Odbieranie dzieci niepełnosprawnym rodzicom
Wróć do Środowisko niewidomych#221 monstricek
Najciekawsze w tym jest, że o tym, kto kogo ma słuchać, mówi Misiek, który w ogóle dzieci niema i nie przyżywał ani pozytywnego, ani negatywnego warianta sprawy. Ludzie wejdą i sami zdycydują się, czy wierzyć w napisane.
#222 ewelinka
dokładnie.
#223 gabi
panie misiu ja nie pisze tego wszystkiego w tym wątku żeby innym niepełnosprawnym szkodzić , tylko pisze po to żeby osoby niepełno sprawne walczyły o swoje prawa i nie bały się o przyszłość własnych dzieci
#224 gabi
a co do tej dziewczyny o , której pisałam , że zabrali im dziecko to wczoraj otrzymała wyrok o umieszczeniu dziecka w rodzinie zastępczej i częściowe odebranie praw rodzicielskich
#225 gadaczka
Wątpię, że przez samą niepełnosprawnoć.
--Cytat (gabi):
a co do tej dziewczyny o , której pisałam , że zabrali im dziecko to wczoraj otrzymała wyrok o umieszczeniu dziecka w rodzinie zastępczej i częściowe odebranie praw rodzicielskich
--Koniec cytatu
#226 grzegorzm
z tego wynika, że przez niepełnosprawność, ale nie tylko wzroku.
--Cytat (gadaczka):
Wątpię, że przez samą niepełnosprawnoć.
--Cytat (gabi):
a co do tej dziewczyny o , której pisałam , że zabrali im dziecko to wczoraj otrzymała wyrok o umieszczeniu dziecka w rodzinie zastępczej i częściowe odebranie praw rodzicielskich
--Koniec cytatu
--Koniec cytatu
#227 monstricek
Tak czy owak, ludzie po przes ten wątek dowiedzą się, że są różne situacje i podejścia, i będą w razie czegoś gotowi na przyrużne scenariusze.
#228 tomecki
Znam jeszcze co najmniej kilka par niewidomych rodziców, którym nie robili problemów, a przy najmniej dużych problemów. Niestety to wszystko zależy od tego, jak się rodzice, zwłaszcza mama niepełnosprawna zaprezentuje, a jak już pisłem, dość trudno jest zaprezentować się dobrze. O tym się niestety nie mówi i mogę sobie wyobrazić sytuację, w której niewidomi rodzice korzystają z różnych form pomocy, bo tak wygodniej i w sumie czemu nie, potem nagle w szpitalu nowa sytuacja, pomocy brak, wyglądają jak ofiary losu i budzą się z ręką w nocniku, bo nagle ktoś mówi, że eee, chyba se nie radzicie to może jednak wkroczymy, bo dziecko będzie mieć problem. Nie musi to koniecznie oznaczać, że faktycznie będzie problem, ale jak wiadomo, liczy się pierwsze wrażenie, a z tym nie raz dość ciężko.
#229 Zuzler
Są też ary, które po prostu od razu dają do zrozumienia, że im ktoś widzący z rodziny pomoże. Może dlatego im nie robią problemów?
#230 Kat
Nie powiedziałabym, że ten wątek dotyczy rodzicielstwa samego w sobie, z resztą sama nazwa na to wskazuje. Nie chodzi w nim raczej o porady jak po niewidomemu to czy tamto ogarnąć.
I wiesz Misiek, bez urazy, ale jeśli nie masz dzieci, ba, nigdy nie będziesz ich rodził, z oczywistych względów, to nie wypowiadaj się nie mając pojęcia w tym temacie.
Ja sama długo bałam się nalotu z opieki społecznej, bo może jakiś "życzliwy" sąsiad postanowiłby donieść na mnie, że dziecko po nocach mi płacze, a płakało i to dużo. Na szczęście tak się nie stało, ale moja nawiedzona sąsiadka spytała któregoś razu męża czy ja aby na pewno to dziecko karmię skoro tyle płacze.
Teraz to śmieję się z tego, ale wtedy bynajmniej do śmiechu mi nie było.
--Cytat (misiek):
Ten wątek to jeden wielki fake i szkoda, że potencjalni rodzice, którzy tu wejdą by poczytać o wychowaniu dziecka, bo niestety akurat ten wątek przez nagminne dodawanie postów jest na górze będą musieli czytać ten stek bzdur i pomyślą jeszcze, że i prawda. Na całe szczęście jest jeszcze drugi wątek o rodzicielstwie żetelniejszy, tylko co z tego, skoro jest hen hen daleko na dole.
--Koniec cytatu
Strach zabija duszę.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja."
- Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
#231 ewelinka
często pytają o to, czy będzie ktoś do pomocy. jeśli takowej osoby nie ma, pewnie zapobiegawczo według nich wolą wytoczyć sprawę sądową takiej, czy owej, bo według nich jako osoba niewidoma, sama sobie nie poradzi.
#232 gadaczka
Pozostaje kwestia, że nie każda osoba niewidoma sobie poradzi.
#233 ewelinka
to przed posiadaniem dziecka powinna przemyśleć wszystkie za i przeciw.
#234 misiek
Pomyśl sobie co pomyśli potencjalny ojciec czy matka wchodząc tutaj, czytając posty, że odebrano dziecko takiej i takiej z powodów bliżej nieokreślonych. Jeden oleje sprawę, drugi najzwyczajniej w świecie się przestraszy, że z powodu jego niepełnosprawności może to jego dotyczyć. I nie piszę tego wszystkiego w złej wierze.
-- (monstricek):
Najciekawsze w tym jest, że o tym, kto kogo ma słuchać, mówi Misiek, który w ogóle dzieci niema i nie przyżywał ani pozytywnego, ani negatywnego warianta sprawy. Ludzie wejdą i sami zdycydują się, czy wierzyć w napisane.
--
#235 fantasma467
Dwie niewidome osoby, i do tego z zaburzeniami psychicznymi, lub upośledzone, nie powinne wychowywać dziecka, ponieważ narażają je na wielkie ryzyko utraty zdrowia, lub nawet życia. Wcale się nie dziwię, że im je odebrali.
#236 Kat
Jeśli jest tak, jak napisałaś, to mnie również to nie dziwi.
--Cytat (fantasma467):
Dwie niewidome osoby, i do tego z zaburzeniami psychicznymi, lub upośledzone, nie powinne wychowywać dziecka, ponieważ narażają je na wielkie ryzyko utraty zdrowia, lub nawet życia. Wcale się nie dziwię, że im je odebrali.
--Koniec cytatu
Strach zabija duszę.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja."
- Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
#237 Zuzler
A pewnie, nie każda sobie poradzi, ale skąd ktoś, kto nie ma zielonego pojęcia o możliwościach niewidomego ma wiedzieć, która? Już lepiej, żeby ludzi troszkę nastraszyć, niż, żeby nagle obudził się jeden z drugim z ręką w nocniku.
#238 tomecki
Ale fakty są takie, że komuś jednak to dziecko odebrano i trzeba się z tym liczyć. Przykre to, ale prawdziwe. Jeśli kogoś to wystraszy, oznacza to, że raczej jest bardzo niepewny skoro nie porozmawiał, nie dowiedział się więcej tylko rezygnuje tak ło.
#239 Zuzler
Widzę to inaczej. Jeśli o takich sytuacjach będzie się móić głośno, to świadomi tego przyszli rodzice, o ile się przejmą i są zapobiegawczy, przygotują się lepiej. Na przykład będą udowadniać, że są samodzielni lub wręcz przeciwnie, wciąż podkreślać, że nie trzeba się o nich martwić, bo mają za sobą sztab widzących, którzy na pewno im pomogą.
#240 gabi
dokładnie o to mi chodzi zuzler