Znaczenie słów i argumentacji niewidomych oraz ich rola w podejmowaniu decyzji ogólnodomowych
Back to Środowisko niewidomych#1 Julitka
Witajcie,
W księdze absurdów pożaliłam się, jak to nasze słowa, argumenty, racje, potrafią w rodzinie być brane za absolutne głupoty, podczas gdy przedstawione przez kogoś innego, niezależnie przez kogo, nabierają znaczenia.
Tutaj możemy spokojnie podyskutować o tym szerzej.
Co sądzicie na ten temat?
#2 Zuzler
Sądzę, że to absolutnie niesprawiedliwe, ale, niestety, logiczne. To znaczy logiczne, jeśli tenże niewidomy jest traktowany w domu jak piąte koło u wozu, odganiany od pracy, bagatelizuje się jego umiejętności. Wiem, że to bardzo schematyczne myślenie, ale też sądzę, że schemat ten nie jest rzadkością.
#3 Julitka
No dobrze, ale jeżeli ten schemat nie do końca występuje? Niewidomy nie jest traktowany jak piąte koło u wozu, a jednak to zjawisko ma miejsce?
#4 Zuzler
No to jeszcze pozostaje kwestia, za jak dojrzałą tak naprawdę osoba taka jest uważana. Dojrzałą i myślącą.
#5 agnieszka Archived
Absolutnie z czymś takim się nie spotkałam. Gdybym nie przeczytała tego tematu nie wpadłabym prawdopodobnie na to, że coś takiego wogóle istnieje. Bo niby z jakiego powodu? Dyskutujemy na jakiś temat, podejmujemy decyzje, więc w naturalny sposób wyrażam opinię :)
#6 Julitka
@Agnieszka Jeżeli tak, to miałaś duże szczęście. Bardzo często spotykam się z taką sytuacją.
Osoba młoda, zwłaszcza niewidoma, przekonuje bliskich do jakiegoś słusznego rozwiązania, np. technologicznego, do zmiany stylu życia itp, a oni uważają, że sobie coś wymyśla i że to głupota.
Zgadzam się z @Zuzler, że to zależy chyba w głównej mierze od postrzegania dojrzałości niewidomego. Ale właściwie nie do końca, bo nie zawsze chodzi stricte o dojrzałość. Chyba czasem w takim wypadku dojrzałość się różni od samodzielności, a to samodzielność w podejmowaniu decyzji gra większą rolę.
#7 agnieszka Archived
Ciekawe zagadnienie dla mnie. Trudno mi się odnieść, bo nie znam tematu. Pewnie zależy to od wielu czynników. Taką, pozytywną postawę mam zarówno w rodzinie jak po za nią, pośród przyjaciół, w środowisku rówieśników, ogólnie obcych ludzi. Samodzielność to szeroki temat. Myślę, że to bardzo indywidualne, często wynikające z możliwości. Na swoim przykładzie mogę stwierdzić, że chociaż ze względów zdrowotnych potrzebuję pomocy to nie wpływa to na odbiór tego, co mówię :)
#8 tomecki
U mnie tego problemu raczej nie zaobserwowałem, ale kilkoro bliskich znajomych miało to to w dużych ilościach.
#9 papierek
Niewidomi są uważani za mniej zaradnych, za mniej życiowych, mniej przygotowanych, czasem nawet za dzieci, więc czemu ich decyzje zawsze miały by być równoważne z decyzjami teoretycznie lepszych od nich jednostek? Niewidomi zwykle w grupie też mają mniej przebicia z tytułu kontaktu wzorokowego, więc muszą mieć dużo mocniejszą siłę przebicia, żeby dorzeć ze swoim stanowiskiem do grupy. Mówię tu o pewnych stereotypach i obserwacjach, a nie o każdym
#10 daszekmdn
Ciężko jest. Tyle i aż tyle.
#11 misiek
Do końca nie dopatrywał bym się tu naszego niewidzenia. Wystarczy, że masz odmienne poglądy, zainteresowania niż reszta ogułu, ewentualnie jesteś ten młodszy, albo odsunięty od rodziny bez względu na wzrok i już jesteś uważany za tego powiedzmy mniej życiowego, rozgarniętego. I zabawne jest też to, że w większości to przynosi odwrotny skutek i wychodzi na to, że ta osoba, która ciebie nie słuchała nie miała racji, lub zrobiła coś źle.
#12 Kat
Nie przypominam sobie, żebym doświadczała takich sytuacji, niemniej nie mogę wykluczyć, że były, ale nawet jeśli to musiały być na tyle rzadko i dotyczyć bardzo błachych spraw, skoro ich nie pamiętam.
Strach zabija duszę.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja."
- Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
#13 Zuzler
Julito, to się łączy. Czy sobę niedojrzałą, niezdolną do podjęcia dojrzałych i sensownych decyzji uważa się za samodzielną? Albo odwrotnie?
#14 papierek
tak, to nie dotyczy niewidomych, ale też ludzi wycofanych, o mniejszej sile przebicia, odmiennej niż reszta i tak dalej.
-- (misiek):
Do końca nie dopatrywał bym się tu naszego niewidzenia. Wystarczy, że masz odmienne poglądy, zainteresowania niż reszta ogułu, ewentualnie jesteś ten młodszy, albo odsunięty od rodziny bez względu na wzrok i już jesteś uważany za tego powiedzmy mniej życiowego, rozgarniętego. I zabawne jest też to, że w większości to przynosi odwrotny skutek i wychodzi na to, że ta osoba, która ciebie nie słuchała nie miała racji, lub zrobiła coś źle.
--
#15 Julitka
Tak, tzn. czasami osoba mniej samodzielna może być uważana w swojej rodzinie za bardzo dojrzałą.
-- (Zuzler):
Julito, to się łączy. Czy sobę niedojrzałą, niezdolną do podjęcia dojrzałych i sensownych decyzji uważa się za samodzielną? Albo odwrotnie?
--
#16 Julitka
Nie zgadzam się zupełnie z tym, że to dotyczy ludzi wycofanych lub o mniejszej sile przebicia. Znam ludzi bardzo do przodu, którzy spotykają się z takim samym traktowaniem.
#17 agnieszka Archived
Ciekawe, czy są na ten temat jakieś dane. Gdy mówimy, że rodzina niewidomej osoby nie bierze jej zdania pod uwagę to często nie wiemy, czy przyczyną jest problem ze wzrokiem. Jeżeli tak jest to trudno oszacować skalę tego zjawiska. Tzn. nie spotkałam się z żadnymi opracowaniami na ten temat, więc jak coś ktoś ma i podrzuci to chętnie poczytam :)
#18 papierek
Wątpię, że na temat spraw tak prywatnych są jakieś sensowne opracowania.
#19 Julitka
Mało jest opracowań w ogóle, nie mówiąc o tak szczegółowych.
#20 misiek
A ja się zgodzę z Papierkiem i o tym samym mówiłem. Julitko, zależy jakich ludzi do przodu, bo są tacy i to całkiem sporo co owszem są do przodu, ale w gruncie rzeczy bredzą, lub kłamią na potęgę tylko dla ich jakiejś dziwnej satysfakcji.