Odbieranie dzieci niepełnosprawnym rodzicom
Back to Środowisko niewidomych#101 misiek
Coś mi tu śmierdzi. W ogóle jakim prawem szpital wydał dziecko babce skoro raz- jesteś pełnoletnia, dwa- nie jesteś ubezwłasnowolniona? Przecież na to są paragrafy i teraz to szpital powinien mieć problemy. Po za tym babka przecież nie jest prawnym opiekunem dziecka, więc to zakrawa o uprowadzenie czyż nie?
#102 zywek
I dlatego mówie, że nikt tak naprawdę nic nie wie.
#103 Zuzler
Ciekawam swoją drogą jak o tej sytuacji wypowiedziałaby się druga strona zainteresowana, czyli pan mąż.
#104 Nowiczok
Tu, niestety, należało zamiast psychologów wołać prawników. I mam nadzieję, że obecnie idziesz tą drogą.
#105 Kat
Dokładnie, z całym szacunkiem dla psychologów, ale nie oni tu byli potrzebni, a prawnicy.
Strach zabija duszę.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja."
- Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
#106 anitek
Analizując sytuację. Gdy by moja mama mi odebrała dzieci tylko z powodu tego, że nie widzę to:
1. Zerwała bym z nią wszelakie kontakty i więzi. Po kolejne zakaz zbliżania się. Po trzecie wyparła bym się jej w sądzie. To jest paranoja jak nie którzy rodzice postępują z swoimi niepełnosprawnymi dziećmi robiąc z nich kaleki życiowe.
#107 anitek
Co do rodziców przyszłych dorosłych niepełnosprawnych to oni robią z nas kaleki a później przychodzi co do czego to mają się do czegoś doczepić. Masakra.
#108 Zuzler
Albo dołączają się z wielkim rykiem do protestów rodziców niepełnosprawnych, któzy pomocy potrzebują 100 razy bardziej, niż rodzice niewidomego. To znaczy byłoby tak, gdyby sami ci rodzice zauważyli, że ich dziecko stać na to, żeby nie musiało zawsze być od nich zależne.
#109 misiek
Popieram, aczkolwiek do sądu bym nie szedł. Szkoda czasu, zdrowia i nerwów.
--Cytat (anitek):
Analizując sytuację. Gdy by moja mama mi odebrała dzieci tylko z powodu tego, że nie widzę to:
1. Zerwała bym z nią wszelakie kontakty i więzi. Po kolejne zakaz zbliżania się. Po trzecie wyparła bym się jej w sądzie. To jest paranoja jak nie którzy rodzice postępują z swoimi niepełnosprawnymi dziećmi robiąc z nich kaleki życiowe.
--Koniec cytatu
#110 Zuzler
Ja wiem... Jakiś sądowy zakaz zbliżania się to można by ogarnąć w skrajnym wypadku.
#111 misiek
Wystarczy wyprowadzić się kilkaset kilometrów. Komuby się chciało jeździć, tym bardziej jeśli nie powiesz gdzie mieszkasz?
#112 Zuzler
Wyprowadzić się. Jak to dumnie brzmi. Weź pod uwagę, że są niekiedy kwestie znacznie utrudniające takie ruchy, choćby praca, którą wszak niełatwo znaleźć, a bez pracy dziecka się nie utrzyma.
#113 ewelinka
można pracować zdalnie i da radę.
#114 Julitka
Zależy, co to za praca. Niestety większość tego typu stanowisk to przyczepka na kilka miesięcy za minimalną średnią krajową. Dziecko z tego nie wyżyje.
--Cytat (ewelinka):
można pracować zdalnie i da radę.
--Koniec cytatu
#115 ewelinka
ja pracowałam i pobierałam macieżyński, więc finansowo stałam i stoję w porządku, a mąż też pracował i miał rętę rodzinną.
#116 siwy4don
Julitka minimalną średnią:D? Albo jedno, albo drugie :)
#117 ewelinka
mieszkania też nie wynajmowałam, bo miałam swoje
#118 Julitka
Sorry, masz rację! :)
#CzłowiekOPoranku
--Cytat (siwy4don):
Julitka minimalną średnią:D? Albo jedno, albo drugie :)
--Koniec cytatu
#119 Kat
To teraz można zacząć się zastanawiać dlaczego autorka wątku nie wyprowadziła się gdzieś dalej będąc jeszcze w ciąży? No bo skoro
Strach zabija duszę.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja."
- Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
#120 Julitka
Proszę, nie oceniajmy z góry sytuacji.
Och, do tego nasze środowisko ma szczególne predyspozycje.