Zapachy dzieciństwa i waszej teraźniejszości.
Wróć do Integracja Eltenowiczów#81 daszekmdn
Taak taki poranny zimowo wiosenny jest the best. No i po deszczu też. Takie świeże powietrze w tedy. :) Koty nie pachną niczym ale jak już pachną to tak fajnie przynajmniej małe miauczki.
-- (skrzypenka):
czy ktoś lubi zapach wiatru? Takiego wiecie, nowego, świerzego, który przywiało właśnie. To taki polny zapach jest.
--
#82 skrzypenka
oo też lubię.
-- (MarOlk):
Zapach nagrzanych w słońcu szyn kolejowych. Taki specyficzny zapach żelaza...
--
#83 skrzypenka
ja też nie, a zwłaszcza takich, które są zmoknięte po deszczu i wchodzą do naszego bloku.
-- (Agata.d):
Nie,, to ten akurat mi się nie podoba, ale co kto lubi. W ogóle nie lubię jakoś tego psiego zapaszku.
--
#84 Zuzler
Małe miauczki naprawdę potrafią pachnieć czekoladą, taką bardzo dobrej jakości, mleczną. SKąd im się to bierze - nie mam pojęcia, ale się naprawdę zdarza. Za to duże miauczuchy pachną, jak najbardziej pachną, ale najlepiej czuć to np. po klku godzinach snu. Szkoda, że koty nie lubią być wąchane, bo często mam wielką ochotę się sztachnąć takim futerkiem.
#85 Agata.d
Starsze mruczki mają taki swój koci zapaszek. Nie umiem go określić ale jest mega i zgadzam się tutaj z przedmówczynią.
#86 ewelinka
moje zapachy dzieciństwa, to ukochana, skoszona trawa, powietrze po deszczu, lub po burzy. Szkolny zapach worków na kapcie i takiej gumy z podeszwy. Obiadki w przedszkolu, kaszki na drugie śniadanie. Meble w sklepach też pięknie pachniały. Lubiłam też zapach piłeczek kałczukowych. Sporo tego było.
#87 Agata.d
@Ewelinka ja zapach sklepu meblowego lubię do dziś. W ogóle taki zapach świerzo kupionych mebli jest wspaniały.
#88 ewelinka
dziś w takim sklepie byłam, bo wybierałam mebelki. zachwycałam się tym zapachem.
#89 bratczyk96
Dzień dobry! Moim najmilszym wspomnieniem jest to, iż jak jadąc do jednej babci po drodze zajeżdżając do drugiej to zawsze było czuć zapach pieczonych bułeczek drożdżowych z jabłkami, które moja jedna babcia sama piekła. Często poruszając się po miastach lub jak zajdzie taka potrzeba to i po wsiach czuję zapach ogniska. Przypomina mi to jak kiedyś na wsi jadło się obiady przygotowywane na starym piecu po czym smak takiego jedzenia jest niepodrobienia i był milion razy lepszy niż obecnie na kuchence. Ponadto lubie zapach starych cerkwi. Przynajmniej wiem, że jestem w świątyni co nie oznacza, że współczesne mnie się nie podobają. Lubię też zapach kadzidła, jak duchowny prawosławny przed lub w trakcie nabożeństwa chodzi do okoła cerkwi wewnątrz jej okadzając. Często jest tak, iż jak jestem lub byłem przeziębiony i miałem mocno zatkany nos to po okadzeniu świątyni było mi wtedy trochę lżej oddychać. Lubię też zapach wędzarni jak się wędzi mięso oraz uwielbiam zapach grila. Na koniec powiem, iż dla mnie jeszcze pachnie przyjemnie smażona cebulka podawana na obiad do ziemniaków szczególnie przy smażonej rybce.
#90 iwkan
O tak, zapach tych starych cerkwii ma coś w sobie. Jakby przywołuje świat jakby z przeszłości. Też go lubię. Ale lubię też i to doskonale pamiętam z dzieciństwa zapach ziemi i lasu, szczególnie na wiosnę, gdy tylko śnieg się roztopił. Tego się w mieście tak nie odczuwa jak w lesie. To pamiętam z Lasek.