Jak poprawić sytuację niepełnosprawnych na rynku pracy.
Wróć do Środowisko niewidomych#121 Julitka
A z tą zgadzam się połowicznie. Oczywiście wiadomo, że jak się tę pracę ma, to się ręce do Boga składa, że ona jest. Ale ona serio może się skończyć. I wtedy co? I nie, moją odpowiedzią na to pytanie bynajmniej nie jeest kolejne świadczenie.
-- (Natalia2000):
A jak widzę, ilu moich znajomych, niewidomych, bez żadnych innych niepełnosprawności, siedzi w domu któryś rok, bo pracy nie mogą znaleźć, to tym bardziej doceniam, że pracuję.
--
#122 Natalia2000
Hmmm, i owszem, może się skończyć, ale to tak jak każdemu, także ujmą na honorze nie będzie trzymanie się jednego miejsca przez lata, jednego, stabilnego miejsca, znam osoby które pracują w jednym miejscu po 20 lat, i nie mają z tym problemu, znam osoby które pracują też całe lata w klubie sportowym u mojego znajomego, można? można, dla kontrastu mam koleżankę, która pracowała właśnie w klubie sportowym przez chyba dwa lata, teraz pracę zmieniła na zupełnie inną,
także, cieszmy się, że możemy pracować, bo znam ludzi, którzy przez całe lata nie mogą znaleźć zatrudnienia...,, doceniajmy możliwości jakie mamy,
dla mnie ujmą na honorze nie jest praca w zakładzie, po pierwsze, nie cofam się w rozwoju, głównie mam osoby niepełnosprawne ruchowo... więc, zuubożenie intelektualne raczej mi nie grozi, dwa, mam możliwość rozwoju w kierunku mojego wyuczonego zawodu, możliwości pracy z fizjoterapeutą, możliwości szkoleń zawodowych w kierunku masażu, więc mam stanowisko pracy zgodne ze swoim zawodem, praca stała, stabilna, fajny wymiar dniowy i godzinowy, pół etatu, szczerze, nie wiem czy chciałoby mi się dymać codziennie do szpitala albo jakiegoś takiego miejsca... trzy, nie muszę się martwić o transport, co niestety w małych miejscowościach jest bardzo dużym problemem, mam koleżankę, u której autobus komunikacji miejskiej do jej miejsca pracy jedzie dwa razy dziennie, rano, i wieczorem, także... takie problemy to ja rozumiem, a w innych mniejszych miejscowościach wcale nie jest lepiej, wiem bo w takiej mieszkam, autobus dwa, trzy razy dziennie, w weekendy chyba nic nie jeździ, także, jakbym miała dostać się do pracy gdybym pracowała gdzie indziej.
#123 mustafa
Nie jest moim celem, w jakiś sposób demonizować czy umniejszać tym WAZ, czy ZAZ bo w końcu nie wiem. Jeśli coś takiego wyczuwasz to przepraszam. Bo mam wrażenie, że trochę zaczynasz się tłumaczyć. Absolutnie nie musisz, ja się cieszę jak inny niepełnosprawny chce i może pracować, i zarabia swoje pieniądze.
Po pierwsze szczerze jestem ciekawy jak to wygląda, co już mi napisałaś, a po drugie też szczerze jestem ciekawy jak ty oceniasz siebie i jak traktujesz swoją pracę. Czy spełnia ona w pełni twoje oczekiwania, czy daje ci to czego oczekujesz poza pieniędzmi rzecz jasna i czy konkretnie docelowo chciałabyś wyjść na otwarty rynek pracy. Wiem jak wygląda rynek pracy więc rozumiem twoje podejście. Po prostu skoro robisz kursy, to zastanawiam się, czy masz z tym jakiś plan. Jak masz legitny certyfikat z balijskiego masarzu to na tym można naprawdę fajne pieniądze trzepać. I wówczas i tak mogłabyś mieć wyjebane na jakieś punkty.
A z drugiej strony, jeśli obserwujesz oferty pracy i chciałabyś się gdzieś zahaczyć w NFZ to musisz o nich myśleć. Zakładam, że jakąś wizję przyszłości i marzenia masz jeśli chodzi o swoją pracę.
-- (Natalia2000):
A jak widzę, ilu moich znajomych, niewidomych, bez żadnych innych niepełnosprawności, siedzi w domu któryś rok, bo pracy nie mogą znaleźć, to tym bardziej doceniam, że pracuję.
--
-- (Natalia2000):
A jak widzę, ilu moich znajomych, niewidomych, bez żadnych innych niepełnosprawności, siedzi w domu któryś rok, bo pracy nie mogą znaleźć, to tym bardziej doceniam, że pracuję.
--
Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
#124 Natalia2000
Tak na szybko, no jak się skończy, to wydaje mi się, że się innej szuka, tylko w naszym przypadku jest... znaczniej tródniej ją znaleźć.
#125 mustafa
No ale chyba pisałaś gdzieś, że niektórzy w tym miejscu co ty jesteś pracują już po 20 lat. Więc punktem wyjściowym mojego pytania było, że ty też jak będziesz chciała to te 20 lat tam możesz pracować. Pomijając ewentualną likfidację.
Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
#126 Natalia2000
Dobrze, że mówisz, to znaczy, tak, jak narazie jest plan na mnie taki, że robię szkolenia, i idziemy na rynek z ofertą masażu relaksacyjnego, ,
Także, uważam, że to hyba całkiem niezła perspektywa.
- (mustafa):
Nie jest moim celem, w jakiś sposób demonizować czy umniejszać tym WAZ, czy ZAZ bo w końcu nie wiem. Jeśli coś takiego wyczuwasz to przepraszam. Bo mam wrażenie, że trochę zaczynasz się tłumaczyć. Absolutnie nie musisz, ja się cieszę jak inny niepełnosprawny chce i może pracować, i zarabia swoje pieniądze.
Po pierwsze szczerze jestem ciekawy jak to wygląda, co już mi napisałaś, a po drugie też szczerze jestem ciekawy jak ty oceniasz siebie i jak traktujesz swoją pracę. Czy spełnia ona w pełni twoje oczekiwania, czy daje ci to czego oczekujesz poza pieniędzmi rzecz jasna i czy konkretnie docelowo chciałabyś wyjść na otwarty rynek pracy. Wiem jak wygląda rynek pracy więc rozumiem twoje podejście. Po prostu skoro robisz kursy, to zastanawiam się, czy masz z tym jakiś plan. Jak masz legitny certyfikat z balijskiego masarzu to na tym można naprawdę fajne pieniądze trzepać. I wówczas i tak mogłabyś mieć wyjebane na jakieś punkty.
A z drugiej strony, jeśli obserwujesz oferty pracy i chciałabyś się gdzieś zahaczyć w NFZ to musisz o nich myśleć. Zakładam, że jakąś wizję przyszłości i marzenia masz jeśli chodzi o swoją pracę.
-- (Natalia2000):
A jak widzę, ilu moich znajomych, niewidomych, bez żadnych innych niepełnosprawności, siedzi w domu któryś rok, bo pracy nie mogą znaleźć, to tym bardziej doceniam, że pracuję.
--
-- (Natalia2000):
A jak widzę, ilu moich znajomych, niewidomych, bez żadnych innych niepełnosprawności, siedzi w domu któryś rok, bo pracy nie mogą znaleźć, to tym bardziej doceniam, że pracuję.
--
--
#127 Natalia2000
Ok, i super, ciesze się, że tak myślisz, po prostu wiecie, mam wrażenie, że co niektórzy uważają pracę w podobnych miejscach, miejscach pracy dla niepełnosprawnych za coś... gorszego, jako jakąś... wadę, cieszę, się, że tak nie uważasz Mustafa, cieszę się również, że mam fajną, rozwijającą, stabilną pracę,
mam wrażenie też, że tak naprawdę ludzie bardzo mało wiedzą na temat takich miejsc, przeciętny człowiek, gdyby powiedzieć, zakład aktywności zawodowej, a warsztaty terapii zajęciowej, raczej by te dwie instytucję mógł połączyć,, i się nie dziwię, sama jeszcze do niedawna nie wiedziałam zbyt wiele o funkcjonowaniu takich miejsc, Nie widzę też, żeby doradcy zawodowi informowali o takich możliwościach,
a różnice są, i to uważam, że spore,
nie byłam na wtz także , nie wiem z własnego doświadczenia, znajomi mi mówili.
Przede wszystkim, w zakładach aktywności zawodowej jak sama nazwa wskazuje w nich się pracuję... na warsztatach z tego co wiem, nie koniecznie tylko jest to praca, rozwijanie jakichś pasji, uzdolnień, możliwości danej osoby, zakłady aktywności zawodowej służą do pracy, w związku z tym, wiem, że na warsztatach może być różny przekrój niepełnosprawności, w tym, znaczne niepełnosprawności intelektualne, w zazach, ludzie muszą być w stanie pracować, także, o głębokich niepełnosprawnościach raczej nie słyszałam, ,
Kolejna rzecz, wynagrodzenia,
w zazach, normalnie dostajemy pensję, wynagrodzenie za pracę,
na warsztatach, słyszałam, że nie koniecznie, słyszałam również, że pieniądze kolegi, normalnie intelektualnie sprawny facet, to mieli tam opiekunowie , i wiecie... wydzielali im, u nas w zazie nie ma takiej możliwości, to jest zakład gdzie się pracuję, a nie opiekuńczy jakiś, na szczęście, także, z tego co widzę, zakłady aktywności zawodowej, są uważam, o te kilka szczebelków wyżej.
Wbrew kilku opiniom które słyszałam, nie od tótejszego środowiska, także spokojnie, znam już kilku niewidomych, tylko niewidomych bez innych niepełnosprawności, którzy pracują właśnie w takich zakładach, także, wbrew pozorom, uważam, że może być to dobre, a czasami bardzo dobre miejsce pracy...
#128 Julitka
Ale mi nie chodzi o to, że trzymanie się jednego miejsca przez lata jest złe - wręcz przeciwnie, jeśli to tylko możliwe i satysfakcjonuje, to ja do tego zachęcam.
-- (Natalia2000):
Hmmm, i owszem, może się skończyć, ale to tak jak każdemu, także ujmą na honorze nie będzie trzymanie się jednego miejsca przez lata, jednego, stabilnego miejsca, znam osoby które pracują w jednym miejscu po 20 lat, i nie mają z tym problemu, znam osoby które pracują też całe lata w klubie sportowym u mojego znajomego, można? można, dla kontrastu mam koleżankę, która pracowała właśnie w klubie sportowym przez chyba dwa lata, teraz pracę zmieniła na zupełnie inną,
także, cieszmy się, że możemy pracować, bo znam ludzi, którzy przez całe lata nie mogą znaleźć zatrudnienia...,, doceniajmy możliwości jakie mamy,
dla mnie ujmą na honorze nie jest praca w zakładzie, po pierwsze, nie cofam się w rozwoju, głównie mam osoby niepełnosprawne ruchowo... więc, zuubożenie intelektualne raczej mi nie grozi, dwa, mam możliwość rozwoju w kierunku mojego wyuczonego zawodu, możliwości pracy z fizjoterapeutą, możliwości szkoleń zawodowych w kierunku masażu, więc mam stanowisko pracy zgodne ze swoim zawodem, praca stała, stabilna, fajny wymiar dniowy i godzinowy, pół etatu, szczerze, nie wiem czy chciałoby mi się dymać codziennie do szpitala albo jakiegoś takiego miejsca... trzy, nie muszę się martwić o transport, co niestety w małych miejscowościach jest bardzo dużym problemem, mam koleżankę, u której autobus komunikacji miejskiej do jej miejsca pracy jedzie dwa razy dziennie, rano, i wieczorem, także... takie problemy to ja rozumiem, a w innych mniejszych miejscowościach wcale nie jest lepiej, wiem bo w takiej mieszkam, autobus dwa, trzy razy dziennie, w weekendy chyba nic nie jeździ, także, jakbym miała dostać się do pracy gdybym pracowała gdzie indziej.
--
#129 Julitka
Ale po co ona miałaby wychodzić na ten mityczny "otwarty rynek pracy", skoro jej tam dobrze, otrzymuje godziwe dla siebie wynagrodzenie itp?
Zresztą, Mustafo, to, że praca ma satysfakcjonować pod niebiosa, to jest marzenie Gen Z, a w praktyce ważne, żeby ta praca nie drenowała do końca energii i dawała kasę. Nie taką, jak wszyscy myślą, że jest dobra, tylko taką, która wystarczy temu, kto tę kasę otrzymuje.
-- (mustafa):
Nie jest moim celem, w jakiś sposób demonizować czy umniejszać tym WAZ, czy ZAZ bo w końcu nie wiem. Jeśli coś takiego wyczuwasz to przepraszam. Bo mam wrażenie, że trochę zaczynasz się tłumaczyć. Absolutnie nie musisz, ja się cieszę jak inny niepełnosprawny chce i może pracować, i zarabia swoje pieniądze.
Po pierwsze szczerze jestem ciekawy jak to wygląda, co już mi napisałaś, a po drugie też szczerze jestem ciekawy jak ty oceniasz siebie i jak traktujesz swoją pracę. Czy spełnia ona w pełni twoje oczekiwania, czy daje ci to czego oczekujesz poza pieniędzmi rzecz jasna i czy konkretnie docelowo chciałabyś wyjść na otwarty rynek pracy. Wiem jak wygląda rynek pracy więc rozumiem twoje podejście. Po prostu skoro robisz kursy, to zastanawiam się, czy masz z tym jakiś plan. Jak masz legitny certyfikat z balijskiego masarzu to na tym można naprawdę fajne pieniądze trzepać. I wówczas i tak mogłabyś mieć wyjebane na jakieś punkty.
A z drugiej strony, jeśli obserwujesz oferty pracy i chciałabyś się gdzieś zahaczyć w NFZ to musisz o nich myśleć. Zakładam, że jakąś wizję przyszłości i marzenia masz jeśli chodzi o swoją pracę.
-- (Natalia2000):
A jak widzę, ilu moich znajomych, niewidomych, bez żadnych innych niepełnosprawności, siedzi w domu któryś rok, bo pracy nie mogą znaleźć, to tym bardziej doceniam, że pracuję.
--
-- (Natalia2000):
A jak widzę, ilu moich znajomych, niewidomych, bez żadnych innych niepełnosprawności, siedzi w domu któryś rok, bo pracy nie mogą znaleźć, to tym bardziej doceniam, że pracuję.
--
--
#130 mustafa
Wydaje mi się, że dokładnie wyjaśniłem z czego wynika moje pytanie. Robi kursy to samo przez się oznacza, że chce się rozwijać i ja zapytałem, w jakim kierunku. Z resztą otrzymałem odpowiedź, więc chyba moje pytanie nie było bezzasadne.
Godziwe wynagrodzenie. A jeśli można mieć więcej wynagrodzenia?
Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
#131 Zuzler
Pytanie, czy każdy akurat do tego dąży.
#132 Julitka
Zuzlerze, owszem, raczej dąży. Tak ogólnie, ideologicznie dąży. Ale wielu ludzi, m.in niepełnosprawnych, uczy się mierzyć siły na zamiary i jeśli mają pracę, która ich nie drenuje, to im to wystarcza i to jest też spoko. Ten mit "otwartego rynku pracy" jest bardzo szkodliwy, oczywiście jeśli nie mówimy o stanowiskach, które są tworzone tylko pod OZN, tylko pod generowanie kasy i realnie nic się tam pożytecznego nie robi.
Natalio, moje pytanie o to, czy masz jakiś plan B, po prostu wynika z troski o to, że z wielu powodów ta praca może się kiedyś skończyć w sposób niespodziewany.
Zresztą niestety pół etatu nie wystarczy na to, by wyżywić ew. rodzinę lub ogólne samodzielne mieszkanie "na swoim".
#133 Natalia2000
Tak Julitka, rozumiem, na razie nie mam, z alternatywami jak wiecie kiepsko, kolejny przykład, koleżanka w dużym mieście pracowała w klubie sportowym, ale jednocześnie szukała pracy jako masażystka, gdzieś indziej, pracując chyba dwa albo trzy lata, nie mogła nic znaleźć, w dużym mieście jakim jest Wrocław, to o małych miejscowościach, albo zbiorku małych miejscowości iluś pod rząd, to w ogóle szkoda mówić...
#134 mustafa
Co do zasady tak. Każdy woli mieć więcej niż mniej. Chyba, że jest to socjal. Jeśli masz wystarczająco dużo na przeżycie, pracować ci się nie będzie chciało, ale jeśli okaże się, że można dostać kolejne świadczenie to je weźmiesz. Trochę inaczej jest jak już pracujesz, bo wtedy zastanawiasz się jak skalować swoje zarobki tak, żeby w ciągu godziny zarabiać więcej. Tak działa to u wszystkich ludzi, nie tylko niepełnosprawnych. Poczytaj sobie portale typu mamy mamą, albo obejrzyj serię na yt beka z madek.
-- (Zuzler):
Pytanie, czy każdy akurat do tego dąży.
--
Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
#135 Natalia2000
Tak, tylko, renta socjalna plus pół etatu, to czy na miesiąc wychodzi tak mało? moim zdaniem nie, no ale wiadomo, mogłabym więcej mówić gdybym musiała mieszkać samodzielnie.
#136 mustafa
No tutaj punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Dla mnie byłoby mało, dlatego staram się nie konkretyzować, że tyle to jest mało, a tyle to jest dużo. Po prostu zakładam, że jakbyś nagle miała dostawać tysiaka więcej to byś wzięła i się cieszyła, bo każdy by się cieszył. Ja mieszkam samodzielnie, niektórym dochodzą leki, więc też by mogło brakować. I wiadomka, lepiej mieć niż nie mieć.
Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
#137 Natalia2000
No tak, sądzę, że masz rację, wziełabym, jasne, że tak.
#138 balteam
Jak ktoś teraz zabawi się ze świadczeniami to i z 8 koła dostanie jak się nie mylę, także no.
#139 Julitka
No ale w tej sytuacji to oczywiście najlepiej nie pracować w ogóle, czyż nie? ;)
-- (balteam):
Jak ktoś teraz zabawi się ze świadczeniami to i z 8 koła dostanie jak się nie mylę, także no.
--
#140 balteam
no dla tysiaka nie wiem czy bym pracował, ale jeśli bym miał 8000 i bym znalazł pracę gdzie bym dostał chociaż 3, no to czemu nie, już między 8 a 11 to spora różnica. No i jeszcze zależy ile by mi zostawało co miesiąc, jeśli przy ośmiu mniej niż tysiak, to na bank bym pracował nawet za kilka stów, oczywiście nie calły etat.