obóz ICC
Back to Inne#81 Zuzler
No, coś o tym słyszałam :P :)
#82 mikolajholysz
No, ja sobie raczej męża nie przywiozę, chociaż, kto wie, to w końcu ma coś ponoć wspólnego z Unią Europejską a ci takie lubią :)
#83 Julitka
Wiecie co, ja bym reflektowała na koordynatora grup. Serio! Tylko u mnie jest pewien problem: Ja nie umiem "żebrać" funduszy. Bo to o to się to opiera, nie? Jakby nie patrzeć... Ale poważnie, serio to rozważam, bo do jasnej ciasnej, organizacja woła o pomstę do nieba!!! Ja mam nadzieję, że Tomasz był też organizatorem w zeszłym roku i że jakoś to pykło, bo naprawdę może być krucho! Zero info, ja nawet nie wiem, czym my tam dotrzemy!
#84 mikolajholysz
No tak, Julitko, to bardzo dobry pomysł i cieszy nas, że chciałabyś się tym zająć.
W zeszłym roku Tomasz był i wyszło, więc czemu miałoby w tym nie wyjść? Docierać mamy samolotem, kwestia skąd, Tomek rozważał opcję Kraków i Warszawa.
#85 Julitka
Acha, nie, skoro w zeszłym roku wyszło, a Tomek był koordynatorem, to nie ma się czego bać, a ja zdecydowanie nie chcę pozbawiać Tomka stanowiska. Narazie oceniam go po "jego czynach", ale oczywiście nie mówię, że z gruntu jest zły bądź niekompetentny.
#86 mikolajholysz
ja bardziej bym powiedział, że nie niekompetentny a bardzo, bardzo zajęty, tak przynajmniej słyszałem.
#87 Julitka
I tego nie wykluczam, dlatego narazie nie zalałam go powodzią SMS-ów i telefonów. Wolę poczekać, bo generalnie nauczyłam się, że ludzie różnie zachowują się w różnych sytuacjach i nie należy ich oceniać. Dlatego raz jeszcze podkreślam, że na Tomku kreski nie kładę. Ale #ICC wiecie może, czy będziemy w zakwaterowani "krajowo" czy międzynarodowo? Mam na myśli, czy będziemy w pokojach z "rodakami" czy nie? Tak z ciekawości pytam, bo generalnie jest mi to obojętne, ale może wiecie?...
#88 mikolajholysz
krajowo chyba ciężko bo jest lekka... dysproporcja jeżeli chodzi o płcie z tego co widzę. Chociaż też nie wiem, ilu osobowe tam są pokoje.
#89 Julitka
Heh, Mikołaj, heh... :) Ale chyba nie jesteś sam, nie znamy przecież tej 1 czy 2 osób z poza naszej grupy...
#90 mikolajholysz
nie zdziwiłbym się jakbym był sam, ja mam szczęście? do takich sytuacji :)
#91 balteam
Papierek przecież pisał, że jedzie.
#92 mikolajholysz
a, no tk. Racja, zapomniałem.
#93 Zuzler
No w Dreźnie nas dali do jednego pokoju. A że męskiego uczestnika mieliśmy jednego, to go dopchali do jakichś słoweńców, Chorwatów czy Serbów.
#94 Zuzler
A o tym byciu koordynatorem to i ja, ciekawostka, sobie pomyślałam. Tak na pół żarty pół serio, jak to wygląda? Jakie zajęcia mogłabym zorganizować? Pewnie coś by się wymyśliło, bo tam jest rozrzut od programowania w pythonie do czegoś na kształt wdż, a po drodze np ciekawostki o kulturze naszych krajów. Ale skąd faktycznie te fundusze? Teoretycznie jest parę stowarzyszeń, jak nie one, to może jakieś inne, coś, ktoś, gdzieś. Albo tak, jak kiedyś nam ktoś zorganizował jakąś wycieczkę, że sobie od podatku działalności odpisał czy coś. Ciekawe to jest.
#95 mikolajholysz
jakiś PZN? albo nawet zbjurka na fejzbuku na horom curke? Paru by może dofinansowało. Do tego może PFRON, jakieś fundacje, coś, może by się uzbierało.
#96 Mulka
Widzę, że trochę zmieniają się trendy, bo jeszcze kilka lat temu przynajmniej w polskiej grupie było więcej chłopców niż dziewczyn i to nie tak, że np. 3 dziewczyny i 4 chłopaków, tylko tak dwa razy więcej. Tłumaczyłam sobie to tym, że to obóz informatyczny.
#97 misiek
Heh- gdybym miał wolne 4 tysiące kupił bym sobie komputer, który by mi posłóżył pewnie kilka dobrych lat. Pół godziny kompieli w morzu ok- za dzieciaka gdy często jeździłem dziennie spędzałem conajmniej dwie.
#98 mikolajholysz
to, że z czegoś byś nie skorzystał nie znaczy, że musisz to krytykować zwłaszcza, jak krytyka nie jest zbyt konstruktywna.
Dla mnie sytuacja z ICC wygląda tak jak przez dłuższy czas sytuacja ze screenreaderami. Drogie? no drogie, ale nic tańszego a podobnego nie ma. Narzeka się, ale się bierze bo nie ma alternatywny. Ja ICC w pewnym sensie traktuję jako inwestycję w przyszłość, to na wielu frontach pomoże mi uporać się z niektórymi problemami, od lepszego ogarnięcia języka w rzeczywistości przez poznanie ciekawych ludzi, a znajomości nigdy nie szkodzą, po ogarnięcie się lepsze z orientacją, samodzielnością i zdobycie nowych umiejętności. To nie są zwykle wakacje, to wyjazd, który czegoś uczy i zaprocentuje w przyszłości, kto wie, czy w perspektywie kilku lat przez którąś ze zdobytych znajomości czy chociażby przez głupie otwarcie się na świat i samodzielność te wcale nie 4, a 2 tysiące się kilkunastokrotnie nie zwrócą. To w pewnym sensie wakacje i możliwość rozrywki oraz spotkania niewidomych ludzi (a to też jest potrzebne, mi na przykład w ogromnym stopniu) ale można to też traktować w kategorii inwestycji we własną przyszłość. Tutaj to przywołane przez ciebie kompanie się w morzu to najmniej ważna część imprezy, bardziej dodatek do całości niż coś, po co się tam jedzie. Wiadomo, po historiach kilku osób, które byly na zasadzie "a bo ja angielskiego nie znam a kwestionariusz to mi koleżanka wypełniła" można odnieść wrażenie, że to są zwykłe wakacje, ale to jest wyjątek a nie reguła. Ci co byli to potwierdzą. A co do wolnych czterech czy dwóch tysięcy, mówię, kwestia priorytetów. Komputer się zużyje, taka okazja na zdobycie znajomości, samodzielności, umiejętności i doświadczenia może się nie powtórzyć. Z resztą na co dostaje się te wszystkie stypendia, przecież nie po to, żeby leżały i traciły na wartości wraz z inflacją.
#99 jamajka
Dobrze gada!
#100 Zuzler
Polać mu