W sytuacji oficjalnej
Wróć do W szkole i w pracy.#121 magmar
Jedna rzecz.
Same sobie stworzyły to bezpieczne miejsce', a nie przykleiły się gdzieś.
I to one muszą się martwić o papierologię.
Więc, ja im nie zazdroszczę.
A jeśli nawet by tak było, nic nie stoi na przeszkodzie bym i ja sobie stworzyła takie bezpieczne miejsce.
Tylko mi się nie chce z tym szarpac do czego oczywiście mam prawo.
Ilu widzących pracuje na ciepłej posadce po kilkadziesiąt lat?
-- (piecberg):
Dokładnie tak jak piszesz. Poza tym zwróć uwagę, że te aktywistki z fundacji same mają problemy z pracą. Krzyczą coś o wielkich możliwościach, samemu pozostając jednak w bezpiecznym miejscu jakim jest fundacja. Tu przypomina mi się jeden z wielu poradników pewnej pani psycholog jak osiągnąć sukces w życiu osobistym, mieć satysfakcjonujący związek, itd. Wszystko by się zgadzało gdyby nie fakt, że owa pani psycholog była 5 razy rozwiedziona. To tak apropo co mówią aktywistki fundacji, kontra rzeczywistość.
-- (Natalia2000):
Julitko, nie obrażam się, jasne, że poziom ubioru oraz zachowania jest ważny, ale czasami nie warto pod niego podporządkowywać całość na przykład spotkania, i myśleć, o matkoo, nie do końca właściwie się ubrałam, zostanę źle oceniona i nie przyjęta z tego powodu przez np przyszłego pracodawcę.
Oczywiście nie twierdzę, że należy przesadzać w drógą stronę, i iść na ważne spotkanie w stroju... np codziennym, absolutnie nie.
--
--
Ignorancja to siła. G. Orwell "Rok 1984"
#122 papierek
Trudno to nawet nazwać bezpiecznym miejscem, skoro jeżdżą, pokazują, występują publicznie. To brzmi conajmniej tak, jakby siedzieli oni wszyscy w bezpiecznych murach siedziby fundacji i z poza biórka wszystkim zarządzali.
#123 Zuzler
Mam na to jeszcze inny pogląd, bliższy poglądom prowadnicowców. Jasne, że to nie jest prawdziwe patrzenie w oczy, bo po prostu nie jest to patrzenie. Nie wiem, jak inni niewidomi radzą sobie z markowaniem skupiania wzroku na czymś, ale to na nim przecież opiera się idea kontaktu wzrokowego, na ile ją rozumiem, a troszkę rozumiem, skoro jeszcze odrobinę widzę. Patrzysz na coś, gdy na to coś patrzysz, kierujesz na to wzrok, nie gdy tylko odwracasz tam twarz. Niemniej warto czy to robić to na pamięć, czy udawać, ale nie tam z jakiegoś szacunku, choć to oczywiście może być piękna i słuszna motywacja, tylko po to, żeby zwyczajnie nie wyglądać jak UFO, żeby rozmówca nie miał poczucia, że mówi do ściany lub półgłówka i mógł się skupić na interakcji, nie musząc się skupiać na tym, że przebiega ona inaczej niż standardowa. Innymi słowy zgadzam się w pełni z tym, co mówił tu hyba Dawid, że to my żyjemy w świecie widzących, nie odwrotnie, więc pewne rzeczy warto umieć zrobić. Nie po to, żeby kogoś oszukać, tylko żeby uprościć sobie, przede wszystkim właściwie sobie, ale i innym funkcjonowanie, szczególnie w sytuacjach formalnych czy innych niebliskich relacjach.
-- (Krzycha):
To patrzenie w oczy, na moje jest właśnie takim stwarzaniem wrażenia osoby widzącej, bo po co tak naprawdę to robimy? Przecież dla nas nic to nie zmienia? Nie daje nam żadnej informacji o tej osobie. Robimy to tylko po to, żeby rozmówca myślał, że jest z nami lepiej, niż jest w rzeczywistości, więc tak naprawdę jest to oszustwo. Inna sprawa, że czasem wychodzi nam ono na dobre.
-- (jamajka):
Ej, ale kto tu mówi o oszukiwaniu? Przecież nikt nie mówi, że mamy udawaćwidzących! Przeciwnie, jak tu jużwspomniano, lepiej oebrane będzie, jak zasygnalizujemy ograniczenia,wtedy widać, ze sobie z nimi radzimy i jak sobie radzimy, niżgdybyśmy udawali, że nie ma problemu, a potem i tak problem wyjdzie.
-- (Krzycha):
My możemy jedynie uzyskać złudzenie kontaktu wzrokowego, ale kogo jesteśmy w stanie w ten sposób oszukać? Chyba tylko powierzchowne, niezbyt rozgarnięte jednostki, bo osoba inteligentna w mig uzmysłowi sobie, że próbujemy udawać.
--
--
--