Apsurdy w Harrym Potterze.
Wróć do Literatura#141 Zuzler
No wychodziło, ale np do połowy
#142 Elanor
Tak, tak. Ja nie mówię, że generalnie podręczniki do eliksirów były do d, tylko, że ten konkretny, dla szóstego roku. Coś z nim było zdecydowanie nie tak. Snape naniósł poprawki, Harry się do nich stosował i wychodziło. Rzecz właśnie w tym, że Hermionie też nie wychodziło do końca, z podręcznikiem bez poprawek.
A Harry'emu wcześniej mogło nie iść z wielu przyczyn. Choćby dlatego, że nieznosił Snape'a, a dla wielu uczniów jest to powód wystarczający, żeby z przedmiotu nie szło. Podobnie rzecz się ma z oklumencją. Gdyby go uczył Dumbledore, pewnie postępy by były.
#143 papierek
wiecie co, ale tutaj z tym podręcznikiem macie racje. Poprostu autorka uznała, że hermiona zawsze musi być super, ale jak hary miał podręcznik snapea to przecież musiało się pozmieniać żeby pasowało :D
#144 papierek
no i jeszcze, dlaczego snape nie nauczał zgodnie z swoim doświadczeniem tylko z podręcznikiem, skoro wiedział lepiej? Dziwaczne.
#145 Elanor
Myślę, że Snape akurat nauczał zgodnie ze swoim doświadczeniem. To Slughorn się coś nie ogarnął z tym podręcznikiem. Bo cały czas utrzymuję, że wszystkie, poza tym dla szóstego roku były ok. Przyjmijmy, że jakiś nieuk go napisał, kolejna banda nieuków dopuściła do publikacji i tak sobie został. Zresztą zauważcie, że Snape sam zwykle podawał instrukcje na tablicy, a Slughorn nie. Więc może Snape w ogóle coś do tych podręczników miał? To jest prawdopodobne.
#146 Monia01
Poza tym może było tak, że istniało kilka sposobów na zrobienie jednego eliksiru. Mnie interesuje to, dlaczego te podręczniki nie były przez lata zmieniane.
🇺🇦 🇵🇱
#147 Elanor
Wiesz co, Moniu, może to się akurat zaliczało do wiedzy, która wielkim zmianom nie ulegała, jeśli w ogóle. Tak to sobie tłumaczę. Ale skoro już rozważamy w ten sposób, ktoś powinien od czasu do czasu sprawdzać, czy jednak korekty nie wymagają.
#148 Monia01
Ale przecież wszystko to musiało się jakoś rozwijać, prawda?
🇺🇦 🇵🇱
#149 Elanor
Tak. Z drugiej, albo może nawet trzeciej strony, wiadomo jak jest z edukacją. Teraz podręczniki zmieniają się co chwilę, ale dawniej przecież bywało tak, że z takiego podręcznika uczyły się pokolenia.
#150 Monia01
Tak, tylko że wydaje mi się, że jednak rozwija się jakoś nauka o eliksirach, prawda? Że to nie jest tak, że ludzie już wszystko odkryli i niczego nowego nie odkryją. Byłoby to bardzo nielogiczne
🇺🇦 🇵🇱
#151 jamajka
DLaczego? A no dlatego, że, co by o Hogwarcie nie mówić, nowoczesnością nie grzeszył, a jeszcze mniejszą nowoczesnością grzeszył SLughorn. A pamiętajcie, że minęło 20, a nie 80 lat. Inna sprawa, że, rzeczywiście, SNape mógł coś do podręczników mieć, bo, jak wiadomo, miał coś do wszystkiego.
#152 Elanor
Hahahahahahaha! Majaaa!!! W punkt, co do Snapea. Z tym, że do podręczników mógł coś mieć całkiem słusznie.
#153 mojsior
a skoro już mówimy o naszym kochanym snape, to dlaczego on zawsze miał tłuste włosy, fuuj przecież taki łuj śmierdzi, czyż nikt nie wyczuł smrodu bijącego z jego głowy, może miagia była tam tak namacalna że zatykała nozdrza ciała pedagogicznego a raczej wszystkich.
#154 Zuzler
A weź się nie czepiaj o pierdoły.
#155 Elanor
A wiecie co? To nie jest śmieszne wcale. Ani trochę. Są ludzie, którzy mają taki problem. Umyjesz głowę, a za godzinę i tak łeb tłusty, czego byś nie robił.
Jak wynika z książek, miał tak już jako dzieciak, przez co miał zresztą dodatkowo przerąbane. I tyle w tym temacie, bo to nie podpada pod absurd.
#156 tomecki
Niedawno zacząłem odświerzać sobie cykl i prócz dość dużej ilości niekonsekwencji i innych dziwactw zauważyłem bardzo poważny problem. Nie ma opcji utrzymania w tajemnicy tak rozbudowanego systemu jakim jest społeczność magiczna.Zawsze, zawsze znajdą się ludzie o odmiennych poglądach, którzy będą chcieli a to odkłaman, a to wykorzystania, a to jakiegoś misjonarstwa, a to cegoś jeszcze innego. Części z nich na 100% uda się wkręcić do tworó typu ministerstwo magii. Z resztą wystarczy bliżej poznać pierwszego z brzega członka ww. instytucji żeby dowiedzieć się na początku II tom że powstała ustawa aby było mu łatwiej kontynuować hobby pt. kombinowanie ze standardowymi przedmiotami.
o za tym z jednej strony totalna pogarda względem wszystkiego, co "mugolskie", z drugiej większość świata ściągniętego z naszego z radiem i koleją na czele. Nie wspomnę już o wybitnie niekonsekwentnemu systemowi zabezpieczeń, który na ten tychmiast lokalizuje niewłaściwe użycie czaru, z drugiej nie jest w stanie zapobiedz katastrofom magicznym skalę co najmniej krajową.
#157 jamajka
CO do tego ostatniego, to tak, jak tak patrzę, połowa książek fantastycznych / przygodowych opiera się na łąmaniu "niezawodnych" systemów zabezpieczeń / pokonywaniu niepokonywalnych przeciwników.
#158 Zuzler
Wiem, że zasadniczo to nie jest absurd, ale zastanawia mnie jak możliwy anatomiczno-praktycznie był związek olbrzyma ze zwykłym człowiekiem. Mam na myśli, że z opisu Grawpa wnioskować można, że olbrzymi byli... No olbrzymi po prostu, bardzo z naszego punktu widzenia niezgrabni, nieuważni i prawdopodobnie nie grzeszyli rozumem, a poza tym więksi tyle razy od ludzi chyba, ile ja razy jestem większa od kota. No to jak taki związek mógł funkcjonować? W ciągłym strachu przed zostaniem spłaszczonym?
#159 jamajka
Chyba aż tyle więksi nie byli, w sensie aż tyle razy. Podejrzewam, że takie związki, jeśli już się pojawiały, to między niewielkimi olbżymami i bardzo dużymi ludźmi. Nawet, jeśli Hagrid mówi o swoim ojcu, że był mały i w ogóle, no umówmy się, dla niego każdy był mały.
#160 tomecki
Z tego co wiem, jest coś takiego jak chęć współżycia z osobnikiem duużo większym od siebie. Amatorzy czegoś takiego chyba nawet jakoś to nazwali ale teraz nie pomnę jak.