Ja np. jak poznałam pajpera, to zrobiłam mu także spory mindfuck słowem ława. Mam na myśli stolik do kawy, taki niewielki, przy kanapie. On i jego rodzina bardzo długo myśleli, że nazywam nasz stolik z ikei "ławą", bo od biedy można na nim usiąść i to nieporozumienie wyjaśniło się dosłownie po kilku miesiącach. I teoretycznie, idąc Twoim tokiem rozumowania, oni powinni mi zarzucić, słusznie zresztą, że nadałam niepotrzebne znaczenie głupiemu stolikowi do kawy, bo co, jak co, ale ława to słowo bardzo stare.
@Julitka, Pates po prostu ma zawsze i wszędzie tylko swoje zdanie, a inne od niego to popadanie w skrajność, a że często aż tak w skrajność nie popadam, to usiadłem i napisałem swoje przemyślenia na temat nieprofesjonalnego podejścia do języka jakim Pates włada. Przecież jakby się przyjrzeć to on by połowy słów nie mógłby używać. Miałem maka, to już ma milion znaczeń. Idę z teamtalka, a w sumie nigdzie nie wstaję. Popadam niby w skrajność, a tu popadać to co najwyżej może deszcz za oknem. No dobra, koniec, jak coś to tylko moje zdanie i nie zabraniam wam dalej pisać :)
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.
To jest trochę racja, bez obrabiania komuś dupy, ale taka cecha w stylu w prawdzie niewypowiedzianego "Jedynie ja mam rację" u tiebia @Pates jest serio widoczna, czy np. sytuacja, gdzie pisałeś, że to jest sprawa C#, że program ma 300 plików w jego lokalizacji XD. No tylko, że to nie była prawda, wgl później odwracałeś kota ogonem mówiąc coś w stylu "Ale ja nie mówiłem że się nie da" w chwili, gdy wcześniej napisałeś jakoś "Język C# na to nie pozwala". No to faktycznie moja nadinterpretacja a nie twoja niewiedza :D. Ja też zauważyłem u siebie i w sumie kilku ludzi z którymi przebywam taką cechę, i kilka podobnych w swoim przypadku staram się je wyplenić, dopuszczać do siebie możliwość, że czegoś nie wiem, nie stać przy swoim stanowisku nawet gdy wszystkie argumenty przemawiają za tym, że nie mam racji, nie starać się być odmienny dla bycia odmiennym, a za razem nie podążać ślepo za tym co ktoś powiedział bez weryfikacji, by później "palić głupa", że to każdy popada w skrajność, nadinterpretuje, naciąga fakty pod swoje tylko nie ja, i kilka takich podobnych.
@Balteam ejjj, bez przesady też, nie ma co się zaogniać od razu. -- (balteam): @Julitka, Pates po prostu ma zawsze i wszędzie tylko swoje zdanie, a inne od niego to popadanie w skrajność, a że często aż tak w skrajność nie popadam, to usiadłem i napisałem swoje przemyślenia na temat nieprofesjonalnego podejścia do języka jakim Pates włada. Przecież jakby się przyjrzeć to on by połowy słów nie mógłby używać. Miałem maka, to już ma milion znaczeń. Idę z teamtalka, a w sumie nigdzie nie wstaję. Popadam niby w skrajność, a tu popadać to co najwyżej może deszcz za oknem. No dobra, koniec, jak coś to tylko moje zdanie i nie zabraniam wam dalej pisać :) --
To ja wam anegdotę może opowiem :D Byłem kiedyś u kumpla i mówi mi, weź przynieś z salonu piwo, wódkę, nie pamiętam, ale jakiś trunek. Ja idę na dół po schodach, jego ojciec czuwał, to mnie pyta czego ja szukam, on mówi, że co wy zgłupiliście? Przecież wszystko na górze już macie z alkoholi! No to wracam do małego kumpla i mówię, że przecież w salonie nic nie było! A potem się okazało, że on salonem nazywał pokój, z którego się wchodziło do jego pokoju XD
Uwielbiam skittlesy. Od dzieciaka. Pamiętam, jak je jeszcze pakowali w takie kartoniki co wyglądało jak paczki fajek nieco zmniejszone i zawsze się chwaliłem, że patrzcie, faaaajkiii. :D
Sygnatura to może być w sądzie. Sygnatura sprawy np. :P