Szkolne wybryki
Back to Integracja Eltenowiczów#61 lwica
Ta co zrobiła! :D
#62 markus1234
Odświerzam wątek, ponieważ przypomniał mi się jeden bardzo ciekawy wybryk. Chodziłem do szkoły w Sobieszynie. Dla tych, co nie wiedzą, jestem z województwa lubelskiego, mieszkam w Białkach Dolnych. Sobieszyn to wioska oddalona od mojego domu o mniej więcej 6, 7 kilometrów.
Było to w czasie lekcji plastyki, w ostatni dzień szkolny przed feriami w 2014 roku. Miałem takie głośniki, które nosiłem do szkoły, żeby muc słuchać muzyki z mojej mp3 na przerwach. Podchodzi do mnie jeden z moich kolegów, (w klasie było nas 24 uczniów) i mówi do mnie: "Ej, pożycz mi te głośniki, puszczę muzykę z telefonu". Ja taki zdziwiony mówię do niego: "Po co, przecież masz głośnik w telefonie". A ten kolega do mnie na to: "Ale ten głośnik z telefonu jest słaby, twoje są dużo lepsze". Zgodziłem mu się je pożyczyć. Podpiął je do telefonu, nastawił głośność na maksimum, i zaczął puszczać jakieś remiksy i piosenki z przekleństwami. Ja trochę się denerwowałem, bo bałem się, że mi zepsuje. Na szczęście nauczycielki nie było, bo gdzieś wyszła. Minęło kilka minut, i nagle wchodzi pani od plastyki i mówi: "Aaaaa, to Marek tak głośno puszcza muzykę. No, Marek;". Nie wiedziałem, co powiedzieć, bo to nie ja puszczałem. Na szczęście jedna z moich koleżanek powiedziała nauczycielce, że to są moje głośniki, i poprosiła tego chłopaka co puszczał, żeby mi je oddał. Oddał mi je z powrotem, schowałem je szybko do plecaka, żeby nauczycielka ich nie zabrała. I tak się skończyła ta sytuacja.
Ps. Jak mi się przypomni więcej wybryków z tej szkoły, to może coś jeszcze napiszę.
Pozdrawiam.
#63 mucha
fascynujące
#64 amel
Super temat! A jak nauczyciele ten wątek przypadkiem znajdą, jeszcze lepszy!
To ja ze swojej strony dorzucę świśnięcie wraz z klasą na tłusty czwartek w gimnazjum wszystkich pączków. Poco zostawiali bez nadzoru? Potem oddaliśmy, ale pani dyrektor chodząca po klasach i pytająca czy ktoś nie widział pączków przeszła już do legend szkolnych.
#65 teletubis
Ja pamiętam jak poszłam z koleżanką na piwo. Wypiłyśmy trochę za dużo i pora wracać.
Koleżanka miała buty na obcasach i było ją słychać na czwartym piętrze, a ja się tak śmiałam że też było mnie słychać na czwartym piętrze. Gdy już dotarłyśmy na nasze piętro pani wychowawczyni do nas
(proszę do mnie) i miałyśmy problem.
#66 misiek
Bo wam pozazdrościła, że nie poszła z wami.
--Cytat (teletubis):
Ja pamiętam jak poszłam z koleżanką na piwo. Wypiłyśmy trochę za dużo i pora wracać.
Koleżanka miała buty na obcasach i było ją słychać na czwartym piętrze, a ja się tak śmiałam że też było mnie słychać na czwartym piętrze. Gdy już dotarłyśmy na nasze piętro pani wychowawczyni do nas
(proszę do mnie) i miałyśmy problem.
--Koniec cytatu
#67 teletubis
no i zanotowała to w zeszycie
#68 misiek
To jest właśnie zazdrość hehe.
--Cytat (teletubis):
no i zanotowała to w zeszycie
--Koniec cytatu
#69 Mulka
W liceum przed sprawdzianem z biologii koleżanka, tak, widząca, poprosiła, żebym pożyczyła jej słuchawki na czas lekcji. Nie pamiętam, czy miałam drugie, w każdym razie nie stanowiło to dla mnie problemu, więc się zgodziłam. Okazało się, że nagrała sobie treści potrzebne do ściągania i hciała ukryć słuchawkę w swoich bujnych włosach. Sprawdzian przebiegał spokojnie i wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że w pewnym momencie słuchawka odłączyła się od telefonu. Na jej szczęście cała klasa ryknęła śmiechem, więc z nagrania dało się usłyszeć tylko jedno słowo, a nauczycielka nie wyciągnęła konsekwencji.
#70 markus1234
No to nieźle.
#71 dariusz.1991 Archived
Ja pamiętam jak, w pierwszej gimnazjum na prima aprilis wkręciłem jednego kolegę z trzeciej klasy. To był, mówiąc najdelikatniej bardzo rozrywkowy uczeń i powiedziano mu, że jeszcze jeden wybryk i wylatuje ze szkoły bez odwołania. Ja pełniłem wtedy jakąś funkcję w samorządzie uczniowskim i często chodziłem poklasach z ogłoszeniami. Tak było i tym razem. Wchodzę do trzeciej C i ze stoickim spokojem mówię (tu zmiana imienia i nazwiska) Jan Kowalski proszony jest do Pani pedagog. Nie wiem o co chodzi, ale mam go odprowadzić pod drzwi gabinetu. Akurat mieli lekcje z wychowawczynią. Ona załamana mówi: Janek prosiłam, przecież rozmawialiśmy z twoimi rodzicami, umawialiśmy się na coś itp. W klasie cisza, Janka mimo wszystko wszyscy lubili. Idę z nim pod tą salę, Kolega maksymalnie przerażony cały czas mnie wypytuje, o co chodzi, on naprawdę nic nie zrobił. Dwa metry od gabinetu pedagoga odpowiedziałem: Janek, Prima Aprilis, wracaj na lekcje bo zaraz zejdziesz na zawał.
#72 teletubis
o ja to musiał sie wystraszyć kolega
#73 biedrona333
doobre
#74 markus1234
Dobrze go wkręciłeś. Swoją drogą strasznie się wystraszył, ale sytuacja śmieszna.
#75 misiek
Wstrząsająca historia.
#76 camila
Ehh... Moje uniwersyteckie wybryki nie nadają się do o opisywania. Najłagodniejszym jest zaliczenie ustnego egzaminu pod wpływem benzodiazepin i opioidów z nativem, który skosił 3/4 naszego roku tak, że z 70 osób na roku zostało 26 i ja, zdałam na całe 4,5! Nikt, nic nie wiedział.
Udało mi się też zrobić tak, żę calutki rok zdał jeden przedmiot na najwyżsy wynik i aż wykładowca był zdziwiony. W latach szkolnych raczej byłam przykładnym uczniem. Jedyne co pamiętam to puszczanie sweepa późną nocą i irytacja, za delikatne słowo, tym nocnej zmiany, jak szklanki prawie drżały w pokoju :)
#77 Julitka
To jest raczej kategoria żartów śmiesznych dla tego, kto je robi.
--Cytat (dariusz.1991):
Ja pamiętam jak, w pierwszej gimnazjum na prima aprilis wkręciłem jednego kolegę z trzeciej klasy. To był, mówiąc najdelikatniej bardzo rozrywkowy uczeń i powiedziano mu, że jeszcze jeden wybryk i wylatuje ze szkoły bez odwołania. Ja pełniłem wtedy jakąś funkcję w samorządzie uczniowskim i często chodziłem poklasach z ogłoszeniami. Tak było i tym razem. Wchodzę do trzeciej C i ze stoickim spokojem mówię (tu zmiana imienia i nazwiska) Jan Kowalski proszony jest do Pani pedagog. Nie wiem o co chodzi, ale mam go odprowadzić pod drzwi gabinetu. Akurat mieli lekcje z wychowawczynią. Ona załamana mówi: Janek prosiłam, przecież rozmawialiśmy z twoimi rodzicami, umawialiśmy się na coś itp. W klasie cisza, Janka mimo wszystko wszyscy lubili. Idę z nim pod tą salę, Kolega maksymalnie przerażony cały czas mnie wypytuje, o co chodzi, on naprawdę nic nie zrobił. Dwa metry od gabinetu pedagoga odpowiedziałem: Janek, Prima Aprilis, wracaj na lekcje bo zaraz zejdziesz na zawał.
--Koniec cytatu
#78 monstricek
Właśnie. Ode mnie taki pan komik dostał by.
#79 misiek
Takie bardzo podstawówkowe w stylu pujdę do Pani, bo mnie wyzywasz. W późniejszych latach nazwał bym takiego zwykłym konfidentem i dopiero miałby pojechane.
#80 dariusz.1991 Archived
Wyobraź sobie, że całe zaplecze osób nazwijmy to stwarzających zagrożenie było innego zdania.