Czy chcielibyście odzyskać wzrok?
Wróć do Środowisko niewidomych#241 majkmik1981
A ja za żadne skarby nie chciałbym odzyskać wzroku. Jestem świadom, że życie byłoby łatwiejsze mając ten wzrok, ale przynajmniej ja, widzę znacznie więcej negatywów widzenia. Ot pierwszy z brzega, to pierdaczenie np sąsiadek że „patrz sąsiadko, taki młody, a taki biedny, bo nie widzi„, oddawanie się naj płytrzym skłonnościom wzrokowym, jak gry, gry, gry komputerowe, jakieś podniecanie się filmikami od czapy, jak ma to teraz w zwyczaju większość widzących. A ponadto, głównym czynnikiem dla którego nie chciałbym odzyskiwać wzroku, jest to, że po co mam coś zmieniać, skoro nauczyłem się funkcjonowania po ślepemu? Prawda, że gdybym się nauczył tego samego po widzącemu, to byłoby o wiele szybciej i łatwiej, ale o ile większa przyjemność jest z ogarnięcia czegoś po ślepemu. Tego odczucia zadowolenia z siebie, zapewne żaden widzak nie doświadczy, nawet jeśli ogarnie coś najtrudniejszego. Oczywiście wiem, że mam dziwne podejście do problemu odzyskiwania albo nie wzroku, ale mam do tego na szczęście jeszcze prawo.
#242 Julitka
Ile znasz widzących, którzy oddają się takim bezeceństwom, jak to opisujesz?
-- (majkmik1981):
A ja za żadne skarby nie chciałbym odzyskać wzroku. Jestem świadom, że życie byłoby łatwiejsze mając ten wzrok, ale przynajmniej ja, widzę znacznie więcej negatywów widzenia. Ot pierwszy z brzega, to pierdaczenie np sąsiadek że „patrz sąsiadko, taki młody, a taki biedny, bo nie widzi„, oddawanie się naj płytrzym skłonnościom wzrokowym, jak gry, gry, gry komputerowe, jakieś podniecanie się filmikami od czapy, jak ma to teraz w zwyczaju większość widzących. A ponadto, głównym czynnikiem dla którego nie chciałbym odzyskiwać wzroku, jest to, że po co mam coś zmieniać, skoro nauczyłem się funkcjonowania po ślepemu? Prawda, że gdybym się nauczył tego samego po widzącemu, to byłoby o wiele szybciej i łatwiej, ale o ile większa przyjemność jest z ogarnięcia czegoś po ślepemu. Tego odczucia zadowolenia z siebie, zapewne żaden widzak nie doświadczy, nawet jeśli ogarnie coś najtrudniejszego. Oczywiście wiem, że mam dziwne podejście do problemu odzyskiwania albo nie wzroku, ale mam do tego na szczęście jeszcze prawo.
--
#243 MarOlk
Oczywiście, że masz prawo. Masz prawo twierdzić, że jak to było gdzieś napisane cytryna jest słodka. Tylko
twoje argumenty przeciwko zmysłowi wzroku są z czterech liter. A... i bardzo dobrze, że nauczyłeś się funkcjonować bez wzroku, bo to też nie o to chodzi żeby siedzieć, użalać się i wylewać łzy z tęsknoty za jakimś mirażem. - (majtkmik1981):
A ja sza żadne skarby nie chciałbym odzyskać wzroku. Jestem świadom, że życie byłoby łatwiejsze mając ten wzrok, ale przynajmniej ja, widzę znacznie więcej negatywów widzenia. Ot pierwszy z brzega, to pierdaczenie np sąsiadek że „patrz sąsiadko, taki młody, a taki biedny, bo nie widzi„, oddawanie się naj płytrzym skłonnościom wzrokowym, jak gry, gry, gry komputerowe, jakieś podniecanie się filmikami od czapy, jak ma to teraz w zwyczaju większość widzących. A ponadto, głównym czynnikiem dla którego nie chciałbym odzyskiwać wzroku, jest to, że po co mam coś zmieniać, skoro nauczyłem się funkcjonowania po ślepemu? Prawda, że gdybym się nauczył tego samego po widzącemu, to byłoby o wiele szybciej i łatwiej, ale o ile większa przyjemność jest z ogarnięcia czegoś po ślepemu. Tego odczucia zadowolenia z siebie, zapewne żaden widzak nie doświadczy, nawet jeśli ogarnie coś najtrudniejszego. Oczywiście wiem, że mam dziwne podejście do problemu odzyskiwania albo nie wzroku, ale mam do tego na szczęście jeszcze prawo.
--
#244 zywek
@julitka zdecydowana większość młodzieży widzącej teraz tylko ogląda i ogląda i szkoda, że nie jesteś w stanie w to uwierzyć, bomoże akurat nie masz takich znajomych.
Ale znajomych dobrze mieć i takich, co sa inteligentni i tylko debatować na poważne tematy potrafią a także i takich, co potrafią żartować na poziomie gimbazy :P dla lekkiej odmiany
#245 MarOlk
@Żywek, a niewidomi to wszyscy tacy uduchowieni 30 cm nad ziemią. Czytają, pardon, słuchają Prousta, ćwiczą Chopina i dyskutują z Arystotelesem...
#246 zywek
Matko, nie to miałem na myśli,. Ja nie jestem uduchowiony, ale mnie zwyczajnie ne bawi, że jakiś typ pbił Ukraińca albo że jakiś Typ udaje motocykl na puszce po piwie, bo mam znajomych, którzy potrafią tak zrobić.
#247 MarOlk
Ciebie nie bawi, mnie też nie bawi.
bawi mnie za to argument, że nie chcę widzieć, bo głupie filmiki etc. To tak jakby ktoś nie chciał kupić dobrego zestawu audio, bo można na nim Zenka Martyniuka puszczać.
#248 damianzegarek
Fakt, średnio fortunny argument przeciwko widzeniu.
Tak bym tego nie ujął.
#249 Numernabis
Ktoś kto nie widzi od urodzenia może mieć problem z argumentacją za widzeniem, ale ktoś kto widział i utracił wzrok zdaje sobie sprawę z ogromnej różnicy w funkcjonowaniu, a satysfakcja ogarnięcia czegoś po niewidomemu również do mnie nie przemawia, bo moim zdaniem nie chodzi tutaj o satysfakcję, ale o znacznie większe możliwości, znacznie więcej tego co możemy dokonać samodzielnie, znacznie więcej rzeczy, które możemy robić dla przyjemności, ot choćby patrzenie w oczy kochanej i kochającej kobiety.
Nawet taki drobiazg, że nie mogę jako niewidomy powiedzieć ukochanej, że wygląda ślicznie, zjawiskowo..., jasne, mogę, ale będzie to nieszczere, bo nie widzę.
#250 Zuzler
Edytowany Nadal możęsz powiedziec jej, że ślicznie pachnie czy, że Ci się podoba w tym, co na siebie ubrała, względnie, że doceniasz ją za mnóstwo innych rzeczy niekoniecznie powiązanych z widzeniem. A co do dzisiejszej młodzieży, to sorry, Julito, ale popracowałam jakiś czas temu trochę w miejscu, gdzie tej młodzieży się przewijało po kilka klas na dzień. I powiem Ci jedną rzecz: nie oglądam Tiktoka i nie orientuję się szczególnie w hitach internetów z ostatnich kilku lat. Jedyne, co mi pozostawało, gdy te dzieciaki schodziły na swoje tematy, to słuchać i próbować wyłapać z ich gadki słowa klucze, o które można się zahaczyć uniwersalnie, ewentualnie pytać, o co im chodzi. Ja raczej uważam się przynajmniej za osobę dość rozumną, potrafiącą w normalnej poszczyźnie nawiązać kontakt w dość prawidłowy sposób. Ale pomijając już typowe dla młldzieży i dzieciaków z podstawówki słownictwo, oni po prostu odnosili się, a zatem i dalej odnoszą się, do rzeczy, które gdzieś zobaczyli, obejrzeli czy mieli styczność w internecie. Nie chodzi mi o to, żeby te złe internety piętnować. Niby z jakiej racji. Chodzi mi o to, że, na ile przynajmniej zaobserwowałam, teraz dzieci i młodzi siedzą w tych treściach bardzo głęboko, czy się to komu podoba, czy nie, więc i normalnym zjawiskiem będą tacy spośród nich, którzy w obrazkowo-filmikowym świecie zagłębieni są po uszy. Co za tym idzie, Twoje pytanie uważam za nieodpowiednie. Chcesz czy nie, memy i filmiki są wszechobecne i ja np. bardziej boleję nad tym, ze nie mam wyrównanych szans w ich poznawaniu, bo to bardzo duży element dzisiejszej kultury i kodu kulturowego, który mi umyka. Majkmik najwyraźniej cieszy się z faktu, że nachalnie mu się nie pchają do mózgu względnie nimi gardzi. No i na zdrowie w zasadzie, choć prawdopodobnie również na tym coś traci.
#251 damianzegarek
No, ale skoro ja nie widzę właśnie od urodzenia, i jak już pisałem ja nawet nie wiem co to właściwie znaczy to widzenie tak w sensie praktycznym, to siłą rzeczy musiałem się zaadaptować lepiej, lub gorzej do takiego życia jakie mam, czyli bez wzroku. I jak już też wyjaśniałem dla mnie kwestia, że nagle miałbym zacząć widzieć jest czymś niewyobrażalnym, i ja bym się tego bał. Dlatego absolutnie nigdy i nie. Po prostu. Poza tym kwestia uczenia się wszystkiego od zera... no, to nie jest nic zachęcającego, sory. Osoby, które widziały tego raczej nie zrozumieją. Znowu ja rozumiem was, bo wy coś straciliście, a ja nigdy tego nie miałem.
Ja mam swoje za tym argumenty, ale nie tak absurdalne jak kolega Majkmik.
#252 Zuzler
Edytowany Do mnie z tutaj i chyba też nie tylko tutaj, wymienianych argumentów najabrdziej przeciw przemawiałoby, że wtedy wszystko, czego się nauczyłam, poświęcejąc na doskonalenie swoich umiejętności lata praktyki i celowych ćwiczeń, choćby bezpieczne poruszanie się po mieście, stałoby się śmiechu warte, gdybym miała wzrok i musiałabym natentychmiast zacząć rehabilitację, żeby widzącym dorównać. Nie zachęca też to, że i tak do końca życia byłabym częściowo niepełnosprawna, bo nawet gdy widziałam, ten wzrok nie pozwalał mi na zaobserwowanie i nauczenie się w odpowiednim wieku wielu pożytecznych rzeczy, np. wiem jak wygląda ktoś, kto się uśmiecha czy złości, ale przypuszczam, że rozpoznanie czyichś bardziej skomplikowanych emocji sprawiałoby mi problem dość długo, a poznawanie czegokolwiek po oczach jest dla mnie totalną abstrakcją. I z iloma takimi abstrakcjami musiałabym się zmierzyć jakoś, gdybym zaczęła widzieć więcej niż kiedykolwiek w życiu?
#253 damianzegarek
No właśnie. Poza tym Zuzler przypuszczam, że nawet gdyby ten wzrok nam jakoś dano, to bankowo nie byłby na stałe, i nie byłby tak dobry jak standardowo widzących osób. No i teraz było by tak, że masz coś, ale większe jest niż mniejsze prawdopodobieństwo, że to stracisz, ale nie wiesz kiedy... I to dopiero byłaby trauma... No sory, ale nie skorzystam.
#254 Zuzler
Ja bym jednak skorzystała. Niezależnie od tego, ile czasu by mi dano na cieszenie się poprawą, postarałabym się wykorzystać go na maksa, żeby poprawić swój własny komfort życiowy wtedy, gdy znowu bym przestała widzieć. Np. jeśli widziałabym kolory, postarałabym się nauczyć ich lepiej niż przez cały czas, gdy mogłam je jeszcze dobrze widzieć, nauczyłabym się rozpoznawać jakieś odcienie z dupy, żeby potem rozumieć lepiej np. opisy ubrań.
#255 Numernabis
Przede wszystkim pytanie główne brzmiało czy chcielibyście odzyskać wzrok.
I tak jak pisałem co innego ktoś niewidomy od urodzenia, nie wie jak to jest widzieć, a co innego ociemniała osoba.
I Zuzler, tak, jasne, że można komplementować inaczej, niemniej jednak nadal nie można spojrzeć w te maślane oczy, poza tym to były tylko przykłady.
Ot choćby oglądanie filmó, nie słuchanie z opisem audiodeskrybcji, widzieć tą grę aktora, jego mimikę, widzieć to wszystko co się dzieje na ekranie, czy w teatrze na scenie, widzieć na żywo aktorów, widzieć zachód słońca nad morzem, wejść na jakiś punkt widokowy i podziwiać widoki, jest wiele takich umykających, niedostępnych dla niewidomych cudów tego świata i nie da się ich niczym zastąpić.
#256 majkmik1981
Wystarczająco dużo, by wiedzieć o czym piszę. Chociaż nie wiem, czy dla was, to samo będzie znaczyć liczba, którą ja określam jako wystarczającą, bo wszak dwudziestu znajomych to i dużo, i nie dużo, aletyle osób mogę od razu wymienić. więc tak.
-- (Julitka):
Ile znasz widzących, którzy oddają się takim bezeceństwom, jak to opisujesz?
-- (majkmik1981):
A ja za żadne skarby nie chciałbym odzyskać wzroku. Jestem świadom, że życie byłoby łatwiejsze mając ten wzrok, ale przynajmniej ja, widzę znacznie więcej negatywów widzenia. Ot pierwszy z brzega, to pierdaczenie np sąsiadek że „patrz sąsiadko, taki młody, a taki biedny, bo nie widzi„, oddawanie się naj płytrzym skłonnościom wzrokowym, jak gry, gry, gry komputerowe, jakieś podniecanie się filmikami od czapy, jak ma to teraz w zwyczaju większość widzących. A ponadto, głównym czynnikiem dla którego nie chciałbym odzyskiwać wzroku, jest to, że po co mam coś zmieniać, skoro nauczyłem się funkcjonowania po ślepemu? Prawda, że gdybym się nauczył tego samego po widzącemu, to byłoby o wiele szybciej i łatwiej, ale o ile większa przyjemność jest z ogarnięcia czegoś po ślepemu. Tego odczucia zadowolenia z siebie, zapewne żaden widzak nie doświadczy, nawet jeśli ogarnie coś najtrudniejszego. Oczywiście wiem, że mam dziwne podejście do problemu odzyskiwania albo nie wzroku, ale mam do tego na szczęście jeszcze prawo.
--
--
#257 majkmik1981
Hm... Staram się zrozumieć was wszystkich którzy akurat po moim komentarzu wzięliście się do klawiszy i dalej po nich jak myszy baraszkować, ale napisałem że mam jeszcze do tego prawo.
Tak utyskujecie na tą stratę wzroku, ale czy nie jest łatwiej pogodzić się z tym, co jest i heja do przodu nie rozpamiętując tego co było, co się straciło. Mi przynajmniej wydaje się, że tak jest lepiej, łatwiej i przyjemniej. Bo co mi by dało że rozpamiętywał bym jak Platoński Kefalos: utratę młodości
stratę ponowną możliwości chodzenia, czy widzenia. No i najnowszy hicior utratę częściową słuchu? To dałoby zapewne tyle, że stałbym się gburny, chmurny i zgorzkniały.
Ot z tymi wszystkimi ułomnościami byłem dziś w kinie na „Zielonej Granicy”, i pewnie, że można powiedzieć, ale po co poszedłeś do kina, przecież to takie nie doskonałe medium, Ale właśnie to lubię w niedoskonałości, że każdą niedoskonałość, mogę wykorzystać do odkrycia własnego rozumienia świata a w szczególności piękna świata. Nie trzeba widzieć, by móc widzieć to, co oczami raczej jest pomijane.
I dlatego na zakończenie wpisu, jeszcze raz podkreślę: „JESZCZE MAM PRAWO DO WŁASNEGO ZDANIA, ZRESZTĄ TAK SAMO JAK I WY WSZYSCY”
K R O P K A
#258 Numernabis
Tu nie chodzi o rozpamiętywanie, pogodzenie się czy nie, ale o hipotetyczną możliwość odzyskania wzroku i ustosunkowanie się do takiej możliwoś i, takie pytanie zostało zadane i powstała dyskusja i każdy ma swoją argumentację za lub przeciw.
#259 camila
Syty głodnego nie zrozumie, zamykając temat.
#260 Julitka
A ile znasz takich osób? Osobiście?
-- (zywek):
@julitka zdecydowana większość młodzieży widzącej teraz tylko ogląda i ogląda i szkoda, że nie jesteś w stanie w to uwierzyć, bomoże akurat nie masz takich znajomych.
Ale znajomych dobrze mieć i takich, co sa inteligentni i tylko debatować na poważne tematy potrafią a także i takich, co potrafią żartować na poziomie gimbazy :P dla lekkiej odmiany
--