Muszę się niestety zgodzić,
Nauka orientacji w większości ośrodków leży i podnieść się nie może,
Miałam w swoim życiu … 7 czy 8 instruktorów, i… było bardzo różnie, trójka mnie faktycznie czegoś nauczyła,
Reszta , mam niestety wrażenie, że porobili te kursy orientacji, ale mieli w międzyczasie inną pracę, w internatach czy jako nauczyciele, i nie mieli wystarczająco dużo czasu, żeby się poświęcić nauce orientacji innych.
Moja pierwsza , zupełnie pierwsza instruktorka , wspaniała kobieta, pracowała chyba tylko jako instruktorka, miała czas żeby go poświęcić dla mnie, i to od niej nauczyłam się najwięcej, wiem, że gdybym miała z nią zajęcia przez więcej czasu, byłabym w zupełnie innym miejscu samodzielności niż teraz.
Miała też najlepsze metody nauczania.
Lepszej instruktorki już później nie miałam, nikt nie był w stanie jej dorównać.
Było też później dwóch instruktorów z którymi mogłabym coś więcej się nauczyć, ale niestety zajęcia z jednym przypadły mi na czas pandemii, nad czym ubolewam, bo gdybyśmy mieli więcej ze sobą doczynienia w kwesti zajęć, mógłby też pójść w dobrą stronę trochę rozwój umiejętności, jestem tego pewna.
Mam niestety też wrażenie, że to nie dokońca może być winą samych instruktorów, może prowadzenie kursów dla instruktorów poszło w dół?, no bo ta starsza kadra instruktorska… świetni profesjonalni, a przede wszystkim skuteczni instruktorzy, od których faktycznie można było dostać potrzebne umiejętno ści,
Kwestia godzin, też na początku myślałam Daszku, że tam gdzie byliśmy nie było zbyt dużo tych godzin, ale idąc dalej , do kolejnego miejsca , przekonałam się, że może być jeszcze gorzej, czasami jak były zajęcia raz czy dwa razy w miesiącu to było dobrze.
Kolejna rzecz, zbyt częste zmiany instruktorów, instruktor potrafił mi się zmienić co rok, albo co dwa lata … niestety.
Coś jeszcze chciałam dodać w temacie, ale teraz nie pamiętam.