EltenLink

Mieszkanie z ogólnie pojętą rodziną czyli rodzicami.

Back to Środowisko niewidomych

#61 Julitka

I dlatego ja zdecydowanie optuję za samodzielnym mieszkaniem na studiach, względnie na tym etapie szkoły, gdzie możemy już być pewni siebie i tejże, bo w każdej chwili możemy wtedy wrócić na weekend do ciepłego gniazdka, zatelefonować po mamę, żeby uprała ciuchy itp.
W sytuacji samodzielnej pracy, życia na tzw. własną rękę, takiego wentylu bezpieczeństwa już NIE ma. :(
-- (tomecki):
zostałem wywołany do tablicy, chociaż teoretycznie wszystko w temacie zostało powiedziane. Inna rzecz, że większość postów sugeruje niejako, że takie mieszkanie z rodziną często wynika z głupoty czy innej krótkowzroczności naszej lub rodziców i tu może nie to, że stanę po drugiej stronie, ale przy najmniej troszkę obronię tych, którzy mimo wszystko nadal z rodziną mieszkają chociaż samemu dość wcześnie się wyprowadziłem. Co prawda do babci, ale autonomię miałem sporą.
Na początek parę pytań. Jeśli macie widzące rodzeństwo, przypomnijcie sobie w jakim wieku wy zaczęliście robić sobie śniadania, a w jakim owo rodzeństwo?
Kiedy wy dostaliście klucze od domu i czy był to ten sam mniej więcej wiek co u rodzeństwa?
Jeśli chodziliście do masówki to czy podobną ilość czasu spędzaliście po za domem np. z kumplami?
Wydaje mi się, że większość niewidomych na te pytania odpowie przecząco i to jest chyba cały problem. Trudno jest natychmiast przejść z roli w gruncie rzeczy dziecka do dorosłości. W przypadku sporej części widzących ten proces zajmuje ileś czasu. Najpierw zaczyna chodzić sam na plac zabaw, potem do szkoły, potem z koleżeństwem gdzieś tam, potem jakieś mniejsze wycieczki z nocowaniem po drodze i w końcu mieszkanie na swoim. W naszym przypadku najczęściej tych wszystkich etapów pośrednich albo nie ma w ogóle albo jeśli są to jakoś ograniczone.
W ośrodkach też nie jest pod tym względem zbyt dobrze, bo wychowawcom przede wszystkim zależy na tym aby się młodzież nie pozabijała, a wszelkie samodzielne wyjazdy to jednak ryzyko, a w razie czego odpowiedzialność spada na nich. Po za tym oni często niekoniecznie czują się odpowiedzialni za to co będą wychowankowie robili po wyjściu na świat. Ich zadaniem jest aby do tego wyjścia doprowadzić w stanie w miarę możliwości bezurazowym i tyle ich roboty. Jasne, jakaś nauka przygotowywania posiłków, sprzątania, ogarniania ubrań jasne, że jest, bo to względnie bezpieczne no i pod nadzorem. Czym innym jest jednak takie coś, a czym innym chociażby pomysł kumpla brata na dwudniową wycieczkę do lasu na wariata, po której wzmiankowany brat dostał sraczki jak siemasz, bo nie wziął pod uwagę, że jednak picie wody bezpośrednio ze strumienia niekoniecznie jest najlepszym pomysłem świata. Niby co tam sraczka, ale to dobitnie pokazuje, że w razie czego jeśli się dobrze nie przygotujesz do dowolnego działania, efekty mogą być różne od oczekiwanych. Im więcej sytuacji, w których należy sobie jakoś poradzić tym większe później przygotowanie do ewentualnych niespodzianek, a co ważniejsze tym większa pewność,, że jeśli nie będzie to jakiś kosmiczny kataklizm to jakoś da się radę. Gdzie niby większość z nas miała tego doświadczenia nabrać? W internacie, gdzie wszystko było od początku do końca zorganizowane, dogadane, a my stawaliśmy przed wyborem: jechać na konkurs piosenki czy może pobyczyć się trochę.


--


***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!
2022-03-06 12:42

#62 Zuzler

Jaaasne, bo każdy, kto mieszka z rodzicami to idiota albo niesamodzielne niedojrzałe dziecko.



Edited 2022-03-06 15:13

#63 Paulinux

Nooo. Taka ja na przykład. Co z tego, że obydwu stronom się to opłaca. Mam się wynosić z domu, żeby pokazać środowisku że jestem super, bo teraz to przecież jestem nikim.


Happy hacking
2022-03-06 15:15

#64 Zuzler

I żeby było śmieszniej, my dwie nie zakładamy nawet, że zostaniemy z rodziną do końca świata i jeden dzień dłużej. Tak samo nie zakładał Pitef i z tego samego założenia, jak wnioskować można z jego słów w niniejszym wątku, wychodzi Papierek. Czyli można być jednocześnie samodzielnym i ogarniętym przy rodzinie. Ba, nawet śmiem postawić stwierdzenie, że właśnie o dojrzałości świadczy nieuciekanie od niej, gdy nie jest to konieczne, np. z powodu pójścia na studia/do pracy w innym mieście.



Edited 2022-03-06 15:20

#65 biedrona333

i ja dołączam się do grona osób mieszkających z rodzicami, ale również dokładających się co nieco do czynszu



2022-03-06 15:37

#66 Julitka

Bardzo zdrowa, fajna relacja i merytoryczny wpis, ale weź też pod uwagę, że w sumie potwierdzasz moje słowa. :)
-- (monstricek):
Wydaje mi się, że mam wyjątkową sytuację. Żyję jednocześnie i z rodzicami i bez rodziców. Chodzi o to, że w Moskwie mieszkam w domu rodziców, a w Nowosybirsku mam własne mieszkanie. życie ułożyło się tak, że mam pracę w obu tych miastach i nie chcę z niej rezygnować. Mam wspaniałe relacje z moimi rodzicami. To nie stało się tak po prostu, to była długa i bolesna praca dla nas wszystkich, ale cieszę się, że udało nam się przez to przejść i nie straciliśmy siebie nawzajem.
Groźnie nie było, ale kolorowo nie było też. Kiedy dorastałem, próbowano mnie ograniczać, próbowano bronić od świata i pomagać we wszystkim, nawed w tym, co umiałem, ale stwierdziłem, że tak nie powinno być i walczyłem. Na początku też traktowali mnie jak иbiednego niewidomego, ale potem, gdy zobaczyli, że z roku na rok nie poddaje się, staram się być coraz bardziej samodzielny, dużo się uczę, próbuję pokazać, jaki jestem naprawdę, uwierzyli we mnie. Na początku, kiedy skończyłem szkołę i poszłem na studia, przeniosłem się od nich do akademika i tam zaczęłem mieszkać. To właśnie w ciągu sześciu lat, kiedy tam mieszkałem, moi rodzice nauczyli się postrzegać mnie jako normalną osobę, szanować i ufać mi.
Obecnie sytuacja wygląda następująco: mieszkam z rodzicami, ale nie jestem w żaden sposób ograniczany. Mam własny pokój, mogę wracać do domu, kiedy tylko chcę, nikt nie próbuje mi w żaden sposób narzucić swojego zdania i nie każe, co mam robić. Mam takie same obowiązki domowe jak oni, np., często gotuję, kupuję jedzenie i inne rzeczy, piorę, sprzątam, płacę za światło, wodę i t.p.. W naszej rodzinie wszystko odbywa się zgodnie z zasadą, że każdy stara się robić to, co jest potrzebne w danej chwili. Jeśli wracam z pracy i nie mam nic w lodówce, zamawiam dostawę lub idę na zakupy, a potem gotuję obiad. Jeśli moja matka lub ojciec przychodzą przede mną, to oni to robią. Jeśli widzę w skrzynce pocztowej rachunek za wodę lub światło, od razu go płacę. Jeśli któryś z nich to zauważy, to płaci jóż on. Tak samo jest ze wszystkim. Jeśli chcę zaprosić przyjaciół, nikt nie ma nic przeciwko temu. Mogą zatrzymać się u mnie, przenocować itd. Nikt nigdy nie przyjdzie do mojego pokoju i nie sprawdzi, co robimy. Moi rodzice nie grzebią w moich rzeczach ani nie zadają głupich pytań w stylu "gdzie byłeś", "kim jest ta dziewczyna", "dla czego wróciłeś tak późno?", bo wiedzą, że powiem im sam, jeśli będę chciał. Po prostu żyjemy razem i jesteśmy przyjaciółmi. Nie wiem, jak inaczej to nazwać. Moi rodzice po prostu nauczyli się mi ufać, nauczyli się żyć z tym, że jestem niewidomy, ale mogę mieć życie prywatne, obowiązki i tak dalej.
Nie mam jeszcze pieniędzy na kupno mieszkania w Moskwie, nie planuję się żenić, więc mieszkam z rodzicami. Niewykluczone, że w przyszłości kupię mieszkanie w Moskwie lub ostatecznie przeniosę się do Nowosybirska, i jestem pewien, że moi rodzice poprą mój wybór.
W Nowosybirsku mieszkam zupełnie sam, sam kupiłem i umeblowałęm swoje mieszkanie, choć rodzina oferowała mi pomoc. Teraz mieszkam puł roku tam, a pół roku w Moskwie i dobrze mi z tym. Jeśli wyjeżdżam do Nowosibirska, poprostu dzwonię do rodziców raz w tygodniu, ale żadne z nich nie próbuje mnie kontrolować. Kocham i szanuję moich rodziców tak samo, jak oni kochają i szanują mnie.

--


***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!
2022-03-06 16:04

#67 Julitka

Dokładanie się do czynszu to chyba nie jest ten warunek, który świadczy o tym, że mieszkanie z rodzicami jest w porządku. :)
A co do @Paulinux i @Zuzler, to chyba dość opatrznie zrozumiałyście moje stanowisko.
W obecnych warunkach raczej trzeba mieć gdzieś opinię środowiska, by jakoś żyć. :) Taki układ wydaje mi się krzywdzący dla Was, nie dla środowiska. Ale na dłuższą metę.


***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!
2022-03-06 16:06

#68 Julitka

A zastanawialiście się kiedyś nad tym, co się dzieje, jak człowiek jednak się wyprowadza po tych iluś latach?


***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!
2022-03-06 16:07

#69 Paulinux

No co, musi trochę bardziej się wziąć za ogarnianie, ale dla mnie to nie jest problem. Była taka jedna sprawa, w której byłam ograniczana w dzieciństwie, ale jak w końcu udało mi się to nadrobić, to większość tego co potrzebowałam ogarnęłam w 3 dni.


Happy hacking
2022-03-06 17:13

#70 Zuzler

No nic się nie dzieje, jakieś tam potknięcia się zdarzą i nam, i tym, którzy się wyniosą zaraz po maturze, i widzącym, i niewidomym.



2022-03-06 19:55

#71 papierek

No nic się nie dzieje, widziałem ludzi, którzy byli ogarnięci a mało sami w domu robili bo tak i szybciutko się nauczyli, słyszałem o takich, co ogarniali mniej i po próbie wyprowadzki też nie wiele się zmieniło, kwestia odpowiedniego podejścia. Mała rzecz, a cieszy, rodzice na 2 tygodnie wyjechali z domu i nagle zaczął i bardziej przeszkadzać brud, po kilku dniach znudziło mi się zamawiać jedzenie, stos naczyń mnie irytował i tak dalej, no więc się wzięło i ogarnęło. Kosz się zaczął zapełniać, więc kiedyś trzeba było się zmusić i wyrzucić i wiele innych, a to były tylko dwa tygodnie, a o tylu rzeczach się dowiedziałem, że potrafię i mi przeszkadzają.


po co mi sygnatura?
2022-03-07 12:39

#72 papierek

Wiem, że napewno nie umiem prasować, ale tego i wielu widzących facetów nie robi, chociaż to nie jest argument, żeby się tego nie nauczyć. Prania też nie ogarniałem, ale tu główny problem wiąże się z obsługą pralki i wiedzą co z czym prać, co na jakim programie etc, ale wiedzę da się zdobyć niszcząc kolejne ubrania, albo dzwoniąc do mamy, albo przeglądając internet, a obsługę pralki na pamięć, albo przez wi-fi. No i nie umiem robić bardziej zaawansowanych rzeczy w kuchni poza usmarzeniem czegoś, zrobieniem kanapek/tostów/parówek/jajecznicy itp. Ryż/makaron pewnie bym ugotował, bo to ciężko zepsuć, chociaż da się, więc wszystko przede mną. I to jest chyba taka najważniejsza i jedyna rzecz, dktórą zdobywa się doświadczeniem, ale i tu mam kogo pytać ze znajomych/przyjaciół niewidomych, którzy dobrze sobie radzą. A skoro wiem, że u mnie konieczność zrobienia danej rzeczy potrafi zdziałać cuda, a zwykle problemem jest brak potrzeby robienia czegoś, a nie brak pomysłu jak sobie poradzić z czymś, to nie mam obaw, że nawet jak się wyprowadzę za 5 lat, chociaż wolał bym wcześniej, to zostanę kompletnie bezradny i bez pomysłu na życie. Jedyny warunek, byle nie mieszkać samemu, bo i motywacja do czegokolwiek jakoś taka mniejsza. Z kimś mam na myśli partnera/przyjaciół/znajomych.


po co mi sygnatura?
2022-03-07 12:51

#73 balteam

Problem z z wyprowadzką na przykład po trzydziestce jest tylko taki, że już masz swoje przyzwyczajenia, jak na przykład ktoś nie gotuje i nie pierze prawie całe życie, to nie każdy zacznie magicznie to robić, bo to czasożerne itd.
No i jak kogoś poznasz, to do tej trzydziestki coś gotować by wypadało, oczywiście nie każdy musi i takie tam, ale gotowanie to tylko przykład jednej ze swer, w których trzeba ogarniać.
A i na koniec dodam, że tu mówiła Julitka raczej o tym, że dużej części niewidomym to nie służy, bo rodzice ich blokują, nie pozwalają im sięnawet nauczyć gotować jak sami by chcieli, no i wtedy tojest problem, a nie jak po prostu ktoś jest leniwy, ale ma możliwości żeby się ogarnąć.


Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.
2022-03-07 13:29

#74 Paulinux

Czasami nawet jak blokują to jest to bardziej opłacalne. Jeśli jest to świadoma decyzja tej osoby, to dla mnie robienie z niej debila i niedorajdy jest bez sensu. Jeśli ktoś nwet całe życie będzie zamawiał żarcie, jeździł taksami i opłacał gosposię, a będzie miał na tyle hajsu żeby bezboleśnie to sobie ogarnąć, to easy. Szacun, że znalazł sobie pracę która mu daje takie możliwości. Możliwość klsyfikowania tej osoby zaczyna się dla mnie dopiero wtedy, jak jęczy a nie ma albo chęci, albo odpowiednio dużo determinacji żeby ten stan rzeczy zmienić.


Happy hacking
2022-03-07 13:34

#75 balteam

Wszystko można powiedzieć, że spoko, bo każdy inaczej ogarnia, ale niewidomych, którzy mają kasę na zamawianie i taksę jest jak na lekarstwo, widzących pewnie z 15% społeczeństwa by było stać.
No i ja mówięz mojego punktu widzenia, z moih doświadczeń wynika, że jednak dużo niewidomych traci na siedzeniu w domu, zwłaszcza na wsi jak pracy tam nie może żadnej znaleźć.
Jeśli ktoś mieszka w domu, normalnie tam funkcjonuje, to psoko, niech mieszka. Z resztą jak ktoś nic nie ogarnia i tam mieszka, to mi też to wisi, ne pojadę do niego i go nie zabiorę:P


Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.
2022-03-07 13:46

#76 Paulinux

Wiesz, dzięki pandemii zrobiło się dużo pełniej na rynku pracy zdalnej, zresztą taka praca Cię nie ogranicza pod względem kraju, w którym pracujesz, więc tutaj też duże ograniczenie znika.


Happy hacking
Edited 2022-03-07 13:47

#77 balteam

Tak, tylko czy jak masz tylko średnie wykształcenie to takich prac jest dużo? Chyba niespecjalnie, a wyższe wykształcenie ma 20% czy mniej, nie pamiętam.
Ogólnie zdalna praca na prawdę fajny pomysł.


Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.
2022-03-07 13:48

#78 Paulinux

Ale mi nie chodziło o to, że mam Ci teraz wymyślić przykłady prac, do których oże pójść każdy przeciętny niewidomuch. Próbowałam tylko zdementować pogląd o tym, że jak mieszkasz na wsi, to nie możesz żadnej pracy znaleźć. To może być teoretycznie cokolwiek, nawet jak umiesz się ładnie wyciziać do kamery to możesz zrobić z siebie influencerskie show.


Happy hacking
2022-03-07 13:51

#79 balteam

Hah, to, że sobie masz jakąśszansę na znalezienie pracy, to tak, tylko moim zdaniem bardzo małą po prostu.


Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.
2022-03-07 13:53

#80 Julitka

No ale właśnie o to mi chodzi, że to się odkrywa dopiero, jak się zostje samemu na gospodarstwie. Tylko i aż o to mi chodzi. :)
-- (papierek):
No nic się nie dzieje, widziałem ludzi, którzy byli ogarnięci a mało sami w domu robili bo tak i szybciutko się nauczyli, słyszałem o takich, co ogarniali mniej i po próbie wyprowadzki też nie wiele się zmieniło, kwestia odpowiedniego podejścia. Mała rzecz, a cieszy, rodzice na 2 tygodnie wyjechali z domu i nagle zaczął i bardziej przeszkadzać brud, po kilku dniach znudziło mi się zamawiać jedzenie, stos naczyń mnie irytował i tak dalej, no więc się wzięło i ogarnęło. Kosz się zaczął zapełniać, więc kiedyś trzeba było się zmusić i wyrzucić i wiele innych, a to były tylko dwa tygodnie, a o tylu rzeczach się dowiedziałem, że potrafię i mi przeszkadzają.

--


***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!
2022-03-07 13:55