-- (pajper):
Co do "prześladowania" niewidomych w masówkach, to nie jest hipoteza, tylko codzienność. Znam kilka osób kończących masówki i większość z nich to zjawisko potwierdza. Co ciekawe, proces dotyczy pewnego konkretnego punktu.
Najpierw jest zerówka i początek podstawówki, dzieci wspólnie się bawią. Wiadomo, jedno nie widzi, ale jakoś to nikomu nie przeszkadza, często angażują taką osobę do wspólnych zabaw.
Po kilku latach jednak... no... zaczyna się problem. i to często dotyczy tej samej grupy ludzi, z którymi cztery-pięć lat wcześniej biegało się po podwórku.
Potem problem często znów ustaje. Ludzie dojrzewają i wyśmiewanie się, głupie żarty i podobne czynności znikają.
--