2 likes
Dwie najgorsze postawy jakie mogą być: tańczymy w okół dzieciaka jak nam zagra, pozwalamy i dajemy mu wszystko co chce, albo mamy go totalnie w dupie i niech radzi sobie sam.
Dokładnie. Znam przypadek bardziej hartkorowy. Młody nie chciał do szkoły, bo hory był i pierwszy dzień miał iść, to nieszedł wystarczyło narobić chałasu.
2 likes
Bardzo ogólne pytanie w temacie zostało zadane. Bo co można myśleć o uzależnieniu? Jak każde chyba uzależnienie się od jakiegoś czynnika zewnętrznego, nie jest dobre.
Niekoniecznie, myślę że nam mimo wszystko jest nieco łatwiej się uzależnić. Widzące dziecko wyjdzie na dwór itd, niewidomy, jeśli jest w masówce i ma nadopiekuńczych rodziców nie ma w ogóle dzieciństwa, a jego jedynymi oknami na świat są urządzenia.
Trzeba rozgraniczyć do czego nam teraz jest potrzebny telefon czy do pracy lub pomocy w żhycium czy tracimy na nim czas.
3 likes
No to jest 1 z tych tematów, gdzie wg mnie dyskusję można sobie rozwlekać, a efekt będzie zerowy. Jak pisałem niewidomy, niesłyszący czy jeszcze inny jak każdy uzależnić od tego kawałka szkła się może tak samo, jak i widzący.
1 likes
@Lwica czy my możemy bardziej? Niee. Moim zdaniem nie, bo widzak raczej częściej na ekran zerka. Znam takich, co po wibracji już sięgają po telefon.
1 likes
Błagam, nie pisać postów tego typu, żeby tylko dostać pisankę. A wracając do tematu, widzący nawet mogą się uzależnić bardziej, bo mają dużo większą ilość treści, którą mogą konsumować.
-- (magmar):
Efekt będzie jedynkowy bo wpadnie jedna pisanka.
--
-- (magmar):
Efekt będzie jedynkowy bo wpadnie jedna pisanka.
--
Edited
Po zastanowieniu się może i masz rację...-- (lwica):
Niekonriecznie, myślę że nam mimo wszystko jest nieco łatwiej się uzależnić. Widzące dziecko wyjdzie na dwór itd, niewidomy, jeśli jest w masówce i ma nadopiekuńczych rodziców nie ma w ogóle dzieciństwa, a jego jedynymi oknami na świat są urządzenia.
--
Niekonriecznie, myślę że nam mimo wszystko jest nieco łatwiej się uzależnić. Widzące dziecko wyjdzie na dwór itd, niewidomy, jeśli jest w masówce i ma nadopiekuńczych rodziców nie ma w ogóle dzieciństwa, a jego jedynymi oknami na świat są urządzenia.
--
@Pates ja nie mówię, kto więćej później, tylko raczej jako dzieciaki. CHociaż fakt, że teraz coraz częściej rodzice dają telefon dla świętego spokoju. I tak, zgadzam się, że ten wątek ma średni sens, w sensie nie warto tego jakoś szczegółowo rozpatrywać, bo wzrok nie musi wcale mieć aż tak wiele do rzeczy.
To mozę być argument, Papierku, ale nie do końca, bo każdy ma swoją wytrzymałość i wg niej filtruje sobie treści, które chce znać, i widzący, i my.
1 likes
No właśnie o tym Papierku muwię. Niewidomy może i ma ciężej w dzieciństwie, ale nie zawsze. Za mych czasów dzieciństwa to się raczej latało po wsi.
2 likes
Argument jak argument, jest tyle zmiennych, które definiują stopień uzależnienia, w tym i podatność na uzależnienia, a treści dla niewidomych jest też dużo, że wątpię, że wzrok aż tak tutaj coś zmienia, można znaleźć sobie argumenty w obie strony
-- (Zuzler):
To mozę być argument, Papierku, ale nie do końca, bo każdy ma swoją wytrzymałość i wg niej filtruje sobie treści, które chce znać, i widzący, i my.
--
-- (Zuzler):
To mozę być argument, Papierku, ale nie do końca, bo każdy ma swoją wytrzymałość i wg niej filtruje sobie treści, które chce znać, i widzący, i my.
--
Tak tak, za moich też, tylko jednak po pierwsze teraz w ogóle "lata" mniej dzieci, a po drugie niewidomy ma mniejsze szanse, że mu na to pozwolą, bo to że my mieliśmy farta, nie znaczy że będzie miał go każdy. Cowięćej, znam słąbowidzów, którzy z domu sami wypuszczali nie byli, i do dziś nie robili pewnych rzeczy, które większość zna z dziecińśtwa.
No właśnie, i tutaj tkwi cały problem. Bo jak rodzice nie mają czasu to dadzą dla świętego spokoju ten telefon, byle tylko dzieciak nie latał obok.