EltenLink

#1041 guliwer

Prosiłbym o źródło na jakiej podstawie twierdzisz że sprzedawca/sprzedawczyni ma obowiązek pomagać. Jestem bardzociekawy:)

-- (Pitef):
No cóż. W tego rodzaju temacie, staram się zazwyczaj uświadomić, że pani sprzedawczyni/ pan sprzedawca właśnie ma obowiązek pomóc osobie ze szczegulnymi potrzebami. Żeby była jasność. Nie robię tego na chama i nie grzecznie, ale staram się to zwyczajnie tłumaczyć podpierając argumentami. Jeśli jest kolejka, to czekam na boczku, i podchodzę albo jak już nikogo nie ma, albo w momencie, kiedy zostanę poproszony przez obsługę. Zawsze oczywiście jestem nadwyraz miły, mam tendencje do dofcipów i w na ten moment 100% miejsc w których zakupy robię, jest to odbierane bardzo bardzo pozytywnie. Nie raz np. żartobliwie jednej czy drugiej panience za kasą potrafię powiedzieć, że normalnie za taką profesjonalną i cierpliwą obsługę jakieś ładne kwiatuszki się należą, a i kawkę jednej pani z automatu żabpkowego postawiłem, tak że myślę, iż nie ma co się poddawać po pierwszym razie i zniechęcać się do zakupów. Osobiście wychodzę z założenia, że my niewidomi, tak jak osoby na wózkach i o kulach, czy tam z innymi niepełnosprawnościami, powinniśmy jak najczęściej właśnie wychodzić z tej strefy własnego komfortu. Wychodzę zwyczajnie z założenia, że mogę kiedyś zostać sam sobie, i będę musiał sobie ze wszystkim lepiej lub gożej poradzić. Z chęcią więc naprawiałem z ojcem samochody, składałem od dzieciaka komputery, wymieniałem butlę z gazem w domostwie rodzinnym, przekopywałem ogródek, rozstawiałem wielki basen i składałem go na zimę, wszelkie meble/ mebelki/ krzesełka/ stoliki i inne pierdoły skręcałem. Ojciec nigdy mnie nie izolował od takich rzeczy. Mama natomiast na moją prośbę uczyła jak składać ubrania, jak wieszać pranie, jak dobrze i efektywnie czyścić meble/ odkurzać, jak zmywać, jak przebierać pościel, jak czyścić kibel i inne łazienkowe armatury, jak czyścić kuchnię, jak kroić warzywa i tp. Tras też się uczyłem z bratem, potem z rodzicami a na końcu z nauczycielką ze szkoły. Co do tej butli z gazem: Miałem 12 lat, ojciec kazał przynieść i wymienić. Idę do komórki, tam na podłodze 5 wielkich skrzyń z narzędziami, z lewej regał, z prawej 2 rowery, przejść nie za bardzo komfortowo dało radę, pod sufitem zwisające jakieś metalowe elementy, węże, kable i przedłużacze, a butla z gazem zawieszona praktycznie pod sufitem tak, że jej dno miałem nad głową. Uwierzcie mi, godzinę się męczyłem, ale powiedziałem sobie, że ją zdejmę. Całą pełną butlę z gazem, jako 12 letni szczyl, musiałem się z ową butlą wytarabanić z komórki, zanieść do domu, odłączyć starą, wymienić uszczelkę, podłączyć nową, i zanieść do komórki starą/ powiesić ją na tym samym chaku. Nikt się nade mną nie spuszczał, nie było litości i głaskania po główce i buzi. Rodzice, co by o nich nie mówić, nie wykształceni ludzie, mający stricte chłopskie podejście do wychowania, wychowywali mnie w myśl jednego zdania: Kopa w dupę, i wypier****j do roboty. Za to, za co kiedyś ich nienawidziłem, teraz kocham jak szalony, bo ciężko mi znaleźć w życiu na ten moment sytuację, w której lepiej lub gożej bym sobie nie poradził.

--



2026-04-23 10:13

#1042 Pitef

Nie będę owijał w bawełnę, że to nie GPT:


W polskim prawie nie ma jednego prostego przepisu mówiącego wprost: „sprzedawca zawsze musi pomóc osobie z niepełnosprawnością zrobić zakupy”. Ale z kilku aktów prawnych wynika obowiązek zapewnienia dostępności i równego traktowania klientów — co w praktyce często oznacza konieczność udzielenia pomocy.
Najważniejsze kwestie:
1. Zakaz dyskryminacji
Zgodnie z Konstytucja RP oraz ustawą o równym traktowaniu, nie można gorzej traktować klientów ze względu na niepełnosprawność. Odmowa pomocy, jeśli uniemożliwia dokonanie zakupów, może zostać uznana za formę dyskryminacji.
2. Dostępność usług
Ustawa o zapewnianiu dostępności osobom ze szczególnymi potrzebami nakłada na podmioty (zwłaszcza publiczne, ale wpływa też na standardy w sektorze prywatnym) obowiązek zapewnienia dostępności – nie tylko architektonicznej, ale też „organizacyjnej”. Pomoc pracownika może być taką formą dostępności.
3. Obowiązki przedsiębiorcy wobec klienta
Sklep jako usługodawca powinien umożliwić klientowi skorzystanie z oferty. Jeśli ktoś nie jest w stanie samodzielnie sięgnąć towaru, przeczytać etykiety czy poruszać się po sklepie, to rozsądnym i często wymaganym standardem obsługi jest pomoc pracownika.
4. Kiedy pomoc jest praktycznie obowiązkowa
Sprzedawca powinien pomóc szczególnie wtedy, gdy:

klient wyraźnie o to poprosi,

bez pomocy nie jest w stanie zrobić zakupów,

pomoc nie wymaga nadzwyczajnych działań (np. przenoszenia klienta czy ryzyka dla bezpieczeństwa).
5. Kiedy może odmówić
Odmowa może być uzasadniona tylko w wyjątkowych sytuacjach, np. gdy pomoc:

zagraża bezpieczeństwu,

wymaga czynności wykraczających poza obowiązki pracownika,

jest obiektywnie niemożliwa (np. brak personelu w danym momencie).
Podsumowanie:
Nie ma przepisu „zero-jedynkowego”, ale w praktyce sprzedawca powinien pomóc osobie z niepełnosprawnością w zakupach — wynika to z obowiązku równego traktowania i zapewnienia realnego dostępu do usług. Brak takiej pomocy może być podstawą do skargi.


Sygnatura? A co to jest i do czego :D
2026-04-23 10:25

#1043 Julitka

Pitew, trochę, jakby Ci tu powiedzieć, moralizujesz. Ba - odnosisz się protekcjonalnie, a to nie jest miłe.
Ja też sroce z pod ogona nie wypadłam i wiem, jak generalnie postępować z ludźmi, zwłaszcza, że współprowadzę NGO i umiejętność smalltalku musiałam opanować, może nie do perfekcji.
Zirytowałeś mnie, bo pisać na sucho łatwo każdemu, to po pierwsze. Po drugie, moglibyśmy zacząć się licytować, kto w czym jest lepszy i mogłoby to trwać dość długo, a przecież nie o to chodzi.
Ja raczej wychodzę z założenia, że ze strefy komfortu wychodzić można, a wręcz trzeba, ale pewne sytuacje można też zaakceptować na dany stan.
Boże mój, przecież nie muszę Ci się tłumaczyć z tego, co robię lub czego nie robię sama, bo wymagałabym od Ciebie tego samego.
No i dodam, że faktycznie niekażdy ma rodziców, którzy mieli tak zdrowe podejście do wielu spraw.
Nie zwalnia to nas z dążenia do samorozwoju, ale też jest dobrym startem w samodzielność i nigdy się od tego nie odżegnywałam.
Jeśli chodzi o samodzielne zakupy, to raz jeszcze pytam: po co?
Chleb kupuję sama, bo nie lubię takiego z marketów i Żabki i zależy mi na tym, by był świeży. Do Biedronki nie chodzę ideologicznie, zresztą mam zbyt daleko, a Żabka ma swoją apkę. Mięsnego z normalnym asortymentem i godzinami otwarcia po prostu nie mam w pobliżu. Mam wyliczać dalej, co robię, a czego nie?
-- (Pitef):
No cóż. W tego rodzaju temacie, staram się zazwyczaj uświadomić, że pani sprzedawczyni/ pan sprzedawca właśnie ma obowiązek pomóc osobie ze szczegulnymi potrzebami. Żeby była jasność. Nie robię tego na chama i nie grzecznie, ale staram się to zwyczajnie tłumaczyć podpierając argumentami. Jeśli jest kolejka, to czekam na boczku, i podchodzę albo jak już nikogo nie ma, albo w momencie, kiedy zostanę poproszony przez obsługę. Zawsze oczywiście jestem nadwyraz miły, mam tendencje do dofcipów i w na ten moment 100% miejsc w których zakupy robię, jest to odbierane bardzo bardzo pozytywnie. Nie raz np. żartobliwie jednej czy drugiej panience za kasą potrafię powiedzieć, że normalnie za taką profesjonalną i cierpliwą obsługę jakieś ładne kwiatuszki się należą, a i kawkę jednej pani z automatu żabpkowego postawiłem, tak że myślę, iż nie ma co się poddawać po pierwszym razie i zniechęcać się do zakupów. Osobiście wychodzę z założenia, że my niewidomi, tak jak osoby na wózkach i o kulach, czy tam z innymi niepełnosprawnościami, powinniśmy jak najczęściej właśnie wychodzić z tej strefy własnego komfortu. Wychodzę zwyczajnie z założenia, że mogę kiedyś zostać sam sobie, i będę musiał sobie ze wszystkim lepiej lub gożej poradzić. Z chęcią więc naprawiałem z ojcem samochody, składałem od dzieciaka komputery, wymieniałem butlę z gazem w domostwie rodzinnym, przekopywałem ogródek, rozstawiałem wielki basen i składałem go na zimę, wszelkie meble/ mebelki/ krzesełka/ stoliki i inne pierdoły skręcałem. Ojciec nigdy mnie nie izolował od takich rzeczy. Mama natomiast na moją prośbę uczyła jak składać ubrania, jak wieszać pranie, jak dobrze i efektywnie czyścić meble/ odkurzać, jak zmywać, jak przebierać pościel, jak czyścić kibel i inne łazienkowe armatury, jak czyścić kuchnię, jak kroić warzywa i tp. Tras też się uczyłem z bratem, potem z rodzicami a na końcu z nauczycielką ze szkoły. Co do tej butli z gazem: Miałem 12 lat, ojciec kazał przynieść i wymienić. Idę do komórki, tam na podłodze 5 wielkich skrzyń z narzędziami, z lewej regał, z prawej 2 rowery, przejść nie za bardzo komfortowo dało radę, pod sufitem zwisające jakieś metalowe elementy, węże, kable i przedłużacze, a butla z gazem zawieszona praktycznie pod sufitem tak, że jej dno miałem nad głową. Uwierzcie mi, godzinę się męczyłem, ale powiedziałem sobie, że ją zdejmę. Całą pełną butlę z gazem, jako 12 letni szczyl, musiałem się z ową butlą wytarabanić z komórki, zanieść do domu, odłączyć starą, wymienić uszczelkę, podłączyć nową, i zanieść do komórki starą/ powiesić ją na tym samym chaku. Nikt się nade mną nie spuszczał, nie było litości i głaskania po główce i buzi. Rodzice, co by o nich nie mówić, nie wykształceni ludzie, mający stricte chłopskie podejście do wychowania, wychowywali mnie w myśl jednego zdania: Kopa w dupę, i wypier****j do roboty. Za to, za co kiedyś ich nienawidziłem, teraz kocham jak szalony, bo ciężko mi znaleźć w życiu na ten moment sytuację, w której lepiej lub gożej bym sobie nie poradził.

--


***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!
Edytowano 2026-04-23 10:28

#1044 piter9521

Na szczęście na tyle często gdzieś jeżdżę, że nie mam problemu z proszeniem o pomoc. Nie pamiętam, żeby ktoś w sklepie mnie jakoś źle potraktował. W moim odczuciu pracownicy sklepów są bardzo pomocni.
Podczas sesji terapeutka niewidoma uświadomiła mi, że czasami lepiej prosić o pomoc, np. przy stole, bo jak nie poproszę to mogę sobie zrobić krzywdę, bo będę się obwiniał, że coś mi nie poszło, a i przy okazji narobię więcej bałaganu.



2026-04-23 10:31

#1045 Julitka

Jak już się tak przerzucamy, to ad. pkt. 1: Jeśli sprzedawca, jeden na cały sklep, wyjdzie do mnie, by zrealizować moją listę zakupów, to będzie faworyzować pewną grupę/mniejszość, w tym wypadku mnie, dyskryminując całą kolejkę.
-- (Pitef):
Nie będę owijał w bawełnę, że to nie GPT:


W polskim prawie nie ma jednego prostego przepisu mówiącego wprost: „sprzedawca zawsze musi pomóc osobie z niepełnosprawnością zrobić zakupy”. Ale z kilku aktów prawnych wynika obowiązek zapewnienia dostępności i równego traktowania klientów — co w praktyce często oznacza konieczność udzielenia pomocy.
Najważniejsze kwestie:
1. Zakaz dyskryminacji
Zgodnie z Konstytucja RP oraz ustawą o równym traktowaniu, nie można gorzej traktować klientów ze względu na niepełnosprawność. Odmowa pomocy, jeśli uniemożliwia dokonanie zakupów, może zostać uznana za formę dyskryminacji.
2. Dostępność usług
Ustawa o zapewnianiu dostępności osobom ze szczególnymi potrzebami nakłada na podmioty (zwłaszcza publiczne, ale wpływa też na standardy w sektorze prywatnym) obowiązek zapewnienia dostępności – nie tylko architektonicznej, ale też „organizacyjnej”. Pomoc pracownika może być taką formą dostępności.
3. Obowiązki przedsiębiorcy wobec klienta
Sklep jako usługodawca powinien umożliwić klientowi skorzystanie z oferty. Jeśli ktoś nie jest w stanie samodzielnie sięgnąć towaru, przeczytać etykiety czy poruszać się po sklepie, to rozsądnym i często wymaganym standardem obsługi jest pomoc pracownika.
4. Kiedy pomoc jest praktycznie obowiązkowa
Sprzedawca powinien pomóc szczególnie wtedy, gdy:

klient wyraźnie o to poprosi,

bez pomocy nie jest w stanie zrobić zakupów,

pomoc nie wymaga nadzwyczajnych działań (np. przenoszenia klienta czy ryzyka dla bezpieczeństwa).
5. Kiedy może odmówić
Odmowa może być uzasadniona tylko w wyjątkowych sytuacjach, np. gdy pomoc:

zagraża bezpieczeństwu,

wymaga czynności wykraczających poza obowiązki pracownika,

jest obiektywnie niemożliwa (np. brak personelu w danym momencie).
Podsumowanie:
Nie ma przepisu „zero-jedynkowego”, ale w praktyce sprzedawca powinien pomóc osobie z niepełnosprawnością w zakupach — wynika to z obowiązku równego traktowania i zapewnienia realnego dostępu do usług. Brak takiej pomocy może być podstawą do skargi.

--


***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!
2026-04-23 10:32

#1046 Pitef

Moim celem nie było moralizowanie, a tym bardziej jakiś protekcjonalny ton. Tym Small Talkiem chciałem wyrazić jedynie mój pogląd na sprawę i pokazać wielu osobom mającym różne bariery, że tego rodzaju podejście rodziców bardzo często może dać duże efekty. Sam mam doczynienia z wieloma osobami ociemniałymi, które nie jednokrotnie załamane przychodziły, a z lepszą nadzieją wychodziły ode mnie/ z biura/ miejsca w którym pracuję. I ja i Ty możemy podawać przykłady, ale raczej chyba brak w tym sensu.


Sygnatura? A co to jest i do czego :D
2026-04-23 10:32

#1047 Julitka

Proszenie o pomoc to jest faktycznie podstawa. Na szczęście ja się przed tym przełamałam jeszcze przed pierwszymi poważnymi zajęciami z orientacji. Nie było przebacz. :)
-- (piter9521):
Na szczęście na tyle często gdzieś jeżdżę, że nie mam problemu z proszeniem o pomoc. Nie pamiętam, żeby ktoś w sklepie mnie jakoś źle potraktował. W moim odczuciu pracownicy sklepów są bardzo pomocni.
Podczas sesji terapeutka niewidoma uświadomiła mi, że czasami lepiej prosić o pomoc, np. przy stole, bo jak nie poproszę to mogę sobie zrobić krzywdę, bo będę się obwiniał, że coś mi nie poszło, a i przy okazji narobię więcej bałaganu.

--


***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!
2026-04-23 10:32

#1048 guliwer

On tak zawsze, a przynajmniej mega często.
Ma tendencję do wodolejstwa i do pierdolamento:)

-- (Julitka):
Pitew, trochę, jakby Ci tu powiedzieć, moralizujesz. Ba - odnosisz się protekcjonalnie, a to nie jest miłe.
Ja też sroce z pod ogona nie wypadłam i wiem, jak generalnie postępować z ludźmi, zwłaszcza, że współprowadzę NGO i umiejętność smalltalku musiałam opanować, może nie do perfekcji.
Zirytowałeś mnie, bo pisać na sucho łatwo każdemu, to po pierwsze. Po drugie, moglibyśmy zacząć się licytować, kto w czym jest lepszy i mogłoby to trwać dość długo, a przecież nie o to chodzi.
Ja raczej wychodzę z założenia, że ze strefy komfortu wychodzić można, a wręcz trzeba, ale pewne sytuacje można też zaakceptować na dany stan.
Boże mój, przecież nie muszę Ci się tłumaczyć z tego, co robię lub czego nie robię sama, bo wymagałabym od Ciebie tego samego.
No i dodam, że faktycznie niekażdy ma rodziców, którzy mieli tak zdrowe podejście do wielu spraw.
Nie zwalnia to nas z dążenia do samorozwoju, ale też jest dobrym startem w samodzielność i nigdy się od tego nie odżegnywałam.
Jeśli chodzi o samodzielne zakupy, to raz jeszcze pytam: po co?
Chleb kupuję sama, bo nie lubię takiego z marketów i Żabki i zależy mi na tym, by był świeży. Do Biedronki nie chodzę ideologicznie, zresztą mam zbyt daleko, a Żabka ma swoją apkę. Mięsnego z normalnym asortymentem i godzinami otwarcia po prostu nie mam w pobliżu. Mam wyliczać dalej, co robię, a czego nie?
-- (Pitef):
No cóż. W tego rodzaju temacie, staram się zazwyczaj uświadomić, że pani sprzedawczyni/ pan sprzedawca właśnie ma obowiązek pomóc osobie ze szczegulnymi potrzebami. Żeby była jasność. Nie robię tego na chama i nie grzecznie, ale staram się to zwyczajnie tłumaczyć podpierając argumentami. Jeśli jest kolejka, to czekam na boczku, i podchodzę albo jak już nikogo nie ma, albo w momencie, kiedy zostanę poproszony przez obsługę. Zawsze oczywiście jestem nadwyraz miły, mam tendencje do dofcipów i w na ten moment 100% miejsc w których zakupy robię, jest to odbierane bardzo bardzo pozytywnie. Nie raz np. żartobliwie jednej czy drugiej panience za kasą potrafię powiedzieć, że normalnie za taką profesjonalną i cierpliwą obsługę jakieś ładne kwiatuszki się należą, a i kawkę jednej pani z automatu żabpkowego postawiłem, tak że myślę, iż nie ma co się poddawać po pierwszym razie i zniechęcać się do zakupów. Osobiście wychodzę z założenia, że my niewidomi, tak jak osoby na wózkach i o kulach, czy tam z innymi niepełnosprawnościami, powinniśmy jak najczęściej właśnie wychodzić z tej strefy własnego komfortu. Wychodzę zwyczajnie z założenia, że mogę kiedyś zostać sam sobie, i będę musiał sobie ze wszystkim lepiej lub gożej poradzić. Z chęcią więc naprawiałem z ojcem samochody, składałem od dzieciaka komputery, wymieniałem butlę z gazem w domostwie rodzinnym, przekopywałem ogródek, rozstawiałem wielki basen i składałem go na zimę, wszelkie meble/ mebelki/ krzesełka/ stoliki i inne pierdoły skręcałem. Ojciec nigdy mnie nie izolował od takich rzeczy. Mama natomiast na moją prośbę uczyła jak składać ubrania, jak wieszać pranie, jak dobrze i efektywnie czyścić meble/ odkurzać, jak zmywać, jak przebierać pościel, jak czyścić kibel i inne łazienkowe armatury, jak czyścić kuchnię, jak kroić warzywa i tp. Tras też się uczyłem z bratem, potem z rodzicami a na końcu z nauczycielką ze szkoły. Co do tej butli z gazem: Miałem 12 lat, ojciec kazał przynieść i wymienić. Idę do komórki, tam na podłodze 5 wielkich skrzyń z narzędziami, z lewej regał, z prawej 2 rowery, przejść nie za bardzo komfortowo dało radę, pod sufitem zwisające jakieś metalowe elementy, węże, kable i przedłużacze, a butla z gazem zawieszona praktycznie pod sufitem tak, że jej dno miałem nad głową. Uwierzcie mi, godzinę się męczyłem, ale powiedziałem sobie, że ją zdejmę. Całą pełną butlę z gazem, jako 12 letni szczyl, musiałem się z ową butlą wytarabanić z komórki, zanieść do domu, odłączyć starą, wymienić uszczelkę, podłączyć nową, i zanieść do komórki starą/ powiesić ją na tym samym chaku. Nikt się nade mną nie spuszczał, nie było litości i głaskania po główce i buzi. Rodzice, co by o nich nie mówić, nie wykształceni ludzie, mający stricte chłopskie podejście do wychowania, wychowywali mnie w myśl jednego zdania: Kopa w dupę, i wypier****j do roboty. Za to, za co kiedyś ich nienawidziłem, teraz kocham jak szalony, bo ciężko mi znaleźć w życiu na ten moment sytuację, w której lepiej lub gożej bym sobie nie poradził.

--

--



2026-04-23 11:13

#1049 Pitef

Ah dziękuję Panu idealnemu za laurkę. Zapiszę ją w kajeciku ze złotymi myślami od nieznanych :P


Sygnatura? A co to jest i do czego :D
2026-04-23 11:15

#1050 guliwer

Dodam do tego pkt. 5
wymaga czynności wykraczających poza obowiązki pracownika,
Czy obowiązkiem pracownika jest asystowanie osobie niewidomej? Chodzenie z nią po sklepie? Nie wydaje mi się.

-- (Julitka):
Jak już się tak przerzucamy, to ad. pkt. 1: Jeśli sprzedawca, jeden na cały sklep, wyjdzie do mnie, by zrealizować moją listę zakupów, to będzie faworyzować pewną grupę/mniejszość, w tym wypadku mnie, dyskryminując całą kolejkę.
-- (Pitef):
Nie będę owijał w bawełnę, że to nie GPT:


W polskim prawie nie ma jednego prostego przepisu mówiącego wprost: „sprzedawca zawsze musi pomóc osobie z niepełnosprawnością zrobić zakupy”. Ale z kilku aktów prawnych wynika obowiązek zapewnienia dostępności i równego traktowania klientów — co w praktyce często oznacza konieczność udzielenia pomocy.
Najważniejsze kwestie:
1. Zakaz dyskryminacji
Zgodnie z Konstytucja RP oraz ustawą o równym traktowaniu, nie można gorzej traktować klientów ze względu na niepełnosprawność. Odmowa pomocy, jeśli uniemożliwia dokonanie zakupów, może zostać uznana za formę dyskryminacji.
2. Dostępność usług
Ustawa o zapewnianiu dostępności osobom ze szczególnymi potrzebami nakłada na podmioty (zwłaszcza publiczne, ale wpływa też na standardy w sektorze prywatnym) obowiązek zapewnienia dostępności – nie tylko architektonicznej, ale też „organizacyjnej”. Pomoc pracownika może być taką formą dostępności.
3. Obowiązki przedsiębiorcy wobec klienta
Sklep jako usługodawca powinien umożliwić klientowi skorzystanie z oferty. Jeśli ktoś nie jest w stanie samodzielnie sięgnąć towaru, przeczytać etykiety czy poruszać się po sklepie, to rozsądnym i często wymaganym standardem obsługi jest pomoc pracownika.
4. Kiedy pomoc jest praktycznie obowiązkowa
Sprzedawca powinien pomóc szczególnie wtedy, gdy:

klient wyraźnie o to poprosi,

bez pomocy nie jest w stanie zrobić zakupów,

pomoc nie wymaga nadzwyczajnych działań (np. przenoszenia klienta czy ryzyka dla bezpieczeństwa).
5. Kiedy może odmówić
Odmowa może być uzasadniona tylko w wyjątkowych sytuacjach, np. gdy pomoc:

zagraża bezpieczeństwu,

wymaga czynności wykraczających poza obowiązki pracownika,

jest obiektywnie niemożliwa (np. brak personelu w danym momencie).
Podsumowanie:
Nie ma przepisu „zero-jedynkowego”, ale w praktyce sprzedawca powinien pomóc osobie z niepełnosprawnością w zakupach — wynika to z obowiązku równego traktowania i zapewnienia realnego dostępu do usług. Brak takiej pomocy może być podstawą do skargi.

--

--



2026-04-23 11:17

#1051 guliwer

Ah dziękuję:)
Nie uważam się za idealnego, ale miło że tak ktoś uważa:)
Pomimo tego że ten ktoś powinien wiedzieć że nie ma ludzi idealnych:)

-- (Pitef):
Ah dziękuję Panu idealnemu za laurkę. Zapiszę ją w kajeciku ze złotymi myślami od nieznanych :P

--



2026-04-23 11:19

#1052 Pitef

Chłopie. Chyba nie rozumiesz złożoności tego co przekleiłm i napisałem wcześniej. Ja nie mówiłem, że pracownik sklepu ma walnąć wszystko, i pomagać niewidomemu. Można przecież grzecznie zapytać, poprosić, poczekać, aż kolejka się rozładuje. Nie chcę twierdzić, że to jest zasrany obowiązek, ale z pewnością taka pomoc będzie działała na korzyść sklepu w dalszej perspektywie.


Sygnatura? A co to jest i do czego :D
2026-04-23 11:21

#1053 guliwer

Doskonale rozumiem:)
Prosiłem Cię o wklejenie źródła, Ty wkleiłeś jak zwykle bełkot GPT bo nie ma jednolitych przepisów co do tego tak jak np przy opiece medycznej.
Julitka obaliła jeden punkt, ja odniosłem się do innego z Twojego tzn nie twojego tylko GPT wywodu.
Przedtem napisałeś że starasz się uświadomić że to jest obowiązek, teraz piszesz że to nie jest zasrany obowiązek:) Gościu masz rozdwojenie jaźni?
Poprosić zawsze można oczywiście, ale to nie jest obowiązek.
Czego jeszcze nie rozumiesz?


-- (Pitef):
Chłopie. Chyba nie rozumiesz złożoności tego co przekleiłm i napisałem wcześniej. Ja nie mówiłem, że pracownik sklepu ma walnąć wszystko, i pomagać niewidomemu. Można przecież grzecznie zapytać, poprosić, poczekać, aż kolejka się rozładuje. Nie chcę twierdzić, że to jest zasrany obowiązek, ale z pewnością taka pomoc będzie działała na korzyść sklepu w dalszej perspektywie.

--



2026-04-23 11:45

#1054 Julitka

Ej ej, pohamuj się, stary, bo to też zgrabnie nie wyszło.
-- (guliwer):
On tak zawsze, a przynajmniej mega często.
Ma tendencję do wodolejstwa i do pierdolamento:)

-- (Julitka):
Pitew, trochę, jakby Ci tu powiedzieć, moralizujesz. Ba - odnosisz się protekcjonalnie, a to nie jest miłe.
Ja też sroce z pod ogona nie wypadłam i wiem, jak generalnie postępować z ludźmi, zwłaszcza, że współprowadzę NGO i umiejętność smalltalku musiałam opanować, może nie do perfekcji.
Zirytowałeś mnie, bo pisać na sucho łatwo każdemu, to po pierwsze. Po drugie, moglibyśmy zacząć się licytować, kto w czym jest lepszy i mogłoby to trwać dość długo, a przecież nie o to chodzi.
Ja raczej wychodzę z założenia, że ze strefy komfortu wychodzić można, a wręcz trzeba, ale pewne sytuacje można też zaakceptować na dany stan.
Boże mój, przecież nie muszę Ci się tłumaczyć z tego, co robię lub czego nie robię sama, bo wymagałabym od Ciebie tego samego.
No i dodam, że faktycznie niekażdy ma rodziców, którzy mieli tak zdrowe podejście do wielu spraw.
Nie zwalnia to nas z dążenia do samorozwoju, ale też jest dobrym startem w samodzielność i nigdy się od tego nie odżegnywałam.
Jeśli chodzi o samodzielne zakupy, to raz jeszcze pytam: po co?
Chleb kupuję sama, bo nie lubię takiego z marketów i Żabki i zależy mi na tym, by był świeży. Do Biedronki nie chodzę ideologicznie, zresztą mam zbyt daleko, a Żabka ma swoją apkę. Mięsnego z normalnym asortymentem i godzinami otwarcia po prostu nie mam w pobliżu. Mam wyliczać dalej, co robię, a czego nie?
-- (Pitef):
No cóż. W tego rodzaju temacie, staram się zazwyczaj uświadomić, że pani sprzedawczyni/ pan sprzedawca właśnie ma obowiązek pomóc osobie ze szczegulnymi potrzebami. Żeby była jasność. Nie robię tego na chama i nie grzecznie, ale staram się to zwyczajnie tłumaczyć podpierając argumentami. Jeśli jest kolejka, to czekam na boczku, i podchodzę albo jak już nikogo nie ma, albo w momencie, kiedy zostanę poproszony przez obsługę. Zawsze oczywiście jestem nadwyraz miły, mam tendencje do dofcipów i w na ten moment 100% miejsc w których zakupy robię, jest to odbierane bardzo bardzo pozytywnie. Nie raz np. żartobliwie jednej czy drugiej panience za kasą potrafię powiedzieć, że normalnie za taką profesjonalną i cierpliwą obsługę jakieś ładne kwiatuszki się należą, a i kawkę jednej pani z automatu żabpkowego postawiłem, tak że myślę, iż nie ma co się poddawać po pierwszym razie i zniechęcać się do zakupów. Osobiście wychodzę z założenia, że my niewidomi, tak jak osoby na wózkach i o kulach, czy tam z innymi niepełnosprawnościami, powinniśmy jak najczęściej właśnie wychodzić z tej strefy własnego komfortu. Wychodzę zwyczajnie z założenia, że mogę kiedyś zostać sam sobie, i będę musiał sobie ze wszystkim lepiej lub gożej poradzić. Z chęcią więc naprawiałem z ojcem samochody, składałem od dzieciaka komputery, wymieniałem butlę z gazem w domostwie rodzinnym, przekopywałem ogródek, rozstawiałem wielki basen i składałem go na zimę, wszelkie meble/ mebelki/ krzesełka/ stoliki i inne pierdoły skręcałem. Ojciec nigdy mnie nie izolował od takich rzeczy. Mama natomiast na moją prośbę uczyła jak składać ubrania, jak wieszać pranie, jak dobrze i efektywnie czyścić meble/ odkurzać, jak zmywać, jak przebierać pościel, jak czyścić kibel i inne łazienkowe armatury, jak czyścić kuchnię, jak kroić warzywa i tp. Tras też się uczyłem z bratem, potem z rodzicami a na końcu z nauczycielką ze szkoły. Co do tej butli z gazem: Miałem 12 lat, ojciec kazał przynieść i wymienić. Idę do komórki, tam na podłodze 5 wielkich skrzyń z narzędziami, z lewej regał, z prawej 2 rowery, przejść nie za bardzo komfortowo dało radę, pod sufitem zwisające jakieś metalowe elementy, węże, kable i przedłużacze, a butla z gazem zawieszona praktycznie pod sufitem tak, że jej dno miałem nad głową. Uwierzcie mi, godzinę się męczyłem, ale powiedziałem sobie, że ją zdejmę. Całą pełną butlę z gazem, jako 12 letni szczyl, musiałem się z ową butlą wytarabanić z komórki, zanieść do domu, odłączyć starą, wymienić uszczelkę, podłączyć nową, i zanieść do komórki starą/ powiesić ją na tym samym chaku. Nikt się nade mną nie spuszczał, nie było litości i głaskania po główce i buzi. Rodzice, co by o nich nie mówić, nie wykształceni ludzie, mający stricte chłopskie podejście do wychowania, wychowywali mnie w myśl jednego zdania: Kopa w dupę, i wypier****j do roboty. Za to, za co kiedyś ich nienawidziłem, teraz kocham jak szalony, bo ciężko mi znaleźć w życiu na ten moment sytuację, w której lepiej lub gożej bym sobie nie poradził.

--

--

--


***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!
2026-04-23 11:55

#1055 Julitka

Nie karm postaw trollopodobnych. :)
-- (Pitef):
Ah dziękuję Panu idealnemu za laurkę. Zapiszę ją w kajeciku ze złotymi myślami od nieznanych :P

--


***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!
2026-04-23 11:55

#1056 Pitef

Faktycznie, może nie wyraziłem się dostatecznie precyzyjnie. Nie zdarzyło mi się powiedzieć w prost, że Pańskim obowiązkiem jest mi pomóc, ale z drógiej strony, nie rezygnuję z zakupów, bo w lidlu w Krakowie powiedzieli mi, że nie ma nikogo, kto by mi pomógł.


Sygnatura? A co to jest i do czego :D
2026-04-23 11:56

#1057 Pitef

Wiele zjawisk nie jest ujętych w konstytucji, Kodeksie pracy, Kodeksie Karnym i innych dokumentach. Mówię, jak wygląda rzeczywistość.


Sygnatura? A co to jest i do czego :D
2026-04-23 11:57

#1058 Julitka

A ja rezygnuję, bo jak mam się użerać z kimś, kto de facto ma ochotę mnie zabić, to ja wolę sobie za to kupić kawę lub co tam podobnego, a nie - fundować stresy.
-- (Pitef):
Faktycznie, może nie wyraziłem się dostatecznie precyzyjnie. Nie zdarzyło mi się powiedzieć w prost, że Pańskim obowiązkiem jest mi pomóc, ale z drógiej strony, nie rezygnuję z zakupów, bo w lidlu w Krakowie powiedzieli mi, że nie ma nikogo, kto by mi pomógł.

--


***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!
2026-04-23 11:57

#1059 Julitka

Zwłaszcza, że co z tego, że poczekam do końca kolejki (która się nie kończy), skoro chcę kupić to konkretne mleko, tę konkretną kawę, czekoladę, warzywo, a za mną formuje się już następna kolejka ludzi, którzy chcą być obsłużeni, bo sobie sami produkty przynieśli?


***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!
2026-04-23 11:58