Apsurdy w Harrym Potterze.
Back to Literatura#441 skrzypenka
mogła, bo miała te moce, które pewnie posiadała pod czas życia. Duchy mogły robic różne rzeczy, jako duchy, tak myślę.
-- (pates):
Słuchajcie, w nocy naszły mnie dwie refleksje.
Po 1, łazienka Jęczącej Marty. Czemu, z jakiego grzybka, nikt tam nie odciął dopływu wody, skoro co chwilę przez drzwi wylewała się ta woda a w środku wszystko było pozalewane?
Druga rzecz, ciekawsza. Jakim sposobem Marta wywoływała te potoki? Przecież jako duch była niematerialna i nie mogła interagować ze światem fizycznym!
--
#442 Zuzler
Absurd? No, może jednak niedociągnięcie: podobno w typowym roczniku było średnio 50 uczniów. Skoro tak, to jednocześnie uczyło się około 350 osób. To właściwie nie jest wiele, zwłaszcza jak na takie wielkie zamczysko i aż 4 domy. Jak pomnożymy tę średnią liczbę 50 osób na rok, to wyjdzie, że w jednym momencie żyć mogło w Anglii około, no, zaszalejmy, 6000 czarodziejów, bo jeszcze można nawet trochę zawyżyć i wziąć pod uwagę ludzi powyżej 100 roku życia i tych, którzy uczyli się w domu albo innych szkołach magii. Jak to jest więc możliwe, że Ministerstwo Magii to takie wielkie administracyjne bydlę, a jeszcze bardziej, że skoro czarodzieje się chętnie parują między sobą, to tak niewiele jest powtarzających się nazwisk? Gdzie jakieś kuzynostwa? Dlaczego nawet ci pochodzący z rodzin czystej krwi nie mają dalszej rodziny o takim samym nazwisku?
#443 mustafa
Proste. Linie męskie szybko wymierały.
Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
#444 Zuzler
Ale dlaczego właściwie?
#445 mustafa
Raz dwie wojny czarodziejów.
Dwa czasem rodziły się same córki.
Trzy nie mieli żon, jak np Syriusz i jego brat, czy Dumbledor xd
Zakładam, że to poślubianie własnych kuzynów to też tylko maniacy w postaci przodków Syriusza czy Woldemorta. Bo I Voldemort i Harry mieli tych samych przodków w postaci tych braci, a jednak Dziadek woldemorta był świrem, a Dziadek Harrego nie.
No i abstrahując, twoje nazwisko w skali Polski nosi też niewiele osób. Przed chwilą sprawdziłem xd. 537 osób.
Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
#446 Zuzler
Jeszcze raz pomyśl: ich mogło być najwyżej kilka tysięcy, czyli jak taka duża wieś, w której, było nie było, od pokoleń mieszka mniej więcej ustalony zestaw ludzi.
#447 mustafa
Dla mnie moje argumenty są przekonywujące.
Przodek Voldemorta Peverell, dziadek Voldemorta już Gaunt, a ojciec Riddle. Sam Voldemort podobno był potomkiem Sytherina i kto wie ile razy to nazwisko jeszcze się zmieniało, i to pomimo czystości krwi. Choć było wspomniane w książkach i coś w tym jest, że to raczej uzurpatorzy. Malfoyowie byli niby czyści od 7 pokoleń, więc siłą rzeczy wcześniej jakaś domieszka mugola była.
Dość istotna rzecz o której zapomniałem wczoraj to choroby takie jak smocza ospa. Dziadkowie Dracona i dziadkowie Harrego umarli na nią, a pewnie nie tylko oni.
Dużo musiało ich umierać, bo byłaby epidemia stulatków, skoro normalnie żyli ponad setkę. I to wszystko co piszesz się spina, tylko tysiąc lad wcześniej.
Generalnie jakiś tam potomek Slytherina musiał mieć dzieci z potomkiem Peverella, bo Gauntowie byli spokrewnieni z jednymi i drugimi, i oboje musieli żyć w podobnych czasach, a Slytherin nie mógł być przodkiem, bo byłby jednocześnie przodkiem Harrego przez Peverella od peleryny. Wczoraj jeszcze wiedziałem dlaczego nie mógłby być też później, ale za cholerę nie umiem sobie przypomnieć. Natomiast syn pierwszego pottera też wziął sobie córkę od Peverella i praktycznie nazwisko wymarło, skoro trzeci brat dostał kosę bo się przechwalał, że ma najlepszą niepokonaną różdżkę. No i przez lata tak funkcjonowało nazwisko Potter i Gaunt. Więc coś jest w tym co mówisz, chociaż weź też pod uwagę, że było tam mnóstwo dzieciaków mugoli i imigrantów. Dla mnie jest w sumie logiczne, że nazwiska ewoluują. Gdzieś pewnie został pominięty wątek kuzynostwa w obrębie samego Hogwardu, ale początkowo i tak miała być to książka dla dzieci.
Dla mnie nielogiczne było to, że w każdym roku w każdym domu był tylko jeden pokój chłopców i jeden dziewczynek i w każdym piątka. Stąd pewnie policzyłaś liczbę osób ogólnie, ale przecież w jednym roku mogłoby być ich siedem, bo się urodziło więcej i co? Bankowo było ich więcej tylko dla fabuły za dużo nazwisk to też nie dobrze. Ile wiosek czarodziejów, ile w samym ministerstwie pracowało. Na finał quiditha 100k czarodziejów z całego świata, a napewno nie wszyscy mogli przyjechać.
Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
#448 Zuzler
Dla mnie nie są. Wciąż nie odnosisz się do tego, jak ta społeczność była niewielka. W tak małych społecznościach pokrewieństwa i powinowactwa muszą być częstsze, więc i nazwiska muszą się powtarzać.
#449 mustafa
Zainspirowany historią Zuzler z płaszczem uświadomiłem sobie, że Hagrid chodził podobno w płaszczu ze skórek kretów. Biorąc pod uwagę, że był pół olbrzymem podobno 2x wyższym i 3x szerszym od normalnego człowieka to ile kretów straciło życie? Cała populacja?
Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
#450 Julitka
Ej, a nie było gdzieś wspomniane, że trzeba było uważać, żeby nie ożenić się z kuzynką i że wszystkie rodziny czystej krwi są ze sobą spokrewnione w jakimś stopniu?
#451 mustafa
Raczej nie. Praktycznie wszyscy ze Slytherinu parowali się z kuzynowstwem.
Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
#452 Zuzler
Mnie bardziej zastanawia, jak oni dali radę przez tyle wieków utrzymać tę czystość krwi. I dlaczego właściwie w tym pokoleniu harry'ego i o jedno starszym było tak mało dzieci, a zwłaszcza takich, które też miałyby potomstwo liczniejsze niż 1 sztuka.
#453 skrzypenka
Nnie zastanawia, bo przecież na Boże narodzenie Harry dostawał prezenty, no nie?
Niby sam też kupował, ale kiedy to robił?
Rowling chyba nigdy nie pisała na przykład: "- Harry udał się do Hogsmeade, w celu zakupienia prezentów bożonarodzeniowych". Czy coś w tym stylu.
#454 mustafa
Wysyłkowo, tak jak miotła od Blacka i tak jak książki w Księciu.
Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
#455 Monia01
Było. :)
-- (Julitka):
Ej, a nie było gdzieś wspomniane, że trzeba było uważać, żeby nie ożenić się z kuzynką i że wszystkie rodziny czystej krwi są ze sobą spokrewnione w jakimś stopniu?
--
🇺🇦 🇵🇱
#456 Julitka
No właśnie. Mam wrażenie, że u nich jak u Habsburgów - tak średnio zwracano na takie rzeczy uwagę.