Transcription
Wszyscy mają mikrofon, mam i ja dokładniej dwa mikrofony, konkretnie Fifine M9. Są to mikrofony bezprzewodowe, krawatowe, działające najprawdopodobniej na 2,4 GHz i producent deklaruje maksymalny zasięg od odbiornika na 50 metrów.
Generalnie u mnie zasięg całego sprzętu bezprzewodowego kończył się albo na schodach, albo po prostu gdy z nich zszedłem, a tutaj jest naprawdę fajnie.
Tutaj jak zostawiłem na stole na dole w salonie, podpiąłem do góry odbiornik do komputera, zasięg był nadal i nic się rwać nie chciało, więc jest to naprawdę potężny sprzęt.
Mikrofony te prezentował parę dni temu Patryk w Tyfopodcaście i stąd właśnie się na nie zajawiłem.
Ich przeznaczenie jest bardziej reporterstwo.
Po to są dwa, po to jest stereo, że można przypiąć jeden do siebie, a drugi do swojego rozmówcy jak robimy jakiś wywiad, ale kto zabroni nam podpiąć do siebie obydwa, tak jak zrobiłem właśnie ja i tak jak zaprezentował to również Patryk.
Ale gdyby ktoś zapytał po co dokładnie kupiłem ten sprzęt, odpowiedź jest najprostsza na świecie.
Będąc w różnych miejscach, chcąc nagrać cokolwiek od lat używam już głównie telefonu, nie bawię się nawet w rejestrator i tak dalej, zresztą bardzo mało już nagrywam.
Ale zapraszam.
Zawsze mam ten problem, że jeżeli już faktycznie chcę coś zarejestrować, no to muszę ten telefon trzymać w łapie.
Często nie mam jak go trzymać w łapie i trzymam go jak głupek w kieszeni, przez co jakość nagrań jest tragikomiczna.
A wspomniane tutaj ci fajne mają dwie możliwości podpięcia.
Pierwsza to jest wpięcie się w wejście liniowe w samym odbiorniku, druga to wpięcie odbiornika w jakikolwiek sprzęt wspierający USB.
No i w zestawie dają niestety tylko i wyłącznie kabel USB-C na zwykłe, więc muszę sobie dokupić cena.
Chcę, bo takiego kabla po prostu nie posiadam i sprawdzę jak to będzie chodzić z telefonem.
Najprawdopodobniej rozwiązuje to mój odwieczny problem nagrywania z kieszeni.
Gdy przypnę sobie dwa, no to będę mógł normalnie nagrywać stereo, otoczenie względem siebie.
Tak jak to robię zawsze z telefonem czy innym rejestratorem.
Zawsze znaczy wtedy, kiedy mogę tak zrobić.
A jak przyjdzie nagrać jakiś wywiad, jakąś audycję, cokolwiek, to też jest świetne rozwiązanie.
No i druga rzecz wynikająca z mojego lenistwa.
Ja często nie chcę mi się siedzieć przy biurku, a akurat muszę zamienić z kimś kilka słów.
I wtedy wystarczy, że będę miał taki mikrofon, nawet jeden, mono, bo po co się tutaj ustereofoniczniać.
Dla mnie moda na stereo wśród niewidomych na różnych platformach jest dalej trochę niezrozumiała.
Bo przecież z tego tylko gadasz.
I tak, mówię to do Was właśnie w tym momencie stereo, ale chodzi o zaprezentowanie możliwości sprzętu, więc dlatego tak robię.
Wracając, dzięki temu mogę leżeć na łóżku, łazić po pokoju.
Nie muszę trzymać dynamika w łapie i mogę rozmawiać komfortowo z drugim człowiekiem.
Idąc dalej z prezentacją, mikrofony mają również wbudowany odszumiacz, co się może przydać, jak jesteśmy gdzieś, gdzie jest po prostu hałas.
Naciskamy sobie dolny przycisk i właśnie w tym momencie słyszycie mnie już z odszumiaczem.
I jak pewnie możecie zauważyć, sprzęt nie ma praktycznie żadnych sumów własnych.
Ten przetwornik w sensie, który jest tam w odbiorniku.
Odszumiacz włącza się na samych mikrofonach, a na nadalniku mogę je sobie, na przykład, tak jak to zrobiłem w tym momencie, zmonofonizować.
Odszumiacz dalej działa.
Jak go wyłączę, to będzie w ten sposób.
No i teraz, jako, że mam dwa na sobie, no to słychać mnie jak idiotę.
W ogóle zauważyłem, że jak jest stereo, to troszkę się ścisza samo audio.
Popatrzcie zresztą na szum.
Teraz jest stereo.
Teraz jest mono.
Teraz jest mono.
Mono jest głośniej.
No i mamy jeszcze możliwość manipulacji głośnością mikrofonów.
Do tego używamy przycisków po drugiej stronie urządzenia.
Mamy jeden od lewego, jeden od prawego.
Niestety nie da się dwóch jednocześnie sterować.
Pokażę to może faktycznie na przykładzie lewego.
Mówię teraz sobie do niego cały czas.
Naciskam przycisk.
Jak można zauważyć, dźwięk się trochę ściszył i głośniej jest na prawo.
Teraz dźwięk się w lewym trochę podgłośnił, a teraz będzie na maksa.
Mikrofony mogą oczywiście działać niezależnie.
Mogę sobie wyłączyć prawy.
I to też jest fajna rzecz do wspomnienia, bo z mikrofonami przechodzi takie pudełeczko
i jak wsadzimy do niego mikrofon, właśnie wsadziłem prawy, to jak możecie zauważyć, się wyłączył.
Ale jak wyjmę go sobie z powrotem, no to po chwili powinien wrócić.
O właśnie, jest.
Coś jak AirPodsy po prostu.
I skoro jestem z jednego, to się zmonofonizowałem.
Teraz go odepnę.
I tak brzmi, kiedy mówię do niego bezpośrednio.
No i jak słyszycie, są lekkie popy.
Na wietrze też popy mogą być.
Od tego mamy kolejną fajną rzecz w zestawie.
Coś, co mi osobiście najbardziej przypomina kocie futerko.
Podobno to się nawet nazywa cat coś tam, więc coś w tym jest.
I co fajne, w przeciwieństwie do większości,
tych wszystkich wynalazków, bezprzewodowych, przewodowych, mikrofonów słuchawkowych, etc.
Ten popfiltr nie jest nakładany, jak wszystkie, a po prostu się go nakręca.
I ma się pewność, że jakich warunków byśmy nie mieli, to on po prostu nie spadnie i się nie zgubi.
No tak więc to chyba tyle, co mogę powiedzieć o tych mikrofonach.
Miał być to 30 sekundowy post, a wyszła wielka recenzja, no cóż, zdarza się.
I tak będą pewnie kiedyś dogrywki, bo będę chciał potestować je szerzej na otwartym terenie itd.
To co? Ciebie też, panie, schowamy do pudełeczka.