Mieszkanie z ogólnie pojętą rodziną czyli rodzicami.
Back to Środowisko niewidomych#101 monstricek
To wszystko jest bardzo sprzeczne. Znam sporo ludzi po 40, którzy dopiero zaczynali chodzić z laską, ale nikt nie odmawiał im pomocy czy rehabilitacji ze względu na wiek. Co do innych rzeczy, powiem, że oczekiwanie społeczeństwa jest bardzo abstraktną rzeczą, i jeśli polegać na niej, to można stwierdzić, że społeczeństwo w ogóle wymaga od nas, żebyśmy siedzieli w domu i nie wychodzili na świat.
#102 Postukujacy
Ano im dłużej siedzisz w przyzwyczajeniach i wygodnym życiu tym trudniej jest się z tego wygrzebać. Jak to ja, pójdę w logikę. Im dłużej cośtrenujesz, tym jest większa szansa, że staniesz się w tym lepszy. Jeżeli ktoś trenuje się w wygodnictwie i byciu wyręczanym, to nawet jeśli już uczyni pierwszy krok czyli podejmie świadomą decyzję i zacznie z determinacją podchodzić do przechwytywania obowiązków na siebie, to potencjalnie zajmie mu to więcej czasu jeśli tkwi w tym już od dawna. Czyli wiek nie jest taki bez znaczenia.
#103 adelcia
ja sama zaczełam się uczyc chodzenia z laska po mieście dopiero 2 miesiące pzed 40 tka. i co? gorsza jestem? no nie, w cale nie, i nawet się tak nie czuję.
wręcz przeciwnie.
jak próbowałam się uczyć ileś lat wstecz, to tak dobrze mi nie szło jak idzie mi teraz.
bo wiecie w czym różnica?
wtedy się musiałam uczycć, a teraz się chcę uczyć.
więc jeżeli toś coś naprawdę chce, to może
mu się to udać kiedykolwiek.
-- (monstricek):
To wszystko jest bardzo sprzeczne. Znam sporo ludzi po 40, którzy dopiero zaczynali chodzić z laską, ale nikt nie odmawiał im pomocy czy rehabilitacji ze względu na wiek. Co do innych rzeczy, powiem, że oczekiwanie społeczeństwa jest bardzo abstraktną rzeczą, i jeśli polegać na niej, to można stwierdzić, że społeczeństwo w ogóle wymaga od nas, żebyśmy siedzieli w domu i nie wychodzili na świat.
--
#104 adelcia
totalnie nie jest ważne komu ile czasu to zajmie.
ważne jest, że się uda. bo o to przecieś chodzi.
-- (Postukujacy):
Ano im dłużej siedzisz w przyzwyczajeniach i wygodnym życiu tym trudniej jest się z tego wygrzebać. Jak to ja, pójdę w logikę. Im dłużej cośtrenujesz, tym jest większa szansa, że staniesz się w tym lepszy. Jeżeli ktoś trenuje się w wygodnictwie i byciu wyręczanym, to nawet jeśli już uczyni pierwszy krok czyli podejmie świadomą decyzję i zacznie z determinacją podchodzić do przechwytywania obowiązków na siebie, to potencjalnie zajmie mu to więcej czasu jeśli tkwi w tym już od dawna. Czyli wiek nie jest taki bez znaczenia.
--
#105 balteam
No właśnie nie prawda, jeśli komuś coś dużo więcej czasu zajmie, to większa szansa, że się zniechęci i zrezygnuje.
Nie jest ktoś gorszy, bo chce sięuczyć czegoś w wieku 40 lat, ale jeśli ktoś nie umie się poruszać w wieku np. 30, to jest bardziej wykluczony niż osoba, która umie się poruszać, albo inaczej mówiąc, jest dużo bardziej uzależiony od pomocy innych osób, jeśli ktoś ma spoko rodzinę to ok, ale jak go zaczynają kontrolować, a on nie umie nawet przejść do najbliższego sklepu, to już nie jest spoko.
Jeśli ja zacząłem gać w showdowna w wieku 16 lat, to nie jestem tylko z tego powodu lepszy od kogoś kto zaczął grać w wieku 50 lat, le ta druga osoba już na starcie ma sporo ciężej niż jak ja gdy zaczynałem w wieku 16 lat, to samo można odnieść do orientacji czy jakiejś innej dziedzny, przecież nauka orientacji to nie jest chwila, a czym starsi jesteśmy to tez z reguły mamy coraz więcej innych obowiązków, więc tylko teoretycznie każdy ma równe szanse i tak samo się uczy i jak chce to wszystko oarnie.
#106 adelcia
a to już swoją drogą.
zawsze to jest o nas jako o osobowościach ogólnie.
-- (balteam):
No właśnie nie prawda, jeśli komuś coś dużo więcej czasu zajmie, to większa szansa, że się zniechęci i zrezygnuje.
Nie jest ktoś gorszy, bo chce sięuczyć czegoś w wieku 40 lat, ale jeśli ktoś nie umie się poruszać w wieku np. 30, to jest bardziej wykluczony niż osoba, która umie się poruszać, albo inaczej mówiąc, jest dużo bardziej uzależiony od pomocy innych osób, jeśli ktoś ma spoko rodzinę to ok, ale jak go zaczynają kontrolować, a on nie umie nawet przejść do najbliższego sklepu, to już nie jest spoko.
Jeśli ja zacząłem gać w showdowna w wieku 16 lat, to nie jestem tylko z tego powodu lepszy od kogoś kto zaczął grać w wieku 50 lat, le ta druga osoba już na starcie ma sporo ciężej niż jak ja gdy zaczynałem w wieku 16 lat, to samo można odnieść do orientacji czy jakiejś innej dziedzny, przecież nauka orientacji to nie jest chwila, a czym starsi jesteśmy to tez z reguły mamy coraz więcej innych obowiązków, więc tylko teoretycznie każdy ma równe szanse i tak samo się uczy i jak chce to wszystko oarnie.
--
#107 Postukujacy
Z czytaniem brajlem lub bardziej powszechny przykład - ze sportem tudzież z graniem na instrumentach takich jakskrzypce, jest podobnie :) nie zaprzeczam, że się nie da nauczyć później. Ale może być trudniej. A znacie przysłowie czego jaś się nie nauczy tego Jan nie będzie umiał?
#108 Julitka
Ale właściwie to nic zdrożnego nie ma w tym, że ktoś nie umie gotować, sprzątać czy prasować dlatego, że nie umie, nie lubi, nie chce mu się itp. Bo widzący też mają ten problem. Jeden nie ugotuje, drugi zamówi gosposię do sprzątania itp. To jest zupełnie ok.
Tylko rozważmy, że naprawdę niewielu niewidomych będzie stać na opłacenie wszystkiego, od transportu po jedzenie, gdy zamieszkają sami, skoro u rodziców mieli wszystko za darmo i rentę na własny użytek. Nawet odkładając przez dobrych kilka lat nie uzbierają stosownych funduszy.
I też ważne jest, czy dana osoba, jak ją w dupę przyciśnie życie, nauczy się robić sobie jaja na twardo, czy będzie załamywać ręce. A chodzi mi też o to, by nie dostać od życia kopa w momencie, gdy nagle zabraknie dosłownie wszystkich, którzy mogliby nieść całodobową pomoc. Ja wolę odcinać pępowinę w warunkach kontrolowanych, gdy mam do czego wracać, niż potem gryźć ziemię.
-- (midzi):
Ja tam przyznaję się bez bicia, gotować nie umiem i kompletnie nie chce mi się, by to zmieniać. Mieszkając samemu kupowałem sobie obiady, co wynosiło mnie około 400, 450 PLN na miesiąc, reszta posiłków wiadomo, była prostsza w przygotowaniu, więc tu spokojnie byłem sobie w stanie poradzić. Teraz, kiedy jesteśmy we dwójkę problem rozwiązał się niejako sam, ale i spędzanie czasu w kuchni jest milsze i nagle okazało się, że spaghetti to nawet zaczęło mi wychodzić. :-D
--
#109 Julitka
Oczywiście. To nie jest tak, że ludzie starsi mają mniejsze szanse, bo nie mają. Tylko wymaga to od nich więcej samozaparcia.
Przyrównam to do nauki nowoczesnych technologii: Jak uczymy się my, młodzi, a jak nasi rodzice? Ilu starszych ludzi opanowuje podstawowe czynności na głupim smartfonie, już nie mówiąc o komputerze?
Tak samo będzie z wyprowadzką.
Bo wyprowadzka, wbrew pozorom, to nie jest tylko kwestia "Umiem sprzątać", "Umiem gotować" lub też "Umiem się poruszać z laską". To jest taki splot wszelkich drobnych niuansów, że naprawdę to potrafi przytłoczyć. Ja się częściowo usamodzielniłam mając lat 19, a do końca - w rok później. Nadal mam wentyl bezpieczeństwa. I jest czasem naprawdę bardzo ciężko.
A, jak przypuszczam, znacie mnie z twardego charakteru, Eltenowego radykalizmu i chodzenia po trupach do celu. :) Więc serio, potrafi być ciężko, a jestem młoda, mam świeży, otwarty umysł i listę głupich ideałów na podoręcziu. :D
-- (Postukujacy):
Ano im dłużej siedzisz w przyzwyczajeniach i wygodnym życiu tym trudniej jest się z tego wygrzebać. Jak to ja, pójdę w logikę. Im dłużej cośtrenujesz, tym jest większa szansa, że staniesz się w tym lepszy. Jeżeli ktoś trenuje się w wygodnictwie i byciu wyręczanym, to nawet jeśli już uczyni pierwszy krok czyli podejmie świadomą decyzję i zacznie z determinacją podchodzić do przechwytywania obowiązków na siebie, to potencjalnie zajmie mu to więcej czasu jeśli tkwi w tym już od dawna. Czyli wiek nie jest taki bez znaczenia.
--
#110 Julitka
A, to oczywiście też prawda. Nikogo do niczego nie można zmuszać, bo to wyjdzie bokiem. A nawet dwoma. Pamiętam swoje własne doświadczenia z białą laską i bardzo dobrze Cię rozumiem. Dlatego tym ważniejsze jest, by osobę dobrze oswoić, tak właśnie z laską, jak i z mieszkaniem na własną rękę.
-- (adelcia):
ja sama zaczełam się uczyc chodzenia z laska po mieście dopiero 2 miesiące pzed 40 tka. i co? gorsza jestem? no nie, w cale nie, i nawet się tak nie czuję.
wręcz przeciwnie.
jak próbowałam się uczyć ileś lat wstecz, to tak dobrze mi nie szło jak idzie mi teraz.
bo wiecie w czym różnica?
wtedy się musiałam uczycć, a teraz się chcę uczyć.
więc jeżeli toś coś naprawdę chce, to może
mu się to udać kiedykolwiek.
-- (monstricek):
To wszystko jest bardzo sprzeczne. Znam sporo ludzi po 40, którzy dopiero zaczynali chodzić z laską, ale nikt nie odmawiał im pomocy czy rehabilitacji ze względu na wiek. Co do innych rzeczy, powiem, że oczekiwanie społeczeństwa jest bardzo abstraktną rzeczą, i jeśli polegać na niej, to można stwierdzić, że społeczeństwo w ogóle wymaga od nas, żebyśmy siedzieli w domu i nie wychodzili na świat.
--
--
#111 adelcia
są ludzie jak ja, którzy nie mieli by do czego wracać.
ileśrazy to ja już usłysiałam, że jak odejdę i coś mi się posypie, to dla mnie są już drzw zamknięte.
więc kto jak kto, ale ja mając to w umyśle nie umiem ruszyć dalej, bo żle mogło by się to skończyć.
#112 adelcia
no nie stety. nie wiem jakw polsce ale tu czegoś jak mieszkań treningowych no tudzieś takich gdzie można by było np na miesiąć spróbować czy to jest dla nas, czy niekoniecznie, ewentuelnie się tam czegoś nauczyć itp.
i to jest szkoda myślę.
-- (Julitka):
A, to oczywiście też prawda. Nikogo do niczego nie można zmuszać, bo to wyjdzie bokiem. A nawet dwoma. Pamiętam swoje własne doświadczenia z białą laską i bardzo dobrze Cię rozumiem. Dlatego tym ważniejsze jest, by osobę dobrze oswoić, tak właśnie z laską, jak i z mieszkaniem na własną rękę.
-- (adelcia):
ja sama zaczełam się uczyc chodzenia z laska po mieście dopiero 2 miesiące pzed 40 tka. i co? gorsza jestem? no nie, w cale nie, i nawet się tak nie czuję.
wręcz przeciwnie.
jak próbowałam się uczyć ileś lat wstecz, to tak dobrze mi nie szło jak idzie mi teraz.
bo wiecie w czym różnica?
wtedy się musiałam uczycć, a teraz się chcę uczyć.
więc jeżeli toś coś naprawdę chce, to może
mu się to udać kiedykolwiek.
-- (monstricek):
To wszystko jest bardzo sprzeczne. Znam sporo ludzi po 40, którzy dopiero zaczynali chodzić z laską, ale nikt nie odmawiał im pomocy czy rehabilitacji ze względu na wiek. Co do innych rzeczy, powiem, że oczekiwanie społeczeństwa jest bardzo abstraktną rzeczą, i jeśli polegać na niej, to można stwierdzić, że społeczeństwo w ogóle wymaga od nas, żebyśmy siedzieli w domu i nie wychodzili na świat.
--
--
--
#113 Pitef
Moi też duuuużo mówili, a w efekcie bardzo pomogli.
#114 adelcia
jeżeli wiedziałeś że tylko tak se mówią, ale byeś przekonany że by tego nie spełnili, to super.
natomiast u mnie jest jasne że by tego spełnili, no i potem moglibyśćie czytać artikuły jakto ktoś niewidomy na słowacji stał się bezdomnym.
i to w cale nie przesadzam.
-- (Pitef):
Moi też duuuużo mówili, a w efekcie bardzo pomogli.
--
#115 Julitka
No i to jest właśnie bardzo przykre. :(
-- (adelcia):
są ludzie jak ja, którzy nie mieli by do czego wracać.
ileśrazy to ja już usłysiałam, że jak odejdę i coś mi się posypie, to dla mnie są już drzw zamknięte.
więc kto jak kto, ale ja mając to w umyśle nie umiem ruszyć dalej, bo żle mogło by się to skończyć.
--
#116 adelcia
otóś to, dla tego ja nastawiam się tak, że cokolwiek zmieni się dopiero jak ich nie będzie, i nie ważne zy to za rok czy za 10 lat, ale już teraz w głowie i wewnętrznie żyję z tym, że nieważne kiedy to się stanie, wiem,że sobie poradzę, bo będę chciała sobie poradzić.
-- (Julitka):
No i to jest właśnie bardzo przykre. :(
-- (adelcia):
są ludzie jak ja, którzy nie mieli by do czego wracać.
ileśrazy to ja już usłysiałam, że jak odejdę i coś mi się posypie, to dla mnie są już drzw zamknięte.
więc kto jak kto, ale ja mając to w umyśle nie umiem ruszyć dalej, bo żle mogło by się to skończyć.
--
--
#117 Julitka
Ale przygotowujesz się do tego, jak możesz?
-- (adelcia):
otóś to, dla tego ja nastawiam się tak, że cokolwiek zmieni się dopiero jak ich nie będzie, i nie ważne zy to za rok czy za 10 lat, ale już teraz w głowie i wewnętrznie żyję z tym, że nieważne kiedy to się stanie, wiem,że sobie poradzę, bo będę chciała sobie poradzić.
-- (Julitka):
No i to jest właśnie bardzo przykre. :(
-- (adelcia):
są ludzie jak ja, którzy nie mieli by do czego wracać.
ileśrazy to ja już usłysiałam, że jak odejdę i coś mi się posypie, to dla mnie są już drzw zamknięte.
więc kto jak kto, ale ja mając to w umyśle nie umiem ruszyć dalej, bo żle mogło by się to skończyć.
--
--
--
#118 adelcia
bardziej przygotowuje sięna to w myślach i w sercu.
jeżeli coś już w tym domu robię, to tylko jak nie ma ich w domu.
pozmywam podłogi, albo ugotuje sobie coś, tak dla siebie,
albo wstawie pranie, albo rozwieszam to na balkonie, albo potem śćiągam, i składam. tylko to wszystko też zależi od tego, jak ja się czuję.
bo jeżeli oni wkarczmie siedzą, no to ja trzymam się lepiej w pokoju, bo wtedy nie chce się z nimi spotkać np na korytarzu jak przychodzą.
Więc to co napisałam że robię, się dzieje bardziej jak są w pracy.
I narazie to tyle.
-- (Julitka):
Ale przygotowujesz się do tego, jak możesz?
-- (adelcia):
otóś to, dla tego ja nastawiam się tak, że cokolwiek zmieni się dopiero jak ich nie będzie, i nie ważne zy to za rok czy za 10 lat, ale już teraz w głowie i wewnętrznie żyję z tym, że nieważne kiedy to się stanie, wiem,że sobie poradzę, bo będę chciała sobie poradzić.
-- (Julitka):
No i to jest właśnie bardzo przykre. :(
-- (adelcia):
są ludzie jak ja, którzy nie mieli by do czego wracać.
ileśrazy to ja już usłysiałam, że jak odejdę i coś mi się posypie, to dla mnie są już drzw zamknięte.
więc kto jak kto, ale ja mając to w umyśle nie umiem ruszyć dalej, bo żle mogło by się to skończyć.
--
--
--
--
#119 Julitka
Nie musisz tego wszystkiego wymieniać, bo to oczywiście Twoja prywatna sprawa. :)
Ale fajnie, że się oswajasz. To też ważne.
No, ale widzę tu pewną analogię, która się przewija przez dużo postów:
Osoba niewidoma usamodzielnia się tylko wtedy, gdy rodziny nie ma w domu. Przykre.
-- (adelcia):
bardziej przygotowuje sięna to w myślach i w sercu.
jeżeli coś już w tym domu robię, to tylko jak nie ma ich w domu.
pozmywam podłogi, albo ugotuje sobie coś, tak dla siebie,
albo wstawie pranie, albo rozwieszam to na balkonie, albo potem śćiągam, i składam. tylko to wszystko też zależi od tego, jak ja się czuję.
bo jeżeli oni wkarczmie siedzą, no to ja trzymam się lepiej w pokoju, bo wtedy nie chce się z nimi spotkać np na korytarzu jak przychodzą.
Więc to co napisałam że robię, się dzieje bardziej jak są w pracy.
I narazie to tyle.
-- (Julitka):
Ale przygotowujesz się do tego, jak możesz?
-- (adelcia):
otóś to, dla tego ja nastawiam się tak, że cokolwiek zmieni się dopiero jak ich nie będzie, i nie ważne zy to za rok czy za 10 lat, ale już teraz w głowie i wewnętrznie żyję z tym, że nieważne kiedy to się stanie, wiem,że sobie poradzę, bo będę chciała sobie poradzić.
-- (Julitka):
No i to jest właśnie bardzo przykre. :(
-- (adelcia):
są ludzie jak ja, którzy nie mieli by do czego wracać.
ileśrazy to ja już usłysiałam, że jak odejdę i coś mi się posypie, to dla mnie są już drzw zamknięte.
więc kto jak kto, ale ja mając to w umyśle nie umiem ruszyć dalej, bo żle mogło by się to skończyć.
--
--
--
--
--
#120 papierek
Julitka, ciężko mi się zgodzić w pełni. Zależy sporo od rodziny, ale ja z moich doświadczeń raczej bym powiedział, że to zależy, na co rodzina ci pozwala. W pewnych obszarach możesz się usamodzielnić z rodziną, pewne rzeczy będą ci utrudniać, pewne robić za ciebie, ale wbrew temu, co się mówi jakto niewidomi mają problemy i skupiamy się tylko na tym, że ci newidomi to ja widziałem przypadek we własnej rodzinie i to nie jeden, że ktoś widzący się wyprowadził i nie ogarniał rzeczy, które ja ogarniam więc no. Bo zawsze były robione za tą osobę