W drodze

Poruszanie się z przewodnikiem

Założony przez gadaczka 123 wpisy ostatni wpis 3 lata temu Strona 5 z 7

#81 1 polubienie

To chyba jednak Ty mnie nie do końca zrozumiałeś. Ja chcę komuś zejść z drogi, albo kogoś ominąć. To jest mój świadomy wybór. Chyba mogę, skoro syrki mam zdrowe? NO nie? Co do przeciskania się, to jak już pisałam, jestem chuda i zazwyczaj się mieszczę, a jak jakieś wąskie przejście jest zakitowane, to się nie wpychamy, tylko czekamy aż się zrobi luz. A te siedmioczęściowe Altixy ile mają po złożeniu?
-- (mustafa):
Trochę chyba nie zrozumiałaś.
Może i niemusi, domyślam się, że nikt znas nie powiedziałby, że musi, ale chodzi o wygodę. Jak masz kija w ręku, to ktoś kto idzie z naprzeciwka już z kilku metrów Cię widzi i serio, robi miejsce tobie i przewodnikowi. Poco się przeciskać, albo wchodzić na ludzi jak można tego uniknąć.
Co do sygnalizacyjnej laski, w altix były takie 7-częściowe, kiedyś sprzedawane za 127 złotych. Teraz wszystko podrożało, ale one były super i ja nosiłem taką w wewnętrznej kieszenii kurtki jako zapasową.

-- (Krzycha):
Ale ja naprawdę idąc z przewodnikiem nikogo nie potrącam i nikt nie musi nam schodzić z drogi. To my raczej schodzimy innym. :) Też tam kiedyś jakiś komentarz padł, jak szłam z kumpelą, że dwie leski idą, ale myśmy nie miały z tym problemu. Pośmiałyśmy się i tyle. xD
-- (Numernabis):
Nie, nie, laska trzymana w ręce daje sygnał innym, że osoba jest niewidoma i nieważne, że jest prowadzona, ludzie po prostu bardziej uważają, schodzą z drogi no i też tak nie fukają jak się ich trąci. Dodatkowo badziej w rpzypadku kiedy to przedstawiciel płci męskiej prowadzi również samca nie wyglądają jak para gejów, o co niejednokrotnie byłem posądzony z moim przewodnikiem kiedy właśnie miałem schowaną lagę

--

--

--

#82

Myślę, że zdecydowanie szybciej wskażą albo zatrudnią, kiedy dojdą do wniosku, że mają do czynienia z normalnym człowiekiem, z dystansem do siebie, a nie kijem między pośladkami.
-- (Julitka):
xd Ciekawe, jak owo xd zabrzmi, gdy np. te osoby od "lezek" kiedyś będą Ci miały wskazać numer autobusu. Albo zatrudnić. Wtedy będzie pośmiane. A może nie.
-- (Krzycha):
Ale ja naprawdę idąc z przewodnikiem nikogo nie potrącam i nikt nie musi nam schodzić z drogi. To my raczej schodzimy innym. :) Też tam kiedyś jakiś komentarz padł, jak szłam z kumpelą, że dwie leski idą, ale myśmy nie miały z tym problemu. Pośmiałyśmy się i tyle. xD
-- (Numernabis):
Nie, nie, laska trzymana w ręce daje sygnał innym, że osoba jest niewidoma i nieważne, że jest prowadzona, ludzie po prostu bardziej uważają, schodzą z drogi no i też tak nie fukają jak się ich trąci. Dodatkowo badziej w rpzypadku kiedy to przedstawiciel płci męskiej prowadzi również samca nie wyglądają jak para gejów, o co niejednokrotnie byłem posądzony z moim przewodnikiem kiedy właśnie miałem schowaną lagę

--

--

--

#83

Ej, ale ja się poruszam z masą przewodników. Super przewodników i okropnych przewodników. iI przy żadnym nie mogłabym, zwłaszcza w obcych miejscach, mieć stóprocentowej pewności, że chociażby nie spadnę z jakiegoś krawężnika, który jest po zewnętrznej z mojego boku. Bo niby jak przewodnik ma to wychwycić?
-- (papierek):
No to widzisz, ja mam takich przewodników, że nie musi mnie osłaniać, bo omijają wszystko chyba, że są niewidomi, ale wtedy dużo brdziej sam kontroluję nie tylko laską, ale całym sobą, w sęsie jestem dużo bardziej czujny.

--
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

#84

Hm, mogą nie mieć okazji, niestety. :D
-- (Krzycha):
Myślę, że zdecydowanie szybciej wskażą albo zatrudnią, kiedy dojdą do wniosku, że mają do czynienia z normalnym człowiekiem, z dystansem do siebie, a nie kijem między pośladkami.
-- (Julitka):
xd Ciekawe, jak owo xd zabrzmi, gdy np. te osoby od "lezek" kiedyś będą Ci miały wskazać numer autobusu. Albo zatrudnić. Wtedy będzie pośmiane. A może nie.
-- (Krzycha):
Ale ja naprawdę idąc z przewodnikiem nikogo nie potrącam i nikt nie musi nam schodzić z drogi. To my raczej schodzimy innym. :) Też tam kiedyś jakiś komentarz padł, jak szłam z kumpelą, że dwie leski idą, ale myśmy nie miały z tym problemu. Pośmiałyśmy się i tyle. xD
-- (Numernabis):
Nie, nie, laska trzymana w ręce daje sygnał innym, że osoba jest niewidoma i nieważne, że jest prowadzona, ludzie po prostu bardziej uważają, schodzą z drogi no i też tak nie fukają jak się ich trąci. Dodatkowo badziej w rpzypadku kiedy to przedstawiciel płci męskiej prowadzi również samca nie wyglądają jak para gejów, o co niejednokrotnie byłem posądzony z moim przewodnikiem kiedy właśnie miałem schowaną lagę

--

--

--

--
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

#85

Nie no, pewnie, to jest kwestia mocno indywidualna, bardziej chodzi mi o to, że akurat to może generować zamieszanie. Czasem.
-- (agnieszka):
Wydaje się, że można poruszać laską idąc z widzącym przewodnikiem. Tzn. często tak robię i było to korzystne, więc to chyba indywidualna sprawa :)
-- (Julitka):
Ale nigdy nie trzeba, wręcz nie można, machać laską przy chodzeniu z przewodnikiem, chyba że jest niewidomy, a i to nie zawsze. Laskę trzymam wtedy w dłoni przeciwnej, pod lekkim kontem, diagonalnie, żeby osłaniała mnie tam, gdzie przewodnik nie zawsze może mnie osłonić.

--

--
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

#86

Może trochę więcej pozytywnego nastawienia?
-- (Julitka):
Hm, mogą nie mieć okazji, niestety. :D
-- (Krzycha):
Myślę, że zdecydowanie szybciej wskażą albo zatrudnią, kiedy dojdą do wniosku, że mają do czynienia z normalnym człowiekiem, z dystansem do siebie, a nie kijem między pośladkami.
-- (Julitka):
xd Ciekawe, jak owo xd zabrzmi, gdy np. te osoby od "lezek" kiedyś będą Ci miały wskazać numer autobusu. Albo zatrudnić. Wtedy będzie pośmiane. A może nie.
-- (Krzycha):
Ale ja naprawdę idąc z przewodnikiem nikogo nie potrącam i nikt nie musi nam schodzić z drogi. To my raczej schodzimy innym. :) Też tam kiedyś jakiś komentarz padł, jak szłam z kumpelą, że dwie leski idą, ale myśmy nie miały z tym problemu. Pośmiałyśmy się i tyle. xD
-- (Numernabis):
Nie, nie, laska trzymana w ręce daje sygnał innym, że osoba jest niewidoma i nieważne, że jest prowadzona, ludzie po prostu bardziej uważają, schodzą z drogi no i też tak nie fukają jak się ich trąci. Dodatkowo badziej w rpzypadku kiedy to przedstawiciel płci męskiej prowadzi również samca nie wyglądają jak para gejów, o co niejednokrotnie byłem posądzony z moim przewodnikiem kiedy właśnie miałem schowaną lagę

--

--

--

--

--

#87 3 polubienia

Wiesz ludzie widzący wiedzą, że po twojej stronie jest krawężnik, jeśli go tylko widzą to... go widzą. To jest magia wzroku. To tak jak ktoś potrafi prowadzić samochód i musi wiedzieć czy może pozwolić sobie na zjechanie jeszcze w bok czy wtedy znajdzie się już na chodniku. A raczej czy kołem o ten chodnik zahaczy. Albo o rów, co gorsza. To, że przewodnik idzie nieco z przodu pomaga w spostrzegawczości. Oczywiście gdy krawężniki są przysypane to i wzrokiem śniegu nie przebijesz, widac natomiast układ terenu i różne takie takie, wskazujące na to że w tamtym miejscu jest spadek. A czasami to i widzący nie poradzi, co nie oznacza, że laska tu ma przewagę, bo najpierw jednak musiałabyś nią ostro przeorać zaspę by się dowiedzieć czy skrywa krawędź chodnika.
Według mnie większy problem to jak się przewodnik zagapi, nie skupi, za jedno. Natomiast tak ogółem to wzrokiem wyptrzsz wiele więcej i lepiej, także po bokach i dla kogoś prowadzonego.

-- (Julitka):
Ej, ale ja się poruszam z masą przewodników. Super przewodników i okropnych przewodników. iI przy żadnym nie mogłabym, zwłaszcza w obcych miejscach, mieć stóprocentowej pewności, że chociażby nie spadnę z jakiegoś krawężnika, który jest po zewnętrznej z mojego boku. Bo niby jak przewodnik ma to wychwycić?
-- (papierek):
No to widzisz, ja mam takich przewodników, że nie musi mnie osłaniać, bo omijają wszystko chyba, że są niewidomi, ale wtedy dużo brdziej sam kontroluję nie tylko laską, ale całym sobą, w sęsie jestem dużo bardziej czujny.

--

--
INFP

#88 2 polubienia Edytowano

@Postukujacy i tu się mylisz, nie jest tak do końca tym bardziej jeśli ktoś nie jest przewodnikiem codziennie tylko od czasu do czasu i też tylko w przypadku jednej osoby, bo jeśli ktoś prowadzi różne osoby niewidome to każda z nich, tych niewidomych prowadzi się inaczej i trudno wymagać od prowadzącego, aby pamiętał sposób wszystkich.
Najgorsze jest całkowite zdanie się na przewodnika, jak dla mnie to bez sensu, wyłączamy wówczas czuwanie i wszystko może się zdarzyć.
Mnie i przewodnikowi kość w dupie nie pęknie jeśli będę trzymał laskę i osłaniał się z mojej prawej, bo w prawej trzymam lagę, a lewą przewodnika.

Jest to też poniekoąd ułatwianie pracy takiemu przewodnikowi, po co ma mi sygnalizować za każdym razem początek i koniec schodów, wystarczy, że raz mi powie schody, a ja już mając lagę w ręce wyczuję koniec i ewentualny początek kolejnych, a już tym bardziej kkiedy są schody dłuższe i nierównomierne, różnej długości.
Oczywiście, spawa indywidualna czy mamy tą lagę w ręce czy ne, niemniej ja uważam, że jest ona nie tylko sygnałem dla innych, pomocą dla mnie, ale i dla przewodnika, nieco go odciąża.
Znajdź sobie zajęcie, które kochasz, a nie przepracujesz w życiu ani jednego dnia.

#89 2 polubienia

@Numernabis: Nie pisałem niczego o lasce w ręku ani moim podejściu do tego czy warto ją mieć. Jeżeli się mylę wskaż proszę gdzie konkretniej, bo ciężko to wywnioskowac z Twojej wypowiedzi. Jeżeli myle się, że widzące osoby na ogół widzą krawężniki też po mojej stronie to jestem w szoku i nie wiem czemu zawdzięczam nie spadanie z nich nawet na wąskich chodnikach, jak jestem przez kogoś prowadzony. Oczywiście pomijając współczynnik własnej kontroli trakcji.
INFP

#90 4 polubienia

Stukacz ci odpisał, ja tylko dodam, że do tej pory nie spadłem nigdy z krawężnika. Kolejna rzecz jest taka, że raczej myślę o zaufanych przewodnikach, a nie o pani krysi z przystanku, która serio nie wie jak.
Chociaż pani krysia z przystanku to raczej będzie mówić o minimalnych nawet różnicach w terenie.
A jak nawet spadłem, to jestem jakoś na tyle fizycznie sprawny, że umiem sobie z tym w ten sposób poradzić, żeby szybko sprawnie zareagować, nic sobie nie złamać, nie skręcić etc, utrzymać równowagę. To już różnica indywidualna, że jeden potknie się o byle minimalne wybrzuszenie, a drugi, jak ja będzie biegł, wpadnie na schody i pobiegnie dalej. Każdy pewnie ma jakieś swoje słabości, ja się bardzo czuję niekomfortowo na przejściach dla pieszych, mój prywatny uraz i lepiej mi, jak ktoś mnie przeprowadzi nawet, jak umiem jakieś skrzyżowanie, i można by powiedzieć, że skoro umiem, to po co proszę ludzi, ale mi tak lepiej na duszy jest. Podobnie, jak masz potrzebę kontrolowania swojej zewnętrznej strony laską to spoko, byle człowiek czuł się bezpiecznie zarówno fizycznie, jak i psychicznie.

-- (Julitka):
Ej, ale ja się poruszam z masą przewodników. Super przewodników i okropnych przewodników. iI przy żadnym nie mogłabym, zwłaszcza w obcych miejscach, mieć stóprocentowej pewności, że chociażby nie spadnę z jakiegoś krawężnika, który jest po zewnętrznej z mojego boku. Bo niby jak przewodnik ma to wychwycić?
-- (papierek):
No to widzisz, ja mam takich przewodników, że nie musi mnie osłaniać, bo omijają wszystko chyba, że są niewidomi, ale wtedy dużo brdziej sam kontroluję nie tylko laską, ale całym sobą, w sęsie jestem dużo bardziej czujny.

--

--
po co mi sygnatura?

#91 1 polubienie

@Postukujacy ja do Ciebie nie pisałem o lasce, a o widzących osobach, bo oni również się potykają i niejednokrotnie w coś wchodzą, to, że Wam się nigdy nic takiego nie przytrafiło to dobrze, le ja już parę razy zahaczałem o krawężnik bo widzący zbyt ścinał zakręt, alebo nie zauważył zapinki na hulajnogę czy co to innego wystawało z chodnika i owszem, laska nie wszystko wyłapie, ale taki krawężnik rzy ścinaniu już tak.
Spadanie z krawężnika nie jest tak niebezpieczne jak wystający krawężnik, który może podciąć.
Nie mam zamiaru tu nikogo przekonywać do swojej racji.
Mnie jak pisałęm kość w dupie nie pęka od noszenia tej laski i kontrolowania mojej prawej strony i jak do tej pory żadnemu z moich przewodników rónież nie pękła.
Znajdź sobie zajęcie, które kochasz, a nie przepracujesz w życiu ani jednego dnia.

#92 3 polubienia

No jak pisałem, jak tobie to potrzebne, czujesz się lepiej i bardziej komfortowo spoko, po to w sumie ona też jest.
po co mi sygnatura?

#93 4 polubienia

Ja noszę laskę nawet jak chodzę z kimś, chociażby dlatego żeby w jakimś tam stopniu uczyć się tej nowej trasy
- "Intelligence and wisdom is like jam. The less you have, the harder you're trying to spread it arround." - French proverb

#94 2 polubienia

A to i owszem jest jakiś argument za używaniem lachy.

#95 3 polubienia

Jak ktoś taki potrafi, to szacun, bo ja z kolei idąc z kimś praktycznie się nie uczę.
po co mi sygnatura?

#96 1 polubienie

Ja czy chodzę z laską czy bez, to z przewodnikiem też w sumie się nie uczę, to bardziej z psem i nawigacją, ale też bez nawigacji potem muszę mocno się skupić żeby cokolwiek pamięać.
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.

#97 1 polubienie

Zawsze zapamiętujęsobie jakieś słupki, krawężole czy zakręty. Nie można tak bezmyślnie za kimś latać
- "Intelligence and wisdom is like jam. The less you have, the harder you're trying to spread it arround." - French proverb

#98 1 polubienie Edytowano

Po pierwsze można, po drugie wystarczy, że widzący idzie po łuku i ty możesz to odbierać jako dalsza prosta, albo nie zauważysz 2 na 5 przecznic i w dupie jesteś jak byś sam chciał iść, i tak musisz pytać jak by od zera, zwłaszcza jak nie zczaisz gdzie błąd zrobiłeś.
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.

#99 10 polubień

A co Wy tu tacy arbitralni? Strasznie krzywdzące podejście. To jest forum i wymiana doświadczeń czy wzajemne nawracanie na najmojszy sposób i prawdę objawioną? Jak ktoś zapamięta trase po pierwszym razie to szacuneczek na dzielni, a nie podważamy, że nie zapamięta na pewno. Albo co widzi a czego nie widzi tą swoją laską czy okiem przewodniczym. Jak ktoś potrzebuje przejść się traską po raz piąty i dziesiąty to nie znaczy, że nieuk i fajtłapa. Ja mogę napisać,że mi wystarczy się autem ulicą przejechać z kimś i już umiem. I nie przekonuję, że wszyscy mamy tak samo a kto twierdzi inaczej ten jest kiep.

Myślę, że potrzeba Wam więcej luzu, koochani Eltenowicze.
INFP

#100

Albo po prostu jest to kwestia ubioru. Może Julita na co dzień potrzebuje być elegancka, chodzi w kieckach i szpilach i taka asekuracja faktycznie jej pomaga? Ja na to inaczej się zapatruję, bo łażę raczej na sportowo, w jeansach, adidasach czy martensach, a wtedy łatwiej w takiej sytuacji: chociażby wybić się ze śródstopia, podskoczyć, okręcić się na pięcie, czy co tam jeszcze. W szpilach, to sobie w ogóle nie wyobrażam. Chyba musiałabym cały czas iść blisko ściany.:)
-- (papierek):
Stukacz ci odpisał, ja tylko dodam, że do tej pory nie spadłem nigdy z krawężnika. Kolejna rzecz jest taka, że raczej myślę o zaufanych przewodnikach, a nie o pani krysi z przystanku, która serio nie wie jak.
Chociaż pani krysia z przystanku to raczej będzie mówić o minimalnych nawet różnicach w terenie.
A jak nawet spadłem, to jestem jakoś na tyle fizycznie sprawny, że umiem sobie z tym w ten sposób poradzić, żeby szybko sprawnie zareagować, nic sobie nie złamać, nie skręcić etc, utrzymać równowagę. To już różnica indywidualna, że jeden potknie się o byle minimalne wybrzuszenie, a drugi, jak ja będzie biegł, wpadnie na schody i pobiegnie dalej. Każdy pewnie ma jakieś swoje słabości, ja się bardzo czuję niekomfortowo na przejściach dla pieszych, mój prywatny uraz i lepiej mi, jak ktoś mnie przeprowadzi nawet, jak umiem jakieś skrzyżowanie, i można by powiedzieć, że skoro umiem, to po co proszę ludzi, ale mi tak lepiej na duszy jest. Podobnie, jak masz potrzebę kontrolowania swojej zewnętrznej strony laską to spoko, byle człowiek czuł się bezpiecznie zarówno fizycznie, jak i psychicznie.

-- (Julitka):
Ej, ale ja się poruszam z masą przewodników. Super przewodników i okropnych przewodników. iI przy żadnym nie mogłabym, zwłaszcza w obcych miejscach, mieć stóprocentowej pewności, że chociażby nie spadnę z jakiegoś krawężnika, który jest po zewnętrznej z mojego boku. Bo niby jak przewodnik ma to wychwycić?
-- (papierek):
No to widzisz, ja mam takich przewodników, że nie musi mnie osłaniać, bo omijają wszystko chyba, że są niewidomi, ale wtedy dużo brdziej sam kontroluję nie tylko laską, ale całym sobą, w sęsie jestem dużo bardziej czujny.

--

--

--