała, zabiorą, albo nie dadzą wsparcia finansowego, gdzie niepełnosprawny nie zajmie się swoim dzieckiem itp itd.
Tak już jest i tyle.


***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!
2020-12-24 09:52

#254 tomecki

Z mojego i kilku znajomych doświadczeń wynika, że w naszym przypadku jest pewna różnica, ale nie jest jakoś szczególnie duża tj. i tak w domu musi być syf z malarią lub naciski ze strony najbliższych lub sąsiadów żeby coś się zadziało.



2020-12-24 14:18

#255 gabi


ja się zgadzam z wypowiedzią julitki , to zależy od pani z mopsu , bo ona na takich wizytach pisze taki protokół i jak taka baba się na ciebie uwędzie to nie ma szans , bo to co ona napisze w tym protykóle to jest święte i nie zależnie od tego czy to jest prawda czy nie i to jej uwieżą, a nie tobie



2020-12-24 20:21

#256 Julitka

@Gabi Myślę, że miałaś na myśli słowo "uweźmie".
Ale tak, to prawda.


***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!
2020-12-24 21:44

#257 fantasma467

Misiek, w tym przypadku była mowa o niewidomych i do tego, jak się okazało po kolejnych wpisach, mających inne zaburzenia. Dlatego nie dziwię się, że sprawa trafiła do sądu, bo rozwój i bespieczeństwo dziecka budziło wielkie wątpliwości. Czy ty byś wziął odpowiedzialność za losy tego malucha, i bez niczego oddał go pod opiekę takim rodzicom?



2020-12-25 19:33

#258 tomecki

Ehh, to magiczne słowo "uwziąć się". Normalnie te panie z mopsu o niczym innym nie myślą tylko zastanawiają się kogoby tu udupić i w końcu jest, noo te niewidome mie nie podskoczom, można robić rzeźnię! Ileż to razy słyszałem "a bo ona się na mnie uwzięła" i to załatwia sprawę, bo przecież jasnym i oczywistym jest, że nie ma absolutnie żadnego ze mną problemu i gdyby tylko się nie uwzięła to wszystko byłoby super.
Prosze państwa, tak dobrze, a może tak źle nie ma. Z reguły powód jest i to solidny. Kłopot w tym, że mało kto jest w stanie w oczy nam powiedzieć, że coś jest nie tak. Zasłaniają się procedurami, kwestiami mniej lub bardziej wydumanego bezpieczeństwa kogoś tam itp, ale swoje myślą. Pozostaje odpowiedzieć sobie na pytanie "czemu" tj nie czemu nie mówi prosto w twarz, bo z tym nie zrobimy zbyt wiele, tylko czemu tak sobie pomyślał / pomyślała.
Pamiętam, że poprzedniej pracy zatrudnili mnie na jakąś dość małą część etatu. Tłumaczyli, że już mają dużo osób, że jak ktoś się zwolni to dadzą mi więcej i takie tam. Ok, spoko, czekam. Tak sobie czekam i czekam, a tym czasem dochodzą nowi pracownicy, w dodatku część z nich ma za chwilę połowę etatu abo i więcej. jakże to, co za granda! toż mnie tu mówili, że jak się ktoś zwolni to mam mieć więcej, a tu jakieś nowe przychodzom, odbierajo należne mie pieniędze i co to normalnie tu się odstawia! szefostwo się uwzięło i normalnie chce mie zgnoić! Potem wziąłem kilka oddechów, policzyłem do dziesięciu i spróbowałem uruchomić myślenie i włączyć obserwację i dość szybko okazało się, że oni zwyczajnie lepiej wykonują obowiązki ode mnie. Nie chodziło o to, że się jakoś lepiej starają czy coś, ale zwyczajnie mają do tego większy talent, a szefostwo wcale się na nikogo nie uwzięło tylko daje więcej pracy temu, kto lepiej ją wykonuje.
Przytoczyłem to tutaj, ponieważ czasem jest tak, że mimo ogromnych starań z naszej strony efekt naszych działań jest zupełnie, ale to zupełnie różny od tego, co się nam wydaje. Niestety również może to dotyczyć kwestii związanych z rodzicielstwem, wyglądem, wrażeniem, które ludzie odnoszą po spotkaniu z nami itd, itp. Warto może zmiast prostego "uwzięli się na mnie" zastanowić się czy może aby nie mieli aby jakiegoś powodu aby na ten przykłąd mieć wątpliwości co do naszych kompetencji w temacie opieki nad dzieckiem.



2020-12-25 20:55

#259 misiek

Nie, tylko wiesz, ja bym nawet nie wydał dziecka pełnosprawnej, ale pijanej/ naćpanej, czy chorej psychicznie, po której byłoby to widać. Zobacz sobie jak wygląda ten wątek, na początku jest sensacja, że biednej niewidomej odebrano dziecko, a później po kilkunastu postach dowiadujemy się, że jednak dalej coś było nie tak.
-- (fantasma467):
Misiek, w tym przypadku była mowa o niewidomych i do tego, jak się okazało po kolejnych wpisach, mających inne zaburzenia. Dlatego nie dziwię się, że sprawa trafiła do sądu, bo rozwój i bespieczeństwo dziecka budziło wielkie wątpliwości. Czy ty byś wziął odpowiedzialność za losy tego malucha, i bez niczego oddał go pod opiekę takim rodzicom?

--


Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
2020-12-26 03:15

#260 papierek

Nic nie jest czarno białe. Ogólnie, osoby niewidome w społeczeństwie są uważane za takie, które to same żadko z domu wyjdą, a co dopiero dzieckiem się zająć. Z drugiej strony, sprawiając odpowiedzialne wrażenie i generalnie dobrą postawę możemy zaplusować swoim wizerunkiem. Z trzeciej strony, nie ma co też na siłę pokazywać swoją samodzielność, powiedzieć coś, że najwyżej ten czy tamta mi pomoże i tak dalej, a samemu robić, jak się uważa.
-- (tomecki):
Ehh, to magiczne słowo "uwziąć się". Normalnie te panie z mopsu o niczym innym nie myślą tylko zastanawiają się kogoby tu udupić i w końcu jest, noo te niewidome mie nie podskoczom, można robić rzeźnię! Ileż to razy słyszałem "a bo ona się na mnie uwzięła" i to załatwia sprawę, bo przecież jasnym i oczywistym jest, że nie ma absolutnie żadnego ze mną problemu i gdyby tylko się nie uwzięła to wszystko byłoby super.
Prosze państwa, tak dobrze, a może tak źle nie ma. Z reguły powód jest i to solidny. Kłopot w tym, że mało kto jest w stanie w oczy nam powiedzieć, że coś jest nie tak. Zasłaniają się procedurami, kwestiami mniej lub bardziej wydumanego bezpieczeństwa kogoś tam itp, ale swoje myślą. Pozostaje odpowiedzieć sobie na pytanie "czemu" tj nie czemu nie mówi prosto w twarz, bo z tym nie zrobimy zbyt wiele, tylko czemu tak sobie pomyślał / pomyślała.
Pamiętam, że poprzedniej pracy zatrudnili mnie na jakąś dość małą część etatu. Tłumaczyli, że już mają dużo osób, że jak ktoś się zwolni to dadzą mi więcej i takie tam. Ok, spoko, czekam. Tak sobie czekam i czekam, a tym czasem dochodzą nowi pracownicy, w dodatku część z nich ma za chwilę połowę etatu abo i więcej. jakże to, co za granda! toż mnie tu mówili, że jak się ktoś zwolni to mam mieć więcej, a tu jakieś nowe przychodzom, odbierajo należne mie pieniędze i co to normalnie tu się odstawia! szefostwo się uwzięło i normalnie chce mie zgnoić! Potem wziąłem kilka oddechów, policzyłem do dziesięciu i spróbowałem uruchomić myślenie i włączyć obserwację i dość szybko okazało się, że oni zwyczajnie lepiej wykonują obowiązki ode mnie. Nie chodziło o to, że się jakoś lepiej starają czy coś, ale zwyczajnie mają do tego większy talent, a szefostwo wcale się na nikogo nie uwzięło tylko daje więcej pracy temu, kto lepiej ją wykonuje.
Przytoczyłem to tutaj, ponieważ czasem jest tak, że mimo ogromnych starań z naszej strony efekt naszych działań jest zupełnie, ale to zupełnie różny od tego, co się nam wydaje. Niestety również może to dotyczyć kwestii związanych z rodzicielstwem, wyglądem, wrażeniem, które ludzie odnoszą po spotkaniu z nami itd, itp. Warto może zmiast prostego "uwzięli się na mnie" zastanowić się czy może aby nie mieli aby jakiegoś powodu aby na ten przykłąd mieć wątpliwości co do naszych kompetencji w temacie opieki nad dzieckiem.

--


po co mi sygnatura?
2021-01-02 13:54