czego wam brakuje?
Wróć do Środowisko niewidomych#141 Adrian
Acha to jeszcze raz ja. Brakuje mi jeszcze tego, że chciałbym iść do sklepu, wybrać tam sobie jakikolwiek telefon i nie przejmować się tym, że nie dam rady go obsłużyć.
#142 lenka
ja by som chodila častejšie von, keby som videla.
#143 camila
Ja jestem słabowidząca, ale taka już natura człowieka, że chciałby więcej. Nie mam problemu z poruszaniem się, z samodzielnymi wyjazdami, no ale...
Mieszkam na wsi. Kiedy byłam mniejsza czynnie działałam w naszym małym gospodarstwie. Oporządzałam zwierzęta, pracowałam w polu, przy letnich zbiorach, przy żniwach, bardzo dużą przyjemność sprawiało mi to, że mogę się na coś przydać. Potem wzrok trochę spadł, poszłam do szkoły z internatem i siłą rzeczy zostałam odsunięta od tych prostych obowiązków. Pracą w domu i poza nim, u kogoś rekompensowałam sobie to, że nie mogę się poruszać po wsi jak człowiek. Nasze drogi zrobione są tak, że nie ma chodnika, tylko od razu trochę pobocza i rowy. na siódme urodziny dostałam porządny rower, który mam do dzisiaj. Wielką przyjemność sprawiało mi to, że mogłam od czasu do czasu pojechać samodzielnie, bez nikogo do jakiegoś sklepu lub do brata mojej mamy mieszkającego na końcu wsi. Chyba tego najbardziej mi brakuje, poczucia niezależności w rodzinnej okolicy.
Wyprowadzając się do Krakowa w wieku 11 lat poczułam nieopisaną ulgę, jakąś taką wolność, poczucie, że mogę nawet sobie pójść na dworzec i pojechać gdzie tylko sobie wymyślę. To było niesamowite wręcz wtedy. Skończyłam kurs orientacji, zrobiłam samodzielne wyjazdy do domu, potem samodzielne wyjścia. Zrozumiałam, że na wsi takiej jak moja, gdzie aby dostać się do najbliższego miasta muszę płynąć promem na drugą stronę Wisły, ewentualnie jechać 20 kilometrów na około prędzej czy później z tego codziennego poczucia beznadziei skończyłabym w jakimś zakładzie zamkniętym, czy coś. Chciałabym zrobić prawo jazdy, kupować ubrania bez pomocy ekspedientki/kogoś z rodziny, chciałabym wrócić do ćwiczenia rysunku, który mi dobrze wychodzil wcześniej. Druga choroba skutecznie uniemożliwia mi teraz jazdę na rowerze. Moze gdybym wróciła do jazdy na czterech kołach byłoby ok? :) jest dużo rzeczy, które straciłam, które chciałabym robić, i których nie zrobię choćbym miała wyjść z siebie.
Nigdy nie pogodzę się z tym moim wybrakowaniem, no ale cóż. W życiu różnie bywa i nie zawsze dostajemy to, czego chcemy. Drażni mnie też to, że zawsze miałam pod górę. Pierwsze cztery lata szkoły podstawowej skończyłam w szkole integracyjnej w mieście najbliższym. Nauczyłam się czarnodruku i brajla, miałam prowizoryczne zajęcia z orientacji, wszystko, czego dokonuję wymaga ode mnie potrójnego wysiłku do tej pory. To nie jest takie proste. Nie muszę nikomu niczego udowadniać, ale całe życie nieważne, czy niewidzącego, czy słabowidzącego opiera się na ciągłym udowadnianiu ludziom pełnosprytnym, że możemy zrobić to czy tamto.
Wzrok chciałabym odzyskać, ale myślę, że byłabym przytłoczona tą mnogością szczegółów z zewnątrz. Nie czytałam całego wątku, więc chyba mogę powtarzać to co zostało tu napisane, przepraszam. Zawsze ten temat jest dla mnie jakiś taki trudny do ogarnięcia. Zamiast być swego rodzaju ewenementem dla każdego, chciałabym być jak zwykły, normalny, szary człowiek, a nie być cały czas postrzegana przez pryzmat niepełnosprawności, w tej chwili sprzężonej i trudnej.
#144 misiek
Ooo- jeszcze pograł bym w piłkę, tak normalnie.
#145 teletubis
no ja bym poszła sama na basen, sama w gory i sama na spacer tak jak widzący zeby nie myśleć o niczym. przeczytała bym też książke w czarnodruku.
#146 lola
Ja gdybym widziała, grałabym w siatkówkę. Zawsze chciałam się nauczyć. :)
#147 misiek
A ja w piłkę nożną.
#148 Zuzler
A ja bym pewnie oglądała dużo filmów i produkcyjek z Youtube, może bym nawet rysowała? Choć to pewnie mniej, bo nie widząc też można rysować, kiedyś to robiłam i to nawet w miarę udatnie, ale mi się znudziło.
#149 Astenka
Gdybym widziała to poszłabym na medycyne lub na ratownika medycznego.
#150 kacper
Kurcze. Ja gdybym widział to hyba nauczyłbym parę osób, że wobec pewnych osób nie powinno się używać niektórych obelg.Czaicie? idę ulicą z kolegą, trzymam go za łokieć. Podchodzi jakiś typek, pyta o ogień, my oczywiście mówimy że nie mamy, naco on: czemu pedały za rączki idziecie, czy coś w tym stylu. Kurcze w pomieszczeniu albo pojeździe gdzie bym lepiej czaił gdzie on jest bym nie odpuścił, ale tak, były wiaty przystankowe, barjerki, paru ludzi, zaparkowane samochody, ani nie wiesz do kogo podchodzisz, ani jak zanim biec żeby na coś nie wpaść, więc wymyśliłem że powiem, trzymaj pan ten ogień, myślałem że podejdzie po niego i wtedy może go kropnę, ale gdzie tam, zaczął jeszcze bardziej wyzywać.Co byście zrobili na moim miejscu? Uważam że nie powinno się ignorować ludzi którzy wyzywają cię od pedałów.
#151 kacper
aha, łysy, próbowałeś w blind foodball?
#152 Zuzler
Cóż, wyjaśnić po ludzku takiemu nie idzie... Może udać debila? :)
#153 misiek
Nic, olać typa i iść swoją drogą. To tylko świadczy o jego braku pojęcia i zerowej inteligencji, a nawet często mózgu przeżartym alkoholem, czy innym świństwem. Ewentualnie powiedzieć, że może i ty jesteś pedałem, za to on alkoholikiem, żulem i menelem pozbawionym perspektyw na życie, do tego tak głupim i tempym że nawet nie jest tego świadomy. I zapytać się, kto ma gorzej w tej sytuacji? Chociaż nie, poco sobie język strzępić? Taka ameba umysłowa i tak tego nie zrozumie. I takich niemaco uczyć, szkoda zdrowia.
--Cytat (kacper):
Kurcze. Ja gdybym widział to hyba nauczyłbym parę osób, że wobec pewnych osób nie powinno się używać niektórych obelg.Czaicie? idę ulicą z kolegą, trzymam go za łokieć. Podchodzi jakiś typek, pyta o ogień, my oczywiście mówimy że nie mamy, naco on: czemu pedały za rączki idziecie, czy coś w tym stylu. Kurcze w pomieszczeniu albo pojeździe gdzie bym lepiej czaił gdzie on jest bym nie odpuścił, ale tak, były wiaty przystankowe, barjerki, paru ludzi, zaparkowane samochody, ani nie wiesz do kogo podchodzisz, ani jak zanim biec żeby na coś nie wpaść, więc wymyśliłem że powiem, trzymaj pan ten ogień, myślałem że podejdzie po niego i wtedy może go kropnę, ale gdzie tam, zaczął jeszcze bardziej wyzywać.Co byście zrobili na moim miejscu? Uważam że nie powinno się ignorować ludzi którzy wyzywają cię od pedałów.
--Koniec cytatu
#154 misiek
Tak- grałem swego czasu, ale było to dawno temu, gdy miałem możliwości i ekipę.
--Cytat (kacper):
aha, łysy, próbowałeś w blind foodball?
--Koniec cytatu
#155 kacper
To niby jakaś alternatywa jak lubisz nogę ale wiem, to nie jest to, nie ma tego pałera, tego żywiołu co w normalnej piłce. Sam lubiłem pokopać więc poszedłem na zajęcia z blinda ale po spróbowaniu stwierdziłem że to jakieś drętwe.
#156 misiek
Właśnie o to chodzi, po za tym nie jest to ewidentnie piłka do nogi. Jest przede wszystkim zbyt ciężka i zbyt duża. Możei są mniejsze, ale ciężar dalej pozostaje, a co za tym idzie kijowe odbijanie.
--Cytat (kacper):
To niby jakaś alternatywa jak lubisz nogę ale wiem, to nie jest to, nie ma tego pałera, tego żywiołu co w normalnej piłce. Sam lubiłem pokopać więc poszedłem na zajęcia z blinda ale po spróbowaniu stwierdziłem że to jakieś drętwe.
--Koniec cytatu
#157 misiek
Czasem jeszcze zagram z kumplami w gałę, ale tylko w wakacje raz na ruski rok, gdy jest wolne boisko, lub gdy jesteśmy na pewnej wsi gdzie jest mnustwo wolnego pola, ale ostatnio byłem tam dwa lata temu, więc wiesz.
#158 kacper
uou, jak grasz nie widząc? Czy trochę widzisz...
#159 misiek
Grasz to zadużo powiedziane, bardziej się bawię niż gram. Stoję na budzie i widzę tylko cienie, ale nawet nie jestem w stanie powiedzieć co to jest, tylko wiem, że coś jest przede mną, czy nade mną.
--Cytat (kacper):
uou, jak grasz nie widząc? Czy trochę widzisz...
--Koniec cytatu
#160 siwy4don
Ja jak idę z kumplem to raczej z laską w ręcę, żeby uniknąć takich sytuacji z patologicznymi osobnikami.