Księga zażaleń
Wróć do Integracja Eltenowiczów#981 Zuzler
Monte, Vis Maior, Homer w Bydgoszczy. Fundacja Labrador też prowadzi kursy, ale nastawione na nowo ociemniałych. Ale popytać nie zawadzi. Olej te Laski, szukaj dalej.
#982 Julitka
A do Warszawy do Vis Maiora nie chcesz? To tylko 3 czy 4 tygodnie.
-- (Monte):
Ja naprawdę wierzę, że masz rację, jedyną opcją, jaką mam jest Lublin i zrobię co w mojej mocy, żeby doprowadzić do tych kursów. (Julitka):
Wiem, że to bolesne, przechodziłam przez ten sam etap. Ale z perspektywy lat, chociaż nie aprobuję zachowań mojego brata, rozumiem je.
Na przyszłość rada dla Ciebie: Naucz się nalewać z większych naczyń do mniejszych.
1. Połóż dłoń, którą nie trzymasz czajnika/garnka, na kubku.
2. Ułóż ją tak, żeby leżała na nim cała, mały palec może się wysuwać poza kubek, trzymając go za zewnętrzną krawędź, stanowiąc dodatkową stabilizację.
3. Palce kciuk i wskazujący, w naturalny sposób stanowiące dziurę, powinny ją także stanowić dla kubka - to będzie Twój ogranicznik dla garnka.
4. Weź garnek i ułóż go tak, żeby jego fragment, właśnie mniej więcej wielkości tego Twojego ogranicznika, wpasował się w niego. Przechyl garnek i lej powoli. Jeśli będzisz lać nie w to miejsce, co trzeba, to przez lewą dłoń, która spoczywa na kubku, wyczujesz, że jest problem.
Opisuję to na sucho, bo wiadomo, że inaczej to wygląda, jak robi się to na żywo, odruchowo, ale chyba tak to powinno być.
Faktycznie przydałyby Ci się kursy czynności dnia codzinnego; myślałaś o Kursie na Samodzielność z Vis Maiora? O szole letniej?
-- (Monte):
Moja siostra ma do mnie wiecznie jakiś problem i do tego, że nie widzę. Przecież tego nie zmienię, a niektórych rzeczy nie zrobię jako osoba niewidoma. Dzisiaj była taka sytuacja, że chciałam napić się herbaty. Moja siostra powiedziała mi tylko, że herbata stoi na kuchence, ale nie wytłumaczyła już, na którym palniku. Herbata była w garnuszku, z takim rantem, którego nie lubię i oczywiście powierzchnia tego garnuszka była większa niż mój kubek, który i tak ma większy wylot niż typowa szklanka. Trudno mi nalewać z większego garnuszka do mniejszego kubka, bo boję się, że herbata znajdzie się w zlewie, na blacie i finalnie na podłodze. Wiem, że na moją siostrę nie mam co liczyć w kwestii jakiejkolwiek pomocy, bo było już wiele takich sytuacji, że czegoś nie zauważyłam, nie umiałam czegoś zrobić albo miałam problem z daną czynnością, a moja siostra nie dość, że mi nie pomogła, to jeszcze robiła mi przytyki i obrażała mnie. Pamiętając zatem o tym, że moje prośby o pomoc działają na nią jak płachta na byka, poszłam na dół do mojej mamy i poprosiłam o pomoc. Kiedy mama przyszła, moja siostra zaczęła robić mi wyrzuty i wrzeszczeć na mnie, że znowu latam do mamy, że nie jestem samodzielna i że zawsze mam jakiś problem. Może nie powinnam w ogóle sie odzywać, ale poniosło mnie, bo to nie był pierwszy raz, kiedy tak mnie potraktowała. Gdybym ją poprosiła, byłoby źle. Jak proszę mamę o pomoc, to też w jej oczach jest źle. Ja z nią dłużej nie wytrzymam. Mało brakowało, a znowu pokłóciłybyśmy się o to samo.
--
--
--
#983 balteam
Vis Maior faktycznie robią to dobrze.
#984 djsenter
A robią coś dla blindersów średnio zaawansowanych? U mnie np w domu i ogółem samodzielnościowo jest przyzwoicie, natomiast na orientacji się często jeszcze wykrzaczam i przy każdym praktycznie wyjściu z domu towarzyszy mi lęk z wiadomych względów, bo nie tylko z brakiem wzroku się zmagam, ale chciałbym się czuć pewniej w mieście.
#985 Zuzler
Czasem Vis Maior szalał i organizował typową szkołę orientacji, tylko, cholerka, dawno tego nie widziałam.
#986 Zuzler
A swoją drogą, drodzy państwo, czy w takiej Wawie też ktoś miał problem ze znalezieniem prawdziwego nauczyciela orientacji, żeby prywatnie, za własne pieniądze pobrać kilka lekcji? Bo w Poznaniu to normalnie mur. Jedna osoba nie, bo nie, inna nie, bo dzieci, dom i takie tam, tych z ośrodka próbowałam prosić przy innej okazji i też żaden po prostu nie chciał. Nie rozumiem zjawiska, bo pieniądze same pchają się w ręce, zobowiązań żadnych, proszącymi były osoby dorosłe i dysponujące pieniędzmi, a sprawa raz miała być taka, żeby osoba trochę się oswoiła z chodzeniem z laską i nauczyła paru konkretnych tras, a drugi, żeby człowiekowi po prostu pokazać okolice własnego domu i kilku co ważniejszych a upierdliwych punktów miasta. Także przynajmniej w tym 2 przypadku byłoby to kilka do kilkunastu uczciwie opłaconych spotkań. No nie ogarniam w czym problem i po ludzku jestem ciekawa.
#987 skrzypenka
Nie piję takich rzeczy, może 2 razy w życiu redbula piłam. Kiedyś wylała mi się herbata owocowa na klawiaturę i potem ta klawiatura przez kilka tygodni się kleiła, nawet po wytarciu. :)
-- (djsenter):
Szlak! Pierwszy raz w życiu wylałem na laptopa monstera!
--
#988 skrzypenka
Właśnie, olej te Laski i szukaj dalej. :)
(Zuzler):
Monte, Vis Maior, Homer w Bydgoszczy. Fundacja Labrador też prowadzi kursy, ale nastawione na nowo ociemniałych. Ale popytać nie zawadzi. Olej te Laski, szukaj dalej.
--
#989 balteam
Senter, śledź ich stronę, robią różne projekty
#990 Pitef
Na takie zalania, alko Izopropylowy i ewentualnie do zabrudzeń, tzw. Elastyna.
#991 Julitka
-obią, jest tzw. "szkoła zimowa", ale obejmuje także inne zajęcia, a poza tym są projekty typu "ruszaj w miasto", ale to bardziej dla mieszkańców Warszawy. Na takie dla średniozaawansowanych trzeba bardziej polować, bo mniej jest ogólnopolskich, a więcej - mazowieckich.R (djsenter):
A robią coś dla blindersów średnio zaawansowanych? U mnie np w domu i ogółem samodzielnościowo jest przyzwoicie, natomiast na orientacji się często jeszcze wykrzaczam i przy każdym praktycznie wyjściu z domu towarzyszy mi lęk z wiadomych względów, bo nie tylko z brakiem wzroku się zmagam, ale chciałbym się czuć pewniej w mieście.
--
#992 Julitka
Tak, ja miałam taki problem. Ba, powiem więcej - zapytałam moją instruktorkę z projektu fundacyjnego, czy będzie chciała się spotykać prywatnie (już nie pamiętam, czy ze mną, czy z kimś innym) i po prostu odmówiła, powiedziała, że ona prywatnie niestety nie bierze.
-- (Zuzler):
A swoją drogą, drodzy państwo, czy w takiej Wawie też ktoś miał problem ze znalezieniem prawdziwego nauczyciela orientacji, żeby prywatnie, za własne pieniądze pobrać kilka lekcji? Bo w Poznaniu to normalnie mur. Jedna osoba nie, bo nie, inna nie, bo dzieci, dom i takie tam, tych z ośrodka próbowałam prosić przy innej okazji i też żaden po prostu nie chciał. Nie rozumiem zjawiska, bo pieniądze same pchają się w ręce, zobowiązań żadnych, proszącymi były osoby dorosłe i dysponujące pieniędzmi, a sprawa raz miała być taka, żeby osoba trochę się oswoiła z chodzeniem z laską i nauczyła paru konkretnych tras, a drugi, żeby człowiekowi po prostu pokazać okolice własnego domu i kilku co ważniejszych a upierdliwych punktów miasta. Także przynajmniej w tym 2 przypadku byłoby to kilka do kilkunastu uczciwie opłaconych spotkań. No nie ogarniam w czym problem i po ludzku jestem ciekawa.
--
#993 Monte
Pomysł może i dobry, ale w Warszawie nie bardzo miałabym gdzie się zatrzymać, a jeździć codziennie w tę i weftę nie bardzo mi się chce. Poza tym, nie wiem, kto mógłby mnie do tej Warszawy zawozić. W Lublinie miałabym większe szanse na znalezienie noclegu. (Julitka):
A do Warszawy do Vis Maiora nie chcesz? To tylko 3 czy 4 tygodnie.
-- (Monte):
Ja naprawdę wierzę, że masz rację, jedyną opcją, jaką mam jest Lublin i zrobię co w mojej mocy, żeby doprowadzić do tych kursów. (Julitka):
Wiem, że to bolesne, przechodziłam przez ten sam etap. Ale z perspektywy lat, chociaż nie aprobuję zachowań mojego brata, rozumiem je.
Na przyszłość rada dla Ciebie: Naucz się nalewać z większych naczyń do mniejszych.
1. Połóż dłoń, którą nie trzymasz czajnika/garnka, na kubku.
2. Ułóż ją tak, żeby leżała na nim cała, mały palec może się wysuwać poza kubek, trzymając go za zewnętrzną krawędź, stanowiąc dodatkową stabilizację.
3. Palce kciuk i wskazujący, w naturalny sposób stanowiące dziurę, powinny ją także stanowić dla kubka - to będzie Twój ogranicznik dla garnka.
4. Weź garnek i ułóż go tak, żeby jego fragment, właśnie mniej więcej wielkości tego Twojego ogranicznika, wpasował się w niego. Przechyl garnek i lej powoli. Jeśli będzisz lać nie w to miejsce, co trzeba, to przez lewą dłoń, która spoczywa na kubku, wyczujesz, że jest problem.
Opisuję to na sucho, bo wiadomo, że inaczej to wygląda, jak robi się to na żywo, odruchowo, ale chyba tak to powinno być.
Faktycznie przydałyby Ci się kursy czynności dnia codzinnego; myślałaś o Kursie na Samodzielność z Vis Maiora? O szole letniej?
-- (Monte):
Moja siostra ma do mnie wiecznie jakiś problem i do tego, że nie widzę. Przecież tego nie zmienię, a niektórych rzeczy nie zrobię jako osoba niewidoma. Dzisiaj była taka sytuacja, że chciałam napić się herbaty. Moja siostra powiedziała mi tylko, że herbata stoi na kuchence, ale nie wytłumaczyła już, na którym palniku. Herbata była w garnuszku, z takim rantem, którego nie lubię i oczywiście powierzchnia tego garnuszka była większa niż mój kubek, który i tak ma większy wylot niż typowa szklanka. Trudno mi nalewać z większego garnuszka do mniejszego kubka, bo boję się, że herbata znajdzie się w zlewie, na blacie i finalnie na podłodze. Wiem, że na moją siostrę nie mam co liczyć w kwestii jakiejkolwiek pomocy, bo było już wiele takich sytuacji, że czegoś nie zauważyłam, nie umiałam czegoś zrobić albo miałam problem z daną czynnością, a moja siostra nie dość, że mi nie pomogła, to jeszcze robiła mi przytyki i obrażała mnie. Pamiętając zatem o tym, że moje prośby o pomoc działają na nią jak płachta na byka, poszłam na dół do mojej mamy i poprosiłam o pomoc. Kiedy mama przyszła, moja siostra zaczęła robić mi wyrzuty i wrzeszczeć na mnie, że znowu latam do mamy, że nie jestem samodzielna i że zawsze mam jakiś problem. Może nie powinnam w ogóle sie odzywać, ale poniosło mnie, bo to nie był pierwszy raz, kiedy tak mnie potraktowała. Gdybym ją poprosiła, byłoby źle. Jak proszę mamę o pomoc, to też w jej oczach jest źle. Ja z nią dłużej nie wytrzymam. Mało brakowało, a znowu pokłóciłybyśmy się o to samo.
--
--
--
--
#994 Monte
Do Bydgoszczy nie za bardzo mi po drodze. Trochę daleko i jestem pewna, że musiałabym pojechać tam tym nieszczęsnym pociągiem. Wolę szukać czegoś bliżej. (Zuzler):
Monte, Vis Maior, Homer w Bydgoszczy. Fundacja Labrador też prowadzi kursy, ale nastawione na nowo ociemniałych. Ale popytać nie zawadzi. Olej te Laski, szukaj dalej.
--
#995 Monte
Mam taki plan, żeby na razie spróbować z lublinem, jeżeli to nie wypali, wtedy poszukam w Warszawie. W Lublinie mam kogoś, kogo będę mogła poprosić o pomoc, a ta osoba działa w środowisku niewidomych. W Warszawie nie bardzo mam takie znajomości.