Ale zrobić coś w kuchni, wyjść z laską? Z doświadczenia swojego i innych wiem, że rodzice na takie sugestie często nie wpadną, co więcej, kiedy niewidomy na nie wpadnie, potrafi dojść do naprawdę sporych kłótni. Sprawy są tym trudniejsze, że wynika to właśnie z tej rodzicielskiej opiekuńczości i strachu.
Niestety nie znam rozwiązania tego problemu. Ja sam marzę o tym, by niewidomi normalnie mogli chodzić do masówek i dostawać wsparcie, jakie dostać powinni, ale to nie ma szans zadziałać. Bo, bądźmy szczerzy, PZN tu jest skokiem z deszczu pod rynnę.
Kiedy rodzice zasięgali rady w PZN te 15 lat temu w sprawie mojej edukacji, otrzymali informację, że tylko Ośrodek, bo inaczej nigdy nie odnajdę się w życiu. No cóż, jakoś się bez ośrodka odnalazłem, ale niestety pokazuje to, że takie osoby nigdzie nie znajdą wsparcia. A wiele osób nie będzie miało charakteru, który pozwoli im po prostu złamać zakazy rodziców i wyjść z laską albo czekać tylko aż nikogo nie będzie w domu, byle coś zrobić w kuchni, do jakich to środków ja niestety musiałem wielokrotnie się uciekać. :(