Fakty i mity na temat szkół
Back to W szkole i w pracy.#101 misiek
W roli ścisłości- wychowywali mnie rodzice podwórko i muzyka, w każdym razie napewno nie internat. A o czym mam mówić?
--Cytat (papierek):
łysy, nie wiem, kto cię wychowywał, jakie ty internaty widziałeś, ale opowiadasz o takich rzeczach, jak bicie przez wychowawców w internatach i to jeszcze tych z patologii co się ne bronią, z każdym twoim postem przeczytanym w tym wątku coraz większe mam wątpliwości czy ty mówisz dalej o internatach.
--Koniec cytatu
#102 jamajka
O tym, że mówisz o takich rzeczach, które w naszych internatach się raczej nie działy, no może na Tynieckiej tak, nie wiem, o tym słyszę złe rzeczy ostatnio i jeśli tak, to bardzo źle. Ale mówisz tak, jakby to dotyczyło każdego internatu, a np. w Laskach, jak to Grzesiek powiedział, nigdy nie było takich akcji, przynajmniej nie za naszych i twoich czasów, nie przez ostatnie lata, w ogóle dawno. O Wrocławiu i Owińskach też aż tak ekstremalnych opowieści nie słyszę, a ty cały czas piszesz tak, jakbyś się odnosił do dobrze znanych ci, dotyczących nas bezpośrednio, faktów. Ja nie mówię, że tak się nigdzie nie dzieje, mówię tylko, że piszesz o czymś, potem ze 4 osoby piszą, że na szczęście u nich tak nie było, a potem znowu ty piszesz, że tak na bank jest.
#103 Zuzler
W Owińskach takich akcji faktycznie nie ma. Jest co prawda ten i ów męczydupa np wychowawczyni, która trzęsie grupą na swoich zasadach, niekoniecznie zgodnych do końca z regulaminem internatu i nikt jej nie podskoczy. Ale żeby np ktoś od wychowawcy czy nauczyciela dostał... No nie słyszałam. To znaczy owszem, bywały takie rzeczy, ale w latach siedemdziesiątych, kiedy uczyła się tam jeszcze moja matka
#104 denis333
@łysy najlepiej jest się wypowiadac, nie znając sytuacji z własnego doświaczenia.
#105 misiek
Dobrze, więc zprecyzuję- pisałem o internacie w Bydgoszczy, i tylko w Bydgoszczy. W owińskach bywałem, ale głównie przesiadywałem w grupie już dorosłych chłopaków. Tak czy siak- zauwarzyłem, że ta szkoła ma pozytywną opinię, i nawet na podstawie wyglądu mogę stwierdzić, że wygląda o niebo lepiej, niż ta w Bydgoszczy. Jednak dziecka nie oddał bym do żadnego internatu.
#106 denis333
Ale piszesz o wszystkich internatach przez pryzmat tego w bydgoszczy.
#107 Zuzler
A z drugiej strony przecież są tacy, którzy dziękują losowi za to, że mogli być w internacie, bo przynajmniej nie musieli siedzieć z porąbaną rodzinką np. Swoim skromnie nieskromnym przykładem potwierdzam, że tak byc może. W pewnej chwili mojego życia internat był oazą, w której pragnęłam za wszelką cenę się znaleźć
#108 mucha
ja tam sie cieszę że byłem w laskach w internacie poznalłem fajnych ludzi a teraz jestem w białymstoku i tesz znam ludzi nawet przyjaciuł
#109 Monia01
Odchodząc już od wszystkich nienormalnych rzeczy, które albo się w internatach działy, albo i nie, bo opinie są różne, to najważniejsze jest akceptowanie zasad internatu, w którym się żyje. Może nie ekstremalnie wszystkich, ale jednak większości. Jak ktoś ma problem, że może mieszkać z kimś w pokoju i że czasami mogą pojawić się zgrzyty, bo bądź co bądź, to obca osoba jest, no to niech do internatu nie idzie. Jak ktoś nie potrafi zaakceptować, że od którejś godziny jest cisza nocna, to też się w internacie nie odnajdzie. Internat nie jest miejsem, w którym możemy wprowadzać swoje reguły. Nie jesteśmy tam sami. ktoś jest za ns odpowiedzialny i zrobi wszystko, żeby maksymalnie uniemożliwić nam zrobienie czegoś, co potencjalnie może sprawić, że stanie nam się krzywda. mam wrażenie, że co niektórzy o tym zapominają
🇺🇦 🇵🇱
#110 denis333
@monia01 wpełni wyczerpałaś temat. Brawo.
#111 misiek
Ja całe szczęście miałem normalną rodzinę i mimo częstych zgrzytów często z mojej winy zawsze chętnie wracałem do domu. Rodziców ma się jednych, i tylko jednych. To dzięki nim jesteśmy na świecie, i mam jakieś takie wrażenie, że niektórzy nie mają szacunku do swoich rodziców.
#112 balteam
Owszem, jak i niektórzy rodzice do dzieci.
Jak widziałem jak niektórzy rodzice swoje właśnie traktują, no to eh, moi by musieli być ze sto razy gorsi aby im dorównać.
#113 mucha
ja tesz mam spoko rodziców zawsze to lepiej w domu posiedzieć niż w internacie
#114 jamajka
Dokładnie. WIęc nie ma co oceniać, nie znając historii.
A ja mam pytanie, czy ktoś jest aktualnie w Krakowie? Nie był, nie skończył, nie ma zamiar zacząć, jest?
#115 misiek
Nie mówiłem o patologii w domach, tylko o normalnych rodzinach.
#116 Gosia12345
Ja jeszcze jestem ostatni rok w internacie w Bydgoszczy. Wcale nie uważam, że tam jest gorzej. Trochę się zmieniło i wychowawcy starają się być dla nas wyrozumiali.
Tylko czasami się zdarza, że jak ktoś jest nowy to prubują go wkręcać do nowych atrakcji takich jak wyjazdy kulturowe jak np. wyjazd do gdańska zwiedzanie teatru czy muzeum. Poprostu chcą, aby ktoś nowy prubował się z nimi integrować i z innymi mieszkańcami tego internatu również.
Trochę dziwne jest to, że odwiedziny osób z zewnątrz czyli osób dochodzących lub apsolwentów są do godziny 16:30.
#117 misiek
No- nie było mnie tam 16 lat, więc wiele się mogło zmienić. Kiedyś odwiedziny były chyba do 18.
#118 daszekmdn
W Owińskach to do 20.30 można było. Chyba, że ktoś na kilka dni przyjeżdżał np jakiś rodzic z daleka przed wyjazdówką etc.
#119 misiek
Ja tam jeździłem na weekendy i nie robili żadnych problemów.
#120 Gosia12345
Teraz nawet osoby od 16 roku życia mogą mieć przepustki na samodzielne wychodzenie, ale tylko do godziny 17:00, a osoby pełnoletnie do 20:00, ale zreguły mamy wracać przed kolacją.