EltenLink

Palenie w piecu, rozpalanie ognisk itp.

Wróć do W domu

#1 Zuzler

Czy ktoś z Was ma doświadczenie z paleniem w piecu? Jak to można ogarnąć bezwzrokowo, bo że się da, nie wątpię. Widzący kładą najpierw trochę drewna, małych drewienek, a potem papier i w ten sposób rozpalają, a potem kilkukrotnie otwierają drzwiczki i dorzucają węgla na ful. Ale po niewidomemu wydaje się to dość ryzykowne. A może się mylę? Nigdy tego nie próbowałam robić, obserwowałam tylko nieco rodzinę i znajomego, który robi to zupełnie inaczej i osiąga marne efekty. Zastanawia mnie więc czy to przez sposób w jaki pali, czy piec ma jakiś inny, niż nasze. Rozmawiałam też właśnie przed chwilą z kimś, kto twierdzi, że miał na to trochę inny patent, który jednak do mnie słabo przemawia. A jak u Was? Mieliście w ogóle kiedykolwiek kontakt z piecem albo rozpalaliście gdziekolwiek cokolwiek, ognisko np albo kominek?



Edytowano 2020-10-17 02:41

#2 mustafa

W piecu nigdy bym się nie odważył palić. Te z drzwiczkami to wkład mają z boku, zatem łatwo o sytuację że coś wypadnie i pożar gotowy, z kolei z wsadem od góry mają fajerki więc ciężko by było je potem zamknąć i łatwo taką fajerkę wrzucić do środka.


Biorę z konta każdego Eltenowicza po 500 zł i słucham państwa.

Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
2020-10-17 14:08

#3 misiek

Tak i dlatego cały dom ocieplam instalacją gazową, którą częściowo założyłem po przez dofinansowanie z projektu czyste powietrze, a częściowo ze swoich pieniędzy. W przyszłości nie odważyłbym się palić w piecu, zbyt duże ryzyko, z resztą nikomu z domowników już się to nie uśmiechało.


Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
2020-10-17 18:32

#4 Krzycha

Ja paliłam w kominku, ale raczej w cieplejsze dni, gdzie nie trzeba było dorzucać aż tyle drewna.


„Psy cyrkowe skaczą, gdy treser strzeli z bata, ale naprawdę dobrze wyszkolony pies wykonuje skok bez bata (George Orwell Folwark Zwierzęcy)
2020-10-18 06:54

#5 Kat

Pieca nie rozpalałam, chyba bym się nie odważyła, ale podkładać drewno to jak najbardziej i da się to zrobić.
Piec u moich rodziców ma wkład z przodu, znaczy się na przedniej ścianie tego ustrojstwa.
Jeśli nie byłam pewna czy już powinnam podłożyć, to brałam pogrzebacz i tam sobie w tym palenisku mieszałam, by stwierdzić ile drwa jeszcze zostało.
Później brałam w miarę nieduże kawałki drewna i po prostu je wrzucałam do środka. U moich rodziców palenisko jest dość głębokie, więc mało prawdopodobne, że coś tam wypadnie na zewnątrz.


"Nie wolno się bać.
Strach zabija duszę.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja."
- Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
2020-10-19 22:45

#6 misiek

To masz jeszcze nienajgorzej, bo większość jednak miała płytkie paleniska. W każdym razie jeśli sami nie jesteśmy w stanie rospalić w piecu to pomysł spalony na panewce. Przykra sprawa.
-- (Kat):
Pieca nie rozpalałam, chyba bym się nie odważyła, ale podkładać drewno to jak najbardziej i da się to zrobić.
Piec u moich rodziców ma wkład z przodu, znaczy się na przedniej ścianie tego ustrojstwa.
Jeśli nie byłam pewna czy już powinnam podłożyć, to brałam pogrzebacz i tam sobie w tym palenisku mieszałam, by stwierdzić ile drwa jeszcze zostało.
Później brałam w miarę nieduże kawałki drewna i po prostu je wrzucałam do środka. U moich rodziców palenisko jest dość głębokie, więc mało prawdopodobne, że coś tam wypadnie na zewnątrz.

--


Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
2020-10-20 02:53

#7 mustafa

Ja też widziałem taki piec i był on płytki, stąd od razu moje skojarzenie.


Biorę z konta każdego Eltenowicza po 500 zł i słucham państwa.

Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
2020-10-20 04:23

#8 majkmik1981

Miałem tą przyjemność 8 lat temu, bedąc na dziekance, przez 2 miesiące obsługiwać takowy piec. U nas co prawda piec miał głębokie palenisko, i nic raczeej nie wypadało, więc jakoś się dawało.
pprzy nim zrobić co trzeba. A należało do mnie począwszy od wyczyszczenia paleniska, przez rozpalenie i potem jakiś czaas podkładania. Dobre było, to, że był to piec centralnego, i paliło się tylko rano i wieczorem, jednak największego cykora miałem, gdy to już smolaki były ułożone na palenisku, i tą gazete wkładało się zapaloną do komory. Bałem się, że to jakoś wypadnie z pieca, ale szczęście nic się złego nie zadziało.



2020-10-20 10:03

#9 Julitka

Ale może dałoby się taką zapalarką gazową pśtryknąć tam do środka, wymierzywszy w gazety, kilka razy, coby mieć już pewność, że iskra poszła i szybko zamknąć?


***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!
2020-10-20 10:40

#10 mucha

ja mam w domu piec i rodzice rozpalają palnikiem gazowym takim małym a papier zawsze może wypaść a druga sprawa bardzo łatwo ubrudzić się sadzą



2020-10-20 16:01

#11 Krzycha

Ja właśnie używałam zapalarki.
--Cytat (Julitka):
Ale może dałoby się taką zapalarką gazową pśtryknąć tam do środka, wymierzywszy w gazety, kilka razy, coby mieć już pewność, że iskra poszła i szybko zamknąć?

--Koniec cytatu


„Psy cyrkowe skaczą, gdy treser strzeli z bata, ale naprawdę dobrze wyszkolony pies wykonuje skok bez bata (George Orwell Folwark Zwierzęcy)
2020-10-20 21:53

#12 majkmik1981

@julitka
Zapalarki nigdy nie brałem z kuchni, bo była tylko do gazu, a poza tym mogłoby się zapomnieć gdzie się położyło w piwnicy, i byłby problem w kuchni. Nigdy w domu, co w kuchni, nie wynosiło wynosi i pewnie nie będzie się wynosiło do piwnicy.
@mucha.
Jeśli chodzi o ubrudzenie się sadzą, czy czymkolwiek przy rozpalaniu pieca, jest to nie uniknione zarówno przy rozpalaniu manualnym, jak i wszelkimi wynalazkami typu zapalarki, palniki, czy płomienniki. Nawet widzący się zawsze ubrudzi sadzą, a co dopiero niewidomy. ale co poradzić, jak czzasami trzeba.



2020-10-20 22:14

#13 Krzycha

majkmikk, można mieć dwie zapalarki.


„Psy cyrkowe skaczą, gdy treser strzeli z bata, ale naprawdę dobrze wyszkolony pies wykonuje skok bez bata (George Orwell Folwark Zwierzęcy)
2020-10-21 02:35

#14 majkmik1981

Można też siedzieć w zimnym domu. Chyba nie ma przymusu rozpalania w piecu. Wątek tyczył się tego czy się po ślepemu to robi, więc się udzieliłem, jak to wyglądało u mnie, i warte jest podkreślenie czasu przeszłego WYGLĄDAŁO.--Cytat (Krzycha):
majkmikk, można mieć dwie zapalarki.

--Koniec cytatu



2020-10-21 08:15

#15 Kat

Taaaa, teraz to mam całkiem przyzwoicie, bo w piecu palić nie muszę, mam ogrzewanie miejskie. :)
Tak, niektóre piece mają rzeczywiście bardzo płytkie palenisko i wtedy chyba nie odważyłabym się palić w takim.
--Cytat (łysy):
To masz jeszcze nienajgorzej, bo większość jednak miała płytkie paleniska. W każdym razie jeśli sami nie jesteśmy w stanie rospalić w piecu to pomysł spalony na panewce. Przykra sprawa.
-- (Kat):
Pieca nie rozpalałam, chyba bym się nie odważyła, ale podkładać drewno to jak najbardziej i da się to zrobić.
Piec u moich rodziców ma wkład z przodu, znaczy się na przedniej ścianie tego ustrojstwa.
Jeśli nie byłam pewna czy już powinnam podłożyć, to brałam pogrzebacz i tam sobie w tym palenisku mieszałam, by stwierdzić ile drwa jeszcze zostało.
Później brałam w miarę nieduże kawałki drewna i po prostu je wrzucałam do środka. U moich rodziców palenisko jest dość głębokie, więc mało prawdopodobne, że coś tam wypadnie na zewnątrz.

--

--Koniec cytatu


"Nie wolno się bać.
Strach zabija duszę.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja."
- Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
2020-10-21 10:23

#16 Zuzler

No dobra, ale póki co tylko Kat napisała jak to robi.



2020-10-21 20:47

#17 Krzycha

Moje rozpalanie nie różniło się właściwie niczym od opisu rozpalania osób widzących, który zamieściłaś w pierwszym poście z tym, że zamiast węgla dorzucałam drewna. Czasem zamiast zapalarki używałam takich długich zapałek.


„Psy cyrkowe skaczą, gdy treser strzeli z bata, ale naprawdę dobrze wyszkolony pies wykonuje skok bez bata (George Orwell Folwark Zwierzęcy)
2020-10-21 23:26

#18 Elanor

Albo zapalniczką z rodzaju tych do zniczy. Elegancko to wychodzi. Z tym, że u nas na wsi jest stary piec, palenisko raczej głębokie, więc się da.
A słuchajcie, jak z kominkami? Nigdy nie rozpalałam w kominku, ale mnie korci, żeby sobie kiedyś w domu kominek zrobić.



2020-10-23 12:44

#19 Julitka

O takich mówiłam.
-- (Elanor):
Albo zapalniczką z rodzaju tych do zniczy. Elegancko to wychodzi. Z tym, że u nas na wsi jest stary piec, palenisko raczej głębokie, więc się da.
A słuchajcie, jak z kominkami? Nigdy nie rozpalałam w kominku, ale mnie korci, żeby sobie kiedyś w domu kominek zrobić.

--


***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!
2020-10-23 15:21

#20 Elanor

@Julitka
Aaa, ok. Myślałam, że o czymś innym jeszcze.



2020-10-23 18:16