Maskotki rodziców
Wróć do Środowisko niewidomych#41 Zuzler
Albo po prostu nie umiesz nic osiągnąć samodzielnie, bo nagle się okazuje, że wszystko przychodzi z trudem i trzeba się o wiele rzeczy żmudnie starać.
#42 Elanor
Kochani, ja trochę przed tym uciekłam. Ale co ciekawe, tego nie próbowali robić rodzice. Bardziej moje ówczesne otoczenie, szkoła. W podstawówce i gimnazjum rzeczywiście byłam maskotką. W liceum trochę też, ale zaczęło się sypać pod koniec. Chwała Bogu, że mi się tak w pewnym momencie wszystko wykrzaczyło, bo nie wiem kim bym była teraz.
#43 misiek
A to głównie od szkoły i nauczycieli zależy. W Bydgoszczy jak zauważyli super umiejętności lubili z dzieciaków robić takie maskotki. Pamiętam jak dziewczyna z mojej klasy zajęła pierwsze miejsce w czytaniu i to jakimś konkursie ogólnopolskim i było to meega wydarzenie. W następnym roku zmieniła szkołę, ciekawe dlaczego. W Łodzi nie zaobserwowałem tego zjawiska.
#44 misiek
Czytaniu w Brailleu.
#45 Julitka
Występowało ono w Łodzi i miało moją postać i moje warkoczyki. Niestety. Dlatego sprzeciwiano się mojemu odejściu stamtąd. Między innymi.
-- (misiek):
A to głównie od szkoły i nauczycieli zależy. W Bydgoszczy jak zauważyli super umiejętności lubili z dzieciaków robić takie maskotki. Pamiętam jak dziewczyna z mojej klasy zajęła pierwsze miejsce w czytaniu i to jakimś konkursie ogólnopolskim i było to meega wydarzenie. W następnym roku zmieniła szkołę, ciekawe dlaczego. W Łodzi nie zaobserwowałem tego zjawiska.
--
#46 misiek
Ok, to może przez lata coś się zmieniło.
#47 skrzypenka
W Łodzi ze mnie też robiono taką maskotkę, nie mogę zaprzeczyć, Linda tu, Linda tam, miałam tego dosyć.
#48 Zuzler
Ze mnie takiej nie robiono, bo raz, że bardziej wystawowymi i pokazowymi niewidomusiami były dwie koleżanki 3 klasy wyżej będące, o ile dobrze pamiętam, to jeszcze i w mojej klasie były osoby bardziej pchane gdzie się dało. W sumie nie żałuję.
#49 skrzypenka
Ja nie wiem, czy żałuję, czy nie, dawno to trochę było, ale denerwowało mnie to,bo wystąp tu, zaśpiewaj tam, pojedź tam i tak dalej, a przecież miałam naukę jeszcze. Jednak z drugiej strony, na samym początku, podbudowało to trochę moją wartość siebie, bo przyszłam do Łodzi z Lasek, w któych nawet mi nie pozwalali spełniać moich marzeń, a w Łodzi zaczęłam je spędzać i z mierniej uczennicy stałam się taką dobrą, bo nikt na mnie nie krzyczał, dał mi ktoś szanse, zainwestował we mnie swój czas. To mi pomogło, a dalej to już mnie męczyło, że muszę być tu i tam.
#50 Julitka
Dobra, ale odchodzimy od tematu, a taki o ośrodkowych gwiazdeczkach już jest chyba. A jak nie, to powstać powinien.
#51 misiek
A nie zauważyłem w sumie.
-- (skrzypenka):
W Łodzi ze mnie też robiono taką maskotkę, nie mogę zaprzeczyć, Linda tu, Linda tam, miałam tego dosyć.
--