Witam. Jakich lubicie lektorów w filmach? Na początek ja wymienię moją listę: Tomasz Knapik- dobry do sensacyjnych, horrorów i komedii. Maciej Gutowski- do dramatów, scifi i sensacyjnych. Janusz Szydłowski- jak dla mnie tylko do komedii, ewentualnie do familijnych. Paweł Straszewski- do dokumentów i sensacyjnych, ale do wszelkiego fantasy i scifi też by był dobry. Piotr Borowiec- tylko do komedii. Mirosław Utta do sensacji i horrorów. Henryk Pijanowski- tylko do bajek. Krystyna Czubówna- do przyrodniczych i dokumentów. Stanisław Olejniczak do familijnych i dramatów.
Ja najbardziej lubię tomasza knapika, ale mi się wydaje, że on raczej pasuje do seriali komediowych. Piotra borowca też lubię, może on ma trochę służbisty ton głosu, ale do komedii się nadaje. Jeszcze lubię Macieja Gudowskiego - dzisiaj akurat śnił mi się jego głos w nocy, dokładnie stacja metra w warszawie, :) .
Knapik do komedii- raczej nie. Zbyt ostry głos, chyba że do komedii sensacyjnych to jak najbardziej. Dla mnie to głos służbisty ma Olejniczak, no ale cuż.
Kiedyś nakręcili taki serial "Szerokie tory" i tam znakomicie czytali Leszek Sznyter i chyba Jolanta Niewiadomska. Jan wilkans dobrze mi odpowiada w filmach dokumentalnych i historycznych. Jeszcze dwie panie Elżbieta Groszek i Bożena Targosz też dobrze czytają.Jest jeszcze taki lektor Marek Lelek, dobrze wypada w kinie familijnym.
Już gdzieś wspominałem, Jan Suzin, świetnie nadawał się do western'ów, niestety gość już nie żyje, ale nadawał filmom specyficzny nastrój, tłumaczył filmy z Estwood'em. Nie nadawał się do filmów z wartką akcją, zbytnio je spowalniał :)
Tomasz Boroszczak- to nazwisko coś mi mówi, ale nie mogę sobie przypomnieć głosu, ani jakie filmy czytał. Borowiec jest dobry głównie w komediach i familijnych. Czernielewski jest taki sobie. Mam niestety Troję z jego czytaniem i koncertowo spiepszył cały film.
A ja przypominam sobie Marka Gaejwskiego, który w moich młodych latach czytał w filmach młodizieżowych a ostatnio słuchałem filmu z udziałem Jakuba Urlicha. Ale nie za bardzo potrafię go utożsamić z jakimkolwiek rodzajem filmu.
Był kiedyś taki film, ale to było już ponad 35 lat temu pod tytułem "Dzieci spod czterdziestego siódmego a". Był to taki wakacyjny film młodzieżowy, w którym lektorem był właśnie Marek Gajewski. Przypomniałem sobie jeszcze jednego lektora, który zmarł niedawno nazywał się Janusz Kozioł. On czasami był słyszalny współcześnie.