Najbardziej denerwujący bohater literacki
Back to Literatura#81 Paulinux
Mnie to cała ta książka irytowała, więc nawet jej nie czytałam, jak mam być szczera :D
#82 Zuzler
A mnie Kamila nie wkurzała. W sumie to mi jej też po prostu żal, bo tak już bywa, że jeden jest miły, dobry dla wszystkich itp., a drugi nie umie myśleć o kimś innym, niz o sobie.
#83 Monia01
O, Antek z "Chłopów." Ale to idiota był. I Werter z "Cierpień." Bolało, jak czytałam
🇺🇦 🇵🇱
#84 pates
@Monia no dla mnie była irytująca, bo mimo wszystko taka troszkę przemądrzała panna. Niby przyjacielska, fakt, ale tak ogulnie, to irytująca.
#85 Paulinux
OK, ale żeby mi jej od razu żal było? Jak chcesz być egoistką, to przynajmniej innym daj spokój :D
#86 Monia01
Wg mnie miała po prostu dużą wiedzę i nie pozwalała ściągać :)
-- (pates):
@Monia no dla mnie była irytująca, bo mimo wszystko taka troszkę przemądrzała panna. Niby przyjacielska, fakt, ale tak ogulnie, to irytująca.
--
🇺🇦 🇵🇱
#87 pajper
Hermiona była jedyną z wielkiej trójki, która cokolwiek myślała, zwłaszcza w Insygni, i, paradoksalnie, która naprawdę rozumiała zagrożenie. Bo jeden miał się za nie wiadomo, kogo, a z drugiego to było trochę takie duże dziecko.
Ale wracając do tematu wątku, to ostatnio u mnie prym wiodła główna bohaterka cyklu "Jutro", zwłaszcza pod koniec. Choć był to akurat w pewnym sensie chyba zabieg zamierzony.
Shoot for the Moon. Even if you miss, you'll land among the stars.
#88 pajper
W ogóle jest taki częsty zabieg w książkach dla dzieci/młodzieży, że oni muszą być najważniejsi, nikomu nie mówić, wszystko utrzymywać w sekrecie, wielka tajemnica. Ta cecha bywa tak przejaskrawiona, że to aż razi w oczy, prym tu wiedzie chyba Felix i Net od pana Kosika, zwłaszcza w "Orbitalnym spisku".
Shoot for the Moon. Even if you miss, you'll land among the stars.
#89 Monia01
Dla mnie Ron, przez to co zrobił w "Insygniach", okazał się bardziej ludzki
-- (pajper):
Hermiona była jedyną z wielkiej trójki, która cokolwiek myślała, zwłaszcza w Insygni, i, paradoksalnie, która naprawdę rozumiała zagrożenie. Bo jeden miał się za nie wiadomo, kogo, a z drugiego to było trochę takie duże dziecko.
Ale wracając do tematu wątku, to ostatnio u mnie prym wiodła główna bohaterka cyklu "Jutro", zwłaszcza pod koniec. Choć był to akurat w pewnym sensie chyba zabieg zamierzony.
--
🇺🇦 🇵🇱
#90 Monte
Jeżeli chodzi o książki pani Piekarskiej to najbardziej chyba denerwowała mnie Kaśka i Kamila. Kaśka, bo uważała się za taką dorosłą, a była taka głupiutka (patrz. "LO-Teria"), a Kamila, bo swoje potrzeby i problemy stawiała na pierwszym miejscu, a Małgosię miała gdzieś, właściwie przez wszystkie części - o dziwo, w "Licencji na dorosłość" przyznała się, że taka jest! A to, co zrobiła z Olkiem to po prostu szczyt hamstwa! Denerwowała mnie też Klaudia z "LO-Terii", no sory, ale zachowywała się jak kobieta lekkich obyczajów. Denerwował mnie też Kuba, brat Kingi, bo zmieniał dziewczyny jak rękawiczki i bawił się nimi (patrz. "LO-Teria", bardzo dobrze, że dostał od Maćka w "Licencji na dorosłość". I jeszcze ta pani Barbara Kukiełka, okropne babsko! Ci wynajmujący nie mieli życia.
#91 Zuzler
No to znalazłam kolejnych faworytów, znaczy... Faworytki. Tfu, co ja mówię, antyfaworytki, oczywiście.
Konkretnie, to są nimi główne bohaterki od Katarzyny Bereniki Miszczuk. Nie pamiętam już dobrze, jakie były Wiktoria od "Ja diablica" i reszty tego cyklu oraz ta panna z "Drugiej szansy", ale reszta... Aaaaaa zabierzcie te rozhisteryzowane, dziecinnie krytykanckie, pseudosprytne idiotki ode mnie! No przecież one są idiotkami, takimi najczystszymi! Nawet myśleć logicznie nie potrafią i oczywiście muszą zbawiać świat... A co cykl, to każda kropka w kropkę podobna do innych bohaterek, jakby zawsze była to jedna osoba.
#92 Kat
Gosława z cyklu "Kwiat paproci" to bije je wszystkie na głowę. Aaaaaaa, dramat, tragedia.
-- (Zuzler):
No to znalazłam kolejnych faworytów, znaczy... Faworytki. Tfu, co ja mówię, antyfaworytki, oczywiście.
Konkretnie, to są nimi główne bohaterki od Katarzyny Bereniki Miszczuk. Nie pamiętam już dobrze, jakie były Wiktoria od "Ja diablica" i reszty tego cyklu oraz ta panna z "Drugiej szansy", ale reszta... Aaaaaa zabierzcie te rozhisteryzowane, dziecinnie krytykanckie, pseudosprytne idiotki ode mnie! No przecież one są idiotkami, takimi najczystszymi! Nawet myśleć logicznie nie potrafią i oczywiście muszą zbawiać świat... A co cykl, to każda kropka w kropkę podobna do innych bohaterek, jakby zawsze była to jedna osoba.
--
Strach zabija duszę.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja."
- Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
#93 Zuzler
Taaak? A cykl o wilkach czytałaś? Bo ja próbowałam. No to się, kuźwa, nie da.
#94 Kat
Tak, jakiś czas temu też próbowałam.
-- (Zuzler):
Taaak? A cykl o wilkach czytałaś? Bo ja próbowałam. No to się, kuźwa, nie da.
--
Strach zabija duszę.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja."
- Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
#95 gumeczka3
draco malfoj z hp
#96 Monte
Oktawian z serii "Olimpijscy herosi". Matko, jak mnie on drażni!
#97 Zuzler
Przeczytałam jakiś czas temu na świeżo i bardziej dorosło. Tak, Ignacemu zdecydowanie wiek nie posłużył. Dojechałam do "McDusi" i doszłam d wniosku, że Ignacy Grzegorz, a może raczej sposób przedstawiania tej postaci, drażni mnie po prostu. Domniemam, że sama autorka lub ktoś jej bliski podobnie entuzjastycznie odnosi/ł się do takich młodych inteligencików i lubi/ł sobie patrzeć, jak oni dojrzewają, ale jakieś to takie... Przydałoby się też parę słów krytyki czy coś...
-- (Monia01):
Starzy Borejkowie w tych najnowszych częściach, zwłaszcza Ignacy. Ale on zgłupiał na starość
--
#98 Monte
Tak słucham "Zaćmienia" po raz kolejny i potwierdza się to, co uważałam wcześniej, że Jacob to delikatnie mówiąc prostak, nie mający za grosz szacunku dla Belli. Jedyne, co go usprawiedliwia to to, że w "Księżycu w nowiu" nie było Edwarda i mógł sobie bardziej pofantazjować na temat Belli, tylko dlaczego w "Zaćmieniu" wcielił te bezsensobne fantazje w życie? Przecież dobrze wiedział, co Bella czuje, a wymusił na niej pierwszy pocałunek, a do ich drugiego pocałunku doprowadził podstępem, aż zawrócił Belli w głowie. Co on sobie myślał? Poza tym, to spanie razem w namiocie. Usprawiedliwia go tylko to, że Bella mogłaby zamarznąć.
#99 Monia01
O, ale ja mówiłam o starym Ignacym, choć młodego też szczerze nie lubiłam. W ogóle, mam wrażenie, że cała rodzina okazała się niezłymi snobami na starość.
-- (Zuzler):
Przeczytałam jakiś czas temu na świeżo i bardziej dorosło. Tak, Ignacemu zdecydowanie wiek nie posłużył. Dojechałam do "McDusi" i doszłam d wniosku, że Ignacy Grzegorz, a może raczej sposób przedstawiania tej postaci, drażni mnie po prostu. Domniemam, że sama autorka lub ktoś jej bliski podobnie entuzjastycznie odnosi/ł się do takich młodych inteligencików i lubi/ł sobie patrzeć, jak oni dojrzewają, ale jakieś to takie... Przydałoby się też parę słów krytyki czy coś...
-- (Monia01):
Starzy Borejkowie w tych najnowszych częściach, zwłaszcza Ignacy. Ale on zgłupiał na starość
--
--
🇺🇦 🇵🇱
#100 Julitka
Jacob Black to jeden z normalniejszych bohaterów w Zmierzchu. Jeśli kogoś mam w tej serii nie lubić, jest to oczywiście sama Bella i jej ukochany, który z jednej strony jest najczulszym i najnamiętniejszym kochankiem świata (sic), z drugiej - despotycznym zgredem.
Co do Jeżycjady, well, chyba najbardziej denerwuje mnie Pałys Ida, ale faktycznie Ignacy Borejko coś zdecydowanie postarzał się źle.