Szkolne wybryki
Back to Integracja Eltenowiczów#101 Monte
Ja na studiach miałam taką sytuację: Jestem sobie na KNSie (Historia katolickiej nauki społecznej) na ćwiczeniach. Na każdych takich ćwiczeniach były prezentacje encyklik, pytania do prezentujących i notatki. Jest pierwsza prezentacja, przed nami stoją dwie dziewczyny, ja siedzę pierwsza w ławce, jedyna niewidoma na roku. Ksiądz zagaduje:
Co, stresujecie się?
Dziewczyny: Tak.
Ksiądz: Dlaczego?
Dziewczyny: Bo wszyscy na nas patrzą.
Ja: No, ja nie patrzę.
Poczym słyszę zbiorowy śmiech.
#102 Monte
Jak byłam w internacie, to było gimnazjum, zrobiłam z koleżanką psikusa innym dziewczynom.
Była noc, my gadałyśmy jeszcze, nie mogłyśmy spać. Stwierdziłyśmy, że ostatnia noc w Roku Szkolnym, to może byśmy zrobiły coś. Przeszłyśmy się po pokojach i dwóm dziewczynom związałyśmy szuflady w szafkach nocnych razem, trzem wrzuciłam do kubków żelki, a innym przywiązałyśmy krzesła do szuflad w biurkach tak, że jak odsuwało się krzesło, to i ta szuflada się odsuwała. Minus był taki, że trzy dziewczyny nie mogły kubków domyć, jedna z nich jeszcze nie spała i musiałyśmy wyjść z tego pokoju i dlatego wrzuciłam tym dziewczynom żelki, a jedna z dziewczyn rano się wkurzyła na nas za związane szuflady. Pani wychowawczyni się śmiała, bo została prze ze mnie uprzedzona, nie chciałam, żeby nam się dostało.
#103 biedrona333
doobre
#104 Monte
Przypomniała mi się jeszcze jedna sytuacja z internatu. Raczej nie podpada pod typowy wybryk, ale myślę, że będzie można się pośmiać jak sobie to wyobrazicie. Zacznijmy od tego, że jak śpiewałam w chórze, byłam w sopranach, no wiecie, mój głos należy do kategorii raczej tych wysokich. To było któregoś pięknego poranka, czas przedświąteczny, chyba ostatni dzień przed przerwą. Miałam wtedy na późniejszą godzinę do szkoły, bo nasza ówczesna nauczycielka administracji przychodziła raczej później niż o 8:00 i miałyśmy więcej czasu na wyszykowanie się do szkoły. Wszystkie dziewczyny z grupy już wyszły, została chyba tylko jedna, pani wychowawczyni i ja. W pewnym momencie przypomniała mi się przeróbka z książki pt. "LO-Teria" i zaczęłam śpiewać takim prawie operowym głosem tę przeróbkę: "Wśród nocnej ciszy, czy pani słyszy, po szkolnym strychu biegają myszy. Niechże pani weźmie kija, wszystkie myszy pozabija, a spokój będzie". Na pewno wiem, że pani z koleżanką się śmiały, po kilku minutach dowiedziałam się, że były zdziwione, że ja tak umiem.
#105 pates
Noo dobre.
#106 Monte
Przypomniała mi się jeszcze jedna sytuacja z uczelni. To było chyba bliżej końca roku akademickiego. Skończyłam zajęcia i wracałam do pokoju rekreacyjnego, żeby poczekać na kierowcę, który miał mnie odwieźć do akademika. Miałam zajęcia na trzecim piętrze dziesięciopiętrowego budynku i zazwyczaj wjeżdżałam i zjeżdżałam windą, bo łatwiej było mi wszędzie trafić od windy niż od schodów. Winda często wjeżdżała też na wyższe piętra, bo sporo ludzi tam wsiadało i wysiadało. Tak było i tym razem. Winda raczej była pełna. I w pewnym momencie wsiadła pani, z tego co wywnioskowałam z rozmowy konkretnej budowy. Weszła do windy i mówi coś w rodzaju: Jeszcze ja. No, jak ja tu wejdę to winda się chyba zarwie. A ja odpowiedziałam z uśmiechem: Jak coś, to do góry nie polecimy. Raczej trudno by było. A wszyscy w windzie gruchnęli śmiechem.
#107 misiek
A gdzie ma jechać!!! W book!!!
-- (Monte):
Przypomniała mi się jeszcze jedna sytuacja z uczelni. To było chyba bliżej końca roku akademickiego. Skończyłam zajęcia i wracałam do pokoju rekreacyjnego, żeby poczekać na kierowcę, który miał mnie odwieźć do akademika. Miałam zajęcia na trzecim piętrze dziesięciopiętrowego budynku i zazwyczaj wjeżdżałam i zjeżdżałam windą, bo łatwiej było mi wszędzie trafić od windy niż od schodów. Winda często wjeżdżała też na wyższe piętra, bo sporo ludzi tam wsiadało i wysiadało. Tak było i tym razem. Winda raczej była pełna. I w pewnym momencie wsiadła pani, z tego co wywnioskowałam z rozmowy konkretnej budowy. Weszła do windy i mówi coś w rodzaju: Jeszcze ja. No, jak ja tu wejdę to winda się chyba zarwie. A ja odpowiedziałam z uśmiechem: Jak coś, to do góry nie polecimy. Raczej trudno by było. A wszyscy w windzie gruchnęli śmiechem.
--
#108 misiek
A myślałem że w świetlicy obróciłaś flachę w butelce po wodzie mineralnej czy cuś.
-- (Monte):
Przypomniała mi się jeszcze jedna sytuacja z internatu. Raczej nie podpada pod typowy wybryk, ale myślę, że będzie można się pośmiać jak sobie to wyobrazicie. Zacznijmy od tego, że jak śpiewałam w chórze, byłam w sopranach, no wiecie, mój głos należy do kategorii raczej tych wysokich. To było któregoś pięknego poranka, czas przedświąteczny, chyba ostatni dzień przed przerwą. Miałam wtedy na późniejszą godzinę do szkoły, bo nasza ówczesna nauczycielka administracji przychodziła raczej później niż o 8:00 i miałyśmy więcej czasu na wyszykowanie się do szkoły. Wszystkie dziewczyny z grupy już wyszły, została chyba tylko jedna, pani wychowawczyni i ja. W pewnym momencie przypomniała mi się przeróbka z książki pt. "LO-Teria" i zaczęłam śpiewać takim prawie operowym głosem tę przeróbkę: "Wśród nocnej ciszy, czy pani słyszy, po szkolnym strychu biegają myszy. Niechże pani weźmie kija, wszystkie myszy pozabija, a spokój będzie". Na pewno wiem, że pani z koleżanką się śmiały, po kilku minutach dowiedziałam się, że były zdziwione, że ja tak umiem.
--
#109 Monte
Jak Ci się nie podoba, to nie musisz czytać. Ja nie mam spektakularnych akcji do opowiadania, bo nie wysadziłam pokoju nauczycielskiego w powietrze. Opowiedziałam to, bo myślałam, że trochę się pośmiejecie.
#110 pates
No ale złe to nie było. Smile.
#111 misiek
Ehh, i po co ta agresja? Ja do ciebie życzliwie i z uśmiechem, a ty tak.
-- (Monte):
Jak Ci się nie podoba, to nie musisz czytać. Ja nie mam spektakularnych akcji do opowiadania, bo nie wysadziłam pokoju nauczycielskiego w powietrze. Opowiedziałam to, bo myślałam, że trochę się pośmiejecie.
--
#112 Pitef
To ja miałem w internacie zestaw kolumn estradowych, coś koło 300w RMS na stronę, i jakoś w czerwcu, przed zakończeniem roku na przeciwko okien w internacie w moim pokoju sąsiedzi zrobili sobie grilla przy jakimś tam głośniku bluetotch. Dla objaśnienia. Mój pokój w internacie był na 2 piętrze, byłem w nim wtedy ja i kolega który się przeniósł na tą nockę do mnie, bo moi współlokatorzy pojechali wcześniej do domu czy cuś. No i wracając: Muzyka puszczana przez sąsiadów nie przypadła nam do gustu, a jak wiadomo, kiedy Piotruś włączał Pitef Audio, cały internat się bujał. Więc stwierdziłem, że pokarzę im co potrafi chociaż jedna moja kolumna. Na mixerze balans na prawo, bass full, chebel tak, żeby przesteru nie było, kolumnę, tą wielką krowę kolega trzymał wystawioną na parapecie- jakiś metr.20 wysokości szeroka też na dobre pół metra jak nie więcej, i z 30 kg wagi- mowa o kolumnie. Ja z lapka odpaliłem Hej Kasiu Kasiu, oddaj mi wianeczek. Mikrofon w łapę, i stadardowa djska gadka: Zapraszam do pozdrowień, dedykacji oraz zamówień. www.radiojakieśtam.pl. Wchodzi wychowawca, który delikatnie mówiąc stwierdził, że z ch***em się na głowy pozamieniałem.
Aha. Zapomniałem dodać. Rzecz działa się około 23.30 w nocy.
#113 Pitef
Picie piwska na 2 razy czyli: Wychylenie się na korytarz, dobra. nikt nie idzie. butla albo pucha w łapę, picie do połowy, szybkie zagryzanie czym tam było można, znowu wychył a korytarz i zerowanie piwka. Palenie e-fajeczek, wciąganie tabaki, dawniej nadmuchanie prezerwatywy i umieszczenie jej w wejściu do pryszniców albo w sedesie, żucanie się pianką do golenia, bużenie ścian do gołych cegieł przy pomocy szafek--- to akurat przypadkiem. jak coś mi się przypomni to napiszę napewno
#114 misiek
Tłuściutko.
-- (Pitef):
To ja miałem w internacie zestaw kolumn estradowych, coś koło 300w RMS na stronę, i jakoś w czerwcu, przed zakończeniem roku na przeciwko okien w internacie w moim pokoju sąsiedzi zrobili sobie grilla przy jakimś tam głośniku bluetotch. Dla objaśnienia. Mój pokój w internacie był na 2 piętrze, byłem w nim wtedy ja i kolega który się przeniósł na tą nockę do mnie, bo moi współlokatorzy pojechali wcześniej do domu czy cuś. No i wracając: Muzyka puszczana przez sąsiadów nie przypadła nam do gustu, a jak wiadomo, kiedy Piotruś włączał Pitef Audio, cały internat się bujał. Więc stwierdziłem, że pokarzę im co potrafi chociaż jedna moja kolumna. Na mixerze balans na prawo, bass full, chebel tak, żeby przesteru nie było, kolumnę, tą wielką krowę kolega trzymał wystawioną na parapecie- jakiś metr.20 wysokości szeroka też na dobre pół metra jak nie więcej, i z 30 kg wagi- mowa o kolumnie. Ja z lapka odpaliłem Hej Kasiu Kasiu, oddaj mi wianeczek. Mikrofon w łapę, i stadardowa djska gadka: Zapraszam do pozdrowień, dedykacji oraz zamówień. www.radiojakieśtam.pl. Wchodzi wychowawca, który delikatnie mówiąc stwierdził, że z ch***em się na głowy pozamieniałem.
Aha. Zapomniałem dodać. Rzecz działa się około 23.30 w nocy.
--
#115 dariusz.1991 Archived
Ja pamiętam dość podobną akcję ze studiów, ale o tym już chyba kiedyś pisałem.Godzina 2.30 w nocy, grupa pijanych studentów głośno imprezuje pod moim pokojem a ja o 8.00 mam ciężki egzamin. Wiadomo, że w takich sytuacjach ani się nie zwraca uwagi (kto posłucha w tym stanie?), ani nie zgłasza imprezy na portiernię. No i wpadłem na ciekawszy pomysł. Odpaliłem komputer i znalazłem na youtube nagranie pracującej wiertarki udarowej. No to skoro oni mogą drzeć się jak potłuczeni, ja mam prawo słuchać wiertarki przez głośniki na maksa. Zapętliłem nagranie i poszedłem się kąpać. Po 10 minutach pukanie do drzwi. Portier we własnej osobie i imprezowicze się dobijają. Otwieram jakby nic się nie stało i pytam o co chodzi. Jakoś mało składnie szło im tłumaczenie. No więc powiedziałem, że przy tak głośnych imprezach dźwięk wiertarki mnie mocno relaksuje a ja mam ciężki egzamin o 8.00 i muszę mieć komfort przy nauce. Do końca roku miałem spokój z imprezami pod pokojem.
#116 pates
Dariusz, haha no doobre.
@Pitef, ale gdzieś ty te kolumienki trzymał w tym interku, z tego co widziałem to tam szafeczek/pułeczek mało,
#117 DJGraco
Pitef, ellleganckooo. Nie wiem jakim cudem udało ci się przemycić kolumny estradowe do interku, ale szacuuun
#118 pates
EE, on zarządzał ogulnie nagłośnieniem w naszej szkole, tak więc wierz.
#119 Monte
Dooobre!
#120 sanklip
Tiaa.
Pitef,
a pamiętasz spadające długopisy u pani A. K.
Przecież głównym czynnikiem wywołującym to zjawisko były te twoje małe kolumienki :D
Cis najzieleńszy jest zimą;
ma zwyczaj śpiewać kiedy płonie.
Heilung -
"Norupo".