Wiadomo, że niewidomy potrzebuje większego wkładu pracy ze strony nauczyciela. Jak jednak zrobić, żeby pomoc była adekwatna? Czy można przecholować w stronę nadmiernego wsparcia?
Dziękuję użytkownikom portalu Elten Link za możliwość obserwowania środowiska niewidomych. Stanowiło to dla mnie etap wstępny do pracy z niewidomymi na żywo.
Oczywiście, że można. Jeśli przyjmie się postawę zanadto nadopiekuńczą np. oceniając taką osobę nieadekwatnie do wiedzy. Miałam takiego germanistę w piątej klasie, dla niego szokiem mentalnym był fakt, że umiem czytać i pisać, a jak mu policzyłam do 20, co nie było jeszcze przerabiane to już w ogóle chciał mnie ozłocić i wynieść pod niebiosa.I powiem Wam, że jako dziecko nie szanowałam go. Byłam miła owszem, ale nie czułam przed nim respektu.
Wojna to pokój. wolność to niewola. Ignorancja to siła. G. Orwell "Rok 1984"
To złożona kwestia... Wszystko zależy od postawy nauczyciela,ale także - ucznia. Jeden chce, aby od niego wymagano, ale sporo może tego nie chcieć. Ktoś potrzebuje większej uwagi nauczyciela, ktoś woli się sam uczyć, ogarnia materiał itd.
Ziarnko złota znaleźć można, ale ziarnka czasu - nigdy.LINE Przysłowie chińskie.LINE
Bym rzekła, że zwalnianie z wykonywania zadań zamiast próby obejścia problemu i np dokładnego pytania z teorii, w zamian za rysowanie czegoś to właśnie takie przeholowanie.
Mój arkusz dzięki rysunkom miał grubość sporej książeczki. Gdybym chciała zrobić jakiś wykres, miałam taką możliwość, ale to z kolei było trudne po prostu z przyczyn praktycznych. Ale już na gimnazjalnym, o ile pamiętam, wprost takich zadań nie było, ale byliśmy gotowi, że może będzie trzeba coś rysować.
This site uses cookies to enhance your experience.