Znaczenie słów i argumentacji niewidomych oraz ich rola w podejmowaniu decyzji ogólnodomowych
Wróć do Środowisko niewidomych#21 cinkciarzpl
A ja się dziwię, że kogoś to dziwi. To po prostu powszechne zjawisko. Skoro ludzie najczęściej widzą nas w sytuacji, w której nam pomagają w jakiś sposób, to automatycznie biorą nas za słabszych, a więc mniej kompetentnych.. Jeśli jakiekolwiek badania poważne ktoś zrobił, to raczej w taką stronę bo niepełnosprawnych jako takich tak ogólnie rzadko kiedy pyta się o cokolwiek stąd wykwit rozmaitych projektów i projekcików mających za cel przede wszystkim podnieść samoocenę ich twórców oraz pokazanie ich jako filantropów. Prawda jest taka że tak jak każdy z osobna człowiek musi walczyć o swoje i o siebie tak musi to robić szeroko pojęte środowisko bo bezinteresownie nikt o nasze interesy nie zadba a nawet jeśli to zazwyczaj wychodzi to karykaturalnie.
#22 papierek
Like, a do tego ja się dziwię, że powstają takie wątki. :P
I dziwię się, że się w nich wypowiadam.
Traktowanie niewidomych w pracy, w szkole, w domu, w urzędzie wszystko opiera się o fakt, że jesteśmy jednostkami słabszymi,a słabość ta dość mocno się rzuca w oczy zwykle. A jeszcze ludzie wyobrażają sobie funkcjonować bez lewej ręki, ale bez wzroku, no nie. Nawet nasza rodzina, która powinna nas najlepiej znać.
Ale to wcale nie trzeba nie widzieć, żeby nie brano cię na poważnie. Kwestia charyzmy, siły charakteru, ale tu niewidomi mają wiadomo, na starcie -20 do charyzmy xd.
#23 agnieszka Konto zarchiwizowane
Trudno mi oszacować na ile to zjawisko jest powszechne. Wypowiadam się na swoim przykładzie. Fakt, że potrzebuję pomocy nie wpływa na gorszą ocenę moich kompetencji. Dlaczego umiejętności jakie zdobyłam miałyby nie być brane pod uwagę? Powierzane są mi zadania, jestem pytana o opinię. Przykładowo wsparcie mam w rodzaju: czy możesz przeczytać to w takim formacie? W naturalny sposób nikt nie oczekuje ode mnie żeczy, których nie mogę wykonać, a te, które są dla mnie dostępne zwyczajnie robię z innymi. Ciężko mi w skrócie to opisać, bo wydaje mi się to zwyczajne :)
Nie neguję oczywiście, że u kogoś takie problemy mogą wystąpić. Sygnalizuję tylko, że nie wiadomo na ile tu chodzi o wzrok i jaka jest skala.
-- (cinkciarzpl):
A ja się dziwię, że kogoś to dziwi. To po prostu powszechne zjawisko. Skoro ludzie najczęściej widzą nas w sytuacji, w której nam pomagają w jakiś sposób, to automatycznie biorą nas za słabszych, a więc mniej kompetentnych.. Jeśli jakiekolwiek badania poważne ktoś zrobił, to raczej w taką stronę bo niepełnosprawnych jako takich tak ogólnie rzadko kiedy pyta się o cokolwiek stąd wykwit rozmaitych projektów i projekcików mających za cel przede wszystkim podnieść samoocenę ich twórców oraz pokazanie ich jako filantropów. Prawda jest taka że tak jak każdy z osobna człowiek musi walczyć o swoje i o siebie tak musi to robić szeroko pojęte środowisko bo bezinteresownie nikt o nasze interesy nie zadba a nawet jeśli to zazwyczaj wychodzi to karykaturalnie.
--
#24 Julitka
@Papierek No to się nie wypowiadaj. :p Głupie stwierdzenie.
Jak powstaje wątek o zabijaniu muchy, to i taki. A wiesz dlaczego? Bo, do cholery, to jest zjawisko, o którym wielu niewidomych nie wie. Co więcej, doświadcza go i nie wie o tym. I może to nasze interesowne środowisko powinno samo dla siebie zacząć walczyć o to, by nas rodziny w ten sposób nie traktowały, skoro nie ufa się tym głupim filantropom. Ale nasze środowisko walczyć nie będzie. Bo po co wychylać nosy? Lepiej napisać, że jesteśmy głupi, skoro się dziwimy zastanej sytuacji. Zamiast przynajmniej zastanowić się nad problemem, co, nomen omen, zrobił filantrop, który kłania się Wam do nóżek.
#25 Julitka
Taka np. Agnieszka z sytuacją spotyka się po raz pierwszy. I co powiecie?
Że wszyscy wszystko wiedzą? No chyba nie do końca.
#26 agnieszka Konto zarchiwizowane
Nie będę twierdzić oczywiście, że każda napotkana przeze mnie osoba jest super otwarta, życzliwa i rozumiejąca. Zdarzają się niechlubne wyjątki :P Mam na myśli to, że jeżeli ktoś ma przeciwne cechy to większość ma z nimi problem, nie skupia się to tylko wokół wzroku.
#27 Kat
A ile jest takich osób, które wstydzą się przyznać, że rodzina nie traktuje ich poważnie, bo skoro nie widzi to rozumu własnego nie ma. Nie wierzę, że wszyscy tu są hiper super otwarci i jawnie mówią/ piszą o traktowaniu przez rodzinę/ najbliższe otoczenie. Niewykluczone, że jeśli poczytają, iż nie są w tym osamotnieni, będzie im łatwiej np. otworzyć się, choć nie wiem czy gdyby mnie osobiście to dotyczyło to bym się otworzyła w takim miejscu, za dużo jadu, za dużo jeżdżenia po tych rzeczywiście słabszych i nie mam na myśli ślepoty.
Strach zabija duszę.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja."
- Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
#28 Elanor
Ooo, to u mnie jest dokładnie odwrotnie. Praktycznie zawsze, jak jest jakaś skomplikowana sytuacja, każą mi myśleć i wymyślić coś sensownego. Ogólnie robię za stratega i nadwornego doradcę w rodzinie. :)
#29 Julitka
@Elanor A czy np. Twoje opinie nt. pracy, studiów, roli młodzieży w świecie, wojny itp są szanowane?
#30 Elanor
Tak. Właśnie pod tym względem miałam bardzo fajnie zawsze, bo już jak byłam dzieckiem, dbali, żebym wiedziała co się na świecie dzieje i umiała coś na ten temat powiedzieć. W naturalny sposób przeszło to w wygłaszanie własnych opinii i nigdy nie odczułam, żeby to było w jakikolwiek sposób lekceważone.
Obawiam się, że problem, który poruszasz, nie ma raczej wiele wspólnego z niepełnosprawnością. Bardzo smutny, wręcz drastyczny jego przykład widziałam w zeszłym roku. Mam wrażenie, że to wiąże się często z jakimiś toksycznymi relacjami w rodzinie. I tak, myślę, że niepełnosprawność do tego predysponuje, ale nie tylko.
W przypadku osób niepełnosprawnych kwestia respektowania ich opinii, to trochę kropla w oceanie, bo sedno tkwi w dość powszechnym - jak widać - przekonaniu, o naszej niezdolności do podejmowania decyzji. I później kończy się brakiem dostępu do własnych pieniędzy oraz innymi absurdami. To z kolei wynika - jak zaobserwowałam - z kształtowania w nas niewłaściwych postaw przez instytucje, które teoretycznie mają nam pomagać. W sporze o ośrodki szkolnowychowawcze, to zawsze jeden z moich dość poważnych argumentów przeciw. Niestety, nie przyzwyczaja się tam absolutnie młodych ludzi do myśli, że w pierwszej kolejności są odpowiedzialni sami za siebie. Nie kształtuje się w tych młodych ludziach przekonania o równości ich statusu. Zawsze są traktowani jako osoby zależne, wymagające opieki, pozwoleń rodziców na to, czy tamto, choć są już dawno pełnoletni. To zostaje w psychice zarówno tych osób jak i ich rodzin, co później procentuje, między innymi nie szanowaniem opinii.
#31 Zuzler
W takim wypadku jednak nie jest uważana za mniej dojrzałą, co świadczy, mówiąc wprost, dobrze o rodzinie i otwartości umysłowej jej członków.
-- (Julitka):
Tak, tzn. czasami osoba mniej samodzielna może być uważana w swojej rodzinie za bardzo dojrzałą.
-- (Zuzler):
Julito, to się łączy. Czy sobę niedojrzałą, niezdolną do podjęcia dojrzałych i sensownych decyzji uważa się za samodzielną? Albo odwrotnie?
--
--
#32 magmar
Moje opinie są szanowane, oczywiście zdarzają się osoby, do których nie dociera fakt, że osoba niewidoma może coś osiągnąć, ale to naprawdę rzadkość i z reguły ja nie szanuję takich osób.
Ignorancja to siła. G. Orwell "Rok 1984"
#33 Zuzler
Moje słowa są... Cóż, często uznawane za padłe i rodzina się z nimi liczy. Ale czasem jestem też jedyną osobą, która wie coś na dany temat. :D
#34 lwica
U mnie z tym ciężko, w sensie często jest próba udowodnienia mi że nie mam racji, a w ogóle to co ja tam wiem, i na pewno nie mam racji, że inni niewidomi robią coś w dany sposób, bo przecież wszystko się da, a jak się nie da, to na pewno wynika to z mojej niechęći, lenistwa itd.
#35 magmar
Ty akurat umiesz argumentować więc si ę nie dziwię.
Ignorancja to siła. G. Orwell "Rok 1984"
#36 Zuzler
@Lwica, ale to w dyskusjach na tematy ogólnodomowe czy niewidome tylko?
#37 lwica
Często akceptacja dla tego co mówie zaczyna istnieć dopiero, gdy albo kilka osób niewidomych powie to samo, albo przekonają się naocznie, że mam racje.
#38 magmar
Trudno czasem przekonać nieprzekonanych.
Ignorancja to siła. G. Orwell "Rok 1984"
#39 Zuzler
Czyli, podsumowując, sama nie wiesz, jak funkcjonujesz. No pięknie.
#40 lwica
@Zuzler, na tematy ogólnodomowe jest paradoksalnie nieco łatwiej. Gorzej jeśli ja mam wiedzę, a moja matka nie, bo wtedy na siłe próbuje mi udowodnić, że jest tak jak się jej wydaję.