To jeszcze nic, kiedyś widziałem Tico z zagazowaną osiemsetką. --Cytat (mucha): no te 1,0 w gazie to troszkę przesada bym żekł on i tak jest mułem a z gazem to już wolę nie myśleć
Najważniejsze, że w bardzo dobrym stanie, nie zajechany i brak jakichkolwiek wycieków. Autem jeździła przedszkolanka do pracy i z powrotem. --Cytat (mucha): do miasta tak mały wszędzie zaparkować można ale już gdzieś po zamiasto sięnie nadaje żeby mocniejszy silnik miał
Największą głupotą było tu w ogóle kupno Tico przez kogokolwiek. --Cytat (mucha): a to to jest dopiero hit zastanawiam się po co ludzie robią takie głupoty moim zdaniem gazowanie auta to od 1,6 w górę
to prawda a w sumie wiem dla czego ludzie to robią myślą sobie kupię sobie mały silnik będzie fajnie mało pali i tak dalej jednak 1,0 pali na poziomie 1,2 1,4
A ja prowadziłem Lincoln Towncar rocznik 96 i Lincoln Mark VII rocznik 87. Pierwszy to 9-metrowa limuzyna, a drugi to 5-metrowe coupe ze silnikiem mustanga. Oczywiście nie można gadać o rozpędzeniu się nawet do 200 km na godzinę, ale też nie o to hodzi. Jeśli hodzi o moment obrotowy, czuć, jak samochód się zabuja nawet, kiedy dasz buta w biegu jałowym.
A czego oczekiwać od takiej krowy, że będzie zwinna jak Toyota Supra? Zdecydowanie takie samochody nie z mojej bajki. Jestem tylko ciekaw ile to to smoli. --Cytat (Mulc): A ja prowadziłem Lincoln Towncar rocznik 96 i Lincoln Mark VII rocznik 87. Pierwszy to 9-metrowa limuzyna, a drugi to 5-metrowe coupe ze silnikiem mustanga. Oczywiście nie można gadać o rozpędzeniu się nawet do 200 km na godzinę, ale też nie o to hodzi. Jeśli hodzi o moment obrotowy, czuć, jak samochód się zabuja nawet, kiedy dasz buta w biegu jałowym.
To już konkretne autko. Ja ostatnio często jerzdżę X3, niestety dwa litry w dieslu ale pod względem konfortu jest lepiej niż dobrze, chociaż osobiście nie lubię skóry w autach. --Cytat (mucha): to jest seria 5 jak się nie mylę
Do skury to się przyzwyczaiłem. Mam nadzieję, że w końcu uda nam się wyremontować Petecruisera. Opel dzisiaj za marne kilka stów poszedł. Auto prawie na wyjebanie. Nie wiem, czy świece miały problema. Żeby go odpalić to musiałby być jakiś cud. Zadziałał, to jebało z niego na kilometr. Nie wiem, czy już normalnego oleju nie zaczynał brać oprucz ropy. Z meśkiem też trochę problemów jest, ale mi raczej zależy na tym dobrym Chryslerze, a nie kolejnym gracie, w którym ręczny nie działa, dźwignia lata se w górę i w dół. Musisz zgniecione husteczki w tą przestrzeń wsadzić. To jest A170. Jak jeździsz, to cały czas coś w nim wyje. Nie kojażę, con w motorze ma, czy to pompa, pompowtrysk, bo raczej wtryskiem bym to nie nazwał. Rocznik bodajże 2000. Co do najbardziej żłopiących, które u mnie w domu było to hyba rocznik 97 Pontiac Sunbird. 3 Litry bęzyna i 20 na setke. Mniej hyba nawet palił były Grancherokee, który miał ponad 4 pod machą.
ja też tam zabardzo nie lubię skury fakt jest wygodna łatwa w czyszczeniu ale w zimę zimna a w lato się nagrzewa no chyba że ma wentylowane fotele skużane to spoko