Przeczytałem też przed kilkoma godzinami wspominaną tu książkę "Kwiaty dla Algernona". Świetne. Do tego w ostatnich tygodniach superprodukcję Rafała Molendy "Błękitna pustynia"
Jeśli o Ahaje chodzi zaczęłam kiedyś, ale dotarłam może do połowy pierwszego tomu i nie dałam rady. Za ciężkie to dla mnie. Za dużo wojskowego życia, znencania się i tak dalej. Nie wiem jakie są kolejne tomy, może fajniejsze, może kiedyś wróce do tego, ale nie wiem kiedy. Teraz czytam cykl o inspektorze Rebusie Rankina Iana. Dość ciekawe, choć trochę schematyczne niestety, ale do tego zdążyłam się już przyzwyczać w tego typu książkach. Tom pierwszy to supełki i krzyrzyki, tom drugi, który czytam aktualnie ma tytuł mętna woda. Strasznie mi wolno idzie to czytanie, mam nadzieję, że w święta trochę poczytam. Polecam ludziom, którzy lubią długie cykle, bo tych tomów jest całkiem sporo.
Też czytam trzy książki jednocześnie. Wszystko, co czytam, bądź czytałam, uzupełniam sobie w aplikacji goodreads.
-- (Agata.d): Jeśli o Ahaje chodzi zaczęłam kiedyś, ale dotarłam może do połowy pierwszego tomu i nie dałam rady. Za ciężkie to dla mnie. Za dużo wojskowego życia, znencania się i tak dalej. Nie wiem jakie są kolejne tomy, może fajniejsze, może kiedyś wróce do tego, ale nie wiem kiedy. Teraz czytam cykl o inspektorze Rebusie Rankina Iana. Dość ciekawe, choć trochę schematyczne niestety, ale do tego zdążyłam się już przyzwyczać w tego typu książkach. Tom pierwszy to supełki i krzyrzyki, tom drugi, który czytam aktualnie ma tytuł mętna woda. Strasznie mi wolno idzie to czytanie, mam nadzieję, że w święta trochę poczytam. Polecam ludziom, którzy lubią długie cykle, bo tych tomów jest całkiem sporo.
Kolejny przykład nielogicznego dla mnie wydawania audiobooków: Cykl Świat Etheru to dwa tomy: tom 1 to Zadra, wydany 03.10.2008 po ośmiu latach 29.09.2016 wydano drugi tom pod tytułem Czterdzieści i cztery, ale Larix nagrał tylko tom 2 Do dzisiaj nie ma nagranego tomu 1. Naprawdę nie rozumiem takiego postępowania.
Jeśli chodzi o to co aktualnie czytam to jest to ciąg dalszy cyklu Achai, aktualnie już trzeci tom Pomnika Cesarzowej Achai.
"Maryla z Zielonego Wzgórza" za mną. Autorce udała się rzecz niesamowicie trudna - zachować klimat, a jednocześnie takie świeższe, nowocześniejsze ujęcie nałożyć, które zabiera to, co mi w "Ani" mocno zgrzyta. Nie miałam, czytając, wrażenia, że światopoglądy i rozumki postaci nie przyjmują do siebie istnienia prawdziwej patologii czy choćby cieni myśli, że para może robić coś innego niż podać sobie rękę na powitanie, a przecież osoby tak spostrzegawcze i wszysstkowiedzące jak pani Linde nie mogły tego nie znać. Tutaj te tematy też są pomijane niemal całkiem, ale w taki sposób, że nie wzbudza wątpliwości, czy bohaterowie wiedzą, po co są zasady typu "niezamężna kobieta nie powinna przebywać sama z obcym mężczyzną". No i jeszcze to odczarowanie trochę, a trochę napisanie od nowa postaci Maryli - lubiem, bardzo lubiem. Mateusz trochę chyba gorzej wyszedł, przede wszystkim jednak trochę za bardzo był rozmowny. :D Aha, zapomniałabym - tłumaczenie w stylu tradycyjnym, więc tu się z kolei zawiodłam. Bardziej przemawia do mnie "Anne z Zielonych Szczytów", gdzie imiona nie są tłumaczone.
Ostatnio przesłuchałem Expeditionary Force, tom 05, Godzina zero, świetna kontynuacja i jak zwykle pełna humoru, do tego nowoczesna technologia, kosmos, tunele czasoprzestrzenne i kosmici Przesłuchałem również trzecią i ostatnią część Powrót do przyszłości, jakbym ponownie oglądał film, super. A teraz czytam najnowszą część Jack Reacher - Bez planu B
Co mnie w życiu ominęło??? o.o -- (Zuzler): "Maryla z Zielonego Wzgórza" za mną. Autorce udała się rzecz niesamowicie trudna - zachować klimat, a jednocześnie takie świeższe, nowocześniejsze ujęcie nałożyć, które zabiera to, co mi w "Ani" mocno zgrzyta. Nie miałam, czytając, wrażenia, że światopoglądy i rozumki postaci nie przyjmują do siebie istnienia prawdziwej patologii czy choćby cieni myśli, że para może robić coś innego niż podać sobie rękę na powitanie, a przecież osoby tak spostrzegawcze i wszysstkowiedzące jak pani Linde nie mogły tego nie znać. Tutaj te tematy też są pomijane niemal całkiem, ale w taki sposób, że nie wzbudza wątpliwości, czy bohaterowie wiedzą, po co są zasady typu "niezamężna kobieta nie powinna przebywać sama z obcym mężczyzną". No i jeszcze to odczarowanie trochę, a trochę napisanie od nowa postaci Maryli - lubiem, bardzo lubiem. Mateusz trochę chyba gorzej wyszedł, przede wszystkim jednak trochę za bardzo był rozmowny. :D Aha, zapomniałabym - tłumaczenie w stylu tradycyjnym, więc tu się z kolei zawiodłam. Bardziej przemawia do mnie "Anne z Zielonych Szczytów", gdzie imiona nie są tłumaczone.
Ja dalej męczę cykl z Johnem Rebusem. Nie mam wszystkich tomów, ale nie trzeba na szczęście tego czytać w całości, bo powiązania między tomami są dość luźne i mam cichutką nadzieję, że w końcu gdzieś zrobią z brakujących tomów ebooki lub chociaż audiobooki. Równolegle zaczęłam kolejny długaśny cykl, tym razem z gatunku fantasy, Miecz prawdy. Odkurzyłam też cykl z Dominikiem Przeworskim Marka Stelara i przeczytałam jego drugą część, Krzywda. Więcej części chyba póki co nie ma, ale możliwe, że będzie jeszcze jedna, bo ten autor lubi pisać trylogie.
A ja Czytam miecz prawdy. Jestem już na piątym tomie i ogólnie książka bardzo fajna, ale strasznie tam dużo dram związanych z miłością, czego nie cierpię, zwłaszcza w książkach fantasy, ale no cóż widocznie nie da się do końca obyć bez tego.