Zrozumienie widzących
Back to Środowisko niewidomych#41 magmar
A ja nie rozumiem pewnych widzących, którzy opowiadają o zwykłych rzeczach np. o pogodzie i machają łapami, że lepiej byłoby gdyby się stanęło dalej, bo można oberwać.
Mam wrażenie, że widzące przedstawicielki mojej płci są bardziej skoncentrowane na wyglądzie zewnętrznym i robią tragedie o złamanie się tipsa, to jest niemal dramat egzystencjalny u niewidomych tego raczej nie zauważam.
Kiedyś opowiedziałam jednej pani o tym jak to pewien osobnik używa staropolskiego w kontakcie ze mną ona się wielce zdziwiła i stwierdziła: Czy Ty to naprawdę rozumiesz?
WIdzący mężczyźni bywają dla mnie bardziej atrakcyjnymi partnerami w rozmowie, bo można podyskutować o technologii, muzyce, książce itd.
Oczywiście ujmuję rzecz statystycznie, bo i wśród kobiet widzących bywają osoby inteligentne.
Ignorancja to siła. G. Orwell "Rok 1984"
#42 magmar
I jeszcze dwie kwestie:
1. Kiedy osoby widzące z najbliższego otoczenia przez ponad 30 lat nie są w stanie zrozumieć, że wszystko ma swoje miejsce.
2. To bardziej dotyczy słabowidzących, którzy wolą rozbić nos o słup niż wyjąć laskę, którzy wolą błądzić trzy godziny niż się zapytać.
Rzeczywiście tego nie rozumiem.
Ignorancja to siła. G. Orwell "Rok 1984"
#43 tomecki
Przypominam, że to jest wątek na temat zrozumienia widzących, nie zaś pretensje do tychże widzących
#44 nietoperz
Witajcie mnie natomiast denerwuje użalanie się widzących szczegulnie starszych tak sześdziesiąt plus nad niewidomymi . denerwóje mnie tesz takie podejście jak prosze o podprowadzenie gdzieś to czasem słysze odpowiedź to jest tam albo jak prubuje kogoś zaczepić żeby mi pomógł to udają że nie słyszą