Nasze funkcjonowanie w masówce

Zajęcia z wychowania fizycznego

Started by gadaczka 20 posts last post 4 years ago

#1

Jak to u was wyglądało? Uczestniczyliście w lekcjach wfu, czy byliście z nich zwolnieni.
Dziękuję użytkownikom portalu Elten Link za możliwość obserwowania środowiska niewidomych. Stanowiło to dla mnie etap wstępny do pracy z niewidomymi na żywo.

#2

Miałam zajęcia indywidualne. Nie we wszystkim uczestniczyłam (szczególnie w grach zespołowach), ale w rozgrzewce już owszem.

Uważam, że osoby niewidome jeśli nie mają dodatkowych przeciwwskazań nie powinne być zwalniane z lekcji WFu.
Wojna to pokój. wolność to niewola.
Ignorancja to siła. G. Orwell "Rok 1984"

#3

Niepowinny być zwalniane, bo to po 1: taryfa ulgowa, po 2 brak ruchu może powodować szereg chorób. Jednak, czy szkoły masowe są przystosowane do niewidomych na lekcjach wfu?
Dziękuję użytkownikom portalu Elten Link za możliwość obserwowania środowiska niewidomych. Stanowiło to dla mnie etap wstępny do pracy z niewidomymi na żywo.

#4

Gadaczko, co to znaczy przystosowane. Masz na myśli dźwiękowe piłki czy coś?
Należy osobie niewidomej ustalić indywidualny zestaw ćwiczeń zależnie od jej zdrowia. Są np. osoby cierpiące na jaskrę, którym nie wolno np. skakać ze względu na wzrost ciśnienia w gałkach ocznych.
Wojna to pokój. wolność to niewola.
Ignorancja to siła. G. Orwell "Rok 1984"

#5 1 like Edited

Znaczy inaczej. Przede wszytskim, śmiem powiedzieć, średnio odnajdzie się niewidomy w grach typu siatkówka, a na wfie i takie rzeczy się robi. W takim momencie lepiej raczej rzeczywiście postawić go gdzieś w kącie, dać mu jakiś przybór i niech się nim zajmie albo zestaw ćwiczeń zalecić, który indywidualnie ogarnie. Na Uniwersytecie Adama Mickiewicza jest nawet możliwość pójścia na wf dedykowany dla niepełnosprawnych - pływanie, naukę pływania, rehabilitację, czyli zajęcia z fizjoterapeutą, na których i dla niewidomego się jakieś zajęcie znajdzie, bo sprzętó i ćwiczeń rozciągających ci tam dostatek, gimnastyka korekcyjna. Wf to dziedzina, w której wiele rzeczy da się dostosować, np skakać przez kozła nie trzeba z rozbiegu, przy skoku w dal można kazać uczniowi biec i liczyć kroki do miejsca, z którego się ma wybić - w końcu kiedy się biegnie, zawsze robi się to w ten sam sposób, o ile się na tym skoncentrować. Biegać można z przewodnikiem albo, przy krótkich dystansach, na mecie może ktoś stać i wydawać odgłosy, bo do celu, który słychać o wiele prościej dążyć. Bardzo wiele się da, trzeba tylko chcieć.

#6

U nas w liceum w większości wypadków facet wyciągał piłkę do kosza lub inną, naród grał więc gościu miał święty spokój, a ja w kąciku ekspanderem machałem. Czasem była typowa gimnastyka czy inne takie i wtedy dołączałem do klasy, jednak zwolnienia nie było. inna rzecz, że integracyjne to było raczej średnio.

#7 Archived

No to ja powiem tak. W szkole podstawowej ćwiczyłem ze wszystkimi. Taryfy ulgowej nie było. Jak ludzie grali w piłkę, robiłem inne ćwiczenia, ale żeby jakaś tam integracja była, czasami nauczyciel stawiał mnie na bramce obok właściwego zawodnika. W gimnazjum to samo. Tam nauczyciel akurat był łagodniejszy, ale ja starałem się we wszystkim uczestniczyć. W liceum było najlepiej. Ludzie grali w piłkę, a ja obok robiłem ćwiczenia na ławeczce do brzuszków i atlasie.

#8 1 like

W liceum współpracowałam z praktykantem po AWF-ie, który dyktował mi z tablicy treści na przedmiotach ścisłych, ale dzięki jego wykształceniu miałam też indywidualne zajęcia z WF podobne do poprzedników. Biegałam po hali i chodziłam na basen z koleżankami, nie jeździłam tylko na łyżwach.

#9

Hm. W rozgrzewkach uczestniczyłam normalie, a w czasie gdy klasa grała kosza siatkę itp, zazwyczaj miałam ginastykę korekcyjną, lub ćwiczyam na siłowni na zewnątrz. o tyle dobrze, że miałam tak jakby Panią wspomagającą, czyli po prostu drugą wuefistkę do własnej dyspozycji. Ale np. biegałam nomalnie, i wszystkie ćwiczenia które mogłam robić, robiłam.
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.

#10

Miałem W F na studiach.
Przedmiot nazywał się organizacja zajęć ruchowych.
Była tam bardzo fajna Pani prowadząca, która mi wszystko pokazywała.
Miała też trochę ułatwione zadanie, bo grupa była mała.
Byliśmy wówczas podzieleni na przedmioty specjalnościowe, a ten przedmiot się do nich zaliczał.
Jak były tańce, to tańczyłem w parze głównie z Panią prowadzącą.

#11 Archived

WF na studiach załatwiałem sobie indywidualnie. Było super. Najczęściej chodziłem na siłownię.

#12 1 like

W podstawówce normalnie, ze wszystkimi. W czasie ćwiczeń z piłką też poznawałam techniki np. odbijania czy coś, ale wiadomo, nie grałam. W czasie rozgrywek albo siedziałam na ławce (sala była mała i nauczycielka musiała uważać, żebym nie dostała piłką), albo ćwiczyłam sobie z kimś, kto akurat był niećwiczący. W sensie on mi mówił, co mam robić najczęściej jakieś ćwiczenia gimnastyczne albo coś z piłką), a ja to robiłam.

Nie biegałam na czas, a jak biegałam tak generalnie, to albo przewodnikiem był któryś z uczniów, albo nauczycielka.

W gimnazjum wiadomo, w-f był normalny, bo to był ośrodek.

W liceum niepełnosprawni mieli indywidualne zajęcia korekcyjne. To znaczy zdarzało się, że pani łączyła ich w grupy, ale ja akurat miałam idnywidualne i chwaliłam sobie to. :)
***
🇺🇦 🇵🇱

#13 1 like

A wiecie, że zapomniałem o pewnej fajnej rzeczy w GSS-ie? Często tu tłumaczę, że nie miała ta szkoła niemal nic wspólnego z rzeczywistym zadbaniem o niewidomych, ale faktem jest, że WF mieliśmy. Nie dotyczył on jedynie osób niewidomych, także niedowidzących i niepełnosprawnych w inny sposób (nie, nie mówię o niepełnosprawności psychicznej).
To był zbiór osób, z którymi na normalnych lekcjach trudniej pracować, ze wszystkich klas. I rzeczywiście miało to miejsce i działało.

W liceum byłem z zajęć wychowania fizycznego zwolniony, ale nie tylko z przyczyny braku wzroku, także postępującej jaskry, która już w moim wypadku oznacza bardzo duże ograniczenia tego, co robić mogę. A szkoły wolą już zwolnić zupełnie, niż dostosowywać, dotyczy to niestety nie tylko niewidomych.
#StandWithUkraine

Shoot for the Moon. Even if you miss, you'll land among the stars.

#14 1 like

Byłam zwolniona przez całe szkolne życie w masówce

#15

To akurat nie jest dobre, wiem, bo i ja czasem byłam zolniona.
Wojna to pokój. wolność to niewola.
Ignorancja to siła. G. Orwell "Rok 1984"

#16 1 like

Oczywiście, żę nie jest

#17 1 like

A mogli dać Ci hula-hopa i postawić w kąciku... Echhh...

#18 1 like

Mogli, powinni, oni dużo mogli i jeszcze więcej powinni!

#19

Jak byłam mała to byłam dobra w hulahop. Jeden nauczyciel dawał mi indywidualne ćwiczenia, inni mnie zwalniali, więc było różnie.
Wojna to pokój. wolność to niewola.
Ignorancja to siła. G. Orwell "Rok 1984"

#20 1 like

Lekcje wychowania fizycznego wspominam bardzo dobrze. Miałam wspaniałego nauczyciela wspomagającego, który nawet w Goalballa ze mną grał. Chodziłam na siłownię, rozgrzewki także miałam i to nie lekkie. Udostępniono nam dosyć dużą salę, gdzie spokojnie we dwoje mogliśmy grać. W nogę też próbowaliśmy. :)
"Gdy się ucieka, ucieka się jak wilk. Nigdy po ścieżkach, którymi się kiedyś chodziło".