EltenLink

Mieszkania treningowe dla niewidomych

Back to Środowisko niewidomych

#81 majkmik1981

To z tą ilością niewidomych w małych miastach, wydaje mi się nie być tak jak jeden z was powyżej zakładał, że tam niewidomych jest po prostu mniej. Może mniej, o tyle, że w ogóle mniej ludzi, ale czy statystycznie mniej, niż w wielkim, to był bym ostrożny z takimi szacunkami.

Małe miasta, wsie, wioski, sioła, kierują się swoimi niepisanymi prawami. Tam wszystko toczy się swoim biegiem, i raczej to jest normalne podejście że ludzie wstydzą się niepełnosprawności, bo co sąsiedzi powiedzą... Mniejsza ilość niewidomych tam też z tego może się brać, że ci niewidomi siedzą po kontach jak (przepraszam za określenie) "myszy" i byle by tylko nie wychylić się za próg. No cóż.. Nic nowego.



2020-06-01 12:20

#82 daszekmdn

Słuchajcie, ja z innej beczki, mam nadziję, że sienie powtarzam.
Nie doczytałem tematu jeszcze do końca, ale się podjarałem.
Jak to wygląda, bo ponoc jest coś takiego?
Ile sie za takowy projekt płaci i są jakieś linki?


Sygnatura to może być w sądzie. Sygnatura sprawy np. :P
2020-06-01 20:38

#83 gadaczka

Takich mieszkań jeszcze nie ma dla niewidomych. Są na razie dla innych niepełnosprawnych.


Dziękuję użytkownikom portalu Elten Link za możliwość obserwowania środowiska niewidomych. Stanowiło to dla mnie etap wstępny do pracy z niewidomymi na żywo.
2020-06-01 20:51

#84 balteam

hmm, jakieś internaty chyba są, ale to nie to samo. w sensie dla dorosłych.


Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.
2020-06-01 21:06

#85 dariusz.1991 Archived

Elanor, Duże miasto rozwiązuje większość problemów. Jeżeli myśli się poważnie o (niezdalnej), samodzielnej pracy jest to dobre wyjście. Mieszkając na wsi, chcąc dojechać do pracy często trzeba prosić o pomoc drugą osobę z uwagi na brak komunikacji. A jak taki Kowalski powie, że nie chce mu się pomóc to co wtedy?



2020-06-02 17:32

#86 Zuzler

Mm, nie musi być nawet naprawdę duże miasto, starczy nawet coś wielkości tego, gdzie mieszka Elanor. Może paradoksalnie właśnie tam łatwiej czasem się gdzieś wbić, niż w dużym. Taką teorię kiedyś usłyszałam, że np masażyści w mniejszym mieście właśnie, nie wojewódzkim, mogą mieć lepiej, bo przebić się na rynku jest prościej. No i fakt faktem pozostaje, że takie miasto co kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców liczy sobie, ma już wiele z tego, co oferuje Wrocław czy inna Warszawa.



2020-06-02 17:38

#87 grzegorzm

tylko w takich miastach zupełnie małych to troche świadomość jest inna i z zatrudnieniem może różnie być.



2020-06-02 17:40

#88 Zuzler

A jak ktoś jest bardziej przedsiębiorczy i spróbuje na swoje?



2020-06-02 17:51

#89 Elanor

@Zuzler
Wszystko prawda, o ile to nie jest konkretnie moje miasto. :)
Z tą świadomością też prawda niestety.



2020-06-02 17:52

#90 grzegorzm

pewnie to jest jakaś szansa. Swoja działalność.
--Cytat (Zuzler):
A jak ktoś jest bardziej przedsiębiorczy i spróbuje na swoje?

--Koniec cytatu



2020-06-02 18:29

#91 dariusz.1991 Archived

Elanor, rozwiń to proszę. Podaj jakieś negatywne konkrety a propos twojego miasta.



2020-06-02 22:36

#92 Krzycha

Czy może ktoś z Was podzielić się doświadczeniami osobistymi z pobytu w takim mieszkaniu, albo przynajmniej udzielić mi bardziej szczegółowych informacji odnośnie warunków jakie należy spełnić, by móc się tam znaleźć. Chodzi mi konkretnie o to, czy może pójść tam osoba niewidoma z schorzeniem współistniejącym i do tego stopnia niesamodzielna, że nie jest w stanie sama zawiązać butów i zalać herbaty?


„Psy cyrkowe skaczą, gdy treser strzeli z bata, ale naprawdę dobrze wyszkolony pies wykonuje skok bez bata (George Orwell Folwark Zwierzęcy)
2021-10-11 23:16

#93 adelcia

w punkt.
ja jeszcze nie muszę, ale już widzę że potrafię, mimo że decidowałam się na cośtam 8 lat, zanim do tego doszło.

że jak ktoś się nie nauczy przez 8 lat, to się nie nauczy przez 2. Czasem działa coś takiego, że jak nie muszę, to nie muszę, ale jak muszę, to potrafię.

--



2021-10-12 05:54

#94 Postukujacy

Stworzenie takiej możliwości, by niewidomi mogli sprawdzić się w samodzielnym ogarnianiu mieszkania, uważam za przydatne i pożyteczne. Trzeba przy tym tak to zorganizować, by nie wiązało to rąk na bardzo długi czas, by nie stwarzało psychologicznej pułapki, a przy tym stawiało przed chętnymi pewne wymagania do spełnienia jak np. ta konieczność wychodzenia w miasto, obojętne za czym, ale najlepiej za sprawami waznymi jak zakupy, spotkanie z asystentem i własne załatwienia. Znam przypadki, gdy ktoś rzucał szkołę, wracał z internatu już po jednym dniu, bo on nie da rady, boi się, jest mu niewygodnie, że sam musi robić i w ogóle. To przede wszystkim musi być chęć takiej osoby, na tyle silna, by powstrzymać ją przed powrotem zaraz po jednym dniu, tygodniu. Mogłoby to być wymagane minimum udziału w projekcie czy czymś tam np. tydzień.

Nie widzę tutaj równiez przeszkód, by była to dla odmiany inicjatywa prywatna, z prywatnych środków, coś na kształt firmy świadczącej usługi z zakresu rozwoju. Jesli Cię stać, wpłacasz jakąś kasę za udział, płacisz za wynajem jak pokój czy mieszkanie i dostajesz na okreslony czas wsparcie asystenta, najlepiej na ustalonych warunkach - wcześniej dogadujecie, czego potrzebujesz i jak mogą ci pomóc. Lub z publicznych środków, po zorganizowaniu takiego programu.

Wchodzisz potem do takiego urządzonego mieszkania na pewien czas (tydzień, miesiąc) i możesz tam gotować, zmywać, sprzątać. To ostatnie to nawet powinieneś. Musisz sobie ogarnąć zakupy, bo inaczej nie będziesz miał co do buzi włożyć, no chyba że palec. W zależności od stopnia potrzeb, masz wsparcie osoby, która obeznana jest z wynalazkami i technikami prowadzenia domu. Może to nawet być ktoś niewidomy, a co. Przecież wielu rzeczy najlepiej uczy nas ktoś, kto sam musi umiec je ogarniać. ja nawewt byłbym za tym, by tak było. Odbierałoby to wymówki, że się nie da. I taki zespół asystentów pomagałby w nabieraniu rożnych umiejętności.

Argument, że jest taki program, pozwalałby wywalczać sobie wyjście / wyjazd tym chętnym sprawdzić się ludziom, których rodzina trzyma na tyłku w domu na zasadzie jezeli chcesz, znajdziezs sposób, by ich przekonac. Oficjalne zorganizowanie tego da usprawiedliwienie do wyjścia z domu według mnie. Na pewno będzie to uznawane przez część rodzin za jakieś fanaberie, ale jeśli realnie miałoby pomagać, to chyba warto.

Odwiedziny w domu prywatnym? Nie sprawdzi się. Tak jak tu pisaliście: co mi tam ktoś będzie w garach grzebał, do szafek zaglądał, wszystko przestawiał. Ci co są na własnym i zajmują się kuchnią najlepiej wiedzą, że jak coś po swojemu sobie poustawiac, to najlepiej by nikt nic nie ruszał. Nawet z domowników. Poza tym gdyby to miało działac, to by juz działało, a nie funkcjonuje. A jeśli są programy, to ludzi zaprasza się, choćby do takiej Bydgoszczy, a nie zjeżdża do domu prywatnego. To chyba najlepiej pokazuje, że nie tędy idźmy. Dochodzą tu inne jezscze sprawy. W trakcie tej samodzielnościówki przecież nie tylko jeść i spać to życiowe zadania. To może być w trakcie studiów, pracy stacjonarnej czy zdalnej, czy nawet podczas nauki w szkole, zwłaszcza gdyby program zakładał wyjście w samodzielność jeszcze przed osiemnastką, za zgodą rodziców lub opiekunów. Dlatego to musi być zorganizowane nie w domu prywatnym na wsi, a w miescie, które daje dostęp do tych wszystkich instytucji jak szkoła, uczelnia i praca, a oprócz tego sklepy, kawiarnie, instytucje kultury oraz, co bardzo wazne, komunikacja miejska, itd.

Nie jestem przekonany do łączenia niepelnosprawności na tym polu. Nie mówię nie dla integrowania się, bo za tym jestem i problemów z tym nie mam. Jednak mówimy tu o potrzebach nauczenia się samodzielnego ogarniania przestrzeni domowej i miejskiej. A w takim momencie potrzeby osoby na wózku są inne od potrzeb osoby niewidomej lub z niepełnosprawnością intelektualną. Niewidomi będą potrzebowali nauczyć się przestrzeni, trzymania porządku, segregowania i porządkowania. Wózkowicze będą mieli nieco inne potrzeby. Pewnie, mogą się świetnie ze sobą dogadać na codzien, ale nie wyobrazam sobie, że ktoś kto się wyrwał dopiero co ze wsi i niepewnie stawia kroki na tak zwanym swoim, komfortowo czuł będzie się w miejscu, gdzie musi wszystkie swoje działania nakierowywać pod różnymi kątami. Nie na początkowym etapie nauki samodzielności. TO by było zbyt duzo na raz według mnie. Choć to oczywiście można by ustalić w momencie dogadywania potrzeb i rozwiązań, z firmą czy instytucją mieszkań treningowych.

Jestem bardzo za stworzeniem tego, wraz ze zorganizowaniem większej liczby asystentów codzienności, czy jak to się zwie. To zaczyna u nas pomału funkcjonować i również jest ciekawą propozycją, ale temat juz na inny wątek.


INFP
2021-10-14 12:55