Sądzę, że dużo może zależeć od tego, czy ktoś od początku był w masówce, czy przeszedł z ośrodka.
Dziękuję użytkownikom portalu Elten Link za możliwość obserwowania środowiska niewidomych. Stanowiło to dla mnie etap wstępny do pracy z niewidomymi na żywo.
Cóż, całe życie byłam w ośrodku, a potem poszłam na normalne studia. Przede wszystkim miałam cały czas poczucie, że skończyło się babci sranie i tutaj nikt niebędzie mi mówił co mam robić. Jeśli narobię sobie problemów to nikt nie spyta nawet czemu, jeśli będę chciała coś załatwić, to sama powinnam się zorientować jak. Co prawda akurat ten problem spadł mi z serca gdy na grupie wydziału zobaczyłam tysiąc pięćset sto dziewięćset postó z pytaniami od zdezorientowanych pierwszorocznych o rzczy, o których starczyło sobie po prostu przeczytać na stronie wydziału, a ja już to zrobiłąm dawno, ale jednak stres był wielki.
To może ja opowiem o sobie. Pierwsze 3 lata spędziłam we Wrocławiu. Potem przeniosłam się do takiej dość małej szkółki 1 4. Pamiętam szok kiedy w piątej klasie znalazłam się w placówce, która liczyła 600 osób. Korytarze, gabinety i ten zgiełk mnie przerażały. Na szczęście moja klasa z tej mniejszej szkoły przeszła w całości do tej większej placówki i nie czułam się wyobcowana.
Wojna to pokój. wolność to niewola. Ignorancja to siła. G. Orwell "Rok 1984"
A ja przeszłam do masówki dopiero na etapie liceum. Byłam pewna, że klasa będzierobiła wszystko kilka razy szybciej ode mnie, a ja ledwo ogarnę, co się w ogóle dzieje, tymczasem okazało się to kompletną bzdurą.
A ja na odwrót, przeszłam z masówki do ośrodka. Moje początki w masówce były dość trudne, bo generalnie rówieśnicy średnio mnie akceptowali.. ALe potem z biegiem czasu było lepiej.
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
@Magmar, sytuacja rodzinna głównie, internat jest teraz dla mnie lepszym rozwiązaniem. A poza tym, chęć posiadania pomocy typu podręczniki, materiały, rysunki itp. ALe myślę też, że relacje z rówieśnikami.
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
Ja podobnie jak Zuzler przeszłam z ośrodka wprost na studia. I też myślałam, że będę niestworzoną ciamajdą, ale to nie prawda. Ludzie są bardzo mili, uprzejmi i generalnie jest elegancko. Nawet jeśli nie z chęci altruistycznego zaspokojenia się, często jacyś randomowi ludzie do mnie zagadują co tam u mnie itp. Zdecydowanie lepiej jest mi na studiach niż w ośrodku. Mam inteligentne towarzystwo, nie to co tam.
Oj przecież nie powiedziałam, że wyklucza. Uznaję Magmar za osobę mądrą, toteż odnoszę się z szacunkiem do jej wypowiedzi, jednak akurat wtedy nie mogłam uwierzyć, że wszystko będzie OK.