Wstydzenie się niewidomych
Wróć do Środowisko niewidomych#121 papierek
Julitka, ja nie dzielę swojego życia na trzymanie się ze środowiskiem albo nie. Mogę powiedzieć, że znaczna część moich znajomych to osoby niewidome, ale nie ma nic to wspólnego z nazwanym przez ciebie środowiskiem. Taki mały paradoks.
W sęsie, przez to, że mam niewidomych znajomych/przyjaciół nie czuję się jako część jakiegoś tworu, zwanego środowiskiem, bo my normalnie rozmawiamy, pijemy, chodzimy na kawę i tak dalej, nie rozmawiamy o byciu niewidomym czy generalnie o wzrokowych sprawach. Jeździmy do siebie normalnie i takdalej, robimy wszystko to, co widzący tacy sami znajomi. Bardziej czuję się częścią jakiegoś wydumanego środowiska niewidomych tu, na eltenie, bo jednak elten ma taki, a nie inny cel, zdefiniowany odgórnie.
#122 papierek
I faktycznie, mogę powiedzieć, że wynikiem bycia w Laskach jest teraz to, że mam dużo większą grupę niewidomych znajomych, ale wcale mnie to nie dziwi, jak spędziłem tam sporą część swojego życia, a przez Laski poznałem klango, przez klango eltena, ale trzymanie się ze środowiskiem, czy nie trzymanie się, nie rozumiem pojęcia. :D Mogę jedynie powiedzieć, że udzielam się na eltenie, który zrzesza osoby nieiwidome, może na grupach facebookowych, ale dużo rzadziej i to tyle, jeżeli chodzi o mnie i środowisko. A moi znajomi, przyjaciele niewidomi, nie traktuję ich jako część większego tworu, zwanego środowiskiem, bo albo sami nie są jakoś bliżej środowiska, ani nawet eltena i tak dalej. Są to moi znajomi, a brak wzroku to jest ich cecha fizyczna, ale dla mnie są odrębnymi jednostkami, a nie środowiskiem, chociaż niewątpliwie wywodzą się w dużej części ze środowiska, zwanego Laskami. :P
#123 misiek
Nie, niekażde środowisko niepełnosprawnych jest złem. Inni to się wspierają, pomagają sobie i nie dzielą na tych lepszych i gorszych. Tylko nasze środowisko jest tak zepsute.
-- (camila):
Tak zgadza się, jest złe i destrukcyjne - jak każde środowisko niepełnosprawnych lub z jakąś tam dolegliwością. Ludzie mają potrzebę pisać o swoich problemach, rozumiem to, ale w pewnym momencie coś się może ulać...
--
#124 damianzegarek
Otóż to! Jakoś pracowałem z wózkowiczami i oni działają dla siebie na wzajem dla ich wspólnego dobra i jedni drugim pomagają, a nie hejtują. Pomijam jednostki w postaci pana posła, ale to nadal jednostki. A u nas to ogół.
#125 balteam
O wywyższaniu się już było, ale też jest irytujące inne zjawisko, które niektórzy tu na forum też pokazywali, że jeśli ktoś jest np. za ograniczeniem dla niektórych rent i to wynika, z jego poglądów, to od razu np. Damian się odpala, że jeden drugiego niewidomy chce pogrążyć.
Jeśli czegoś w niewidomych się mam wstydzić, to u części tego, że czasami za bardzo w dupie mają to, że jak nas widzą tak nas piszą. Czyli np. wstydził bym się trochę z kimś iść do returacji jak by nie umiał jeść nożem i widelcem w jakimś sensownym stopniu. No i oczywiście milion gwiazdek dodam żeby ktoś się nie oburzył, nie dotyczy to osób, które mają problemy spore z rękami itd.
#126 misiek
A może komuś nie chce, niema kto pokazać jak tym widelcem i nożem się posługiwać? A po za tym, nie zje widelcem to zje ręką, co za problem?
#127 Julitka
Wydaje mi się, że po prostu nie zwracasz na to uwagi. Dla mnie trzymanie się środowiska wiąże się właśnie z Eltenem, Typhlosem, NINBR, wszelkimi grupami, w których są niewidomi. Jeśli masz takich znajomych, których możez porównać z widzącymi, niczym się nie różnią, no to ok, ale mi właśnie chodzi o to, że jak np. pochwalisz się czymś w grupach środowiskowych albo pójdzie o Tobie plotka, że coś się udało, to nie żyjesz.
-- (papierek):
Julitka, ja nie dzielę swojego życia na trzymanie się ze środowiskiem albo nie. Mogę powiedzieć, że znaczna część moich znajomych to osoby niewidome, ale nie ma nic to wspólnego z nazwanym przez ciebie środowiskiem. Taki mały paradoks.
W sęsie, przez to, że mam niewidomych znajomych/przyjaciół nie czuję się jako część jakiegoś tworu, zwanego środowiskiem, bo my normalnie rozmawiamy, pijemy, chodzimy na kawę i tak dalej, nie rozmawiamy o byciu niewidomym czy generalnie o wzrokowych sprawach. Jeździmy do siebie normalnie i takdalej, robimy wszystko to, co widzący tacy sami znajomi. Bardziej czuję się częścią jakiegoś wydumanego środowiska niewidomych tu, na eltenie, bo jednak elten ma taki, a nie inny cel, zdefiniowany odgórnie.
--
#128 Julitka
Polać panu.
-- (balteam):
O wywyższaniu się już było, ale też jest irytujące inne zjawisko, które niektórzy tu na forum też pokazywali, że jeśli ktoś jest np. za ograniczeniem dla niektórych rent i to wynika, z jego poglądów, to od razu np. Damian się odpala, że jeden drugiego niewidomy chce pogrążyć.
Jeśli czegoś w niewidomych się mam wstydzić, to u części tego, że czasami za bardzo w dupie mają to, że jak nas widzą tak nas piszą. Czyli np. wstydził bym się trochę z kimś iść do returacji jak by nie umiał jeść nożem i widelcem w jakimś sensownym stopniu. No i oczywiście milion gwiazdek dodam żeby ktoś się nie oburzył, nie dotyczy to osób, które mają problemy spore z rękami itd.
--
#129 Julitka
Dla mnie? Żaden. Dla świata? Ogromny. Tak, to jest problem. I ja mogę pokazać, jak kroić, ale ta osoba przede wszystkim musi chcieć.
-- (misiek):
A może komuś nie chce, niema kto pokazać jak tym widelcem i nożem się posługiwać? A po za tym, nie zje widelcem to zje ręką, co za problem?
--
#130 balteam
Dlatego milion jest tam gwiazdek m.in. Misiek dla ciebie, nie mówię o osobach, które np. były w domu tylkychowywane przez rodziców, którzy twierdzili, że nóż z widelcem niepotrzebne, ale mówię o osobach, któe nie mają żadnych zaburzeń fizycznych czy mentalnych i miały możliwość się nauczenia, albo słyszały, że warto, a dalej mają to gdzieś i uważają, że każdy może jeść jak chce i czym chce.
Tak, może, ale też może mi to nie odpowiadać, i tak, nie bronię komuś tak jeść, ale tak, uważam takie coś za słabe. Nie jest to niewiadomo jak trudna rzecz.
#131 papierek
Duży problem. Po coś mamy pewne normy kulturowe.
A akurat takie zostały przyjęte.
-- (misiek):
A może komuś nie chce, niema kto pokazać jak tym widelcem i nożem się posługiwać? A po za tym, nie zje widelcem to zje ręką, co za problem?
--
#132 pajper
Nie znam środowisk innych niepełnosprawności, ale spodziewam się, że wśród niewidomych dużym problemem jest właśnie pikowanie w dół.
Postawa pewnej pychy czy wywyższania się w związku ze swoimi, faktycznymi lub fałszywymi, osiągnięciami zasługuje na naganę, ale jest też tak, że każde pisanie o swoich osiągnięciach czy nawet próbach pokonania pewnych przeszkód jest za pychę odbierane. Co więcej, zamiast ciągnąć w górę, środowisko ciągnie w dół, przykład jedzenia nożem i widelcem jest tu bardzo dobry.
Shoot for the Moon. Even if you miss, you'll land among the stars.
#133 papierek
Ja bym nie ograniczał się do środowiska. Nasze, jak to nazywacie środowisko ma ten sam problem, co cały świat.
Jedni ci mówią, że po co będziesz się starał, tego nie zrobisz, tamtego nie zrobisz, a tak w ogóle to nam się należy, a drudzy będą cię hejtować, jak coś osiągniesz, a trzeci będą cię hejtować za to, że czegoś nie umiesz. Tak się dzieje na całym świecie, a nie w naszym środowisku.
#134 pajper
Tak, ale nie do końca. Ja z największym hejtem spotkałem się w środowisku, a sądzę, że mam pewne prawo się w tej materii wypowiedzieć, bo ze środowiskiem nie miałem praktycznie żadnych kontaktów, nie licząc Klango i Eltena rzecz jasna, do wieku 15, 16 lat. :)
I np. za Infinity najwięcej złośliwości pisano na Typhlosie, a nie w komentarzach pod artykułami na stronach różnych czasopism, gdzie akurat zwykle hejt jest spory.
Shoot for the Moon. Even if you miss, you'll land among the stars.
#135 Zuzler
@Camila, z Twoim pierwszym wpisem to się zgodzę, ale z jednym duużym zastrzeżeniem: jeśli niewidomy nie ogarnie czegoś na komputerze, jeśli nie umie sam zrobić sobie jeść czy posprzątać lub gdzieś dotrzeć, to jest w czarnej dapie, nie dlatego, że widzący sobie coś tam doklika na telefonie, gdy nie wie jak na komputerze, tylko dlatego, że jeśli tego nie umie, jest zależny od innych ludzi, którzy wszak nie będą mu usługiwać - tak, w części wypadków w zasadzie tak to nazwać ze spokojem można - przez całe życie. Ponadto, jeśli się taki człowiek nie nauczy, choćby na tyle, żeby się naumieć, a potem żyć sobie dalej tak, jak wcześniej, to gdy przyjdzie potrzeba, nie będzie tego nadal potrafił, a więc znów swoją nieumiejętność złoży na barki kogoś innego. Nie powiesz mi, że widzący potrzebują aż tyle pomocy w codziennych czynnościach, ile my. I, cóż, szczerze mówiąc, ja nie wstydzę się osobiście konkretnych osób, które nie są uprzejme, by tyle ulzyć otoczeniu, żeby się trochę ogarnąć, ale wątpię, że kiedykolwiek poprę takie działanie. Mogę je zrozumieć, czasem jest to wynik trudnych doświadczeń albo dodatkowych niepełnosprawności, często niedostatecznego zajęcia się takim człowiekiem, gdy jeszcze był dzieckiem lub jego własnych lęków przed działaniem, np. w przypadku części ociemniałych albo osób, nad którymi zawsze się ktoś trząsł lub na nic nie pozwalał. Tylko ile tak można? Jeśli ktoś nie ma wiele na swoje usprawiedliwienie, dlaczego nie prze do przodu, dlaczego stale zdaje się na czyjąś uprzejmość, łaskę czy opiekuńczość? No i jasne, że to samo dotyczy osób sprawnych, tylko nam chyba bardziej powinno na tym zależeć nawet niż im, bo i tak, mniej czy bardziej, delikatnie albo mocno, zależnie od potrzeb czy sytuacji jesteśmy na ludzką pomoc na ogół po prostu skazani, nawet jeśli jest to pomoc wolontariusza z Be My Eyes czy asystenta, który dostaje za to kasę, więc po co im jeszcze dokładać roboty, której mogą wcale nie chcieć, zwłaszcza jeśli mowa o domownikach, sąsiadach czy randomach z ulicy.
#136 Julitka
Ja odczuwam tę presję w dół. Tak ot, osobiście. Nie pochwalę się już fajnym występem, osiągnięciem, czy czymś takim, bo zaraz mnie zhejtują, że "a, bo to na pewno na wzrok, a w ogóle to Tobie się udało, szpanujesz tym, a nie wszyscy tak mają". Niewidomi narawdę rzadko potrafią pochwalić współplemieńca.
#137 Zuzler
Ja odczuwam presję w dół, ale nie w takiej sferze. Moimi osiągnięciami dzielę się, gdy zasłużę na nie, a wtedy mogę ze spokojem kazać tym, którzy mnie za nie równają z błotem, żeby poszli się paść. Natomiast połączone z tym tematem, a przykre jest to, że ludzie nie same osiągnięcia właściwie, jak zauważyłam, hejtują, tylko sam pomysł, by coś takiego robić. Ot, np. już rok temu nawiązałam kontakt z ogrodem społecznym na terenie Poznania. Dla fundacji z nim związanej zrobiłam bodajże 2 czy 3 wolontariaty, ponadto zaangażowałam się w coś, co sobie roboczo nazwijmy czynem społecznym, czyli po prosto poharowałam kilka dni na rzecz tego ogrodu dość zdrowo. Próbowałam ściągnąć tam również ludzi, bo widzę w tym miejscu spory potencjał. Nikt nie przyszedł. Nikt nie powiedział np. "o, fajnie, że wzięłaś się za pracę społeczną" albo "to dobrze, że znalazłaś sobie coś ciekawego do roboty". Jeśli ktoś jakoś to komentował to najwyżej: "ja tam nie ufam takim lewackim wymysłom" lub "i ty tak poszłaś zbierać jakiś grys przez całe popołudnie?" Wszystkie tego typu opinie były utrzymane w pogardliwym, prześmiewczym tonie. OK, mogły tu mieć również znaczenie inne czynniki, np. mieszane bardzo opinie na temat całej inicjatywy tego ogrodu czy osób nim zarządzających, niemniej nie były to opinie prześmiewcze, jak sądzę, jedynie ze względu na te sprawy, ale też na moje, w opinii oceniających, frajerstwo, choć jasno mówiłam, dlaczego to robię i powody te byłyby równie logiczne, gdyby chodziło o jakąkolwiek pracę, za którą w innych warunkach dostaje się pieniądze. Celowo mówię "w innych", nie "w normalnych", mam do tego powody, na które tutaj akurat nie miejsce i nie czas.
#138 zywek
No tylko dużo jest takich konkursów, gdzie niestety niewidomiarze wygrywają tylko przez to, że są niewidomi i jury się nad biedakami lituje.
#139 Postukujacy
Homo Sovieticus. Tak nazywa się ten problem w ludziach, o którym tu sporo. Nie dotyczy on całego świata, aczkolwiek niemałej jego części. Polska jest jednym z krajó postkomunistycznych i ten problem na naszym terytorium występuje w znacznej skali. Jest to rzecz jak najbardziej możliwa do wyzbycia się jej, ale wymaga conajmniej najpierw zdiagnozowania jej w sobie, a póżniej skutecznego wyeliminowania z charakteru. I oczywiście będziemy ciągnięci w dół, w bagno nawet w trakcie wydobywania się z niego. Nie chwal się osiągnięciami, nie podpisuj się, najlepiej żeby sukcesy były anonimowe, jak coś ma to na pewno nakradł. W innych stronach świata tego nie ma, jak zarobisz to i inni cieszą się razem z Tobą, odniosłeś sukces - jak najbardziej należą ci się gratulacje.
Podrzucam link do Wikipedii. Warto sobie pogooglować temat szerzej.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Homo_sovieticus
#140 misiek
Tu po części się zgodzę, ale serio, osób które były nastawione w stylu musisz mi zrobić to i to, bo tak które spotkałem dawno temu z resztą mógł bym policzyć na palcach jednej ręki. Akurat tego zjawiska już dawno nie widziałem.
-- (balteam):
Dlatego milion jest tam gwiazdek m.in. Misiek dla ciebie, nie mówię o osobach, które np. były w domu tylkychowywane przez rodziców, którzy twierdzili, że nóż z widelcem niepotrzebne, ale mówię o osobach, któe nie mają żadnych zaburzeń fizycznych czy mentalnych i miały możliwość się nauczenia, albo słyszały, że warto, a dalej mają to gdzieś i uważają, że każdy może jeść jak chce i czym chce.
Tak, może, ale też może mi to nie odpowiadać, i tak, nie bronię komuś tak jeść, ale tak, uważam takie coś za słabe. Nie jest to niewiadomo jak trudna rzecz.
--