Jednostki zarządcze z idei mają zajmować się społecznościami danych języków, czyli grupami, forami, dyskusjami, regulaminami itp. Ale sprawy typu włamania są już po prostu globalne i, moim zdaniem, nie ma co tu angażować pośredników. W tym sensie, że włamanie na konto nie jest związane z danym językiem. Zwłaszcza, że jedna osoba może należeć do np. grupy polskiej, angielskiej i rosyjskiej. I komu wtedy zgłaszać?
Oczywiście, że nie mamy. :) Podałam to jako przykład. Nie musisz się denerwować. To jest dyskusja, a nie próba sił. Nie chcemy przecież działać na wzajemną szkodę - wręcz przeciwnie, ułatwić i uprzyjemnić sobie pracę.
# III. Administracja Portalu R: 4. Członkostwo w Administracji Portalu samoczynnie upływa na skutek: R: B. Niezapowiedzianej nieaktywności użytkownika przez okres dłuższy niż 30 dni, z wyjątkiem przypadków losowych, J: ...z wyjątkiem usprawiedliwionych pisemnie przypadków losowych; yyy, przez kogo usprawiedliwionych, przez lekarza? :P Już nie przesadzajmy. Po prostu usprawiedliwionych, to nie jest administracja pańśtwowa.
Co do banowania na 3 dni, to tak, admin społeczności wtedy powinien wylecieć.
Ideą jest, by blogi były, jak bardzo tylko się da i ma sens, własnością użytkownika. Musimy i powinniśmy ingerować, kiedy ktoś łamie prawa autorskie albo innych wyzywa, ale prócz tego niech ludzie wrzucają, co chcą. Dlatego nie chciałbym w ogóle angażować jednostek zarządczych w jakiekolwiek sprawy związane z blogami. Zwłaszcza, że jednostki zarządcze, jak pisałem, z idei dotyczą grup, a blogi to jakby już inna sprawa. Wiadomo, czasem ta juryzdykcja jest odrobinkę szersza, niż fora, chociażby w niektórych wypadkach może dotykać ankiet, ale z zasady są to działania wokół forum.
-- (balteam): # III. Administracja Portalu R: 4. Członkostwo w Administracji Portalu samoczynnie upływa na skutek: R: B. Niezapowiedzianej nieaktywności użytkownika przez okres dłuższy niż 30 dni, z wyjątkiem przypadków losowych, J: ...z wyjątkiem usprawiedliwionych pisemnie przypadków losowych; yyy, przez kogo usprawiedliwionych, przez lekarza? :P Już nie przesadzajmy. Po prostu usprawiedliwionych, to nie jest administracja pańśtwowa.
-- Wiecie, chodzi o to, żeby nie było sytuacji, w której podczas jakiejś prywatnej rozmowy jeden admin drugiemu adminowi/instancji wyżej przebąknie "a, nie było mnie, bo mi się nie chciało". To nie musi być podanie, zwolnienie lekarskie z dwiema pieczątkami etc etc, ale jednak dobrze będzie, jeżeli to będzie na piśmie. Zawsze lepiej jest, jeżeli to wszystko jest na piśmie.
No i ok. Jeżeli Ty tak uważasz, ok. Ja te blogi podałam jako przykład raczej. I musimy tutaj rozgraniczyć dwie, poruszone przeze mnie kwestie, bo chyba tego nie sprecyzowałam: 1. Kompetencje poszczególnych organów są dla mnie w miarę jasne (chyba, że gdzieś napisałam inaczej. :D); 2. Jeżeli chcę pewne rzeczy "przerzucić" na moderację, to tylko od strony, że tak powiem, userside. Żeby np. Turek nie pisał nagle do pajpera w jakiejś sprawie, tylko żeby najpierw się zwrócił do swoich ludzi, bo przede wszystkim oni go rozumieją i zrozumieją bardziej niż RS. A może się okazać, że to zgłoszenie naprawdę nie wymaga jakiegoś super szerszego rozpatrywania, a RS tak czy siak zwróciłaby się z pytaniem do modów np. o to, co właściwie oznacza dana wiadomość w praktyce, bo wiadomo, jak to jest z translatorami. :) -- (pajper): Ideą jest, by blogi były, jak bardzo tylko się da i ma sens, własnością użytkownika. Musimy i powinniśmy ingerować, kiedy ktoś łamie prawa autorskie albo innych wyzywa, ale prócz tego niech ludzie wrzucają, co chcą. Dlatego nie chciałbym w ogóle angażować jednostek zarządczych w jakiekolwiek sprawy związane z blogami. Zwłaszcza, że jednostki zarządcze, jak pisałem, z idei dotyczą grup, a blogi to jakby już inna sprawa. Wiadomo, czasem ta juryzdykcja jest odrobinkę szersza, niż fora, chociażby w niektórych wypadkach może dotykać ankiet, ale z zasady są to działania wokół forum.
Zmodyfikowałem regulamin, uściśliłem pewne sprawy wg części waszych sugestii. Co do punktu I.4, i tak ostateczne decyzje należą do RS, a ja nie mam pomysłu na lepszą definicję.
Julitko, grupy społecznościowej, czyli której? I drugie pytanie: po co angielski i co, jeśli dajmy na to wyrośnie nam w potęgę grupa o jedzeniu pomidorów w niedzielę, której admin w życiu nie spodziewał się takiego obrotu rzeczy, ale z administrowaniem dobrze sobie radzi, jednak nie włada angielskim na poziomie B1?
Mustafo, wybacz mi, ale wbrew Twojej opinii moje sądzenie faktycznie nie ma tu nic do rzeczy, ale z innych niż Ci się wydaje powodów, bo to, co powiedziałam, wynika ze specyfiki i struktury grup. Chodzi o grupy/społeczności językowe, czyli takie, jak PSE, English Elten Community lub inne o podobnych nazwach i w innych językach. -- (mustafa): Twoje sądzenie czy nie sądzenie chyba nie ma tutaj znaczenia, bo to co się okaże w praktyce, może być różne od tego co tobie się wydaje.