W drodze

Poruszanie się z przewodnikiem

Założony przez gadaczka 123 wpisy ostatni wpis 3 lata temu Strona 2 z 7

#21 5 polubień

Wszystko może, ale szansa na to 1 do 10000, więc przeżyję jak się trafi.
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.

#22 4 polubienia

@Julitka, ale jeśli mam ją przy sobie, to wtedy kiedy jest konieczność, mogę zacząć jej używać.
Zwykle idąc z zaufanym przewodnikiem mam laskę złożoną, i zawieszoną na nadgarstku, więc rozpoczęcie jej używania może mi zająć jakieś trzy sekundy.
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.

#23

No oby, oby. Ja wolę ułatwić życie sobie i przewodnikowi, a nie z lenistwa i wstydu chować głowę w piach, tzn. laskę gdzie bądź.
-- (balteam):
Wszystko może, ale szansa na to 1 do 10000, więc przeżyję jak się trafi.

--
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

#24

Ale w sumie nigdy nie wiesz, kiedy serio jest potrzebna. Bo owszem, trudniejsze fragmenty sama wyczujesz, ale zwykle już wtedy, gdy jest za późno, a dziwnych spojrzeń już nie zauważysz.
-- (lwica):
@Julitka, ale jeśli mam ją przy sobie, to wtedy kiedy jest konieczność, mogę zacząć jej używać.
Zwykle idąc z zaufanym przewodnikiem mam laskę złożoną, i zawieszoną na nadgarstku, więc rozpoczęcie jej używania może mi zająć jakieś trzy sekundy.

--
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

#25 4 polubienia

Osoba myśląca i z wyobraźnią, czytaj dobry przewodnik poprowadzi wszędzie, nawet i w dużym tłoku. A co do spojrzeń, to ludzie zawsze się gapią na to, co inne, a na białą laskę w szczególności. Jeśli idę z zaufanym przewodnikiem, nie używam.

#26

Po za tym podczas chodzenia z przewodnikiem ważna jest właściwa komunikacja. Jeśli na przykład ktoś daje mi znak ręką, za którą go trzymam, żebym schowała się za niego, bo jest ciasno i trzeba kogoś wyminąć to ja to robię, zwalniamy nieco i przechodzimy bez przyhaczania innych, a z taką laską, jak wyraźnie sygnalizuję, żeby każdy mnie omijał, to z całym szacunkiem, ale czuję się jak przysłowiowa, święta krowa, której każdy musi schodzić z drogi.

#27 2 likes

A nie, to ja nie mam rozkmini w stylu schodzą mi,bo jestem święta korwa, po prostu czasami nie chce mi się jej brać, z lenistwa, z tego, że ufam przewodnkowi, a jak nie ufam, to wezmę.
Jak już też było pisane, wszystkozależy od sytuacji.
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.

#28 5 likes

Podzielam zdanie nie biorących laski w drodze z znanym i zaufanym przewodnikiem.

#29 1 like

eej dokładnie.
czytam tego twojego wpisu, i totalnie się w nim widzę.
-- (Krzycha):
Po za tym podczas chodzenia z przewodnikiem ważna jest właściwa komunikacja. Jeśli na przykład ktoś daje mi znak ręką, za którą go trzymam, żebym schowała się za niego, bo jest ciasno i trzeba kogoś wyminąć to ja to robię, zwalniamy nieco i przechodzimy bez przyhaczania innych, a z taką laską, jak wyraźnie sygnalizuję, żeby każdy mnie omijał, to z całym szacunkiem, ale czuję się jak przysłowiowa, święta krowa, której każdy musi schodzić z drogi.

--

#30 3 likes

Moi rodzice i brat to bardzo myślące osoby, zaufane i z wyobraźnią, a jednak nie mogłabym z nimi chodzić bez laski. Ułatwiam życie nie tylko sobie, ale też im. Nie musza wszyscy mi schodzić z drogi, wystarczy, by wiedzieli, dlaczego tarasujemy dość wąskie przejście we dwoje.
-- (Krzycha):
Osoba myśląca i z wyobraźnią, czytaj dobry przewodnik poprowadzi wszędzie, nawet i w dużym tłoku. A co do spojrzeń, to ludzie zawsze się gapią na to, co inne, a na białą laskę w szczególności. Jeśli idę z zaufanym przewodnikiem, nie używam.

--
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

#31 2 likes

Dokładnie tak, Julitka Like. Ja takoż biorę ze sobą, nawet jeśli jest to osoba doświadczona :P ekhmmm. Chodzi o oriętację - no wiecie no. Przestrzenną no tą orientację. Chodzi tu m.in. o to, że kilka razy noga spadła mi z krawężnika, a co za tym idzie, do tej pory mam problem z kostką tak lewej jak i prawej nogi. Zraziłem się do bliskości krawężników/ uskoków terenu, dlatego nawet jak ide z kimś bliskim, asekuruję się z tej lewej strony czy tam prawej, zależy jak idziemy. Odstępstwem od powyższej reguły jest moja dziewczyna. Z nią pujdę wszędzie i jeszcze dalej nie myśląc wtedy o asekurowaniu się białym badylem.
Sygnatura? A co to jest i do czego :D

#32 4 likes

Ja nawet z osobą tak zaufaną lubię mieć laskę, bo często się śpieszymy, zagadamy, ona czegoś nie zauważy, zagapi się, a potem oboje mamy problem.
-- (Pitef):
Dokładnie tak, Julitka Like. Ja takoż biorę ze sobą, nawet jeśli jest to osoba doświadczona :P ekhmmm. Chodzi o oriętację - no wiecie no. Przestrzenną no tą orientację. Chodzi tu m.in. o to, że kilka razy noga spadła mi z krawężnika, a co za tym idzie, do tej pory mam problem z kostką tak lewej jak i prawej nogi. Zraziłem się do bliskości krawężników/ uskoków terenu, dlatego nawet jak ide z kimś bliskim, asekuruję się z tej lewej strony czy tam prawej, zależy jak idziemy. Odstępstwem od powyższej reguły jest moja dziewczyna. Z nią pujdę wszędzie i jeszcze dalej nie myśląc wtedy o asekurowaniu się białym badylem.

--
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

#33 3 likes Edited

O nieee, moi zaufani przewodnicy się nie zagapiają. Serio, nie zagapiają się. A nawet jeśli, to jestem dość sprawna fizycznie i elastyczna, by sobie poradzić z jakimś zejściem z krawężnika, ocieraniem się o słupki, które zresztą sama mimowolnie nieraz zauważam, idąc z kimś i jestem się czasem w stanie na czas osłonić, jeśli zajdzie potrzeba.

#34 4 likes

Niemiłe spotkania z elementami otoczenia zaliczam rzadko i są nawet osoby, z którymi bez laski nie mam obaw iść tylko za rękę.

#35 3 likes

mam dokładnie tak samo, jeśli ktoś jest zaufanym przewodnikiem, to wiem, że w nic mnie nie wprowadzi, chociaż u mnie też pewnie dochodzi to, że korzystam z resztek wzroku, więc to co mam na wysokości twarzy, albo troszkę wyżej lub niżej zauważę, ale schodów czy innych krawężników nie mam szans, więc opieram się na zaufaniu i wyczuwaniu ich.
Sądzę że trudno jest się odprężyć, jeśli się idzie, i ciągle kontroluje otoczenie, bo może ktoś akurat czegoś nie zauważy.
WIadomo, że jak trzeba to trzeba, ale jest dużo momentów, w których nie ma takiej konieczności.
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.

#36 2 likes

Raczej nigdy nie mam tak, że zupełnie, zupełnie się odprężam. :( Działa zasada ograniczonego zaufania. Zawsze.
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

#37 2 likes

Ależ wy głupstwa opowiadacie. A potem się właśnie zatrzymuje taki niewidomiarz przeklęty jeden z drugim, przewodnik idzie się gdzieś szybko rozejrzeć, np. w jakimś sklepie, a jeden z drugim debil niewidomy nie ptrafi przejść z jednej krawędzi peronu na drugi, bo biedak nie wziął ze sobą laski do pociągu, bo przecież mnie łodbioro, to po co będę brał cokolwiek, a jak widzę choć troszeczkę to już w ogóle, często jest tak, że laska ułatwia, i musi być koniecznie rozłożona, szczególnie jak idę z kimś nie do końca widzącym, ale jednak widzącym.
W galeriach handlowych najczęściej, dworcach czy innych takiego typu większych zbiorowiskach, jak np. autobus także. Co, jedna z drugim będziecie macać ludzi w autobusie w poszukiwaniu barierki ręcyma? A potem widzi się takiego jednego z drugą idiotę na mieście, który wiecznie na kogoś wpada, a przewodnik tylko z rządzą mordu w oczach prowadzi taką fajtłapę.

#38 3 likes

Ale po co zaraz z takim buldożerem na nas wyjeżdżać? Każdy sobie wybiera to, co chce i to, co w jego indywidualnym przypadku najlepiej się sprawdza. Ja chodząc z przewodnikiem bez lafiryndy na nikogo nie wpadam i nie sądzę, żeby Adela czy Zuzanna to robiły, bo wprawdzie żadnej nie spotkałam osobiście, ale z tego, co obserwuję, są to kobitki bystre, ogarnięte i z niezłym refleksem, a to na pewno na orientację się również przekłada. Konieczność rozłożenia laski dopuszczam, ale jedynie podczas wyjścia z jakąś widzącą niedorajdą, co praktycznie się nie zdarza, bo takich osób staram się unikać. Barierki zawsze szukam ręką i nie wyobrażam sobie jak inaczej można by tego dokonać. No chyba, że liczysz na to, że jeśli trzymasz laskę w ręku, będziesz miał cały autobus na usługi. Ja tak nie uważam. Nikt nie ma obowiązku nam pomagać, ani ustępować miejsca, czy to siedzącego, czy stojącego i to jest tylko ludzka dobra wola, a laska w ręku żadnej gwarancji na pomoc nie daje. Kiedyś jechałam w tak jebitnym tłoku, że szpili nie szło włożyć, sama; oczywiście miałam laskę i co z tego? Każdy patrzył na siebie i gdybym nie poprosiła o wskazanie barierki, to z pewnością przy dobrych wiatrach klapnęłabym na dupsko.

#39 3 likes

Nie, nie, laska trzymana w ręce daje sygnał innym, że osoba jest niewidoma i nieważne, że jest prowadzona, ludzie po prostu bardziej uważają, schodzą z drogi no i też tak nie fukają jak się ich trąci. Dodatkowo badziej w rpzypadku kiedy to przedstawiciel płci męskiej prowadzi również samca nie wyglądają jak para gejów, o co niejednokrotnie byłem posądzony z moim przewodnikiem kiedy właśnie miałem schowaną lagę
Znajdź sobie zajęcie, które kochasz, a nie przepracujesz w życiu ani jednego dnia.

#40 4 likes

Zależy jak leży. Z kimś kumatym i zaufanym to nie używam, ba, nawet nie mam przy sobie, co może być w końcu zdradliwe, ale cóż. Tak mam po prostu, że wiem czego się mogę spodziewać po poszczególnych znajomych osobach. Czasem zdarza mi się wyjść z kuzynem do lasu. Oczywiście w takie chaszcze laski nie zabieram, natoiast często zdarza mi się używać jakiejś znalezionej gałęzi, nawet po to żeby ułatwić sobie łażenie po różnych chaszczach i wądołach. Tak, mam również problemy ortopedyczne. Natomiast idąc z przypadkowym przewodnikiem lub kimś nawet znajomym, ale z którym rzadko chodzę to kij musi być.