Do jakiego typu szkoły sam chodzisz/chodziłeś?
Do szkoły specjalnej
45% 15
Czy z perspektywy czasu podjąłbyś taką samą decyzję i poszedł do tego samego typu szkoły? Napisz, jaka to była szkoła i uzasadnij swoją odpowiedź.
raczej nie, zbyt nizki poziom nauczania, problemy z przyjmowaniem dzieci specjalnych do specjalnych szkol, był to tfu ośrodek w laskach
tak, byłem w szkole dla niewidomych. Tylko tam przynajmniej do ońca gimnazjum mmiałem szansę bardzo dobrze nauczyć się czytać w brajlu, poruszzać się, uprawiać sporty dla niewidomych.
Chodziłem do szkoły w Laskach, to jest dobra szkoła według mnie i poszedł bym tam ponownie.
0
Tak, ponieważ poznałem nowych ludzi. Co najważniejsze zapoznałem się z osobami o innych niepełnosprawnościach co jest tylko w szkołach masowych lecz były tam klasy integracyjne. Jestem za takimi właśnie szkołami.
Nie zdecydował bym się na internat, ale do szkoły masowej średnio bym też chciał.
Tak. Szkoła masowa była super jeśli chodzi o wczesne chodzenie. Od klasy pierwszej aż do trzeciej gimnazjum chodziłem do masówki i nie żałuję. Potem dopiero poszedłem do specjalnej technikum.
tak
Szkoła specjalna, choć nie lubię tego określenia, gdyż brzmi zbytnio perjoratywnie. Myślę, że tak, w koncu są to ośrodki specjalizowane dla nas.
99. Do podstawówki i gimnazjum chodziłam do szkoły specjalnej, a od liceum do zwykłej. Najlepsza opcja!
nie zabardzo, bo wszkole masowej miałem przez puł roku spore problemy zzaklimatyzowaniem się
Podejrzewam, że tak. Ponieważ w masóce nauczyłam się dużo samodzielności.
Nie, wybrałabym wyłącznie szkołę masową
Byłem w szkole specjalnej. Nie poszedł bym jeszcze raz do takiej szkoły ponieważ bycie w internacie niszczy kontakty z rodziną
Byłam w masowej. W specjalnej byoby łatwiej.
Chodziłam do wszystkich trzech typówszkół masowej, specjalnej i integracyjnej i nie żałuję )
Tak. Chodziłam do szkoły dla osób niewidomych w Krakowie i szkoła ta dała mi niesamowicie dużo. O wiele więcej, niż mogłaby mi dać jakakolwiek masówka.
Tak
Ukończyłam szkołę podstawową dla niewidomych i liceum masowe. Tak, podjęłabym taką samą decyzję, ponieważ myślę, że jako dziecko miałabym w szkole masowej pewne trudności, a zajęcia najprawdopodobniej nie byłyby dostosowane do moich potrzeb. Nie żałuję pójścia do masowego liceum, bo uważam, że zbyt długie pozostawanie w środowisku niewidomych jest nie zdrowe, gdyż nie uczy prawdziwego życia, poza tym poziom nauczania w tym liceum dla niewidomych byłby dla mnie zdecydowanie zbyt niski.
Nie, nie podjąłbym takiej decyzji. Szkoła została za dzieciaka wybrana przez moich rodziców, i akurat za to będę ich dozgonnie przeklinał. Kraków, Tyniecka
Zdecydowanie nie, jak bym miała nie widome dziecko, to też nie posłałabym go tam gdziejeszcze nie stety chodzę, czyli do lasek.
Tak, z perspektywy czasu, wybierając, ponownie zdecydowałbym się na szkołę masową przede wszystkim ze względu na lepszą integrację z widzącymi, wyższy poziom, naukę samodzielności i normalne traktowanie.
nie.
To była szkoła w Laskach. A teraz chodzę do szkoły w Łodzi na Dziewanny.
Byla to szkola masowa we wsi, w ktorej mieszkalam. Osobiscie to nie bylo mi tam zle do czasu drugiej klasy podstawowej. Po ukonczeniu szustej klasy przenioslam sie do szkoly dla niewidomych kolo wawy. Patrzac z perspektywy czasu poprosilabym mame o przeniesienie juz po skonczeniu trzeciej klasy podstawowej.
Podstawówka i gimnazjum specjalne, liceum masowe. Pytanie o tyle skomplikowane, że gdy zaczynałem naukę było nieco inaczej. Gdybym miał wybierać tu i teraz to zdecydowanie próbowałbym szkołę masową.
Do masowej na pewno nie, byłam wyobcowana, bardzo źle mi tam było, nauczyciele egzekwowali ode mnie wiedzę nie służąc żadną pomocą, zdawałam testy ustnie podczas przerwy w strasznym hałasie, gdy np dzieciaki grały w pingponga. Można tak wymieniać i wymieniać. W ośrodku za to było fajnie, nie musiałam mieszkać w internacie i byłam naprawdę lubiana
Szkoła w Owińskach, ciężko powiedzieć, posłali mnie tam rodzice gdy miałam 7 lat. Nigdy nie chodziłam do masówki, nie mam porównania, ale w specjalnej było dobrze. Gdybym miała podjąć tę ddecyzję drugi raz, poszłabym na tych samych warunkach, na których byłam, czyli z możliwością bycia w internacie lub wracania codziennie do domu
Jak sądzisz, jakie zalety ma uczęszczanie do szkoły masowej?
więkrza integracja z widzącymi
zlikwidowanie strachu przed osobamiw widzącymi,
Integracja z widzącymi ruwieśnikami.
Zapoznanie się z osobami innej niepełnosprawności niż moja.
Można poznać wielu ludzi.
Samowolka
Raczej żadne, choiaż może samodzielnośc się zwiękrza
dziecko integruje się od początku ze środowiskiem osób zdrowych, co w późniejszym życiu pozwala łatwiej funkcjonować w społeczeństwie w życiu dorosłym.
Myślę, że być może szybsze usamodzielnienie się, jednak to już zależy od osobowości. Niektórzy mogą nie sprostać temu.
99. Na pewno integracja z pełnosprawnymi i nabywanie umiejętności pracy w większej grupie. Tempo pracy też jest większe, jeśli oczywiście masz podstawy.
pokazania osobą widzącym świata osob niewidomych
Można być bardziej nastawionym na środowisko widzących, szybciej się usamodzielnić, w pewnych przypadkach radzić sobie takimi sposobami jak widzący.
Mieszka się blisko rodziny w swoim środowisku, wyższy poziom edukacji
Poznanie widzących kolegmów i przebywanie cały czas z rodziną.
Integracja ze zdrowymi rówieśnikami, samodzielność.
Integracja, być może większe doświadczenie, chociaż wszystko zależy od jednostki
Lepsza integracja z widzącymi, lepsza samodzielność i znajomość życia.
Niewidomy uczeń od razu widzi, jak wygląda niezwolnione tempo pracy może przynajmniej spróbować zintegrować się z kolegami nie musi mieszkać w internacie lub daleko dojeżdżać może sprawdzić, jak wypada na tle rówieśników, którzy często mają łatwiej nie przeżywa szoku podczas zmiany szkoły lub w pierwszych dniach studiów.
Wyższy poziom edukacji, możliwość integracji z widzącymi
Przede wszystkim, jeśli jest to dobra szkoła, niestety widać dużo wyższy poziom nauczania. Pozwalają też na lepszą integrację z widzącymi, poznanie ich środowiska, otwarcie się na świat i, ale to już zależnie od porównywanej szkoły specjalnej, lepszą naukę samodzielności.
żadnych
Nie wiem, bo nie chodziłam do takiej.
Moze nauka zycia miedzy ludzmi widzacymi, nauka dzieci widzacych, ze taka osoba niewidoma, czy slabowidzaca niczym sie od nich nie rozni poza trudnosciami, w nie ktorych rzeczach.
Przede wszystkim kontakt z pełnosprawnymi rwieśnikami. Wcześniej czy później nas to czeka więc lepiej wcześniej.
Z własnego doświadczenia żadnych - no może wysoki poziom w niektórych tego typu szkołach
Można zapisać się na bardziej różnorodne zajęcia, poznać widzących, zrozumieć, że nie zawsze będzie się traktowanym jak taki sam człowiek jak inni i bo widzący lubią to "przeoczać", że trzeba się nauczyć dogadać z nimi, np w kwestii zdawania sprawdzianów, dostosowania materiałów, prosić, żeby podyktowali. Masówki ucząwiększej samodzielności psychicznej, tam nie stoi kochana pani Jadzia/Ania/Marysia i nie mówi za każdym razem Kochany Jasiu/Zbysiu, usisz do mnie przyjść w środę, żeby poprawić ten sprawdzian, bo nie zdasz roku. Można wybrać sobie profil nauczania nie taki, jaki cała klasa przeżyje, bo jest więcej klas niż jedna. Oducza się człowiek, chyba, że nie chce, zachowań typowo "niewidomkowych" - dłubania w oczach.
Czy sądzisz, że edukacja niewidomych w szkole masowej jest odpowiednia?
To zależy od wielu czynników
55% 18
A jakie wady ma uczęszczanie do tego typu szkoły?
jeśli osoba da sobie wejść na głowę, przezywanie i ne akceptowanie jej
uczniowie mogą nie zaakceptowaać niewidomego, możebyć przepychany z klasy do klasy, wyręczany i nie uczony samodzielności, przez brak wykwaalifikowanych osób, które ogłyby przekazać swoją wiedzę.
W tej chwili nie wiem.
Na chwilę obecną nie widze zbytnio wad. Może to, iż w szkołach masowych bez oddziałów integracyjnych byłbym pozbawiony kontaktu z rówieśnikami oraz innymi kolegami czy koleżankami.
W moim przypadku bardzo złe trakowanie.
Naprzykład dyskryminacja
często takie dzieci mają problem z odnalezieniem swojego miejsca w środowisku osób całkowicie widzących. widzący często dokuczają z powodu jego niepełnosprawności, przez co takie dziecko czuje się inne.
Mniejsze wsparcie jeżeli chodzi o materiały, być może wyśmiewanie przez innych uczniów, chociaż z wiekiem może się to drugie zmieniać, niewiedza nauczycieli jak sobie radzić z taką osobą, tutaj być może rodzice muszą brać sprawy w swoje ręce.
99. Wadami jest na pewno to, że często nie ma dobrych dostosowań / chęci nauczycieli i uczniów do dobrego przyjęcia takiej osoby. Mimo postępu w tym względzie, tolerancja i wiedza w naszym kraju nie jest jeszcze na zbyt wysokim poziomie. Poza tym, jeśli się chce mieć nauczyciela wspomagającego i się źle trafi, to ogólnie ma się przerąbane, bo w niczym nie pomoże, wręcz przeszkadza i czasem trzeba cały materiał przerabiać jeszcze raz.
strasznie dużo np rysunków, które osoba niewidoma nie zobaczy
Uczęszczanie do szkoły masowej ma wiele wad. Widzący często zapominają, że niewidzimy. Jest mało pomocy. Szkoły często nie są dostosowane itp
Problem z Wfem
Czasami jest problem z przygotowaniem nauczycieli do uczenia osób niewidomych
Trudnodostępne materiały dydaktyczne.
Brak materiałów, trudności z zaaklimatyzowaniem się
Brak materiałów, często ulgowe traktowanie, poczucie wyobcowania, wieczna walka o wyrównanie poziomu, wysokie wymagania.
Jw. prowadzenie zajęć jest niejednokrotnie niedostosowane do potrzeb ucznia często brak materiałów, np. do pokazania wzorów strukturalnych wyizolowanie ucznia niewidomego od reszty (odniosę się do tego w dalszej części ankiety) liczne klasy (przynajmniej w szkołach państwowych).
Może brak akceptacji, ale mnie akurat to nie przeszkadza
Przede wszystkim częstą, szczególnie w gimnazjum, dyskryminację czy też naśmiewanie się z niepełnosprawności ze strony rówieśników, a także, co odkryłem w swoim wypadku, częstą, paradoksalną, nieznajomość naszego, niewidomkowego środowiska. Do tego jeszcze zaliczyć trzeba można powiedzieć drobiazg, a jednak moim zdaniem jest to bardzo ważna kwestia, brak poznania rzeczy dostępnych dla osób niewidomych, jak pewne sporty czy też technologie. Ogólnie często, przynajmniej w moim wypadku, doskwiera niemal zerowa znajomość naszego środowiska.
dręczenie przez kolegów, to się nieraz zdaża
ni wim!
Takie, że uczeń niewidomy musi mieć nauczanie indywidualne i nie ma tam koleżanek ani koleguw. Jest zdany sam na siebie.
Niezawsze trafia sie na nauczycieli chetnych do wspolpracy miedzy rodzicami dziecka z niepelnosprawnoscia i samym dzieckiem.
Zdarza się przepychanie z klasy do klasy no i jeśli rodzice zawalą sprawę moze być gorzej niż w szkole specjalnej.
Człowiek chodzi cały czas z plakietką kosmity - to jest podstawowy problem, poza tym trudniej o dostosowania podczas zajęć
Niewidomy jest zawsze widoczny, każdy go kojarzy z widzenia jeśli z nim obcuje. Podręczniki nie muszą być dostosowane, a nie jest oczywiste, że zdobędzie się ich listę w trakcie wakacji, żeby je przygotować. Widzący niekoniecznie znają brajla na tym poziomie, by sprawdzać np zadania matematyczne, czyli trzeba kombinować. Na wf-ie widzący mogą pograć w piłkę, a niewidomy w tym czasie? Grzeje ławę albo w kątku robi jakieś inne ćwiczenia. Uczniowie bywają podli, szczególnie gdy widzą, że niewidomych inaczej się traktuje albo z zasady, bo on słabszy, to ożna się powyżywać. No właśnie, niewidomych siłą rzeczy traktuje się inaczej. Są szkoły/nauczyciele, którzy wymagają mniej albowięcej niż od reszty. Materiały - mapki, rysunkimatematyczne - niekoniecznie są dostępne.
A co ze szkołą specjalną? Jakie ona niesie ze sobą zalety?
hm, tutaj trudno mi coś napisać...
ma dużo materiałów przystosowujących naukę dla niewidomego, poznajemy inne osoby z takimi samymi problemami, uczy nas podstawowych czynności życiowych
Uczy samodzielności.
Ludzie inaczej do nas podchodzą, mają często program przygotowany typowo pod nas.
Pożna poznać wielu przyjaciół, no i oczywiście nauczyciele są wyszkolenii jak z nami postępować.
pozwala poznać techniki i uczy życia ze świadomością jaką osobą jesteśmy i funkcjonowania w życiu jako osoba np. z dysfunkcją wzroku.
Nauka oriętacji przestrzennej, zajęcia przygotowawcze do życia, chociaż nie wiem jaki to zakres, obejmuje nigdy nie przesiadywałęm w internatach, jak wspomniałem wcześniej większe wsparcie jeżeli chodzi o materiały i kompetencje nauczycieli.
99. Zaletami szkoły specjalnej są, a raczej powinny być, kwestie dotyczące nauki niewidomych różnych czynności w sposób bardziej profesjonalny. Mam na myśli orientację przestrzenną, używanie różnych typów dostosowań i urządzeń przeznaczonych dla nas. Personel tam jest wykwalifikowany w tym kierunku, więc, przynajmniej teoretycznie, powinien umieć lepiej pracować z niewidomymi. WIadomo, że ilu ludzi, tyle efektów. A co do zalet niezaprzeczalnych, to obowiązkowa nauka braillea to raz, a dwa, to większa ilość czasu na naukę z powodu mniejszej ilości osób w klasach.
integracja osób z podobnymi zhorzeniami
Do szkoły specjalnej nigdy nie uczęszczałam. Ale podejrzewam, że można poznać wiele osób z podobnymi problemami.
Żadnych
Napewno mamy dostosowane lekcje do swoich możliwości i mamy wszelakie pomoce naukowe i poznajemy oriętacje przestrzenną
Wykwalifikowana kadra, mniejsze zespoły klasowe, oznakowanie.
Dostępność materiałów, mniejsze klasy, lekcje przynajmniej pozornie przystosowane.
Tam każdy czuje się równy sobie i na miejscu. Pomoce naukowe są dostępne, poziom lekcji dostosowany do możliwości, a poza tym mnóstwo zajęć dodatkowych, także w internacie, moc wycieczek, wymian międzynarodowych i innych możliwości, typu sporty czy sztuka.
Odpowiednio dostosowane zajęcia i materiały styczność z ludźmi, z którymi ma się wiele wspólnego mniej liczne klasy, a więc nauczyciele mogą poświęcić uczniom więcej uwagi i lepiej zrozumieć ich potrzeby.
Żadne
Przede wszystkim lepsze poznanie technik stosowanych przez niewidomych, dużo lepszy poziom nauki orientacji, dostosowane materiały i, w wypadku niektórych szkół, nauka radzenia sobie w życiu codziennym.
ńi wim!
W szkole specjalnej taka osoba ma dużo koleżanek i koleguw.
Dostosowanie metod nauczania do potrzeb dziecka juz na starcie.Wieksze mozliwosci rozwoju dziecka i jego zainteresowan.
Trudno to nazwać zaletą, ale takie samo traktowanie wszystkich. Przy najmniej w teorii więc z jednej strony podratuje dzieci z rodzin nadopiekuńczych, z drugiej strony zawsze w takich przypadkach jest rwnanie w dół.
Jedziemy na tym samym wózku i mamy dostosowane zajęcia. Myślę, że dużo łatwiej się wybić.
Można poznać wielu ludzi, którzy mają takie same problemy i dowiedzieć się z doświadczenia jak sobie z nimi radzić, poduczyć się tam samodzielnego funkcjonowania na niewidome sposoby, np robić posiłki po naszemu. Dla wielu przebywanie w internacie to szkoła samodzielności. Trzeba nauczyć się - w internacie - współpracowania. Małe klasy umożliwiają nauczycielowi podejście do każdego ucznia i popracowanie z nim indywidualnie. Jeśli komuś zależy, może nawiązać kontakty w środowisku. Niewidomi dzielą się informacjami np dotyczącymi obsługi komputera/smartphona. Małe dzieci uczą się choćby podstaw matematyki iw brajlu potem oni lub rodzice wiedzą, jak iść dalej tą drogą. Małe klasypozwalają więcejwyciągnąć z lekcji. Uczniów nie traktuje się tam jak okazy specjalnej troski, bo wszyscy są tam w podobnej sytuacji, więc nie ma taryf ulgowych dla biednego niewidomego. Możliwość grania w sporty dla niewidomych lub bycia uczonymgrania na instrumentach muzycznych w dobry sposób. Metody nauczania osób niewidomych mogą s
Czy edukacja niewidomych w szkole specjalnej jest odpowiednia?
Jakie wady ma uczęszczanie do tego typu szkoły?
problemami są głównie często nie wykfalifikowani do swojego stanowiska nauczyciele przedmiotów takich jak np. informatyka, mimo że jest to szkoła specjalna
ograniczanie kontaktu z osobami widzącymi,
Taka szkoła nie uczy życia.
Często dalekość od domów, słabiej rozwijający sie człowiek pod kontem nauki bo programy są o niższym poziomie.
dziecko często przebywa w środowisku zamkniętym, co przekłada się na jego późniejsze funkcjonowanie.
Jest to poniekąd zamknięcie się w jakiejś społęczności, poźniej może być w wyniku tego problem w odnalezieniu się w świecie widzących, szkoły specjalne dają chyba mniejsze możliwości rozwoju, przygotowują do konkretnych rzeczy, natomiast w innym przypadku można pokusić się o eksperymenty.
99. Wady są takie, jak zalety masówki. Wedłóg mnie często jest tam zaniedbywana wiedza i integracja z szeroko pojętym światem zewnętrznym, zapomina się czasem, że ci ludzie nie tylko tam są, ale też kiedyś powinni z tamtąd wyjść.
niemam zdania
Osoba niewidząca jest nastawiona na posiadanie wszystkich pomocy. Wie, że zawsze otrzyma pomoc gdy oto poprosi. I osoby, które nie chcą się usamodzielnić to nie muszą. A w masówce nie otrzymujemy aż takiej pomocy.
Niższy poziom edukacji, odseparowanie od domu, dziecko wychowuje się bez bliskich w getcie oddalonym od miasta.
Zamknięte środowisko, brak kontaktu z rodziną, i przyjmowanie do ośrodków ludzi z różną niepełnosprawnością co obniża poziom w klasie
Jest się tylko wśród niepełnosprawnych.
Zamknięcie na środowisko, często niższy poziom nauczania
Odpowiadając na wcześniejsze pytania, odpowiada się jakby już na to samą odwrotnością odpowiedzi. Jeśli w szkole masowej zaletą jest integracja z widzącymi, to tu jej brak i tak dalej.
Przyzwyczajenie do tempa pracy słabszych osób w klasie często konieczność mieszkania w internacie jw. zbyt duże zanurzenie w środowisku niewidomych.
Przede wszystkim młodzierz musi siedzieć w internacie, oczywiście w większości przypadkó, a taki przybytek, bynajmniej w moim przypadku odcisnął swoje piętno na mojej psychice.
Trudne pytanie i wypowiedzieć mogę się jedynie z perspektywy zewnętrznego obserwatora. Jasno widzę jednak, że zależy to od szkoły. Wspólne problemy to jednak częsty niski poziom nauczania, wyobcowanie niewidomych od widzących i, największy ostatnio problem, łączenie klas osób o dysfunkcji jedynie wzrokowej z ludźmi o różnych sprzężeniach. Często też problem dotyczy nieprzygotowanej lub niezmotywowanej kadry.
niski poziom nauki
ni wim!
Nie ma żadnych.
Brak integracji z pełnosprawnymi, brak częstego kontaktu z rodzicami, brak tradycji szkół z internatem wśród widzących więc zupełnie inne doświadczenia i brak wsparcia dla dzieci z typowymi dla internatu problemami.
Nie integrujemy się ze społeczenstwem i nie budujemy świadomości społecznej na nasz temat
Izolacja od widzących, wszystko podstawione pod nos, wszyscy znają wszystkich, w internacie jednak odcięcie od rodziny, czasem konieczność przebywania 24h/tyd 7 dni w tygodniu z kimś, kogo się nie cierpi, mimo to, że są lekcje orientacji, niewielu całkowicie niewidomych wychodzi z ośrodka potrafiąc się samodzielnie odnaleźć w mieście jeśli zawsze byli w internacie. Brak przymusu przyzwyczajania się do nowych sytuacji. Brak możliwości wybrania sobie w danym ośrodku profilu liceum jaki się chce, bo często ludzi starcza na jedną klasę. Niestety również, do ośrodków chodzi wiele osób ze sprzężeniami. W Owińskach dla tych lekko upośledzonych nie zawsze tworzona jest osobna klasa, bo może ich być za mało. Ci słabsi często zaniżają poziom, ten, kogo stać na więcej nie ma motywacji, by uczyć się lepiej. Ośrodek nie przygotowuje tak naprawdę na samodzielne życie. To jest indywidualny problem każdego ucznia. Szkoła się kończy i nagle kończy się wszystko, co się znało. Kolejna wada brak kontaktu z ludźmi z własnej okol
Czy zaobserwowałeś na przestrzeni lat jakieś zmiany dot. jakości kształcenia w obu typach szkół?
ośrodki na gorsze, niestety posyłane tam osoby najczęściej mają problemy inne niz upośledzenie wzroku
tak, w szzkołach dla niewidomych więcej jest osób ze sprzężonymi niepełnasprawnościami, szzkoł dla widzących troszzke lepiej są dostosowane nirz kiedyś
Nie wiem, nie zaobserwowałem takich zmian.
W szkołach masowych z oddziałami integracyjnymi przynajmniej w jakiejś części nauczyciele niestety nie wszyscy mają ukończony kurs brajla.
Nie wiem.
nie przyglądałam się temu.
W porównaniu co było kiedyś i co przeżyłem Jeżeli chodzi o program chociażby informatyki... Robi się coraz bardziej dla debili, tylko czekać aż w CV zaczną sobie ludzie wpisywać Umiejętność zainstalowania przeglądarki. O reszcie się nie wypowiem, brak wystarczającej ilości danych.
99. Niestety w masowych na lepsze, a w specjalnych na gorsze. W specjalnych coraz częściej zacierają się granice między różnymi typami niepełnosprawności, poza tym, coraz częściej chodzi o zysk, a coraz rzadziej o wyprowadzenie człowieka niewidomego w szeroki świat. Natomiast w szkołach masowych... łątwo nie jest, ale idzie ku dobremu, ponieważ świadomość ludzka jest większa, możliwości również.
nie
Do szkoły specjalnej nie miałam okazji uczęszczać.
Jest większy nacisk na integrację.
Nie jak narazie nie zaobserwowałem
Tak. Coraz więcej podręczników i nauczyciele robią tyflo.
Tak, jest lepiej w szkołach masowych, a w szkołach specjalnych pojawia się coraz więcej dzieci, które oprócz wady wzroku chorują jeszcze na inne zaburzenia np. intelektualne
nie
Nic nie wiem na ten temat. Co do pytania, czy edukacja niewidomych w szkole specjalnej jest odpowiednia, myślę, że zależy to od konkretnej szkoły i etapu edukacji.
Nie
W masowej, nie prócz tego, że na szczęście coraz mniej szkół boi się przyjmować osoby niewidome. W specjalnych, tak, niestety mam wrażenie, że tak poziom nauczania, jak i podejście do uczniów stają się coraz gorsze.
ni wim!
Nie zmieniło się ic.
Ztego co mi wiadomo coraz więcej w szkołach specjalnych niepełnosprawności sprzężonych tj. ludzi prócz braku wzroku mających inne niepełnosprawności często intelektualne lub umysłowe, z drugiej strony ogromny skok technologiczny powoduje zupełnie nową jakość uczestnictwa w nauczaniu w szkołach masowych, bo ekran, bo wydruk, bo OCR, bo kamerka w smartfonie, bo internet więcgrupy na FB albo nawet Elten.
Poprawił się program dla gimnazjów, ale teraz to już i tak nie ma znaczenia, bo z powrotem ich nie ma. Jak byłam w gimnazjum, mieliśmy przypadkowe zupełnie podręczniki, które nie były zrozumiałe i czytelne dla gimnazjalistki, bardzo ciężkie w odbiorze i mało dostosowane do naszego wieku i percepcji
Brak opinii
To jest miejsce na wyrażenie twojej opinii na powyższy temat. Napisz, co sądzisz o tych szkołach.
polecam do końcagimnazjum szkołę dlan niewidomych np. w laskach, liceum np. we Wrocławiu jak lubiszz sport, albo liceum w szkole dla widzących.
Sądzę że uczęszczanie do obu typów szkół ma zaruwno swoje wady i zalety.
Szkoły specjalne, tudzież może nazwijmy je ośrodkami przygotowują do konkretnych umiejętności w życiu, poziom najczęściej nie jest ani bardzo łątwy, ani bardzo trudny. Polecałbym je mimo wszystko większości. Szkoły masowe natomiast polecałbym osobą chcącym osiągnąć coś więcej w życiu, poziom już tu jest trudniejszy, ale za to ożna pozwolić sobie na różne eksperymenty, jednak trzeba się liczyć z różnymi trudnościami występującymi po drodze takimi jak wyśmiewanie przez rówieśników, ignorowanie itp, z biegiem czasu może się to jednak zmieniać, ponad to łatwiej takiej osobie będzie odnaleźć się później w świecie widzących.
Wszystko napisałam już w poprzednich polach, mam jednak taką drobną uwagę, a raczej informację. Jeśli ktoś chce o coś zapytać lub odnieść się do moich wypowiedzi, ja bardzo chętnie uzasadnię. W każdej mojej odpowiedzi wstawiłam dwie dziewiątki, żeby było widać, które są moje. Chcecie, pytajcie. Pozdrawiam ja - Majka
wszystko ma sfoje plusy i minusy
Ja cieszę się, że chodziłam do takiej szkoły, ale fajnie byłoby, gdyby ludzie mieli wybór, szczególnie na poziomie liceum, bo w pierwszej podstawowej to i tak raczej rodzice decydują.
Myślę, że wysłanie siedmioletniego dziecka do szkoły masowej nie jest dobrym pomysłem. Szkoły masowe są hałaśliwe, co może utrudnić małemu dziecku poruszanie i sprawić, że nie będzie czuło się bezpiecznie. Jeśli dziecko będzie chodziło wszędzie z asystentem lub nauczycielem wspomagającym, może mieć trudności w integracji z grupą. Poza tym nauka pisania i czytania dla widzących i niewidomych prawdopodobnie przebiega zupełnie inaczej, więc nie wiem, jak można by to połączyć. Warto też dodać, że nie każdy rodzic dziecka niewidomego nie pracuje i może sobie pozwolić na siedzenie z nim po lekcjach i przerabianie materiału lub przeglądanie jego notatek (to ostatnie to autentyczny przypadek). Jeśli są wyjątki od tej reguły, to dobrze, chociaż trudno mi to sobie wyobrazić. Sądzę, że szkoły specjalne (oczywiście nie mam pewności, czy wszystkie) potrafią dać dziecku dobre podstawy, aby potem stało się bardziej samodzielne.Co do mnie, przeniosłam się do szkoły masowej głównie dlatego, że wiedziałam, że poziom edukacji w
Odpowiedź na to pytanie jest bardzo ciężka, znając tylko jedną placókę nie mogę się wypowiedzieć o szkołąch ogólnie.
złoooo
Lepiej uczą się osoby niewidome w szkołach specjalnych, niż w masowych.
Z tego co obserwuje, chociaż nie wgłębiam się zbyt w temat, szkoły specjalne mają dość niski poziom kształcenia, nie przygotowują do problemów w życiu poza ośrodkiem, nie uczą asertywności, która niewidomym jest dużo bardziej potrzebna niż pełnosprawnym. Co prawda masówki też tego nie uczą, jednak od szkoły specjalnej możnaby tego wymagać.
Oj, już chyba wszystko napisałam wcześniej )
Uważam, że najlepiej próbować i tu, i tu. Dobre rozwiązanie to pójść do szkoły specjalnej, ale mieszkając na tyle blisko, by mieć wybór mieszkać w internacie albo wracać do domu. W ośrodku wiele ciekawych zajęć odbywa się po południiu lub wieczorem. W ten sposób można też utrzymywać kontakt z ludźmi ze swojej okolicy. Albo być w ośrodku lub masowej pierwsze kilka lat, później zmienić i na podstawie doświadczeń ocenić, gdzie lepiej pójść do pogimnazjalnej
Czy więcej znasz osób niewidomych "po ośrodkach" czy "po masówkach"
Więcej znam takich po szkołach specjalnych
70% 23
Więcej znam takich po szkołach masowych
6% 2
Znam po tyle samo i takich i takich
3% 1
Najwięcej znam osób, które miały do czynienia z jednym i drugim typem szkół.
21% 7