W jaki sposób nie widzicie?
Back to Środowisko niewidomych#21 MarOlk
Poczucie światła to wg mnie zdolność rozróżniania kiedy jest ciemno, a kiedy jasno z możliwością rozróżniania powiedzmy stanów pośrednich. Jednocześnie nie widzi się, albo bardzo trudno jest określić kolor i kształt, tzw widzenie konturów.
#22 grzegorzm
Tak, tak, ale tu chodzi jak samo widzenie światławyjaśnić osobie niewidomej. światło jako światło tak jak osobie nie mającej czucia w dłoni wyjaśnić dotyk.
#23 grzegorzm
Tak teraz zastanawiam się do jakiej faktury mogę po równać światło bo mam tak nieraz, że kolor czarny, biały, może niebieski lub inny jestem w stanie po równać do jakiejś faktury w dotyku i zastanawiamsię ze światłem, swoją drogą czy też ktoś tak ma,że jakaś fakturakojaży się wam z kolorem?
#24 Zuzler
Mi się z kolorem kojarzą dźwięki, to znaczy odwrotnie - dźwięki są barwne, a nawet również mieć faktury. To jest zjawisko synestezji w moim wypadku, może w Twoim też?
Problem jednak jest taki, że wrażeń wzrokowych po prostu nie ma do czego porównać. Można iść w metafory, plastyczne opisy, ale to niewiele da.
Niemniej możemy przecież próbować.
Dla mnie patrzenie na coś, w tym momencie głównie już na światło, to jakby rozciągać swoją przestrzeń osobistą, sięgać dalej, jak macnąć coś, tylko bez dotykania. Po prostu ten świat jest większy. A samo światło jest trochę jak dźwięk. Może być bardziej lub mniej jasne, przytłumione, tak jak on.
No i, oczywiście, powyższy opis nic nowego nie wnosi do sprawy. Brak mi słów, którymi mogłabym to opisać.
#25 MarOlk
No to poczucie światła dla żartu porównałbym do pierwszego stopnia słuchu muzycznego czyli wiemy kiedy grają, a kiedy nie.
#26 damianzegarek
Woow Zuza, wbrew pozorom mega dużo mi wniosłaś tą wypowiedzią, serdeczne dzięki :)
-- (Zuzler):
Mi się z kolorem kojarzą dźwięki, to znaczy odwrotnie - dźwięki są barwne, a nawet również mieć faktury. To jest zjawisko synestezji w moim wypadku, może w Twoim też?
Problem jednak jest taki, że wrażeń wzrokowych po prostu nie ma do czego porównać. Można iść w metafory, plastyczne opisy, ale to niewiele da.
Niemniej możemy przecież próbować.
Dla mnie patrzenie na coś, w tym momencie głównie już na światło, to jakby rozciągać swoją przestrzeń osobistą, sięgać dalej, jak macnąć coś, tylko bez dotykania. Po prostu ten świat jest większy. A samo światło jest trochę jak dźwięk. Może być bardziej lub mniej jasne, przytłumione, tak jak on.
No i, oczywiście, powyższy opis nic nowego nie wnosi do sprawy. Brak mi słów, którymi mogłabym to opisać.
--
#27 Zuzler
A cóż niby?
#28 misiek
Damian, daawno temu rozmawialiśmy na ten temat i tłumaczyłem ci bardzo podobnie do Marolka.
#29 damianzegarek
Ja Wiem Misiek, wiem, ale jednak chyba ta wypowiedź Zuzler mi sporo w tej kwestii rozjaśniła. No bo to kurczę trudne jest i dla mnie zawsze to były pytania z cyklu wielkich pytań ludzkości o.o
#30 daszekmdn
Kiedyś widziałem światło bardzo dokładnie i faktyczni mogłem określać czy jest zapalone, a nawet bazować na nim żeby nie wpaść w ścianę w nieznanym miejscu.
Obecnie światło widzę chyba teoretycznie, gdyż nie rozróżniam, ale gdy zamykam oczy mam ciemność więc coś tam jeszcze minimalnie jest.
#31 Zuzler
Albo wyobrażasz sobie tę różnicę. To też może być.
#32 lwica
Widzę światło, i troszkę konturów, ale na tyle słabo, że nie jestem w stanie precyzyjnie określić kształtu tego co widzę.
A, i muszę mieć to mniej więcej na wysokości oczu, czyli np. schodów, albo ławki bez oparcia nie zobaczę.
#33 misiek
To masz dokładnie tak jak ja Lwico kocico.
#34 Agata.d
Ja nie widzę kąpletnie nic. Często widzący pytają mnie jak to jest ni widzieć, czy widzę ciemność, raczej nie, gdybym widziała ciemność chyba bym o tym wiedziała, zwłaszcza, że kiedyś miałam poczucie światła w jednym oku, choć też było to u mnie dziwne, ale o tym zaraz opowiem. Najpierw opiszę jak przedstawiam widzącym moje niewidzenie. Otóż wyobraźcie sobie, że macie rękę. Czujecie, że ona istnieje, możecie nią poruszać, ale nic nie możecie chwycić. Ja mam podobnie z oczami. Czuję, że one są, mogę je otworzyć, zamknąć, mogę też mrugać, ale nic poza tym. Kiedyś miałam poczucie światła i było to dziwne. Wydaje mi się, że nie byłam w stanie określić jasności tego światła, ale na przykład gdy ktoś mi świecił w oko mocną latarką, czy lampką czułam takie jakby kłucie w oku. Musiałam je zamknąć, żeby nie bolało. Kiedyś mnie ktoś zapytał, czy widzę przy tym jakiś blask. Nie wiem. Nie potrafię na to odpowiedzieć, ponieważ nie wiem jak ten blask ma wyglądać. Wydaje mi się, że nie widzę nic, czuję tylko takie kłucie w oku, co zmusza mnie do jego zamknięcia. Teraz już tak nie mam, od lampki czuję jedynie ciepło. Czasem jak leżę na wznak na silnym słońcu, lub wysoko uniosę głowę, jakbym chciała prosto w słońce popatrzeć czuję to samo, tylko owiele mocniej.
#35 Zuzler
Oo, podoba mi się to porównanie.
#36 damianzegarek
No, i to jest coraz bardziej to, co chciałem usłyszeć w kontekście widzenia i jakże enigmatycznego dla mnie poczucia światła. :)
#37 tomecki
Pytanie czy to rzeczywiście było poczucie światła czy np. ból spowodowany... nie wiem, nagłą reakcją źrenic czy czymś podobnym, bo te mechanizmy oczne mogą działać jeśli jako takie oko jest ok, a problem leży np. w nerwie wzrokowym.
#38 Agata.d
Nie mam pojęcia. ale na pewmo silne światło mnie razi.
#39 camila
Źrenice nie bolą jak się rozszerzajączy zwężają. :) Bardziej boli właśnie z powodu stymulacji, jeśli oko jest w zaniku i jeszcze je jakoś męczymy. Niech sobie zdycha w spokoju. Mam tak z prawym. Kłucie czują wszyscy. Zastanawiacie się dlaczego wszyscy kichają jak patrzą prosto w słońce? To po prostu ostry bodziec i to taki odruch bezwarunkowy.
#40 Agata.d
Czyli to wcale nie musiało być poczucie światła?