Mieszkanie z ogólnie pojętą rodziną czyli rodzicami.
Wróć do Środowisko niewidomych#81 Julitka
Niestety dużo niewidomych z mniejszych miejscowości skarży mi się, że pracy nie może znaleźć, bo mieszka w małej miejscowości. I to jest prawda. Ale na wzmianki o przeprowadzce reagują odrzutem, bo nie chcą porzucać dotychczasowego stanu rzeczy, mimo, że się na niego skarżą.
-- (Paulinux):
Ale mi nie chodziło o to, że mam Ci teraz wymyślić przykłady prac, do których oże pójść każdy przeciętny niewidomuch. Próbowałam tylko zdementować pogląd o tym, że jak mieszkasz na wsi, to nie możesz żadnej pracy znaleźć. To może być teoretycznie cokolwiek, nawet jak umiesz się ładnie wyciziać do kamery to możesz zrobić z siebie influencerskie show.
--
#82 Paulinux
No spoko, ale jakby ktoś się uparł, to może zrobić jakiś zdalny kurs na zdalną pracę, np. OSINT, cyberbezpieczeństwo, programowanie, jakiś język, cokolwiek. Rozwiązanie leży w determinacji.
#83 Monia01
Nikt nie musi z niej robić niedorajdy, ona po prostu nią będzie, zwłaszcza że większość ludzi nie ma kasy na to, żeby całe życie zamawiać sobie jedzonko i jeździć taksówkami. A nawet najinteligętniejszy, najbardziej ogarnięty w kwestii intelektu, że tak powiem, facet, traci w moich oczach, jeśli nie potrafi umyć podłogi w kuchni albo nie ma w ogóle nawyku, że pewne rzeczy się robi. A, jak pisał Balteam, nie tak łatwo ten nawyk wypracować po trzydziestce, zwlaszcza jeśli ktoś po prostu nie wie, co ma robić
-- (Paulinux):
Czasami nawet jak blokują to jest to bardziej opłacalne. Jeśli jest to świadoma decyzja tej osoby, to dla mnie robienie z niej debila i niedorajdy jest bez sensu. Jeśli ktoś nwet całe życie będzie zamawiał żarcie, jeździł taksami i opłacał gosposię, a będzie miał na tyle hajsu żeby bezboleśnie to sobie ogarnąć, to easy. Szacun, że znalazł sobie pracę która mu daje takie możliwości. Możliwość klsyfikowania tej osoby zaczyna się dla mnie dopiero wtedy, jak jęczy a nie ma albo chęci, albo odpowiednio dużo determinacji żeby ten stan rzeczy zmienić.
--
🇺🇦 🇵🇱
#84 midzi
Ja tam przyznaję się bez bicia, gotować nie umiem i kompletnie nie chce mi się, by to zmieniać. Mieszkając samemu kupowałem sobie obiady, co wynosiło mnie około 400, 450 PLN na miesiąc, reszta posiłków wiadomo, była prostsza w przygotowaniu, więc tu spokojnie byłem sobie w stanie poradzić. Teraz, kiedy jesteśmy we dwójkę problem rozwiązał się niejako sam, ale i spędzanie czasu w kuchni jest milsze i nagle okazało się, że spaghetti to nawet zaczęło mi wychodzić. :-D
#85 papierek
Ale mieszkanie z rodzicami nie umniejsza mi faktu, że jak zostanę sam, to zacznę różne rzeczy robić z konieczności.
W sensie ciebie można odbierać w taki sposób, że albo szybko się wyprowadzasz, albo potem sobie nie dasz rady, bo już się nic nie nauczysz.
Pytałaś, co może się stać, jak ktoś wyprowadzi się jeszcze za te pare lat, to ci odpowiadam, że nic, jak ma się nauczyć, jest człowiekiem dorosłym w sensie emocjonalnym, nie ma dodatkowych niepełnosprawności i dwuch lewyc rąk i troszkę samozaparcia, to się nauczy, bo musi. Paradoksalnie ja, jak zostaję sam w domu na jakiś czas to rodzice mówią, że jest największy porządek, jak wracają, bo mam spinę, że jak tak nie będzie, to uznają, że 1. Nie mógłbym żyć samodzielnie, 2. W sumie nie widzi, bo norma i 3. Lepiej, żeby ktoś zaglądał, jak my wyjeżdżamy.
No ale życia z drugą połówką i rodzicami kompletnie sobie nie wyobrażam, a jeśli nawet, to bankowo nie jeszcze z dzieckiem.
Chyba, że to by był ultra ogromny dom z 20 piętrami i dało by się odseparować, ale wtedy była by to wieś, a na wsi osobiście bym nie został dłużej, niż to konieczne w poszukiwaniu studiów, pracy etc.
-- (Julitka):
No ale właśnie o to mi chodzi, że to się odkrywa dopiero, jak się zostje samemu na gospodarstwie. Tylko i aż o to mi chodzi. :)
-- (papierek):
No nic się nie dzieje, widziałem ludzi, którzy byli ogarnięci a mało sami w domu robili bo tak i szybciutko się nauczyli, słyszałem o takich, co ogarniali mniej i po próbie wyprowadzki też nie wiele się zmieniło, kwestia odpowiedniego podejścia. Mała rzecz, a cieszy, rodzice na 2 tygodnie wyjechali z domu i nagle zaczął i bardziej przeszkadzać brud, po kilku dniach znudziło mi się zamawiać jedzenie, stos naczyń mnie irytował i tak dalej, no więc się wzięło i ogarnęło. Kosz się zaczął zapełniać, więc kiedyś trzeba było się zmusić i wyrzucić i wiele innych, a to były tylko dwa tygodnie, a o tylu rzeczach się dowiedziałem, że potrafię i mi przeszkadzają.
--
--
#86 balteam
Nie, masz 100 osób, jeśli wszyscy z nich wyprowadzą się po dwudziestce, a druga grupa stu osobowa po trzydziestce, to mogę się z tobą założyć o kilka ładnych tysięcy, że patrząc na te dwie grupy ci co wyprowadzili się po dwudziestce, generalnie rzecz biorąc będą umieli robić więcej wokół siebie. Będzie pewnie sporo osób tak samo ogarniętych w obu grupach, ale w tych po trzydziestce więcej pozostanie ludzi, którzy gotować się nie nauczyli, sprzątać też niespecjalnie, a jak masz te 30 lat, to też już więcej się od ciebie wymaga, więc mniej ludzie mogą ci chcieć pomagać, albo po prostu twoi znajomi bardziej zajęci, bo swoje rodziny mają.
Jak pisałem, znam sporo niewidomych, którym rodzice dużo rzeczy blokowali i jestem pewien, że nie każdy niewidomy ma na tyle siły, na tyle mu się chce, żeby się trochę przeciwstawić rodzicom.
#87 tomecki
Nie wiem czy nie mylisz przyczyn i skutków. Tj pytanie czy wczesne wyprowadzenie powoduje lepszy ogar czy lepszy ogar powoduje wczesne wyprowadzenie, a może jest jakaś inna przyczyna, która często powoduje obie rzeczy?
#88 balteam
Pewnie obie, tak czy tak mogę mówić za siebie, że mi wcześniejsze wyprowadzenie na pewno niezaszkodziło.
#89 Kat
Eee, no wyprowadziłam się po 30-stce i ogarniam, gotuję, sprzątam, pranie wstawiam itd. więc chyba jestem wyjątkiem od reguły.
Strach zabija duszę.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja."
- Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
#90 Monia01
A jak wyglądało twoje życie przed wyprowadzką?
🇺🇦 🇵🇱
#91 monstricek
Nic nieczego nie powoduje. Jeśli człowiekowi się chce zrozumieć, jak i co się robi w kuchni czy ogólnie w domu, to zrozumie. Tak, owszem, kiedy ktoś niema zwyczaju coś robić, ma problem, gdy okazuje się, że musi, ale to tylko od człowieka zależy, co on wtedy zdziała, czy zacznie użalać się nad sobą, czy jednak spróbuje i się na uczy po iluś próbach, pytaniach i pomyłkach. Wiadomo, że ludzie rzadko się zmieniają, także wiadomo, że to, gdzie i jak wychowujemy się odbija się na nas, ale też wiadomo, że gdy człowiek jest postawiony przed faktem, to coś robi, i robi najczęściej to, co uważa za najlepsze dla siebie. To najlepsze nie powinno być czymś dobrym dla kogoś innego.
#92 Kat
Jedyne, czego nie robiłam, to gotowanie, całą resztę ogarniałam.
Strach zabija duszę.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja."
- Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
#93 adelcia
ja jestem więcej niż przekonana że kompletnie nie jest ważne czy ktoś się wyprowadza mając lat 20 czy 50.
jeżeli ktoś w 50 tce stwierdzi że sobie poradzi, to tak będzie i już.
i jeżeli ktos w 20 tce uzna że sobie radę nie da, to również tak może byc.
#94 balteam
No niestety, różne rzeczy nas kształtują, więc w przypadku niektórych ludzi będzie i tak, że po pięćdziesiątce zaczną studiować, ale większość już na studia nie pójdzie.
#95 monstricek
Owszem. Znam przykład pani, która studiowała po 70 roku życia, bo tak chciała, bo mogła sobie na to pozwolić. W ogóle, uważam, że mierzyć jakąś zdolność, rozum, czy co kolwieg opierając się o wiek jest ciut nienormalne, bo wiek nic nie zmienia. Znam ludzi, mających 18 lat, którzy zachowują się jak staruszki i takich, co mając lat 70 wyglądają, jak by mieli 20. Jeśli ktoś ma ileś lat, to je ma, ale to nie oznacza, że na czymś się zna, albo nie zna, że czegoś nauczy się, albo nie, że będzie mądry czy głupy, i gdy niektórzy tu piszą, że komuś się nie uda coś, gdy będzie mieć tyle a tyle lat, czy że ktoś będzie mieć z czymś więcej problemów, bo zapóźno się wyprowadzi z domu, to tylko pokazują własne stereotypowe myślenie i nic więcej. Ważne jest, że człowiek się wyprowadził, że czegoś próbóje, a to, czy robi to po 20, czy po 40 latach nie powinno nikogo obchodzić.
#96 balteam
Nie mówię o wyjątkach, oczywiście możemy pisać, że wiek nic nie znaczy, a jednak jakimś cudem najzamożniejsze osoby są raczej starsze niżmłodsze, tak samo lepiej wykształcone.
Jest 1 niewidomy, który jeździ na rowerze i wykrywa przeszkody na słuch, czy to oznacza, że każdy tak może? Nie, ale nie oznacza to, że kilka osób nie ogarnie tego w ten sam sposób.
Także proponuję jednak trochę bardziej zdroworozsądkowo do tego podejść, bo zaraz okarze się, że każdy może być Ajnsztajnem.
#97 Monia01
Nie, nie powinno, masz rację. I ocenianie kogoś przez pryzmat wieku nie jest w porządku. Ale twierdzenie, że wiek i inne czynniki kształtujące człowieka nie ma nic do rzeczy też nie jest rozsądne. Bo ma, czy tego chcemy, czy nie.
Weźmy taką Kat. Powiedziała, że w domu robiła wszystko poza gotowaniem. A są ludzie, którzy nic nie robią. Tak naprawdę nic. Są ludzie, którzy na palcach jednej ręki mogliby wyliczyć momenty, w których sami robili sobie kanapki i jeszcze by im zostało. I oni, im później się wyprowadzą, tym będą mieli trudniej, zwłaszcza jeśli nie mają nawyku wykonywania pewnych czynności, nie wiedzą że pewne czynności trzeba wykonywać lub nie wiedzą, co ijak dokładnie trzeba robić.
🇺🇦 🇵🇱
#98 balteam
Podkreślę jeszcze raz, że nie każdy musi wyprowadzić sięod rodziców, tylko tyle, że w przypadku niewidomych istnieje duża szansa nadopiekuńczych rodziców, skoro ktoś z takimi przebywa kilka lat i się nie uczy samodzielności, to oczywiście, może sobie i po sześćdziesiątce wyprowadzić, tylko tyle, że znaczna większość nigdy się na to nie odważy.
#99 monstricek
Ale dla czego będą mieć więcej problemów, jeśli wyprowadzą się później? Myślę, że oczywiste jest, że nie każda osoba ma takie same zdolności, ale też myślę, że sporo osób mogą nauczyć się czego kolwieg, jerzeli będą chcieli i starannie tego uczyli się. Jeszcze nie znam ani jednego niewidomego, który by nie oswoił orientacji, czy gotowania, jeśli naprawdę tego chciał i coś robił, a nie tylko mówił, jak mu w życiu nie wyszło.
#100 balteam
Dlatego, że jak wyprowadzasz się później, to chociażby więcej wymagają od ciebie inne osoby, mniej jest fundacji, czy innych ludzi chętnych do pomocy.
Mniej szans na nauczenie się orientacji, nie wiem o ile trudniej w starszym wieku się nauczyć, ale masz już jakieś złe odruchy i znowu ci ktoś musi pokazać jak się poruszać prawidłowo. Na papierze każdy sobie może się nauczyć, ale rozbija się to potem o takie rzeczy jak powyżej,