Najlepszy dzień w życiu
Back to Integracja Eltenowiczów#61 Zuzler
Oo, oryginalnie Agato. :) POdoba mi się ten pomysł. Ale to było tylko dla Ciebie? Bo dzielić się z innymi trochę głupawo.
#62 RAFKIW
najpiękniejszy dzień w moim życiu, to jak po raz pierwszy wziąłem na ręce moją urodzoną kilka godzin wcześniej córeczkę.
Nigdy nie zapomnę tej chwili i zapachu jej malutkiej główki.
#63 Tygrysica
Hm. Jednym z nich był na pewno dzień, w którym rodzice zostawili mnie w przedszkolu.
#64 lwica
o tak, u mnie jednym z lepszych, choć trudnych był dzień gdy trafiłam do Lasek.
#65 Paulinux
Ja nie mam chyba takiego dnia, ale jednym z nich byłby może dzień wyjazdu na ICC
#66 Tygrysica
To moze się wydawać dziwne, ale czułam się wtedy naprawdę szczęśliwa.
#67 lalar123
Zgadzam się z przedmówczynią. Mój najlepszy dzień, to był dzień w którym dowiedziałem się, że jadę z chórem szkoły muzycznej w Laskach do herzbergu. Miałem wrażenie, że unoszę się w powietrzu. To był piękny czas.
#68 Zuzler
U mnie jednymi z lepszych były te, w których mogłam w gimnazjum zostawać w internacie. Szczególnie dobrze wspominam te w maju i czerwcu, gdy wieczór zapadał wyjątkowo późno, żaby ze stawku tak darły parcha, że było słychać aż na żeńskim (po drugiej stronie budynku ośrodka), a popołudniami chodziło sie z grupą na lody albo w samotności po prostu pochodzić po wyludnionych korytarzach.
#69 Tygrysica
Szkoła w Laskach obfitowała w bardzo szczęśliwe dni.
#70 pawlink
A u mnie jednymi z lepszych były te, kiedy mogłem sobie połazić po górach.
#71 Paulinux
Ale gdybym miała powiedzieć o najczęśliwszym czasie w moim życiu, tak jak teraz Zuza, to z pewnością będą to letnie noce. Wtedy najczęściej gadałam z ludźmi, na których najbardziej mi w danym czasie zależało, wtedy dostawałam energii jak mały samochodzik, wtedy moje marzenia fruwały najdalej
#72 Tygrysica
Góry? Nieeee. Nad morzem, jego szum i piasek między palcami.
#73 Zuzler
@Pawlink, ale dlaczego właściwie? Przecież tam nic nie ma!
#74 lwica
Najszczęśliwszy czas, to chyba właśnie też weekendy pod koniec roku, kiedy już nie wiele się musi, i można siedzieć na tarasie po 22. :)
#75 pawlink
No właśnie ze względu na to nic. :D
#76 Paulinux
Tak, też lubię te parę tygodni przed zakończeniem. Wtedy jest takie super uczucie, że można mieć wywalone. Oby najszczęśliwszym dniem tego roku był dzień mojej obrony :P
#77 Tygrysica
Jak ja zazdroszczę tym z was, którzy jeszcze się uczą. Te dni przed końcem roku. Mmmmmmmm.macie rację. :D
#78 Monte
Dwa wyjazdy do Herzbergu w Niemczech i jeden do Fleke pod Bergen w Norwegii. To były naprawdę niezapomniane dni, które dały mi wiele radości! :)
#79 Postukujacy
Trudno mi wskazać dzień czy nawet ledwie kilka dni, które były najlepsze.
Na pewno czasy pierwszych lat studenckich to było coś pięknego. I te posiadówy na miasteczku studenckim AGH do wczesnych godzin porannych, a potem odprowadzanie koleżeństwa na pierwszy tramwaj ;) grillowanie, szukanie gdzie by tu w nocy zjeść i ostatecznie kupowanie hotdoga w Żabie... Teraz to zlewa się w przyjemną całość, ale wspomnienia być może oparte są w znacznej mierze o jedentylko dzień.
Zjazdy i obozy projektu Na fali czyli lata gimbazy i wczesnego technikum też były piękne. Trudno z tego wyjąć tylko te dwadzieścia kilka godzin. :)
#80 Julitka
Zazdroszczę czasów studenckich. Nie mam niestety takich wspomnień.
-- (Postukujacy):
Trudno mi wskazać dzień czy nawet ledwie kilka dni, które były najlepsze.
Na pewno czasy pierwszych lat studenckich to było coś pięknego. I te posiadówy na miasteczku studenckim AGH do wczesnych godzin porannych, a potem odprowadzanie koleżeństwa na pierwszy tramwaj ;) grillowanie, szukanie gdzie by tu w nocy zjeść i ostatecznie kupowanie hotdoga w Żabie... Teraz to zlewa się w przyjemną całość, ale wspomnienia być może oparte są w znacznej mierze o jedentylko dzień.
Zjazdy i obozy projektu Na fali czyli lata gimbazy i wczesnego technikum też były piękne. Trudno z tego wyjąć tylko te dwadzieścia kilka godzin. :)
--