Nauczanie wyższe

Integracja z pełnosprawnymi

Started by gadaczka 11 posts last post 3 years ago

#1

Wiadomo, że nie samą nauką człoiek żyje i chciałabym zapytać was o integrację z widzącymi studentami. Nie chodzi o to, że zamienicie z kimś słowo na korytarzu, że pomogą podczas obowiązkowych praktyk studenckich, ale o funkcjonowanie poza uczelniami. Czy uczestniczycie w imprezach? Czy chodzicie ze znajomymi na piwo? Czy podczas wakacji macie z nimi kontakt?
Dziękuję użytkownikom portalu Elten Link za możliwość obserwowania środowiska niewidomych. Stanowiło to dla mnie etap wstępny do pracy z niewidomymi na żywo.

#2

Mnie się zdarzało.
Wiadomo nie z każdym, ale nawet teraz oto przykład: jedna z moich licealnych znajomości przetrwała.
Jest to mój dobry kolega.
Zaprosił mnie na osiemnastkę, potem na ślub, a obecnie, wiadomo każdy ma swoje życie, ale dzwaniamy do siebie mimo, że upłynęło 17 lat od zdania matury.
Myślę, że taki typ integracji masz na myśli.


Wojna to pokój. wolność to niewola.
Ignorancja to siła. G. Orwell "Rok 1984"

#3

Nie jestem i nie byłam typem mega imprezowym, ale oczywiście się integrowałam. Zapraszałyśmy się nawzajem, była nas zgrana paczka. Jak żeśmy szły do koleżanek i kolegów do akademika - w czasie wolnym - miło czas upływał. Wiadomo, różnie się losy potem potoczyły, ale kontakt mamy i jest co wspominać. :)
Ziarnko złota znaleźć można, ale ziarnka czasu - nigdy.LINE Przysłowie chińskie.LINE

#4 2 likes Edited

U mnie odpowiedź na wszystkie pytania brzmi nie. Tak po prostu.

#5

a u mnie brzmi tak mam jednego kolegę z którym czasami gadam to czasy technikum

#6

U mnie z integracją było różnie. Jeżeli chodzi o podstawówkę nie było źle. Klasa mnie akceptowała i gadała. W gimnazjum natomiast było o wiele gorzej. Klasa mnie raczej wykorzystywała niż ze mną gadała. Na studiach się nieco poprawiło. Do tej pory mam kontakt z paroma osobami, którzy mnie rozumieją i możnabyło liczyć na ich pomoc.

#7 2 likes

Ja jestem strasznie leniwa i mi się nie chce. Mam jedną taką koleżankę, z którą razem się uczyłyśmy, jak nie było pandemii i wtedy się spotykałyśmy, ale tak żeby wyjść do klubu z kimś z roku to nie. Nie wynika to z jakiejś niechęci innych, w sumie nigdy ich o to nie pytałam, tylko po prostu sama nie chcę
***
🇺🇦 🇵🇱

#8

A propo integracji dodam jeszcze, że jak było jakieś wyjście do kina to nie szedłem z prostej przyczyny. Nie było audiodeskrypcji to raz, dwa, że filmy były w większości z napisami a nikt w klasie nie chciał mi opowiadać co się dzieje na ekranie więc siedziałem jak na przysłowiowym tureckim kazaniu, bo nie rozumiałem nic z tego filmu. Mowa tu o oglądaniu filmów na lekcji np. Polskiego czy historii. Wracając do wyjścia do kina klasa pewnego razu mnie zapytała czy idziesz z nami. Ja odpowiedziałem, że nie, gdyż musiałbym prosić kogoś o pomoc w zrozumieniu jakiegoś filmu, poczym padł tekst w stylu: Przestań marudzić. Masz uszy to ci wystarczy. Zrobiło mi się z tego powodu bardzo przykro. Oczywiście chodziło im o to, że jak słyszę dialogi i dźwięki to w mik wszystko zrozumiem, a to nie prawda. Z filmami dokumentalnymi było o wiele łatwiej, gdyż było bardzo dużo tekstu mówionego.

#9

Jak byłem na studium odnowy biologicznej to się nie integrowałem za bardzo i nie chodziłem na imprezy.
Byłem po pobycie w ośrodku i jakoś ciężko mi się było przestawić.
Na studiach ze zdrowia publicznego już było inaczej.
Wiadomo na zaocznych jakiś częstych wyjść nie było, ale kilka razy się udało.
Raz nawet zostałem w schronisku u kolegów, którzy nocowali w trakcie zjazdów.
Byliśmy też na jednym wyjeździe weekendowym z uczelni w borach tucholskich.

#10

Na studiach integracja z rokiem prawie nie istniała, może parę osób, ale tak luźniej. Nadmienię, że pierwszy rok studiowałem zaocznie i tam było lepiej z towarzystwie. Jak się na drugim roku przeniosłem na dzienne to byłem najstarszy na roku, więc teges... Była grupka znajomych, ale z poza uczelni albo wydziału.

#11 Archived

Tak, bardzo fajnie trafiłam :) Kontakty regularne do tej pory, już po zakończeniu studiów :) To był dobry czas dla mnie.