EltenLink

Odbieranie dzieci niepełnosprawnym rodzicom

Back to Środowisko niewidomych

#41 Kat

Wiecie co, a ja pierwsze słyszę, żeby jakiś papier osoba widząca musiała podpisać, że zobowiązuje się do pomocy przy dziecku. Mój mąż nic nie podpisywał, albo ja nic o tym nie wiem, w każdym razie jeśli nie wiem to dobrze, bo chyba poprzegryzałabym tętnice personelowi szpitala.
Jeśli o rodzinę chodzi to obyło się bez zgrzytów, a tak po prawdzie to oni nie bardzo mogą/ mogli ingerować, bo ani moi rodzice ani mojego Pawła nie mieszkają w Koszalinie, nawet za blisko do nas nie mają, więc pod tym względem było spokojnie.


"Nie wolno się bać.
Strach zabija duszę.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja."
- Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
2019-06-03 22:38

#42 misiek

Przeczytałem pierwszy post i- serducho skoczyło mi do gardła. Ja na twoim miejscu gdybym miał taką matkę to już na etapie ciąrzy spieprzył bym gdzie pieprz rośnie i już nigdy więcej by mnie nie zobaczyła, a tym bardziej mojego dziecka. Po za tym- jeśli twojej mamusi udało się ciebie rozdzielić z męrzem, znaczy to tylko tyle że nie był ciebie wart i najwyraźniej nie rozumieliście się. Gdybym ja wiedział, że moja partnerka ma taką mamusię zrobił bym wszystko by uniemożliwić kontakt z babcią w szczegulności mojemu dziecku. Po za tym sorry, ale jeśli ty nic nie zrobiłaś na etapie ciąrzy i dałaś się w to wszystko wmanewrować znaczy to, że raczej faktycznie jesteś nieporadna życiowo, bo teraz zamiast tu wypisywać powinnaś walczyć o to dziecko jak lwica. Przepraszam, ale w tej sytuacji żal mi tylko tego biednego i na starcie skrzywdzonego dziecka.


Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
2019-06-04 00:12

#43 ewelinka

czy ty jesteś nienormalny. a w co się miałam dawać wmanewrowywać, lub nie? o tym, że coś kombinują, dowiedziałam się jak byłam w szpitalu. podczach jakich kolwiek rozmów, było wszystko ok, nikt w prost mi nic takiego nie powiedział. podskórnie czułam, że stoję na cienkim lodzie, jeśli chodzi o moją matkę i powiedziałam o tym mojemu mężowi, ale on niestety odpierał moje obawy, więc niebardzo mogłam zrobić sama cokolwiek. nie pierdol mi, że jestem nieporadna życiowo, jeśli nie znasz mnie, a sytuację widzisz tylko z postu.



2019-06-04 04:15

#44 Zuzler

Ej, spokonie. Fakt, nie ma Cię nikt prawa oceniać, ale przedstawiłaś tę sprawę tak, że ludzie mają prawo się dziwić. Choćby dlatego, że sytuacja, w której ktoś się komuś wpieprza w to, jak on wychowuje dziecko, a on sobie na to pozwala możewskazywać na to, co Ci się zarzuca.



2019-06-04 04:23

#45 siwy4don

A ja myślę, że nie ma co się zastanawiać nad przeszłością, tylko trzeba działać nad przyszłością. Na pewno ktoś tutaj ma jakieś znajomości prawnicze i mógłby pomóc. Słyszałem nawet, że jest jeden prawnik na eltenie. Nie chciałbym mieć nic wspólnego więcej z taką matką.



2019-06-04 09:44

#46 papierek

nie chcę cię oceniać na starcie, ale jak ty i twuj mąż mogliście dopuścić do tego, że matka was rozdzieliła? Takie rzeczy się zgłasza na policję, jak matka bierze tak sobie łużeczko i wiezie do siebie. Nigdy w życiu nie powinnaś się zgodzić, żeby mieszkać z nią, to po pierwsze. Ale nie znam całości sytuacji.


po co mi sygnatura?
2019-06-04 10:26

#47 ewelinka

obna złożyła łóżeczko u siebie jak ja byłam w szpitalu. ja naprawdę o tym nic nie wiedziałam.



2019-06-04 11:22

#48 Zuzler

No ale jak zobaczyłaś po wyjściu ze szpitala, że tak to jest a nie inaczej, to mogłaś.



2019-06-04 12:08

#49 Kat

Niestety Ewelinka załatwiła cię podstępem. A biorąc pod uwagę, że okres po porodzie jest trudny dla kobiety to perfekcyjnie to zaplanowała, teraz jedynie możesz wstać i walczyć, bo na to nie jest za późno.


"Nie wolno się bać.
Strach zabija duszę.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja."
- Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
2019-06-04 12:14

#50 Zuzler

Też prawda.



2019-06-04 12:22

#51 papierek

ja nawet sobie nie wyobrażam takiej sytuacji, że bum po wyjściu ze szpitala moja żona/dziewczyna jedzie sobie do matki. Wracam do własnego domu od razu z dzieckiem żeby nawet nie dać szansy większej ingerencji. Poza tym sprawa na policję, do sądu i do uwagi. Ale wszystko powyższe o ile po pierwsze, jesteś pewna, że sobie poradzicie z dzieckiem. Żeby potem nie było: A nie mówiłam? I żeby mu nie zrobić krzywdy itd. Po drugie pod warunkiem, że wam zależy bardzo na tym dziecku.


po co mi sygnatura?
2019-06-04 14:57

#52 ewelinka

do puki walczysz jesteś zwycięscą.



2019-06-04 14:58

#53 Kat

Tak Papierku, pełna zgoda, gorzej tylko jak kogoś skreśla się na samym starcie, bo autorka wątku tak właśnie została potraktowana, nie dostała nawet tych 6 tygodni, które daje się każdej kobiecie aby podjęła decyzję co chce zrobić, oddać czy wychowywać dziecko. Mówię tu oczywiście o sytuacji, w której kobieta nie chce dziecka zatrzymać i jest zdecydowana oddać je do adopcji, a w takim wypadku ma ona 6 tygodni na zmianę i dopiero po tym okresie zapadają ostateczne decyzje. Mam wrażenie, że w tym konkretnym wypadku tego, jakże ważnego elementu zabrakło.


"Nie wolno się bać.
Strach zabija duszę.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja."
- Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
2019-06-04 15:30

#54 papierek

jeżeli jest im w stanie udowodnić, ze jest w stanie się zająć dzieckiem to każdą dowolną sprawę sądową wygra.


po co mi sygnatura?
2019-06-04 16:02

#55 Zuzler

A jeśli dajmy na to nie jest? Nie znaczy to, że z pomocą nie będzie w stanie, że kiedyś się nie nauczy, że w końcu nie stanie się w pełni samodzielna. Ale jeśli w danym momencie tak nie jest?



2019-06-04 16:32

#56 papierek

wiesz, pewne rzeczy na start musi umieć, albo chociaż wiedzieć orientacyjnie, co i jak bo zauważ, że oboje nie widzą.


po co mi sygnatura?
2019-06-04 16:35

#57 Zuzler

Teraz to i tak po ptokach z tymi"oboje", sama powiedziała.



2019-06-04 16:40

#58 ewelinka

po wyjściu ze szpitala umiałam już ubrać dziecko. nie umiałam jeszcze wykąpać, ale wiedziałam, że muszę się tego nauczyć i tyle. miałam problemy z przystawianiem do piersi, ponieważ byłam po cesarskim cięciu z powodu na zbyt wolno postępującą akcję porodową. Potrafiłam usłyszeć jak Wiktorek słabo łapał za pierś, że to moja wina, że nie przygotowałam się do tego przed porodem, tzn. swoich brodawek, że jak nie będzie przybierał na wadze to matka mnie tu zacytuję - zajebie, że dzieci w oświęcimiu umierały z głodu i moje tak skończy itp. najgorsze, że jak o tym wszystkim mówiłam komukolwiek, to nikt nie chciał mi wierzyć.



2019-06-04 16:43

#59 Zuzler

Ej, ale to są takie problemy, które zasadniczo się zdarzają u młodych matek o ile wiem. Pytanie raczej brzmi: czy byłaś dość ogarnięta, żeby mieszkać naprawdę samodzielnie, żeby utrzymać dom w czystości, biegać po urzędach, pracować...



2019-06-04 16:46

#60 ewelinka

pracowałam zdalnie jako telemarketer, a mieszkanie miałam swoje z urzędu.



2019-06-04 17:03