Oznaczanie przedmiotów
Wróć do W domu#21 papierek
nie no, może z tym ułożeniem wszystkiego równo idealnie to nie, ale mnie denerwuje, jak produkty w lodówce zmieniają miejsce. I to nie tak, że załóżmy keczup może być albo w jednym miejscu w lodówce, albo w drugim i ja muszę sobie go szukać w tych miejscach, tylko może być w każdym miejscu w lodówce, na stole w kuchni, na blacie, obok zlewu, na zmywarce, przy koszu z owocami, ekstremalnie w innych pokojach, albo w lodówce ale przykryty tysiącem innych produktów. A jest idealne miejsce, z boku drzwiczek lodówki, a żadko kiedy tam jest. :P
#22 Monia01
Ooo, z przestawianiem rzeczy w lodówce doskonale Cię rozumiem. Niestety, niereformowalna jest moja rodzina pod tym względem
🇺🇦 🇵🇱
#23 Wiolinistka
U mnie z rozwiązań elektronicznych bardzo fajnie sprawdza się penfriend i qr voice sticker - ten ostatni tylko do dokumentów.
Poza tym metkownica z napisanym skrótem, farba puchnąca do np kaloryterów, mikrofali i płyty indukcyjnej i małe silikonowe odbijacze na ekspresie do kawy i przy planszówkach też te wszystkie rozwiązania się sprawdzają. W kuchni stosuję jeszcze klamerki na produkty z etykietkami albo też takie silikonowe bransoletki z różnymi kształtami, jak szerokie recepturki, kiedyś wygrałam je na reha i bardzo je lubię. Mam tylko 5, bo podzieliłam się z koleżanką:) Oprócz tego oczywiście wszelkie nacięcia, zadrapania, obcięte rożki i tego typu niszczycielska działalność :D choćby na szyfrach przy walizkach.
#24 majkmik1981
U mnie, do póki nie poszedłem w świat weków, to tylko dokumenty oznaczałem przyczepiając szywaczem kartki do dokumentów w prawym, górnym rogu. Gdy zamarzyło mi się mieć zimą jakimś pysznym dżemie, albo kompocie np. truskawkowym, to sprawdził się penfriend i kupa etykiet. Niestety chętnie bym polegał na pamięci, ale mam małą piwniczkę, i jak się słoiki poustawia choćby piętrowo na pułkach, to pamięć, po kilku miesiącach siada. Jeśli by było można podejrzeć, to myślę, że niewiele to by dało, bo np. taki dżem śliwkowy, ma prawie identyczny kolor, co z czarnej porzeczki. A jednak naleśnik z dżemem śliwkowym, to nie to samo, co pierwsze leprze smarowidło. Pycha i polecam
Ale spoko, w domu poza dokumentami i słoikami w piwnicy, nic nie oznaczam, bo i po co?
#25 Zuzler
A widzisz, ja bym sobie oznaczała te słoiki np. zawiązując im wokół tej niby szyjki specjalnie oznaczone sznureczki. Tak robił mój ojciec i się sprawdzało, tylko on używał recpturek. W sumie, recepturki można na pewno kupować w większych ilościach, więc one + sznurek i można robić co chcesz. Byle pamiętać albo spisać sobie, że gumka bez niczego to śliwkowy, gumka i sznuerczek zawiązany na supełek wokół wiśniowy, sam sznureczek czarna porzeczka itp.
#26 majkmik1981
No, na to bym nie wpadł już teraz. Zbyt leniwy chyba się zrobiłem. No a jeszcze jak potem zapomni się kodów, co oznaczały dane sznureczki, a i się zgubi spis tychże, to zostaje tylko metoda prób i błędów. Eee, chociaż pamięć o tym, mi odchodzi.
#27 Agata.d
Ja niczego raczej nie oznaczam. szczoteczkę do zębów mam teraz soniczną i tylko ja z moich domowników taką posiadam, a jak miałam zwyczajną, to starałam się, żeby miała inną rączkę. Kosmetyki swoje trzymam oddzielnie, więc z tym też problemu nie ma, Kubeczek mój jest harakterystyczny, dokumenty mam w osobnych teczkach i ułożone w odpowiedni sposób, kluczy też nie oznaczam, rozpoznaje je po układzie ząbków, niektóre też są charakterystyczne. Jak używałam kasrt, to też nie musiałam ich oznaczać, każda kaseta jest troszkę inna. Jedna ma gładki brzeg, inna trochę bardziej porowaty, jeszcze inna ma żłobienia po środku, a jak było kilka takich samych to układałam je wokreślonych miejscach, albo wymyślałam jakiś system. Będąc w technikum masażu oznaczałam mój fartuszek, niałam naszyty koralik na kieszące. Jak jeździłam na kolonie oznaczałam swój plecak, czy torbę, przyczepiając charakterystyczny breloczek do suwaka.
#28 sanklip
Oo to to.
Breloczki przy torbach i plecakach też do tej pory.
Ale bardziej chyba dla designu i,
bo lubię po prostu.
A że dodatkowo funkcje identyfikacyjne pełnią, to spoko.
Cis najzieleńszy jest zimą;
ma zwyczaj śpiewać kiedy płonie.
Heilung -
"Norupo".
#29 Julitka
Po roku dostaniesz kręćka. Nie, jak mogę sobie życie ułatwić, to to zrobię. :p
-- (Zuzler):
A widzisz, ja bym sobie oznaczała te słoiki np. zawiązując im wokół tej niby szyjki specjalnie oznaczone sznureczki. Tak robił mój ojciec i się sprawdzało, tylko on używał recpturek. W sumie, recepturki można na pewno kupować w większych ilościach, więc one + sznurek i można robić co chcesz. Byle pamiętać albo spisać sobie, że gumka bez niczego to śliwkowy, gumka i sznuerczek zawiązany na supełek wokół wiśniowy, sam sznureczek czarna porzeczka itp.
--
#30 Wiolinistka
Te moje gumiaczki są fajne, mam ich tylko 5 i drogie jak pieron, ale wygrałam hehehehe, one mają figury geometryczne, taki wzorek dookoła, kwadraciki, ostrosłupki o podstawie trójkąta, cylindryczne takie plasterki, półkulki lub paseczki
#31 Zuzler
Po roku nie dostanę kręćka, bo wszystko sobie spiszę i oznaczę tak, żeby się nie pomerdało.
#32 Julitka
No, jak tam uważasz. Ja z doświadczenia wiem, że zapominam.
#33 Agata.d
Ja Też bym zapomniała, Zresztą potrzeba czegoś na szybko i teraz szukaj tego spisu, czytaj go dokładnie i jeszcze znajdź ten słój ze sznureczkiem związanym w supełki, pośród kilkunastu różnych marynat. Nie, za Dużo pracy jak dla mnie, zbyt czasochłonne.
-- (Julitka):
No, jak tam uważasz. Ja z doświadczenia wiem, że zapominam.
--
#34 MarOlk
Witam. Ja stosuję raczej to co wszyscy. Gumki, kawałki folii samoprzylepnej z brajlem, w ostatecznosści jakiś OCR. Na szczoteczki ro zębów małą trytytkę. Co do metkownicy to jej wadą jest to, że sama taśma jest dość sztywna i potrafi się wyoblić wzdłuż długości i tym samym odkleić od przedmiotu. BTW, co to jest ta farba puchnąca?
#35 Julitka
To takie mazaki z farbą, która po zaschnięciu jest wypukła.
Kochani, ktoś używa Pennytalksa/Penfrienda? Coraz poważniej zastanawiam się nad jego zakupem, bo w pewnych przypadkach by się przydał, ale zastanawiam się, czy mimo wszystko się opłaca. Czy etykietki są wodoodporne, na ten przykład.
#36 Wiolinistka
Julitka, ja stosuję Penfrienda i bardzo polecam, natomiast przy najmniejszym komtakcie z wodą - wilgotne łapsko - etykietka dostaje rozwarstwienia :D Niestety odpadają a właściwie spływają od razu
#37 Wiolinistka
Bardzo dobrze mówisz Marcin z tą metkownicą, to potrafi być naprawdę problematyczne... Szczególnie na plastiku... Ogólnie lubię metkownicę, ale nie wszędzie i nie zawsze zadziała jak trza
#38 Wiolinistka
A farba to bardziej taka tubka jak farba do szkła niż mazak. Ma taki dziubek i przez niego wybździwa czarną smugę, która po zaschnięciu jest dotykalna
#39 Julitka
@Wiolinistka Zależy od farby, bo ja się też z mazakami spotkałam.
#40 MarOlk
W sumie stara, dobra tabliczka i kawałek samoprzylepnej folii jest dużo bardziej trwałe. 80
% etykiet robionych metkownicą po najdalej roku same poodpadały.