"jak raz odejdzieś, to już nie maś opcji powrotu."
ile razy to ja to słysialam? 100, 300, 1000 razy?
więc cokolwiek się zmieni dopiero jak tej osobi, która mi to mówi, czyli mojej mamy po prostu nie będzie.
do tego czasu nie będe zmieniać nic.
-- (Julitka):
Ja nie mówię, że nie da się usamodzielnić nawet po setce. Nigdy tego nie powiedziałam i obym nie powiedziała. Mówię tylko, że usamodzielnianie się wtedy, gdy już ta samodzielność jest potrzebna, jest bardzo, bardzo, bardzo męczące, szarpiące nerwy i niebezpieczne. Lepiej robić to w środowisku kontrolowanym, gdy jeszcze jest jak wrócić do bezpiecznego azylu i kanapek na śniadanko.
-- (adelcia):
owszem, są ludzie, którzy myślą, że usamodzielnić się można tylko w 18 tcie i koniec, ale to nie jest mój tok myślenia.
jeżeli ja będe to chciała zrobić v 80 tce, to to zrobie i w cale nie musze się wpasowiwac w schemat, że się juz nie da.
pewnie że się da.-- (Julitka):
Tylko wtedy będzie już za późno. Bo trzeba będzie to robić, a Ty tego nie będziesz umieć. To tak, jakby iść na egzamin z matmy bez przygotowania.
-- (adelcia):
wtedy się bedzie myśleć i działać, bo to będzie do tego najlepszy czas, żeby w końcu
że tak powiem doczekam się momentu, kiedy juz wreśćie będe tylo sama ze sobą, więc teś będe się chciała samą sobą zaopiekować, bo nikt inny lepiej to nie zrobi.
więc bede ku temu miała najlepszy w mojim życiu powód.
bo wtedy że tak to ujme już nikt nie będzie mi stał na drodze.
i będe mogła po niej wreśćie pójść sama, i tylko ode mnie wtedy będzie już zależeć jak dobrze lub jak żle będe się miała.
i oczywiśćie, będe się chciała miećjak najlepiej, więc stane nagłowie, żeby tak było.
pozatem jak ktoś mnie zna dość długo, to wie, że w sytuacjach, gdzie trzeba sobie poradzić, to sobie tak czy inaczej, ale poradze.
i najlepiej jeszcze wtedy, kiedy s nikim się tym, co mi się udało nie dziele.
wtedy całą radość z tego czegoś zostawiam w sobie i dla siebie, i wtedy to działa jak trzeba.
-- (RAFKIW):
No dobra.
Wyobraź sobie jednak, że przychodzi taki dzień, że zostajesz całkiem sama i co wtedy?
Nie kupisz sobie jedzenia? Nie kupisz sobie kosmetyków?
Nie wiem. Zamkniesz się w tych czterech ścianach i będziesz oczekiwała na koniec?
Wydaje mi się, że sama tworzysz sobie takie granice nie do przejścia, ale tworzysz je dlatego, że masz taki komfort tworzenia, chociażby taki, że jak sama mówisz nie musisz sama wychodzić
-- (adelcia):
dokładnie, jeżeli ktoś idealnie czuje się s tym, że jest elastyczny, to super, ale ja się w tym kompletnie gubie, to nie mam że tak powiem konkretów konkretnych, co w danej situacji trzeba zrobić, powiedziec, jak się zachować itp..
ale ok, nie będe wam dalej rozwalać tematu, przepraszam.
-- (Zuzler):
No cóż, każdemu co jego. :)
--
--
--
--
--
--
--